Jak 2 [Ps2]

jaake21

Jak 2 zaskakuje już w chwilę po włożeniu płyty do napędu konsoli, okazując się odbiciem tego co mieliśmy w jego pierwszej części. Ale nie jest to odbicie z punktu ksero, tylko to znane z lekcji fizyki – całkowita zmiana grotu. Teraz promień leci w definitywnie, całkowicie, absolutnie (kocham słownik synonimów) drugą stronę. Zmieniono prawie wszystko co się dało.
Kolejne części bestsellerowej gry to zwykle ‘to samo tylko więcej’, parę nowych ruchów, nowa ścieżka muzyczna i lekkie ulepszenia silnika graficznego. Naughty Dog zaserwowało graczom wyjątek od tej reguły. Większość praw rządzących komercją strzeliło w pałkę, przeciwstawili się maszynie i osiągnęli sukces – teraz mogą tańczyć słuchając peanów na swą cześć. Gratuluję już na starcie, brawa za odwagę, wygrali z machiną.


jakii_screen006

Łamiemy konwenanse

Pierwsze na co zwracamy uwagę to oprawa. Obowiązkowa dla platformerów stylistyka bajkowo-tropikalna z elementami Telletubbies została porzucona, na rzecz industrialnego miasta. Pełnego stali i brudu, ogrodzonego ogromnym murem, gdzie rzadko słońce świta, a kromka zawsze spada posmarowaną stroną na podłogę. Świat gry rozrósł się do tego stopnia, że poruszamy się po nim lewitującymi pojazdami (które trzeba ‘pożyczać’ na wzór GTA). Przeciwnicy stali się brzydsi, mocniejsi i strzelający, więc i my dostajemy do rąk pukawkę oraz obowiązek dbania o to by mieć ciągle choć parę nabojów w magazynku.
Było już w Ratchet & Clank? Na pierwszy rzut oka może i tak – R&C jako pierwszy wprowadził tak pewnie ‘mechaniczny’ klimat i pukawki do gatunku, jednak dalej było to w konwencji zabawkowej, cartoonowej, często prześmiewczej. Tu mamy kontakt z czymś bardziej wysublimowanym, mocniejszym, skierowanym starszego procenta graczy.

Tuż po pojawieniu się w Haven City, Jak – główny heros, wpada w kłopoty. Konkretniej to dostaje w ryja i trafia do więzienia. Do tej pory był jeszcze miłym chłopcem, znanym z pierwszej części, lecz w nieszczęsnym zakładzie wykonuje się na nim eksperymenty polegające na pompowaniu weń Dark Eco. Jest to tajemnicza substancja, która na pewno nie wpływa dodatnio na zdrowie i samopoczucie. Dzięki niej jednak, Jak odkrywa w sobie moc bliźniaczą do tej jaką posiadał dr Jekyll, i za sprawą przemiany w swe mroczne alter ego udaje mu się uwolnić. Z przytupem wychodzi na zatłoczone, smutne ulice z mocno zakorzenionym celem w głowie: zabić tego który go więził – Barona Praxisa rządzącego miastem… okupanta i tyrana?
Z jednej strony tak, z drugiej chroni miasto przed adwersarzami z zewnątrz, istotami zwanymi Metalheads. Konflikt narasta, ludzie w metropolii mają dość junty – jednak kto ich będzie bronił gdy zabraknie Praxisa? A tak właściwie to czy naprawdę są bronieni?

jak2_screen018

Scenariusz to prosta, choć emocjonująca historia, potrafiąca zarazem dać myślenia, wyrzuca nas w różne rejony nieprzyjaznego świata, by poznać kolejne persony mające swój udział w konflikcie pozornie dwóch stron. Dla gatunku platformerów to jak odświeżający prysznic: nareszcie koniec z ratowaniem księżniczki i brakiem dialogów. Skrypt to niezła książka szczerze mówiąc, tym bardziej, że zakręconym wydarzeniom i mocnym akcją towarzyszą prze-rozbijające wstawki z futerkowym towarzyszem Jaka, Dexterem. Miks prześmiewczych, nie do końca serio dialogów doskonale się równoważy z poważną intrygą. Nie raz usłyszymy zwalające z krzesła wiązanki oraz perfekcyjne aluzje seksualne. Osoby lepiej znające język angielski będą szalenie usatysfakcjonowane, że ich umiejętności się do czegoś przyjemnego w końcu przydadzą. Naprawdę warto zrozumieć tu każdą rozmowę. Ktoś się postarał by było mocno dwuznacznie, z jajem i przekąsem, a nawet w klimacie filmów noir. Obowiązkowo też nie pominięto humoru znanego z kreskówek Warnera. Osobiście się w takim klimacie odnajduje momentalnie i czuje jak karp na talerzu – autorowi dialogów i scenariusza należy się order uśmiechu i garnek soku z cytryny!

