Archive for kwiecień, 2008
GTA4 – dzień zero – pierwsza krew
Jaka jest najbardziej oczekiwana gra roku 2008? GTA4 czy Metal Gear Solid 4? Nie wiem, rzućcie sobie monetą. Fakty są takie, że Wielka Kradzież Aut już wylądowała (tzn. dziś większość pre-orderowców powinno grać, premiera sklepowa jutro) i obecnie świat nie widzi żadnej innej gry – produkcja Rockstar skupia na sobie całą uwagę, spychając dyskusję o innych tytułach na pobocze.
Czy GTA4 daje faktycznie radę ? Czy widać przeskok na nowe platformy ? Czy to, że największe portale dają same maksymalne noty, nie jest zbyt naciągane ?
Ze spokojem włożyłem dziś, o 14stej swój egzemplarz do konsoli, (X360), by jako jeden z pierwszych móc to sprawdzić.. Jakie emocje gra wywołuje ‘na świeżo’ po odejściu od pada ? A no takie: (więcej…)
14 comments kwiecień 28, 2008
Balony w lochu po raz drugi
Sexapil w lochu? Jasne ! Różowe włosy zbawiające świat ? Oczywiście ! Flirtowanie z niewiastami? A jakże ! Piersi rodem z hentaia? Noł bonus… Ale i tak warto sprawdzić z czym się je Izunę
1 comment kwiecień 28, 2008
Wydarzenie warte notki
Zmiany zaszły na Peace Grenade. Do drużyny (złożonej ze mnie
) od dziś dołącza cookiecrusher aka Pita. Wpłynie to znacząco na liczbę tekstów (w zamyśle: częściej, więcej, lepiej) i atrakcyjność stronki.
Jak będzie czas to sam się przedstawi, na razie mogę napisać, że to spec od RPG, fan gier SNK i Atlusa, mruk, człowiek nad wyraz elokwentny i profesjonalny. Myślę że nasza odmienności styli i gustów wyjdzie czytającym (choćby tym paru) na dobre.
Osobiście przepadam za gościem, do tego stopnia, że sprzedałbym mu córkę. Choć na początku znajomości patrzeliśmy na siebie z góry, to obecnie nawet bloga mamy wspólnego, jednak życie ma zakręty, z czego się nadwyraz cieszę. Teraz tylko wystarczy poczekać na efekty współpracy, wierzę że uda nam się zrealizować to co sobie postanowiliśmy.
Witam Cię Piotrze, serdecznie.
cascad
3 comments kwiecień 27, 2008
Yasumi Matsuno
Yasumi Matsuno. Legendarny twórca gier wideo, a zarazem jedna z najbardziej niedocenionych postaci w branży. Designer skromny, lecz genialny i twórczy. Przez kolegów nazywany po prostu YAZZem, dał rynkowi gier takie dzieła jak seria Ogre Battle, niezapomniane Final Fantasy Tactics, Vagrant Story, czy niedawny Final Fantasy XII. Jego produkcje świetnie łączą wszelkie cechy zachodu i wschodu, dostarczając od lat zabawy na najwyższym światowym poziomie. Mimo uznania w oczach krytyki nie odniósł znaczącego sukcesu komercyjnego, nigdy nie dorównując popularności Sakaguchiemu, czy Nomurze. Kariera Matsuno to pasmo poświęceń, pracy i prób wbicia się w nisze na rynku. Prób, które na zawsze zmieniły gatunek jRPG.
2 comments kwiecień 27, 2008
Mocarz za darmo! Czas sprosić kumpli…
Jako gracze jesteśmy podłymi kreaturami – gonimy za świeżym hitem, szukamy zaspokojenia cyfrowego głodu, wymagamy od twórców cudów na kiju i nie przepuszczamy niedociągnięć. Nieraz największe tytuły potrafią zostać przez nas zbesztane niczym Gołota po „walce”. W tak bezwzględnie konsumenckim pędzie łatwo zatracić całą frajdę jaką daje granie, by tylko być na topie i ukończyć wszystkie nowości.
