7 Grubych lat

7gl1

Walka na polu konsol stacjonarnych trwa w najlepsze. Xbox 360 rozpędził się na dobre, PlayStation3 atakuje coraz agresywniej, a Wii robi swoje. Główną bronią w tej potyczce są naturalnie gry. Ile z nich idzie w nowym kierunku a ile, kieruje się utartym szlakiem? Co takiego dały nam szpile znane z wcześniejszej generacji sprzętu? Ile rozwiązań stało się standardem? Warto zrobić krótką analizę, i prześledzić jaki postęp nastąpił przez ostatnie siedem lat.

7gl2

Szybka śmierć, śnieg, walenie w ryja 

Zwykle czas panowania past genów ustala się na chwile od startu PlayStation2, aż do ukazania się God of War 2. Tu też skorzystam z tego podziału, najpierw jednak, wypada wspomnieć parę słów o żyjącym, krótko niczym motyl Dreamcast’ie. Hardware Segi, jak żaden inny, miał w sobie ten „salonowy” klimat, uzyskany za sprawą świetnych konwersji z automatów. Bez dwóch zdań w żyłach tej konsoli płynęła arcade’owa krew. Szkoda, że żywot DC trwał tak krótko, bo baza smakowitych bijatyk i shoterów, do dziś robi wrażenie, a większość z nich nie została nigdy skonwertowana na inne sprzęty. Jest to też platforma-matka dwóch legendarnych pozycji: Soul Calibura i Shenmue, które do dziś stanowią symbol tego co najlepsze w ‘video games’. Mimo bazy świetnych gier i nowatorskich rozwiązań (online, spusty w padzie) sprawy się pokomplikowały, i postanowiono zwinąć biznes. Dziś ojcowie Sonica trudnią się tworzeniem softu na niegdyś konkurencyjne platformy.

Wróćmy zatem do PlayStation2. Prawdę mówiąc Sony nie było za dobrze przygotowane do launchu konsoli. Akcesoriów brakowało, cena była strasznie wysoka, a liczba gier dość skromna. Mimo to, ukazał się jeden, szalenie istotny z punktu (r)ewolucyjnego produkt. To wydany na zwykłej płytce CD, gwiazdor pierwszego dema dołączanego do każdej konsoli – SSX. Co takiego zapowiadało nadejście nowych czasów? Nie chodzi nawet o przywiązanie do szczegółów, czy świeżutką formę rozgrywki ale o… dźwięk! Obsługa głośników 5.1 wkracza do naszych domów, a obwieścił to właśnie Snowboard od EA. Kanadyjczycy zawsze przywiązywali wagę do oprawy swoich produkcji, teraz naprawdę zaszaleli. A dziś recenzenci gier na całym świecie brak obsługi Dolby Pro Logic 2 czy też DTS, wytykają jako śmiertelną wadę 😉

Wraz z fiestą dla miłośników arcade i szalenia na desce, ukazał się Tekken Tag Tournament – najbardziej dopieszczona wersja, wspaniałej gry Namco. Wizualnie sprawiał, że jajka klekotały, a grywalnościowo był dopełnieniem legendarnej, bezwzględnie kultowej części trzeciej. Po takim wstępie jeszcze nikt się nie spodziewał, że gatunek bijatyk, zejdzie na psy. A sprowadzą go na nie, jego programiści. Ilość bugów i schematów dzięki którym można bezboleśnie wygrywać w kolejnych Soul Caliburach i Tekkenach doprowadziła do zniechęcenia wielu, niegdyś maniakalnych, graczy. Powstały kolejne części Mortal Kombat, jednak nie dały rady, dostać się do pierwszej ligi. Virtua Fighter 4, miał za małą grupę docelową, Dead or Alive 3, jako excluesive na Xbox’a trafił w jeszcze mniej rąk. Mimo to szokujące wrażenie jakie wywarł TTT, przy premierze nowego sprzętu, jest jak najbardziej warte odnotowania. Na równi ze smutnym faktem, że kryzys dotknął gatunek bijatyk 1 on 1.