jak_screen001

Łamiemy palce

Kolejna odmienna sprawa w stosunku do poprzednika to jej przystępność (w sumie to te dwie części łączy tylko rozmach ich wykonania). W ten tytuł nie można pograć chwilkę między jogurtem a salcesonem i przejść w parę wieczorków. Do Jak 2 należy przysiąść, parę razy przekląć, pozachwycać się, pogłówkować i dostać wypieków z wrażenia. Gra jest długa a przy tym tak miodna, zróżnicowana i intensywna, że na ilość posiedzeń przed konsolą nikt nie ma prawa narzekać. Samo rozbujanie fabuły (tak by już kojarzyć co i jak, oraz dlaczego) zajmuje około 4-5 godzin czyli czas w którym możemy przejść połowę większości dzisiejszych produkcji. Wraz ze scenariuszem i klimatem dla bardziej zaawansowanych wiekowo magików pada, poziom trudności także poszedł w górę. Nawet playerzy z konkretnym stażem mogą zostać zagięci w niektórych momentach. Całe szczęście frustracja się w to wszystko nie wkrada – wystarczy się skupić i dobrze wszystko przeanalizować by pokonać trudności. Jakiegoś Dłuższego zastoju w rozgrywce nikt nie powinien napotkać (o ile jest dość sprawny manualnie, oczywiście) – konsola nie oszukuje, sterowanie jest super dokładne a kamera pracuje tak idealnie, że zapominamy o jej ustawianiu, więc jakiekolwiek niepowodzenia należy zrzucić na swe barki. Misje przybliżające nas do spotkania twarzą w twarz z Praxisem są zróżnicowane, długie i jest ich od zatrzęsienia. Jak zatem się Jakiem 2 nie zachwycić? Pościg po pięknie zalesionym terenie za fantastycznymi kreaturami, eliminacja specjalnych jednostek wroga wyposażonych w kamuflaż optyczny, spacer w akompaniamencie wyładowań elektrycznych i zacinającego deszczu po najwyższej, umieszczonej niemal pod niebem części miasta, odkrywanie starożytnych artefaktów w podziemnej świątyni… urozmaicenie zabawy daje do myślenia i udowadnia talent Naughty Dog.
Szkieletem rozgrywki pozostało sterowanie rodem z platformera 3d: skok, dwa ciosy, turlanie się – standard od dawna. Na pierwszą pukawkę, z którą połajdaczymy, nie trzeba jednak długo czekać. Wtedy właśnie zaczyna się zabawa na dobre: szturmy, odbijanie kluczowych dla rebelii ludzi, niszczenie/zdobywanie strategicznych punktów, osłanianie kogokolwiek trzeba czy też zwyczajne ratowanie własnej szynki pompują do żył hormony szczęścia. Pojawia się też deskorolka lewitująca nisko nad ziemią (czyli deskolotka), pozwalająca dostawać się w niedostępne inną drogą miejsca np. pokonując nieprzyjazne akweny tuż nad ich lustrem. Zdarzy się też okazja by zasiąść za sterami mocniejszych maszyn i ścigać się na głównej arenie miasta ku chwale swej stajni, na wzór wyścigów rydwanów, znanych nam tak dobrze z filmu „Ben H… tzn. z Koloseum i lekcji historii. To nie są minigierki, twórcy mogliby na szkielecie poszczególnej misji i jej wariacji sklecić z powodzeniem osobne tytuły- elastyczność engine’u jest imponująca.

jakii_screen016

Jest plastycznie

Do tej pory, przy przybliżaniu mechaniki gry, unikałem zagłębiania się w jej feeling i oprawę a to jest jeden z tych szpili gdzie grafika ROBI różnicę. Bajkowa animacja i ogromne miasto które designersko zjada kartonową budowę metropolii z GTA tworzą konkretną otoczkę. Budowle są wysokie, wykręcone, na chatach widać pojedyncze deski a horyzont rozciąga się po… horyzont. Panorama widoczna z wyższych punktów namawia do cyknięcia fotki, wstawienia jej w ramkę i nostalgicznego patrzenia na nią bujając się w fotelu, z kubkiem gorącej herbaty i kocem na kolanach.

