Czytajcie Pieśń !

październik 4, 2008

Całkiem niemało młodych osób czyta książki. Całkiem sporo z nich umiłowało sobie powieści fantasy. Co ciekawe wielu z nich sięga poza kanon w stylu Władcy Pierścieni, megakult Harrego Pottera, czy (o zgrozo!) Eragorna. Dla nich, jak i dla starszych czytelników musiała wreszcie powstać książka uniwersalna, przyciągająca do gatunku każdego bez względu na preferencję, czy wiek. Taka saga – o dziwo już od dawna jest na wyciągnięcie ręki, na półkach polskich sklepów. Niezbyt wypromowana (bo za to biorą się faktycznie tylko jej fani), stanowi niemały fenomen na zachodzie. Amerykański pisarz George R. R. Martin, nareszcie dał światu coś na co wyczekiwano od dawna – autentyczne średniowiecze, wielkie rody, wielką politykę, rozbudowany wątek mistyczny, bród, krew i pot. Dał ‘Pieśń Lodu i Ognia’. Fantasy bez elfów, krasnoludków, magów w wielkich kapeluszach i walki ze złem, w której zwycięża czyste serce. Każdy kto ma awersję do tego typu literatury, bez problemu odnajdzie się w naturalizmie Martina, dowiadując się przy okazji, że na to właśnie cały czas czekał.

Martin pokazał, jak zaprezentować fantastykę, która przyciągnie nawet osoby mające awersję do tego gatunku literatury. Wywalił wszystko co się z nią kojarzy, zajmując się kreacją niemalże alternatywnej wizji wydarzeń, które mogłyby się dziać w naszym świecie. Pieśń Lodu i Ognia inspirowana silnie wydarzeniami historycznymi (Wojna Róż), prezentuje nową jakość w literaturze fantasy. Realistyczna do bólu, pełna różnorodnych postaci, wywołująca emocje, ciekawość i niedosyt. Saga, która nie tylko pokazuje jak kreować prawdziwie dzieło, ale robi to na tak porażającą skalę, że ciężko uwierzyć, że to dzieło TYLKO jednego człowieka. Niesamowite podłoże geograficzne, historyczne, kulturowe i polityczne jest jedynie tłem dla pełnowymiarowych postaci, intryg i wojny. Tutaj nie ma tylko dobra i zła. Tu są różne punkty widzenia.

Sprawność i przystępność z jaką autorowi udaje się wiązać w spójną całość gigantyczną liczbę faktów, wątków i postaci wywołuje nawet coś więcej niż podziw – człowiek podczas przewracania kolejnych kartek ma po prostu ochotę wstać z fotela, ukraść komuś wizę, podrobić dokumenty i jak najszybciej lecieć za Atlantyk by osobiście uścisnąć rękę mistrza w geście podziękowania za jego tytaniczną pracę. Ale przejdźmy do konkretów – o czym tak właściwie opowiada ‘Pieśń’ ?

Po latach pokoju, które przyszły po obaleniu rządów Smoczego Króla, znów rozpoczyna się walka o tron. Dwa wielkie Rody – Starków i Baratheonów żyjąc w przyjaźni, mądrze prowadziły królestwo. Nie mogło to jednak trwać wiecznie, gdyż chętnych do władzy jest więcej (i całkiem sporo z nich ma ku temu powody) a najbardziej przebiegli wrogowie zwykle znajdują się w ich grodach, pod maskami przyjaciół. Siedem Królestw pod rządami Króla Roberta targane jest dawnymi konfliktami, emocjami, rodami, sprawami polityki, wiary i honoru. Wszystko zmierza coraz bardziej do wojny domowej, tytułowej, Gry o Tron.
Ważne jest to, że obserwować będziemy nie tylko sceny z królewskich sal i komnat. Zobaczymy choćby dzieci królewskiego namiestnika, opuszczające swój zamek na chłodnej północy by udać się na południowy dwór czy jego bękarta służącego dla nocnej straży – jednostki chroniącej kraj przed atakami pradawnych ras wygnanych w odległe rejony dzikiej przyrody. Poznamy niejednego szlachcica i korytarze jego zamku, wzajemne układy i zależności. Kontakty pogłębiane przez żony Króla i Namiestnika – pochodzące z nie mniej znaczących rodzin Tullych i Lannisterów. Wzajemne relacje między siostrami, braćmi, dorastającymi dziećmi. Chłopcami pchającymi się na wojnę i dziewczynkami marzącymi o swych rycerzach.

Martin trzyma się jak najdalej może od patetycznych, szlacheckich trenów. W jego książce poznamy przede wszystkim ludzi, tak naprawdę, takich jak wszyscy – którzy tak samo muszą jeść i chodzić za potrzebą. Spotkamy lordów regularnie uczęszczających do burdeli, eunuchów, karłów, niemal pedofilskie związki, barbarzyńskie plemiona uznające tylko prawo siły… okaleczonych niegodziwców, obozy pełne smrodu, dzieciobójców, szaleńców, mistyków, wyznawców różnych bogów, uczniów i nauczycieli. Bomba informacji i szczegółów wypisanych na każdej stronie, początkowo może trochę przestraszyć – jednak gwarantuję Pieśń ‘czyta się sama’. Książkę przełożono wspaniale na język polski, a trzymanie się budowania szczegółowych portretów postaci (same opisy ich herbów i rodzinnej pozycji zajmują niemało miejsca, co ciekawsze – przez te wszystkie strony sagi ciężko znaleźć choćby jedną niezgodność) staje się jej głównym atutem. Ich zagrania, emocje, decyzje, zawieranie sojuszów tak by wyjść obronną ręką z niosącej śmierć i cierpienie wojny, to wszystko do nich doskonale pasuje. Ważnym aspektem jest również narracja, prowadzona z punktu widzenia różnych bohaterów. Każdego mamy szansę poznać, polubić i odkryć jego tajemnice. Co warte podkreślenia, akcja sięga ponad Siedem Królestw prezentując wydarzenia na całym świecie, które będą miały w przyszłości ogromne konsekwencje. Autor szuka inteligentnego czytelnika, pomiędzy wierszami umieszczając całe historie, masę ważnych informacji, domysłów i spekulacji. Stąd jego książki są wieczne, szanują czytelnika i wynagradzają chore wręcz kartkowanie ich od nowa.

