Posty otagowanePlayStation2
Nie lubię gier muzycznych…
Naprawdę, a co lepsze, postanowiłem o tym napisać
od jakiegoś czasu zaobserwować można niesamowity wręcz boom na tego typu produkcje. Świat zachwycił się plastikową gitarką, ludzie spotykają się nie na piwko tylko żeby pobrzdąkać a ja wam powiem, że… to już wszystko było. To samo, można było robić 10 lat (w 1998 miała miejsce premiera Guitar Freaks) temu na pierwszym PlayStation. I co? jak teraz gry stały się takie sprzedajne, wydajne, masowo kupowane to Guitar Hero okazał się orgazmotronem casual playerów? Screw you guys. Rzadko mnie takie manie, które narastają wokół grania potrafią zirytować. Ale w tym przypadku się udało… (więcej…)
15 comments wrzesień 22, 2008
Prince of Persia: Warrior Within [PS2, X, GCN, PC]

Kto zgasił światło?
To pierwsze pytanie jakie wpadło mi do głowy odpalając drugą część przygód Księcia. Jeszcze wyraźnie w pamięci miałem baśniowy klimat, ‘zmiękczające’ wszystko promienie słońca i jasne pomieszczenia z poprzedniej części. A tu developerzy zaserwowali takie ciemne – mroczne -średniowiecze, że po oczach aż… eeee razi
można stwierdzić, że jedynka malowana była w barwach piasku i bieli a dwójka w czerni i karmazynu, zaostrzenie klimatu czuć od samego początku – są stringi, blizny i brunetki z mocnym makijażem mrrrr niegrzecznie.
Nie ma co ukrywać, Prince ostatnio narozrabiał i mimo iż udało mu się wszystko jakoś poukładać, to jego problemy nie zmalały. Ba, one urosły! Urosły znacznie, bo do rozmiarów 3 metrowego demona z rogami i nadludzką mocą, chcącego za wszelka cenę go złapać po czym sponiewierać, stworzonego specjalnie po to by karać lekkoduchów bawiących się piaskami czasu (motyw przewodni pierwszej części). Taki oponent to nie jest jajecznica na śniadanie, ze świeżym pieczywkiem i kakaukiem. Przed Księciem nie było wyboru – trzeba uciekać z Babilonu zanim go dorwie i szukać ostatniej deski ratunku.
(więcej…)
7 comments sierpień 24, 2008
Prince of Persia: Sands of Time [PC, Ps2, X, GC]
Ciężko być oryginalnym…
Ubisoft doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że każdy bohater musi mieć swój znak rozpoznawczy: królik Bugs ma marchewkę, Snake przylepia się do ściany, Dante podbija wrogów mieczykiem, Jezus chodził po wodzie a taki Zorro z braku długopisu podpisywał się szabelką… z każdym kolejnym herosem coraz trudniej znaleźć nową, oryginalną zagrywkę. Na szczęście Książę Persji zdążył sobie zarezerwować cofanie czasu…
(więcej…)
10 comments sierpień 4, 2008
Co z tym PESem?
Niegdyś chłopcy zakochani piłki nożnej maltretowali rodziców o PeCeta i PlayStation dla jednej tylko gry – FIFA. Grą dla której porzucali swą wymarzoną Fifę było ISS Pro Evolution. Grą dla której kupowali PS2 było Pro Evolution Soccer.
Dobrze to wiem, bo sam byłem takim chłopcem, wiem jak to jest dossać się do serii piłek od Konami. Lata treningów, wypieki na twarzy, dokładnie wyselekcjonowane towarzystwo i twarde zasady, cały ten cudny obraz codziennych sparringów z czasem zaczął się rozmywać. Wszystko straciło pęd, ulotnił się gdzieś sens trenowania gry w PESa- nie ukrywam, że jestem zły jak cholera, ale to już nie ta sama gra. (więcej…)
7 comments maj 26, 2008
Prawdziwy król wojowników

Z okazji zbliżającej się premiery The King of Fighters XII warto przypomnieć początki tej niezwykłej serii. Serii, która przyniosła chwałę SNK, wprowadziła pojęcie cross-overu do bijatyk i zrewolucjonizowała tryb walk drużynowych.