7gl3

Set-top-box, Public Realtions, zabłąkany Zombie

Zanim Playstation2 doczekała się konkurencyjnych konsol, już miała parę kłopotów. Jednym była cena, którą niewątpliwie podbijała obsługa nośnika DVD (z którego dziś korzystają dwie z trzech currentgenowych konsol). Pisząc wprost: konsola miała drogie podzespoły a z obniżkami się brzydalom nie spieszyło. Wtedy ludzie od PR, dali radę, i wzięli sprawy w swoje ręce. Zaszła dość niecodzienna sytuacja – przekonano większość graczy, że „Warto Czekać” na kolejne gry, i oszczędzać na PS2. Nadspodziewanie skutecznie odciągało to od planów zakupu Dreamcasta, który w końcu skapitulował. Później Gamecube i Xbox też toczyły walkę z tą ‘ochronną magią PlayStation”. Ciężko było nie dostać się pod wpływ tego zaklęcia, zwłaszcza gdy niejako ‘przy okazji’ zakupywało się odtwarzacz DVD. Japończycy mieli ogromne zaufanie graczy, zdobyte szarakiem. Twórcy tak kultowego i rewolucyjnego sprzętu, na każdym kroku potwierdzali, że mają dla nas coś jeszcze lepszego. Wystarczy tylko więcej zapłacić oraz poczekać na wysyp porządnych gier. Haczyk chwycił, i po 7 latach baza graczy czarnulki zbliża się do 130 milionów – oszałamiający wynik.
Drugi sprzęt Sony, sprawił, że konsole stały się dumnie podkreślanym „multimedialnym centrum rozrywki”, w kierunku tym zmierzają do dzisiaj, wspierając popularyzacje nowych technologii, analogicznie do DVD, jest to teraz Blu-Ray i HD-DVD.
Mimo trudów i opóźnień, wagonik w końcu ruszył, wstrząs budzący 128bitowe wnętrzności był potężny- Gran Turismo 3 nadjechało. Cała brać konsolowa świętowała. Ci którzy ‘już mieli’, przeżywali istne oblężenie domów. Sam pamiętam jak specjalnie zapraszałem najtwardszych blacharzy, by się pokłonili przed moim TV. Szkielet rozgrywki nie zmienił się praktycznie wcale, było to wciąż, uzależniające w chorym stopniu Gran Turismo. Za to pierwszy raz w branży gier można było użyć określenia ‘fotorealizm’ tak pewnie. Istny zamach na nieprzyzwyczajone do rewolucji oczy. Szał związany z GT3 nie miał czasu przycichnąć, a Capcom już wydał Devil May Cry. Sprawa to szczególnie godna uwagi, od tego czasu gramy w nowy gatunek gier – slashery. To było naprawdę coś świeżego, i jak się okazało, coś na co ludzie czekali. Samotny bohater, cudowna oprawa, i zarzynanie legionów przeciwników, strasznie skillowo, z ilością ruchów niemal jak w klasycznej bijatyce. Ten ‘schemat’ zagości w naszych domach już na zawsze. Wszystko dzięki błędzie kodu przy pracy nad kolejną częścią Resident Evil- zombiak po strzale zamiast na ziemie wyleciał w powietrze, takie żonglowanie zwłokami wydało się japońskim developerom niezwykle fajne – a graczom jeszcze bardziej! Dziękujemy Ci zombie
7gl4

Da się celować na padzie, da się roztrzaskać auto na kryształki, da się skakać i strzelać

