Transformers

trans

Auta zmieniające się w roboty to fenomen. Japońska zabawka przeszczepiona na amerykański grunt, dla której stworzono specjalną otoczkę. Dorzucono kreskówkę i komiksy, i w mig stała się kultowa na całym świecie. Pomysł o zekranizowaniu „Transformers” zapewne siedział w głowach największych menadżerów hollywood od lat. Gdy coś ma tylu fanów, automatycznie staje się opłacalne, a generowanie gigantycznych zysków to ich oczywiste hobby. Trzeba było tylko wyczuć odpowiedni moment, i najzwyczajniej zaczekać za techniką, by podołać rozmachowi przedsięwzięcia. Moment wybrali perfekcyjnie, i zaatakowali z ogromnym impaktem. Na wstępie, pozwolę sobie napisać, że właśnie rozmach to drugie, a nawet trzecie imię tego filmu. Zrobiono wręcz genialne kino rozrywkowe – w tej kategorii, jest to 144 minutowe mistrzostwo świata.

trans2

Przyznam, że pisać o Transformers będę zupełnie inaczej niż się spodziewałem. Nie liczyłem na nic wielkiego, a do seansu zasiadłem z nastawieniem na głupią amerykańską produkcję, której będę co chwile wytykał błędy. Z początku moje przewidywania się nawet sprawdzały, ale tempo i polot tej produkcji przesłaniają wszystkie wady – po chwili narzekań zacząłem się najzwyczajniej świetnie bawić. Nawet, mimo tego, że fabuła to typowa amerykańska sztampa: nieśmiały chłopak, dostaje samochód który okazuje się być robotem. Pojawia się i panna-żyleta, która oczywiście zamiast niego ma faceta tępego sportowca. Ich drogi jednak spotykają się, i jesteśmy w centrum akcji. Robot nastolatka jest dobry, zaczyna go ścigać zły, biją się, a to przez to, że młodzian posiada jedyną na ziemi wskazówkę która może pomóc odnaleźć prze-potężny-hiper artefakt. Szlachetna grupa robotów, przybyla na ziemię by chronić ludzi, i pilnuje żeby ta nieszlachetna nie zdobyła super-starożytnego gadżetu. Scenariuszowa porażka jakich mało? owszem- na sucho, na papierze.
Po pół godziny od odpalenia płytki w odtwarzaczu, nic już mnie nie raziło, po prostu siedziałem i chłonąłem obraz, czekając na kolejne ujęcia z pola walki, lub Megan Fox . Panowie, to jest typowe męskie kino, nie dość że nam się gigantyczne roboty naparzają na ekranie to jeszcze jest na co popatrzeć 😉

trans3
Nie mam pojęcia jak osiągnięto ten efekt, ale oglądając Transformers, przestałem myśleć, że ma całkowicie idiotyczny koncept. O walorach estetycznych najlepiej pisać szybko i konkretnie, bo czasem epitetów może w słowniku zabraknąć. „Auta w roboty” są pewniakiem jeżeli chodzi o jakiekolwiek nagrody przyznawane za efekty specjalne. Końcowa batalia w środku miasta, traktuje mózg jak laleczkę Voodoo, nie da się tego ogarnąć! Slow motion, szczegółowe przemiany, nieustające wybuchy, kruszące się ściany, wszędzie coś lata, strzela, dymi się, pali. Jak na sylwestrze gimnazjalistów z kontenerem sztucznych ogni, razy pi do kwadratu. Pustynne starcie z Decepticonem – scorpionem to pierwszy bodziec, przykuwający do fotela, zobaczyć tą walkę supernowoczesnych oddziałów armii USA z kosmicznym robo- najeźdźcom, zdecydowanie trzeba. Od tego momentu gnamy do finału jak na rollercosterze

trans4

Ludzie oczywiście też odgrywają ogromną rolę w widowisku. Poznamy grupę hakerów, wspominaną parę licealistów, tajną sekcję rządową, wojsko, polityków, jest tego mała nasza-klasa. Scenariusz sprawnie splata ich losy, wszystko dzieje się dynamicznie, jasno i z wyczuciem. Młodzi aktorzy spisali się wzorowo.

Kino rozrywkowe, to oprócz efektowności, humor. W tej kwestii, kłaniam się scenarzystom. Ostatnio na żadnym nowym filmie nie nauśmiechałem tyle co przy Transformers. Postawiono na humor sytuacyjny i dialogi, pięknie się to równoważy z poważną sytuacją (przecież ratujemy świat!) i sianiem pożogi. Choć szczerze, walki nie są tak częste, jak można by się było spodziewać. I bardzo dobrze, dzięki temu więcej czasu poszło na pokazanie relacji między ‘główną’ parą aktorską, dość naiwnych, ale bardzo przyjemnych.

To właśnie jest główna zaleta filmu – dawanie przyjemności. Już od dawna brakowało mi dużej super produkcji, blockbustera, pełnego akcji, dobrego żartu, relaksującego i prezentującego się tak efektownie, że człowiek przeciera oczy z niedowierzania. Polecam jak cholera, skoczyć do wypożyczalni/sklepu i przekonać się jak bardzo może bawić film z tak naciąganym scenariuszem, sami się zdziwicie, że podczas seansu nie zwraca się na to uwagi, a wszystko inne schodzi na dalszy plan. Rozrywkowy ideał? Prawdopodobnie…

.
ocena transformers

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Transformers

  1. Na Transformerach byłem w kinie, podobało mi się, nawet bardzo. Nie ma co szukać tutaj niesamowitej fabuły, bo nie o to chodzi. Tu chodzi o miłe spędzenie czasu. Spodziewałem się klapy jak to zwykle bywa przy egranizacjach/ekranizacjach komiksów itd. Ale niskie pokłony w stronę Twórców. Lepiej być nie mogło, ocena w pełni zasłużona.

  2. Świetny film aby sobie odpocząć i zobaczyć coś fajnego :] Z takim zamysłem był ten film robiony i taki efekt osiągnął. Polecam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s