Żadna inna firma w historii gier wideo nie odznaczyła się taką płodnością jeśli chodzi o gatunek bijatyk. Wszystkie wielkie serie firmy wprowadziły innowacje do gatunku, ulepszały sprawdzone formuły i dawały masę zabawy. Mniej znane serie eksperymentowały z konwencją z różnym skutkiem. Faktem jest jednak to, że SNK jest prawdziwym królem bijatyk 2D, który nieźle sobie radzi nawet na poletku trzech wymiarów. The King of Fighters 94 było tytułem, który rozpoczął nieprzerwane pasmo sukcesów niezwykłej serii i ugruntował pozycję SNK wśród graczy.
5 comments maj 21, 2008
Ico [Ps2]
Więzienie… na ogół kojarzy się z kratami, pryczą, śmierdzącym klawiszem i współlokatorem o ksywce penetrator. Przygodą którą przyjdzie nam przeżyć z pewnym rogatym chłopcem i ezoteryczną dziewczyną być może zmieni nasze skróty myślowe, dając coś od siebie w zamian za poświęcony jej czas. W grze ICO jesteśmy uwięzieni w monumentalnym zamku, opuszczonym, wręcz zawieszonym w czasie. Osoby dramatu -tytułowy bohater i tajemnicza niewiasta zdane na ślepy los, spotkały właśnie siebie. Nie potrafią się porozumieć werbalnie jednak nieszczęście które dzielą, niszczy tą przeszkodę bez trudu. Zdaje się, że więzi ich nie potężny mur a smutny los. (więcej…)
8 comments maj 18, 2008
Amerykańskie mity greckie
Starożytni grecy zostawili po sobie bezcenne dziedzictwo kulturowe, zarówno w skali europy jak i świata. Razem ze wspaniała cywilizacją, pełną światłych ludzi kultury, sztuki i nauki wzrosły mity, które mimo upływu wieków ciągle mocno tkwią w naszej świadomości.
Świadczyć może o tym to jak dobrze je znamy i ilu adaptacji filmowych się doczekały, jest to swego rodzaju ewenement. Nie wypada oceniać która mitologia jest najwspanialsza, czy to rzymska, japońska, nordycka, czy jakakolwiek inna, jednak każdy przyzna, że to właśnie przesądy i zabobony greków są najpowszechniej rozpoznawalne. Jest to też jedyna mitologia którą w większości krajów poznaje się w szkole jako obowiązkową (u nas cała pierwsza klasa liceum to dwie lektury; owe greckie wymysły i Biblia)
W tak dobrze znany ludziom klimat, i symbolikę warto inwestować pieniądze – zwykle to się zwraca, ludzie lubią to co znają. Trop ten złapało Sony, wraz ze swym wewnętrznym studiem Santa Monica – stworzyło grę God of War, oraz jej kontynuację. Zdecydowano się postawić na miks słynnych scen i postaci mitologicznych z szalenie brutalną grą. Spięto to klamrą tragedii (oczywiście antycznej) i wystawiono na półki. W grze sterujemy wodzem Spartan – Kratosem, który występuje przeciw bogom olimpijskim. Tak zaczyna się krwawy spacerek po miejscach i ciałach person znanych nam z opowieści przekazywanych od co najmniej 2800 lat.
