Zdmuchnij świeczki, stuknij w ekran…

listopad 22, 2008

dsszri5

Czas płynie nieubłaganie – Trudno uwierzyć, że NDS, do dziś uznawany jako nowatorska i niezwykle oryginalna konsolka, ma na karku już cztery lata. Niewiele jak na generację? Może, ale tylko w przypadku „dużej” konsoli. Popularność DeeSa niewątpliwie hamuje dalszy rozwój w dziedzinie handheldów (bo po co zarzynać kurę wciąż znoszącą złote jaja…?), podejrzewam że do kolejnego przetasowania nie dojdzie wcześniej niż za te dwa lata… Ale nie o tym chciałem – tak się składa, że z dniem wczorajszym, powyższej konsolce stuknęły dokładnie cztery lata. Nadarza się więc idealna okazja, by podsumować w (a jakże) subiektywnym zestawieniu plusy i minusy tego handhelda…

DeeS pokazał Światu, jak podbijać rynek. Przed premierą mało kto wierzył, że Nintendo wobec nowej konkurencji utrzyma na tym rynku pałeczkę lidera. A jednak – jak jest, każden jeden widzi – Sony zostało zepchnięte niemal do niszy, zaś NDS to obecnie jeden z popularniejszych elektronicznych gadżetów. Gdy ponad 4 lata temu (dokładnie 21 listopada 2004 roku) konsola trafiła na półki sklepowe w Ameryce, sytuacja nie przedstawiała się najciekawiej. Produkcji wychodziło stosunkowo niewiele, natomiast kieszonkowcy, grupa mniej liczna od graczy stacjonarnych, została dodatkowo podzielona na tr00 graczy z obozu Sony i zdziecinniałych n00bów, którzy pozostali wierni Nintendo.

Przez cztery lata zmieniło się wiele – większość na lepsze, choć naturalnie mogłoby być jeszcze lepiej. Mimo, że najpopularniejsza, konsolka big N nie odzwierciedla sytuacji poprzedniej generacji, która łączyła nowe, atrakcyjnie arcade’owe tytuły z łezkopędnym oldschoolem. Miejmy to już za sobą – na pierwszy ogień idą rozczarowania – moje osobiste oczekiwania i nadzieje, których Di-eS zwyczajnie nie spełnił…

- Kraina eFPeeSem płynąca…

demntiumEkran dotykowy to coś, co w dniu ujawnienia szczegółów specyfikacji konsoli pozwoliło wierzyć w dalszą ekspansję strzelanek na rynku handheldów. Nie wiedzieć czemu, przy obecnej wszechogarniającej modzie na ten gatunek, Dual Screen – konsola pozornie wręcz dla niego stworzona, wciąż ma w jego dziedzinie niewiele do powiedzenia. Bo i ile ukazało się takich tytułów przez niemal 1500 dni, które dzielą nas od premiery kieszonsolki…? 10? 15? Najbardziej bawi mnie fakt, że starszy brat DeeSa, GameBoy Advance, ma w tej materii znacznie więcej do powiedzenia, choć – paradoksalnie – posiadał ku temu nieporównywalnie gorsze warunki.

- RTS…

rts

Równie wielkie nadzieje wiązałem ze strategią czasu rzeczywistego. Przyznam, że w Mech Platoon z GBA cięło mi się baaardzo przyjemnie, toteż wiązałem spore nadzieje z jego następcą. Tymczasem ponownie tendencja okazała się odwrotna – na dwu-ekranowej zabawce oprócz niedawnego Robocalypse i Populous, niezłego Anno (któremu bliżej raczej do gry ekonomicznej) i koszmarnych Settlersów II, nie ukazało się nic ciekawego. Poza tym – zmorą dużej części tych gier jest interfejs. Na siłę udziwniany, zamiast wykorzystywać T-screena do ułatwienia życia graczowi, niejednokrotnie sztucznie komplikuje rozgrywkę. RT(D)S to bez wątpienia jedno z największych rozczarowań na tej konsoli.

- Casual gaming


marioNie jestem przeciwnikiem Gotujących Mam, dłubania w wirtualnym nosie na czas, czy nawet wydzierania się do mikrofonu… ale litości – ten gatunek zżera tą platformę. Z początku podobała mi się taka tendencja – o, fajno, wreszcie jakaś doza oryginalności, odskocznia od ratowania pięknych jak ósmy cud Świata krain. Z czasem jednak nachodzi człowieka głód ambitniejszych tytułów. Nie oszukujmy się – DeeS posiada pokaźną bibliotekę takowych, jednak człek jest stworzeniem wybrednym i niestety – po zaliczeniu kilku prawdziwych wyzwań (choćby Contra, Advance Wars, czy Chrono Trigger), nastaje etap pod tytułem „nie mam w co grać”. DS ma zwyczajnie niezbyt atrakcyjną ofertę tytułów rodziny „nie-casual”.