A tak naprawdę najlepiej grami bawi się ten, kto wśród mniej nagłośnionych tytułów, potrafi wyłowić coś w sam raz dla siebie. W morzu gier zapomnianych, pominiętych, z ocenami w prasie na ‘zaledwie dobrym’ poziomie na odkrycie czeka więcej świetnych pozycji niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić.
Dla mnie Hogs of War jest takim tytułem, ostatnio sobie o nim przypomniałem, rozmyślając o czasach gdy miałem pełno kumpli od pada i wszyscy razem po szkole męczyliśmy PSXa. Chwilkę pogooglowałem i znalazłem coś czego w życiu bym się nie spodziewał. Informację którą na pewno warto podzielić się ze światem:
(więcej…)
4 comments kwiecień 20, 2008
Beyond Good & Evil [Ps2,X,GCN,PC]
Mobilizacja tytułem wstępu
Dobrze wiem, że nie kupiliście tej gry, przeoczyliście ją, i udajecie, że nie istnieje. Dlatego bardzo miło mi poinformować, że jest to wielki błąd, ba – to Mount Everest wśród błędów gracza. Przygoda na pięknym cyfrowym archipelagu, w otoczeniu fantastycznych istot to rzecz wyjątkowa, nie zależnie od platformy na której ją przeżyjemy. I nie, Ubisoft mi za reklamę nie płaci, mam w tym swój głębszy interes… najzwyczajniej chciałbym ujrzeć w kontynuację
O co całe halo?
Na pewno nie o kolejną grę action- adventure, ale powolutku… BG&E ciężko podporządkować pod jakikolwiek konkretny gatunek, choć najbliżej jej do przygodówki. W obecnych czasach twórcy strasznie mieszają gatunki i nie zawsze się to klei, tu na szczęście nie ma tego problemu. Ten szpil stoi plastycznością świata i rozgrywki, to idealnie przyprawiona potrawa. Powariowano ze skradaniem się, walką, eksploatacją świata, free-roamingiem, wyścigami, cykaniem zdjęć, platformówką, i to jeszcze nie koniec wyliczanki. Grając cały czas czuć płynność przygody, to że gra się coś kompletnego a nie w zlepek minigierek zespawanych jakąś tam fabułą. (więcej…)
6 comments kwiecień 16, 2008
Kirby: Canvas Curse [DS]
Doświadczenia są ważne, czynią z nas coraz mądrzejszych ludzi. Żadna teoria nie zastąpi praktyki. W zastraszającej ilości przypadków o tym, że nie wolno wkładać palców do kontaktu wiemy, nie od mamy tylko z doświadczenia właśnie (potem ten kraj wygląda jak wygląda). Osoby światłe to takie które ciągle otwierają się nowe doznania. I dobrze by doświadczyły grania w Kirby Canvas Curse, bo po pierwsze jest to godne zajęcie a po drugie, różowy skurwiel (mamo wybacz, ale inne słowa tu nie pasują) wrócił i jest zły. (więcej…)
3 comments kwiecień 11, 2008
Ballada o krótkim RPG
Ludzie kończą szkoły i kursy, pracują, zakładają rodziny i własne interesy, biorą na swe barki coraz większą odpowiedzialność, słowem wkraczają w dorosłe życie. Życie od którego, choćby dla zdrowia potrzebna jest odskocznia. Często miotając się pomiędzy jedną formą rozrywki a drugą, żałujemy, że nie możemy żadnej poświęcić tyle czasu ile byśmy chcieli – cóż, tak już świat został zbudowany, że zmusza nas do pogoni za papierkami.
