Sword of the Stranger / Mukoh Hadan (2007)

wrzesień 6, 2008

Mawia się, jakoby pierwszy cesarz Chin bezlitośnie poszukiwał tego, czego pragnęło i pragnie wielu z nas – nieśmiertelności. Ta ciekawostka posłużyła pewnie jako inspiracja autorom rozgrywającego się w XVI wieku (w ok. 1700 lat po śmierci w.w. cesarza) Sword of the Stranger. W tym najnowszym, pełnometrażowym anime od znanego z Cowboy Bebop the Movie, czy Wolf’s Rain studia Bones, ówczesny cesarz Chin wysyła swych najbardziej zaufanych agentów w pogoni za małym chłopcem imieniem Kotaro, którego istnienie w jakiś urojony sposób ma być powiązane z zagadką wiecznego życia.

Gonitwa za dzieckiem, któremu towarzyszy jego wierny pies, prowadzi aż do Japonii. Tam, z pomocą jednego ze skorumpowanych, feudalnych książąt, słudzy cesarza mają większe szanse doprowadzić pościg do szybkiego końca. Jednakże chłopiec postanawia jako swego przybocznego wynająć bezimiennego ronina, o spowitej mgłą, tragicznej przeszłości. Jak to zwykle z tajemniczymi roninami bywa, okazują się być najzręczniejszymi szermierzami na świecie. Pogoń więc przedłuża się…

Fabuła z całą pewnością nie jest jedną z najoryginalniejszych, czy bardziej wyrafinowanych. Trójka podróżujących przez feudalną Japonię bohaterów – dorosły wojownik, chłopiec i pies – kojarzy się z Dororo i Hyakkimaru, a i parę motywów, których jednak nie zdradzę, zdaje się być zaczerpniętych z epickiego Rurouni Kenshin. O stereotypie cool-ronina o boskich umiejętnościach nie ma co się rozpisywać.

Historii Sword of the Stranger nie można za to odmówić pewnego uroku i tej porywającej mocy, która nie pozwala oderwać się od ekranu aż do napisów końcowych. Opowieść jest niemal przez całą długość filmu poprowadzona sprawnie i, mimo swej sztampowości, ciekawie. Sympatyczną dwójkę bohaterów można polubić od razu, a więź jaka między nimi powstaje budzi ciepłe uczucia, choć poszukiwanemu Kotaro brakuje głębi. Jak na tak istotną postać dowiadujemy się o nim zdecydowanie za mało.

Do tej dwójki dochodzi pies chłopca, a także całe bandy antagonistów i parę innych postaci. Większość z nich posiada jakieś cele, lecz ma się wrażenie, że tych wszystkich bohaterów jest trochę za dużo, jak na trwający godzinę i czterdzieści minut film. W ten krótki czas udało się również zawrzeć proste przesłanie. Niemniej, jak na anime akcji, Sword of the Stranger wypada pod względem przedstawionej w nim historii naprawdę dobrze.

Scenariusz wyszedł nieźle, ale pod względem oprawy Sword of the Stranger błyszczy niczym tona złota, jaką zapewne przeznaczono na jego produkcję. Tła są przepięknie namalowane i szczegółowe. Animacja budzi na ogół zachwyt, zaś podczas wielu walk, do których dochodzi w anime – niemal absolutny podziw. “Stranger” jest reżyserskim debiutem Masahiro Ando, znanego animatora, odpowiedzialnego choćby za pojedynki w filmie kinowym Cowboy Bebop. W starciach z jego najnowszego dzieła można wyłapać podobieństwa do tamtych, z tym, że tutaj jest jeszcze lepiej. Walki w Sword of the Stranger to połączenie wspaniałej animacji z mistrzowską reżyserią. Trzeba wspomnieć, że są one bardzo brutalne, przez co prosta i ciut bajkowa kreska może zdawać się z nimi nie współgrać. W praktyce okazuje się, że to mylne wrażenie, zaś lekkie projekty bohaterów tylko nadają im charakteru.

Odpowiedzialność za muzykę padła na barki Naoki Sato, kompozytora soundtracków do X TV, czy Eureka 7. Utwory to przemieszanie orkiestry z tradycyjną japońską i chińską muzyką. Budzi odpowiedni nastrój w odpowiednim momencie, zaś motyw przewodni wpada w ucho, lecz w sumie soundtrack nie jest wybitny. Ale też taki nie ma być. To po prostu dobra, filmowa muzyka. Gra japońskich seiyuu (lektorów) jest oczywiście świetna. Swych głosów użyczyli między innymi tacy weterani, jak Koichi Yamadera (Spike z Cowboy Bebop), czy Akio Otsuka (Batou z GITS).

Sword of the Stranger nie porywa widza filozoficznymi zagadnieniami, czy eksperymentalnym wykonaniem. To proste, choć wciągające opowiadanie, okraszone znakomitą oprawą. Następca kultowego Ninja Scroll wreszcie nadszedł.

cyoh

*Trailer:

Entry Filed under: kiino, recenzje. Tagi: , , , , , , , , , , , , .

3 Comments Add your own

  • 1. piterekd  |  wrzesień 7, 2008 at 8:26 pm

    Trzeba będzie zlukać bo z opisu wygląda naprawdę zacnie :]

    Odpowiedz
  • 2. godzillachan  |  wrzesień 8, 2008 at 12:22 pm

    I jak tu nie lubić Otsuki, skoro czego się nie obejrzy, to i tak się na niego trafi? XD

    Zachęciłeś mnie, trzeba film zdobyć :)

    Odpowiedz
  • 3. Takehaniyasubiko  |  wrzesień 15, 2008 at 2:26 pm

    Bardzo fajna recenzja. Serio, serio. Jestem mile zaskoczony. ^^

    Odpowiedz

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Let’s roll

katamari-roxbury

Najpopularniejsze wpisy

Kategorie

Tagz

360 anime Capcom ds felieton film FPS God Of War gry gry video gry wideo gta Japonia kino komiks Konami konsole manga microsoft NDS news Nintendo Nintendo DS oldschool PC PlayStation PlayStation2 PlayStation3 PlayStation 3 prince of persia PS2 PS3 PSP PSX recenzje rpg Sega sony TPP ubisoft Wii X360 Xbox Xbox360 Xbox 360
35

komenty

fak w Prince of Persia the movie – m…
titlescreen w Kraina OZ w Twojej kiesze…
Cappa w Kraina OZ w Twojej kiesze…
Rokugatsu w Kraina OZ w Twojej kiesze…
Krzysztof Świerczyńs… w Gdybym był developerem [d…

Strony

co słychać ?

Archiwa

TopBlogi - Najlepsze Blogi w Polsce
blogi
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie.
Darmowe statystyki

meta

Szablony allegro PG