Ponowne uderzenie, nadeszło z frontu Microsoftu – Halo wylądowało na Xbox’ie. To moment w którym cały gatunek FPP nabiera rozpędu. Najbardziej rewolucyjna od wielu lat produkcja, gatunku dotąd zarezerwowanego na PC, atakuje konsole. Poziom dopracowania gameplayu sprawia, że rośnie wokół niej ogromna scena fanowska i turniejowa. A wraz z druga częścią staje się realną alternatywą dla dotychczasowego króla gier sieciowych- Conter Strike’a. Udowodniono, że można zrobić taką grę na pudełka podpinane pod TV, wyglądające porywająco, ze świetnym sterowaniem na padzie. Dzisiejszy potop FPP na konsole to coś, czego pewnie bez Halo byśmy nie ujrzeli. Obecnie to właśnie PC ma zaległości w tym gatunku (a i już na poprzedniej generacji skonwertowano na konsole Dooma 3, oraz Half Life 1 i 2, kto by pomyślał w 2000 roku?)
Swoje trzy eurocenty do historii wrzuca i Burnout. Pierwsza część wjechała dosyć ‘po cichu’, lecz długo nie potrwało, aż Criterion (dev) zyska sławę oraz poklask na świecie. Moc obliczeniową zamienili na piękny, płynny, i co najważniejsze Szybki (tak, z dużej litery), nie, przepraszam: Najszybszy wyścig jaki można sobie wyobrazić. Powrót ścigałek arcade na salony. Ridge Racer nie miał tej mocy, kontynuacja Wipeout’a nie podołała, ale nikt za nimi nie tęsknił, Burnout pokazał gigantyczne natężenie efektów na centymetr kwadratowy cyfrowego świata, sugestywny dźwięk, i ultra miodną rozwałkę. Od dawien dawna gracze byli rządni rozwalania swych fur na kawałeczki, teraz dostali dużo więcej niż chcieli! Konkretny dzwon na autostradzie, pędząc 300 km/h pod prąd? Od tego się zaczyna. Dźwięk zmiany biegu połączony z warkotem turbiny brzmi jakby sam szatan wpadł na ziemię się pościgać – kubeł miodu, kubeł!
Platformery też przeszły swoją ewolucję, największe tytuły zapominają co to ‘czystość’ gatunku. Klasyczna wizja gatunku przestaje się sprawdzać. Programiści zainwestowali w wielkie światy, pełne zapożyczeń z innych gier, rozsądzając ten gatunek, na kawałeczki, od tego czasu można ‘platformówki’ zaliczać śmiało do gier akcji. Zmiana bieguna okazała się niesamowicie celna. Zaczęło się od masakrującego Jak & Dexter- tu jeszcze było w miarę spoko, standardowe ruchy postaci, kolorowy świat itp. Jednak już sobie czymś polataliśmy, dostaliśmy free-roamingowe środowisko, mechanika gry polegała na wykonywaniu kolejnych questów, a te aktywowały następne. Nie trzeba było długo czekać i na rynku wylądował Ratchet & Clank, Sly, kolejne ich części plus, naturalnie, kontynuacje Jak’a. Stawiano w nich na coraz więcej walki, swobody, questów, ale i na (po staremu) zręczność. Klimat się zmienił, a graficznie porażały. Stworzenie tej klasy, mogącej powalczyć z wielką trójcą Sony jest do dziś poza zasięgiem lwiej części twórców.
7gl5