- Golden Sun 3…

goldensun1

To już kompletna prywata z mojej strony. „Złote Słońce” to dla mnie prawdziwy majstersztyk i to właśnie któryś z licznych fake’ów dotyczących rzekomej części trzeciej zmierzającej na nowego handhelda, niemal trzy lata temu nakłonił mnie do jego zakupu. Koniec końców jednak sprawa ucichła, panowie z Camelotu na ten temat milczą… W powstanie kontynuacji znakomitego jRPG nie wątpię – jednym wielkim pasmem rozczarowań jest jednak tych pięć lat, które minęły od premiery The Lost Age…

- A Kołcza mam w… kieszeni…

coaching

Następstwem, czy też może raczej elementem tzw. „Touch generations”, są takie produkcje jak gry z serii „My coach”. I o ile szkółka językowa ma jako-taki sens (choć ja tam i tak jestem zdania, że lepsze efekty można osiągnąć w trakcie grania, lub czytania książki w danym języku ze słownikiem w ręku) , o tyle wiara w zbawienny wpływ „My weight loss coach”, czy „My stop smoking coach” jest po prostu śmieszna. Rozczarowanie w tym wypadku przynoszą sami ludzie. Bo, do cholery, jeżeli produkcje typu „My Coach” czy „My Diary” mają rację bytu, to ktoś musi wierzyć w to, że ładnie animowany ludzik z ekranu DS-a faktycznie ułatwia rzucenie palenia. Jest to dla mnie fenomen niepojęty, a robienie takich gier to w zasadzie sztuka dla sztuki – bo ani zabawa z taką produkcją nie jest lepsza od tej, którą mogą nam zaoferować krzyżówki, ani produkt wartościowy… Te pieniądze spokojnie można przeznaczyć na miesięczną porcję Niquitin, pamiętnik, buty do biegania, czy super-wypaśny podręcznik do nauki języka.

+ Deweloperski urodzaj

nin1

Przez cztery lata zainteresowanie tą przenośną platformą niesamowicie wzrosło. Ba – nawet nasi coś tam klecą na tej konsoli, choć póki co produkcje te przedstawiają typowy stan wczesnego średniowiecza (PeCet też kiedyś przeżywał najazdy polskiej cienizny – Mortyr, Polanie…). W DeeSie potencjał widzą już nie tylko japońskie firmy pokrewne dla Nintendo, ale też „poważne” oddziały, jak Rockstar, który w okolicach kwietnia 2009 ma w planach wydanie GTA: Chinatown Wars, czy Nadeo, które niedawno na dwóch ekranach wypuściło port swojej Trackmanii. Niewątpliwie przyczynia się to do zwiększenia różnorodności gier i – co za tym idzie – ciekawszego szpilania.

+ Homebrew

_964

“Jasna strona programatora”, wbrew temu o czym często-gęsto zapewniają fanboje Sony, ma się na DeeSie bardzo dobrze. Niewątpliwie atrakcyjność sceny w oczach programistów – samozwańców podnoszą regularnie odbywane konkursy na najlepszy freeware’owy program. Powstała już niezliczona ilość produkcji, których komercyjność mijałaby się z celem (bo co zrobić z własnymi rysunkami w Colors! w sytuacji, gdy nie ma możliwości przeniesienia ich na dysk komputera…?). Najlepsze, że nieoficjalne produkcje często w bardzo przydatny sposób korzystają z dobrodziejstwa, jakim jest ekren dotykowy – obsługa z jego pomocą organizera, czy graficznego edytora to czysta przyjemność.

+ Atlusowy bastion hardcore’u

izuna

I nie, nie chodzi mi tu o serię Trauma Center, a o całą resztę świetnych, aczkolwiek – ze względu na panującą w nich ascezę, niedocenionych RPG ze stajni Atlusa. Nie powiem – uciekało się od nich z tego samego względu (jakoś nie potrafiłem w sobie przełamać niechęci do nienajlepszej animacji, czy często dość ślamazarnej rozgrywki), jednak są one idealną przeciwwagą dla chorej ilości casualowych gierek, które na tej konsoli zalicza się w 2-3 godzinki. Dodatkową zaletą są w najczęściej ich przypadku także dialogi – ich produkcje ocierają się o niszę, więc pojęcie zbędnego patosu praktycznie tu nie występuje (grając w takie Luminous Arc wiele razy z niedowierzaniem przyjmowałem fakt, że na tak “niewinnej” konsoli dialogi mogą w tak fajny sposób zaiskrzeć).

+ Renesans „tekstówek”

hoteldusk

Jedna z największych zasług konsoli, to wskrzeszenie tego nadgryzionego zębem czasu gatunku. Kto by pomyślał, że to właśnie na NDS ten uda się połączyć klasyczne założenia z nową, atrakcyjną dla rozpuszczonych casualowym dobrobytem graczy. Takie gry jak Phoenix Wright, Hotel Dusk, czy Another Code pokazują, że „jeżeli uważasz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanika, zwłaszcza wśród graczy, to niezawodny znak, że jesteś N-anty” ;) . Zdecydowanie czołowy gatunek, który ma olbrzymi procentowy udział must-have’ów, które – gdyby nie jakieś idiotyczne uprzedzenia względem Japonii, mogłyby ubiegać się o tytuł system-sellerów.