(więcej…)
20 comments maj 10, 2008
Beyond Good & Evil [Ps2,X,GCN,PC]
Mobilizacja tytułem wstępu
Dobrze wiem, że nie kupiliście tej gry, przeoczyliście ją, i udajecie, że nie istnieje. Dlatego bardzo miło mi poinformować, że jest to wielki błąd, ba – to Mount Everest wśród błędów gracza. Przygoda na pięknym cyfrowym archipelagu, w otoczeniu fantastycznych istot to rzecz wyjątkowa, nie zależnie od platformy na której ją przeżyjemy. I nie, Ubisoft mi za reklamę nie płaci, mam w tym swój głębszy interes… najzwyczajniej chciałbym ujrzeć w kontynuację
O co całe halo?
Na pewno nie o kolejną grę action- adventure, ale powolutku… BG&E ciężko podporządkować pod jakikolwiek konkretny gatunek, choć najbliżej jej do przygodówki. W obecnych czasach twórcy strasznie mieszają gatunki i nie zawsze się to klei, tu na szczęście nie ma tego problemu. Ten szpil stoi plastycznością świata i rozgrywki, to idealnie przyprawiona potrawa. Powariowano ze skradaniem się, walką, eksploatacją świata, free-roamingiem, wyścigami, cykaniem zdjęć, platformówką, i to jeszcze nie koniec wyliczanki. Grając cały czas czuć płynność przygody, to że gra się coś kompletnego a nie w zlepek minigierek zespawanych jakąś tam fabułą. (więcej…)
6 comments kwiecień 16, 2008
Mark of Kri [Ps2]
Plemienne zwyczaje…
Czasy burd w karczmach i napadania na wędrownych merczantów zza krzaka (robin hood style), ludzie mieli wtedy zaledwie parę rozrywek, takie jak te wyżej wymienione, plus gonienie prosiaka, kuraka czy baby/dziada do chaty. A nawet raz do roku kąpiel odchodziła, choć i to nie na pewno. Były to też czas ludzi pragnących wykazać się wielkim czynem by zostać bohaterami. Oraz innych zarabiających na opowieściach o nich.
Mark of Kri daje nam okazję wysłuchać jednej z takich opowieści – młody, dzielny mistrz miecza i ukręcania łbów pragnie wkońcu sprawdzić się w boju… przyjmuje więc pierwsze zlecenie. Chodzi o ambicję, może o pychę, chce się wpisać w panteon bohaterów i tego nie ukrywa. Smaczku przygodzie szybko dodaje odrobina mistycyzmu związanego z tajemniczymi fragmentami zaklęcia tatuowanymi na ciałach wybranych dzieci (z wybranych rodzin, wybranych rodów), które kolekcjonuje czarny charakter. Oczywiście jest to powiązane z Rau (tak na imię ma nasz pudzianowaty heros), i jego wyprawą po złote wieńce. Historie tego zamieszania wyjawi nam gadający kruk (narrator gry , świetny voice acting!), który jest wiernym towarzyszem dwumetrowego, misiowatego asasyna o indiańskich rysach, mocno wytatuowanym ciele, wielkiej gołej klacie, o którą się statki rozbijają i kociej gracji ruchów. Cała ta wyprawa po sławę skąpana jest w polinezyjskim klimacie i dźwiękach, przepuszczonych przez filtr fantasy. (więcej…)
6 comments marzec 21, 2008
We Love Katamari [Ps2]
Gry logiczne to zwykle niekończący się gameplay, niepowtarzalne replaybility, banalne zasady, uboga grafika i parę muzyczek – takie tam wytyczne… aż ziścił się chory sen japończyków. Groteskowa wizja pijanego sześciolatka, przedstawiam grę: We Love Katamari, niepodobną do niczego innego. Słodkie barwy, irracjonalnie głupia fabuła (tak głupia, że aż… nie, naprawdę jest głupia), hipnotyczne dźwięki i grywalność w której się tonie. Jedno z ciekawszych zjawisk na rynku gier w ostatnich latach, trafiło i na nasz europejski rynek (poprzedniej części: „Katamari Damacy”, się nie udało).
2 comments luty 9, 2008