Złodziej samochodów, globalna pajęczynka, teatr na płycie

Krok milowy w kwestii wielkości świata gry i wirtualnej swobody poczyniło, długo oczekiwane GTA3. Przeniesienie serii w trzy wymiary, udało się fenomenalnie. Rozległość miasta jakie otrzymaliśmy do dyspozycji działała niesamowicie na wyobraźnię. Wielka kradzież aut, podwożenie prostytutek i katowanie zwłok przechodniów bejzbolem, miały gigantyczny wpływ na całą branżę. Nie trzeba było długo czekać a Tony Hawk poszedł tym tropem, i stał się free-roamingowy, Need for Speed też, także wspomniane już platformery od Sony i masa bardziej lub mniej udanych tytułów. Obecnie ciężko wyobrazić sobie gry bez tego rozwiązania, czy to kolejne klony GTA, czy nowy Burnout. Otwarty świat stał się faktem i nowym standardem.
Co z Xbox’em? Xbox samym Halo się nie bronił. Nie czekając na ruchy ze strony konkurencji, prężnie zaatakował grunt online. Live! (nazwa usługi) pojawił się nie jako ciekawostka, ale jako pełnoprawna usługa, As w rękawie Microsoftu. Za jednym zamachem postawiono tak konkretną infrastrukturę, że ciężko było w to uwierzyć, istne sience fiction. Lista znajomych, jedno konto we wszystkich grach, rozmowy przez headstet, wysyłanie zaproszeń, granie na oficjalnych serwerach, eliminacja oszustów. Płynna, świeża i potężna rewelacja! Wraz z Xboxem 360 jeszcze mocniej się rozrosła, i po raz kolejny prześcignięto oferty rynku PC, który wydawał się być faworyzowany pod tym względem (sytuacja porównywalna do przesiadki FPP na konsole, niemożliwe nie istnieje dla pieniędzy Billa Gatesa). Przesiadka z tej usługi na jakąkolwiek inną sprawia grającemu autentyczny ból.
Platformy 128 bitowe to nowe spojrzenie na realizację wielkich projektów. Developerzy mieli do dyspozycji odpowiednio mocny hardware, doszli więc do oczywistych wniosków, że epickie gry należy epicko pokazać. Przychodzi rok 2001 i czas Final Fnatasy X oraz Metal Gear Solid 2. Tytuły to kontrowersyjne. Nie zagłębiajmy się czy udźwignęły brzemię swej marki czy nie, tylko przyjrzyjmy się temu jak się prezentują. Podczas premiery ludzie sikali w stringi, kłaniając się Allahowi przed telewizorem. Techniczny nokaut w pierwszej rundzie. Wielki japoński RPG z czytanymi dialogami? Z pełnymi drobnych gestów cut-scenkami? Epopeja Kojimy z najdrobniejszymi grymasami twarzy bohaterów, ruchem ich oczu, świetnie odwzorowaną animacją? To było spełnione marzeń fanów z czasów Psone, cyfrowy teatr! Nadszedł czas, w którym gry zyskały rozmach na jaki zasługiwały od dawna. Kto widział Metal Gear Raya rozpruwającego ogromny tankowiec od środka dobrze o tym wie.
7gl6

Gry dla mas, pompa i konkluzja

Co jeszcze stało się tak bardzo modne za panowania ostatnich konsolek? A granie samo w sobie stało się elementem mody i lifesyle’u. Zaczęto zwracać uwagę większą niż dotychczas na graczy niedzielnych, szpilajacych od czasu do czasu, których nie podnieca levelowania wszystkiego co się da w serii Final Fantasy. Chętnymi na krótką partyjkę w wolne popołudnie i tyle- tak zwani casual gamers. Tutaj Sony trafia w dziesiątkę, wypuszczając Eye Toya! Kamerka, w komplecie z płytką zawierającą zestaw gierek polegających na machaniu rękami, zrobiła furorę. Tańczenie, zbijanie spodków, boksowanie… każdy łapie o co chodzi w trzy sekundy. Wszystko bez problemów ze sterowaniem, w końcu kontrolerem jest nasze ciało (no, może flegmatyczne jednostki, napotkają parę problemów, hehe). Strzał w dziesiątkę, a za nim następne: Singstar i Buzz. Czyli Karaoke, o którego mocy nie trzeba się rozpisywać – darcie mordy zawsze trendy, dostępne dzięki podłączeniu mikrofonów do konsolki, i Quiz z czterema odpowiedziami do wyboru. Sprawy proste w obsłudze, nie mające nic wspólnego z hardkorowym miętoleniem pada, ale dające frajdę każdemu, choćby przez parę minut.
W wir ‘prostych gierek’ wpadło potem sporo produkcji. Wydawcy zrozumieli, że robienie długich i trudnych gier, jest kosztowne i średnio opłacalne. Gracz męczy się w takim stopniu, że woli sięgnąć po bardziej przystępne tytuły, które bez problemu ukończy. Zaczęto stawiać na krótki czas gry, proste zasady i nieskomplikowane sterowanie. Wielu przegięło, paru się udało, inni zostali w swej niszy, ale tego trendu już się nie zatrzyma – za duża kasa jest do zgarnięcia, a baza casuali niepomiernie większa od bazy ‘pro’ graczy.
„Stare” gry były, w większości, mało przystępne, wielu graczy im nie podołało – wielka szkoda, i wielka strata. Sprzęt 128 bitowy starał się z tym walczyć. Owszem, gry stały się krótsze, łatwiejsze, i bardziej filmowe, też zyskały niespotykaną dotychczas dynamikę. Stawiano na uczucia, które nawiedzą grającego podczas zabawy. Dostaliśmy wydanego z Hollywoodzką pompą God of War i hipnotyzujące Halo… słońce z Ico dawało ‘ciepło’, w sadze Prince of Persia czuć było ziarenka piasku, mrok Silent Hill 2 nie pozwalał na spokojny sen. Oprócz wspomnień związanych z tym jak się gra, zyskaliśmy też dużo więcej tych, związanych z zakrętami scenariusza i wrażeniami generowanymi przez konkretne miejscówki – pięknie!