Oczywiście nie raz opuścimy Haven City, przekradając się którąś z ukrytych bram na zewnątrz, by wykonać zlecone zadanie. I tu dopiero ekran rozsadzają smaczki, wykonanie leveli ‘przyrodniczych’ to koderskie mistrzostwo świata . Kontrast dzikiej wręcz zieleni z szarością miasta, w którym przebywamy większość czasu potrafi zmusić do sięgnięcia po walerianę. A siedziba Barona Praxisa? Uwierzcie, że drogę na tego pająka wiszącego nad miastem (dosłownie tak wygląda) zapamiętacie na długo. Grze brakuje jakiegokolwiek elementu do którego można by się przyczepić; pory dnia zmieniają się realtime’owo, warunki atmosferyczne oddano z wielkim pietyzmem, animacja twarzy postaci sprawia, że od razu wiemy w jakim są nastroju. Ton ich głosu również jest znakomicie zsynchronizowany. To wszystko plus motyw muzyczny przewijający się przez całą przygodę, daje , przynajmniej mi obraz gry kompletnej. Z platformera 3d jaką była pierwsza część zrobiono cudowne widowisko, pełne akcji i zróżnicowanego gameplayu – jest w co grać. Nie ma ani luk w fabule (a to zdecydowanie warto zaznaczyć, bo gdy naraz wymiesza się podróże w czasie/wymiarach i wątek polityczny, połączone z rządzą zemsty to łatwo coś spieprzyć, niejedna gra i niejeden film to udowodniły) ani momentów w których nie wiadomo co robić czy gdzie iść. Levele stworzono z ułańską fantazją a przechodzi się je w sposób dający autentyczną przyjemność, nawet zahartowanym graczom. Nie błądzimy tylko nacieramy, wpadamy, wskakujemy, niszczymy. Brak tu kombinowania z przedmiotami, zamiast tego wystawiamy zdolności manualne na sprawdzian. Do czynienia mamy z ogromnym obszarem, piękną oprawą i intensywną przygodą. Z łatwym do chwycenia, przyjemnym sterowaniem i klimatem poważnej, politycznej rozpierduchy z nie do końca poważną grupą postaci.

jakii_screen023

Dźwięk jak na produkcję najwyższego kalibru przystało podkreśla te wszystkie zalety. Voice acting można śmiało postawić obok tego znanego z MGSów, czyli ścisła czołówka. Dexter to typowy oszołom z wdziękiem, Jak to koleś z charakterem (tak! w tej części odzyskał głos), Praxis ma coś na sumieniu ale jednocześnie jest pewny siebie. Ważnych dla scenariusza postaci jest od groma, i zapewniam, że o głos każdej zadbano jak o tytułowych bohaterów. Brzmienie wystrzałów, silników, czy dzikich wrzasków, tudzież gulgotu przeciwników wypełniają wrażenia z gry po brzegi, niczym słoneczniki wazon na obrazie holendra bez ucha.

jak2_screen030

Gusta, guściki i co kto lubi

Jak 2 to pierwsza gra zręcznościowa, która nie olała sikiem koszącym scenariusza zapewniając jednocześnie gigantyczny obszar działań, intuicyjne sterowanie, zróżnicowanie i proste zasady rozgrywki. Postawiono na wyciągnięcie z każdego momentu jak najwięcej miodności, pokazanie świetnych widoczków (czasem naprawdę trudno się nie zatrzymać by ‘odetchnąć’) oraz popis niemal kabaretowych dialogów. Żadna chwila nie wydaje się tu stracona – ciągle przemy na przód stając się coraz jaśniejsza postacią w całej historii, bez przerwy coś się wokół dzieje a końca nie widać. Dotarcie do finałowego starcia zapewni niemało zawrotów głowy, oraz uczucie, że o to właśnie chodzi w grach!

Moje gusta zostały ustrzelone, a koleś z zielono-żółtymi włosami i gadającą surykatką na barku, mający przy sobie zawsze parę spluw stał się znakiem jakości. Grywalność sięgnęła szczytu – z tego typu gier ciężko będzie wyciągnąć coś potężniejszego, tak samo jak ciężko będzie je jeszcze bardziej rozbudować by nie straciły choćby umownej przynależności gatunkowej. Jeżeli wasze upodobania choć trochę pokrywają się z moimi to ciężko będzie znaleźć grę bardziej wpasowującą się w tą niszę. Niegrzecznie, klimatycznie, rajcownie – oby było tak zawsze w branży, jak w chwilach gdy gramy w Jak2.

cascad

za101

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jak 2 [Ps2]

  1. Cóż tak się składa że posiadam Jak’a 2. Gra jest świetna. Przejmowanie wozów strzelanie i ściganie się(choć to już mniej) to kręci mnie w tych grach!
    Grafika świetna, muzyka doskonale wpasowuje się w akcję. Ciekawa fabuła i barwni bohaterowie przykuwają do ekranu na długo, lecz czasem praca kamery mnie rozbraja.
    Ocena gry(moja): 8/10

    BTW
    Aleś się rozpisał 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s