Coraz częściej w owej ‘grupie goniącej’ znajdują się gracze, odchodzący od garnuszka rodziców. Jakby nie patrzeć, czasy barakowozów z automatami, giełd wypełnionych amigowymi dyskietkami, żółtych cardridge’y do Pegasusa, dumnego wkroczenia 3dfx i PlayStation na rynek, są tak odległe, że ich pierwsi pasjonaci, dziś spokojnie kupują piwo w sklepie, bez pytań o dowód. Obecne gry dostosowały się do nich – zaczęły być coraz krótsze, bardziej filmowe, skondensowane, ale też prostsze. Wszystko zostało tak wykombinowane by poświęcając chwilkę czasu wolnego dziennie, po powiedzmy tygodniu, mieć ukończony tytuł na półce. Czysta psychologia, zaliczanie kolejnych pozycji, nie ważne jak krótkich i tak sprawia straszną przyjemność, zwłaszcza mężczyznom, których ewolucja nie pozbawiła przez wieki instynktu łowcy. Większość RPGów jednak ciągle trwa w swym bardzo-wielo-godzinnym stanowisku, przez co coraz mniej osób poświęca im czas (bo go najzwyczajniej nie mają) . Ramy gatunku wykluczają w końcu pewne rozwiązania, zastanówmy się tylko, czy naprawdę nie da się zrobić krótkiego RPGa? (więcej…)
8 comments kwiecień 10, 2008
John Rambo
Kino umiłowało sobie comeback’i, wróciły do nas filmy ze szkoły sword & sandal (po polsku: Gladiator, 300 i reszta), wrócił i Batman. Matrix się reaktywował, parę razy powracało się do przeszłości, ostatnio przypomnieli o sobie Rocky i John McClane, aż nadeszła chwila pana Rambo.
Dostajemy kolejne potwierdzenie tezy, że Szklany ekran jest stworzony dla weteranów wojennych, nie mogących uciec przed swym przeznaczeniem, czymś co pcha ich bez przerwy w sam środek pola walki.
Zaszyty w Tajlandii, prowadzący ustabilizowane życie, Rambo ofiaruje swą pomoc amerykańskim lekarzom chcącym wspierać ludność ogarniętej wojną domową Birmy. To jak się sprawy dalej potoczą jest oczywiste – będzie strzelał! (więcej…)
7 comments kwiecień 7, 2008
Coś dla znudzonych kinomanów ? / mniejszość kulturowa
Jak najłatwiej dziś zobaczyć się w oczach innej osoby jako ktoś infantylny? Istnieje wiele sposobów. Można jej zapaskudzić pół-strawionym obiadem spodnie na imprezie, można z dzikim podnieceniem mówić o kanapkach z Makdonalda, lub powiesić na ścianie plakat Szanghaj Motel, ale to wszystko jest niczym, powiadam NICZYM, przy wyjawianiu prawdy o swych kinowych gustach – o tym, że ogląda i ceni się Anime.
Syndrom zboczonej chińskiej bajki ciągle twardo się trzyma, naszych narodowych polskich lędźwi. Stałe argumenty o krzykliwych panienkach z wielgachnymi oczami i braku jakiejkolwiek wartościowej treści, nie tracą na ważności w ustach ‘specjalistów’, od lat stojąc dumnie jak ten pomnik ze spiżu. Gdy przyjrzymy się sprawie z bliska, argumenty przeciwników wydają się coraz mniej logiczne. Owym znawcom, nie chodzi nawet o animowaną formę nowel, tylko, że w ogóle są z Japonii, są dziwne, niepojętne i dziecinne. Wychodzi przy tym jakie pranie mózgu przechodzimy od stanu dziecięcego – dzieci nie patrzą na swych kolegów przez pryzmat pieniędzy, wyglądu, statusu, są trochę jak zwierzaczki – miłość odpłacają miłością, liczy się to kto jaki jest. Do czego piję? Do tego, że zastraszająca przewaga typów wrogich konwencji anime… spędziło przy niej dzieciństwo! Wyczekując sławnego pasma Polonii 1 z wypiekami na twarzy, czerwonymi niczym wnętrze Etny. (więcej…)
25 comments kwiecień 6, 2008