Spory dorobek, jak na generację którą na początku kojarzono z sequelami? No całkiem, całkiem. 7 grubych lat, dzięki którym bawiliśmy się i bawimy do dziś tak rewelacyjnie. Jest co wspominać, masa tytułów zapisała się w historii i pamięci graczy, wyrosły nowe manie i trendy.
Narazie jestem połowicznie zadowolony z nowych konsol ale wierzę głęboko, że u kresu ich panowania napiszę podobny tekst, wymieniając jeszcze więcej tytułów kluczowych dla wyglądu gier, dla odbioru. Obecnie w większości kontynuują dzieło PS2, Xa i GC, ale poczekajmy, myślę że warto. Musi być warto.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “7 Grubych lat

  1. Trzeba przyznać że te 7 lat było bardzo przełomowych w świecie gier video. Tak pod względem grafiki jak i grywalności. X360 umocniło swoją pozycję na rynku a PS# rozpoczęło gruntowny atak 🙂 Oby więcej takich latek 8)

  2. A mi znowu pozostaje plucie sobie w brode – dlaczego nie wybralem PS 2 miast PC-ta? Oczywiscie zawazyla owczesna cena konsolki i dosyc karkolomne ceny gier, ale ‚na chlodno’ stwierdzam, ze moglem jednak zainwestowac w plejstacje… Bardziej zroznicowane gry, plynnosc (jak ja nienawidze przycinania sie gier…) i masa klimatu. Na PC po prostu nie ma takich gier jak wspomniany Jak & Dexter itp. Nie zebym zalowal lat spedzonych z kompem (bo bawilem sie przednie), to jednk moglem uciulac troche na konsole, zmiast robic upgrade’y, ktore i tak za wiele nie daly. No ale, zblizaja sie wakacje – sie zarobi, to sie pomysli nad peesem dwojka. 🙂 W sumie moze troche pozno, moze ciezko bedzie mi sie ‚wbic’ na nowo w konsolowy gaming (drzewiej katowalem psx’a wiec jestem raczej dobrej mysli), ale PC juz mi zbrzydl. W nowe produkcje nie moge komfortowo grac, ba wiekszosc w ogole mi nie ruszy (zwrot ten jest chyba obcy konsolowcom :)), a nowy komputer, ktory sprosta najnowszym hitom kosztuje tyle ile nowiutki PS2 plus cala masa gier. Wybor jest imo oczywisty. 🙂 Co prawda, zal troche bedzie starego poczciwego blaszaka, ale cholera po prostu sie nim znudzilem i najwyzszy czas na zmiany. Obym sie dorobil w te wakacje, bo inaczej nici z moich niecnych planow…

  3. „W nowe produkcje nie moge komfortowo grac, ba wiekszosc w ogole mi nie ruszy (zwrot ten jest chyba obcy konsolowcom :))”

    Obcy nie jest, bo większość, jeśli nie wszyscy konsolowcy, zaczynali na piecach 😉
    Aras, znów strasznie ciekawy tekst, czyta się naprawdę z dużą przyjemnością. No i fajnie sentymentalne toto 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s