Gra o Tron” to festiwal zwrotów akcji. Obecnie, gdy na świecie rządzą seriale pokroju LOST czy 24, zapewne wiele osób rozkochało się w takim rozwiązaniu… ale uwierzcie na słowo, one nie mają prawa startu do tego co się wyczynia na kartkach sagi Martina (który swoją droga ma spore doświadczenie w pisaniu scenariuszy do seriali, i oby przeniosło się ono na szykowaną przez HBO ekranizację Pieśni). Zmiany sytuacji, rozłożenia sił czy też uśmiercanie kolejnych postaci, wręcz gotują czytającego. Z wypiekami na twarzy sprawdza się stronę po stronie, i gdy ma się już w głowie jako – taki obraz tego co może się za chwilę wydarzyć następuje nagłe BUM: wydarzenia zaliczają dwa kółka, pięć zakrętów i trzy szykany, zostawiając nas z klasycznym dylematem ‘muszę iść już spać, ale nie zasnę jak nie dowiem się co dalej’ ;) „Gra o Tron’ wprowadza we wspaniałe uniwersum Pieśni Lodu i Ognia, przypominając jak to jest usiąść popołudniu do ‘cegły’ na grubo ponad 700 stron, by ‘po chwili’ nagle spojrzeć za okno, zauważyć że jest ciemno i jest się za połową książki. Rewelacyjne wrażenia, zdecydowanie warte skosztowania. Nie sposób opisać wielkości tej serii, nie pisząc samemu książki. Stąd fanów prosimy o wybaczenie, a nowych w temacie tym bardziej nakłaniamy do sprawdzenia. Największa, najpiękniejsza i niezwykle dramatyczna saga, dzieło językowe i fabularne.

PS. Jeszcze, dla jasności, spis poszczególnych tomów (w kolejności w jakiej powinno się je czytać):

Gra o Tron

Starcie Królów

Nawałnica mieczy, która dzieli się na: ‘Stal i Śnieg’ oraz ‘Krew i Złoto

Uczta dla Wron, która dzieli się na: ‘Cienie Śmierci’ i ‘Sieć Spisków

….
Cookiecrusher&Cascad

Entry Filed under: felieton. Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , .

5 Comments Add your own

  • 1. piterekd  |  październik 9, 2008 at 10:21 pm

    Jak tylko skończę Dukaja, to zabieram się za “Pieśń Lodu i Ognia” :) Miałem w prawdzie już ten zamiar w planach, ale mnie dodatkowo zachęciłeś tym ciekawym wpisem ;] Na pewno skrócę ilość czasu dzielącą mnie od zagłębienia się w serii :D

    Odpowiedz
  • 2. stern360  |  październik 10, 2008 at 9:55 pm

    Ja muszę skończyć “miecz orientu” a potem mitologię (do szkoły :/) i będę mógł wziąść się za pieśń. Pozostaje tylko pytanie skąd ja wezmę hajs ? ;]
    Zapowiada się ,że to niezły kawał lektury :D

    Odpowiedz
  • 3. cascad  |  październik 10, 2008 at 10:02 pm

    Nie bój się, jak już wydasz te ok. 40 złotych na “Grę o Tron” to po jej skończeniu choćby z podziemi wyciągniesz złotówki na koljene tomy. Tak to działa :)

    Odpowiedz
  • 4. stern360  |  październik 11, 2008 at 12:04 pm

    Wiem bo już parę razy tak miałem ,że wydałem 30zł na książkę a potem byłem gotowy sprzedawać meble byle tylko mieć kolejne tomy. Dlatego na razie wstrzymam się z kupnem pieśni bo mam kasę ale na wyższy cel ( no przecież nie będę chodził bez butów xD )

    Odpowiedz
  • 5. Składak [1#] « Peace Grenade  |  luty 22, 2009 at 11:46 am

    [...] i muszę mu za to podziękować. Mam też nadzieję, że on teraz czyta wciśniętą mu przeze mnie Pieśń Lodu i Ognia. A właśnie, w sprawie Pieśni – HBO zaczyna powoli ruszać z produkcją serialu na podstawie [...]

    Odpowiedz

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Let’s roll

katamari-roxbury

Najpopularniejsze wpisy

Kategorie

Tagz

360 anime Capcom ds felieton film FPS God Of War gry gry video gry wideo gta Japonia kino komiks Konami konsole manga microsoft NDS news Nintendo Nintendo DS oldschool PC PlayStation PlayStation2 PlayStation 3 PlayStation3 prince of persia PS2 PS3 PSP PSX recenzje rpg Sega sony TPP ubisoft Wii X360 Xbox Xbox 360 Xbox360
35

komenty

harper w Pamiętajmy o Okami
mailicja w Kraina OZ w Twojej kiesze…
bzdursky w Xbox Live – tak czy nie ?
ubermlin w Xbox Live – tak czy nie ?
kasztan w GTA4: Pierwsza krew DWA

Strony

co słychać ?

Archiwa

TopBlogi - Najlepsze Blogi w Polsce
blogi
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie.
Darmowe statystyki

meta

Szablony allegro PG