Make a wish – Cztery lata za nami, a DS ani myśli odchodzić w mrok niepamięci. Już dziś pod względem ilości wydanych gier handheld prześcignął GBA, a niedawna premiera DSi – zmodyfikowanej wersji NDS Lite, raczej nie zwiastuje przyjścia nowej generacji. Tym bardziej, że gry na tą konsolę wciąż robią furorę i świecą naokoło liczbami wzbudzającymi zazdrość i podziw konkurencji. Przyszłość DeeSa jest świetlana i trudno wyobrazić sobie jakikolwiek z czarnych scenariuszów. Co oczywiście nie znaczy, że nic nie może zmienić się na lepsze – nadal spora część deweloperów to lenie z patentem, którzy masowo wypluwają na rynek budżetówki, wychodząc z założenia, że sprzeda się cokolwiek z obsługą T-screena. Smutne, że często mają rację i wolą większości takie produkcje są dla twórców bardziej opłacalne, niż produkcje rozbudowane i głębokie. I oby taki stan rzeczy uległ poprawie, bo nigdy nie jest na tyle dobrze, by nie mogło być lepiej. Idę dmuchać w mikrofon. ;)

happy-birthday-2

boromi

Entry Filed under: o graaniu. Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .

6 Comments Add your own

  • 1. GBanshee  |  listopad 22, 2008 at 6:46 pm

    Co tu dużo mówić? Prawda to, oj prawda. Szczególnie podsumowanie. Z moich obserwacji wynika, że Ubisoft w tym miesiącu wypuścił około 30 gier, z których ponad połowa to gry typu: “My stop smoking coach”, “My dress up”, “My make up”, “Imagine interior designer”, “imagine wedding designer”, “how to pass your driving test” itp… te tytuły uśmiercają prestiż tej konsoli. Ale z drugiej strony, takie tytuły jak Chrono Trigger, Luminous Arc, Phoenix Wright i wiele innych tytułów budzą zazdrość posiadaczy PSP (nie wszystkich of course). A więc, nie ma co się rozwodzić nad wadami, dopóki jest w co grać! Sto lat, idę dalej masterować Touch Screena.

    Odpowiedz
  • 2. Bazyl  |  listopad 22, 2008 at 7:08 pm

    Wpis dobry, tylko jak dla mnie to za mało zalet i polecanych gier, gdzie Castlevania? Gdzie Mario? Gdzie Curby? xd

    Odpowiedz
  • 3. boromi  |  listopad 22, 2008 at 7:27 pm

    Napisałem to ogólnikowo. Gdybym w zaletach miał wymieniać poszczególne serie, czy (o zgrozo!) same gry, wątpię czy tekst nie przerodziłby się w bałwochwalczą pieśń pochwalną. To nie miała być lista polecanych gier, a raczej podsumowanie najważniejszych dla mnie zalet i wad w tutejszym gamingu.

    Odpowiedz
  • 4. Thompson  |  listopad 22, 2008 at 7:36 pm

    Ja dzisiaj stwierdziłem, że PSP umrze śmiercią naturalną, gdyż nie będzie na nim w co grać. W przeciwieństwie do NDS, gdzie na okrągło wychodzą innowacyjne, ciekawe i bardzo grywalne produkcje, których jak użytkownikom tego handhelda, mówiąc najprościej, zazdroszczę.

    Odpowiedz
  • 5. kamionek  |  listopad 23, 2008 at 12:26 am

    od jakichś trzech lat mam psp i uważam, że to najgorzej wydany tysiąc mojego życia. gry, które mnie naprawdę wciągnęły i trzymały przy ekraniku mógłbym wyliczyć na paru palcach.
    a DS mimo tysiąca gier o niczym, o matkach z dziećmi, rzucaniu palenia itp. wciąż ma kupę fajnych gier, przygodówek, rpgów czy chociażby setną odsłonę mario.
    i konsolka nintendo jest 17 razy ładniejsza

    Odpowiedz
  • 6. bzdursky  |  listopad 23, 2008 at 8:57 am

    DS to zacna platforma. Niedużo na niej grałem, ale to, co widziałem spodobało mi się. Zwłaszcza Elite Beat Agents :)

    Odpowiedz

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Let’s roll

katamari-roxbury

Najpopularniejsze wpisy

Kategorie

Tagz

360 anime Capcom ds felieton film FPS God Of War gry gry video gry wideo gta Japonia kino komiks Konami konsole manga microsoft NDS news Nintendo Nintendo DS oldschool PC PlayStation PlayStation2 PlayStation3 PlayStation 3 prince of persia PS2 PS3 PSP PSX recenzje rpg Sega sony TPP ubisoft Wii X360 Xbox Xbox360 Xbox 360
35

komenty

fak w Prince of Persia the movie – m…
titlescreen w Kraina OZ w Twojej kiesze…
Cappa w Kraina OZ w Twojej kiesze…
Rokugatsu w Kraina OZ w Twojej kiesze…
Krzysztof Świerczyńs… w Gdybym był developerem [d…

Strony

co słychać ?

Archiwa

TopBlogi - Najlepsze Blogi w Polsce
blogi
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie.
Darmowe statystyki

meta

Szablony allegro PG