Świat ma dwa ekrany

sm2e

Dual Screen – złote dziecko Nintendo oślepia swym sukcesem największych konsolowych, i nie tylko zawodników. 10 milionów ludzi płacących za World of Warcraft, super wydajny gadżet jakim jest Playstation Portable, 8 milionów użytkowników najlepszej sieciowej usługi; Xbox Live, kosząco popularne Grand Thieft Auto, kończące walkę Halo 3, czy mega -dojna krowa Square-Enix’u; marka Final Fantasy… cały ten generujący morze przelewów bankowych harem, przy Dual Screenie zaczyna gubić ostrość.
Kontrowersyjna wizja umieszczenia ‘zwykłego’ wyświetlacza w konsoli, wraz z dotykowym była równie wyczekiwana (marzenie wielu osób nt. nowej jakości się spełniało) co zagadkowa. Sukcesu nikt nie mógł zagwarantować, sprzęt wydawał się mocno nowatorski, a na zbytnim nowatorstwie, i wybieganiu w przyszłość to w branży gier przejechano się już niezliczoną ilość razy. Spece od reklamy i marketingu Big N byli na tyle ostrożni, że w tej nowej platformie nie użyto ‘samo sprzedających się’ fraz: „GameBoy” i „Advance” by w razie niewypału nie wpłynęło to osłabienie ich wiodącej marki. I mogli szybko wrzucić na rynek nowego GBA, za którym nie ciągnąłby się swąd porażki, odbijając ewentualne straty finansowe. Rozważnie i romantycznie.

Los uśmiecha się, od czasu do czasu, i do pionierów, teraz też się uśmiechnął. Mocne nastawienie na podbicie japońskiej ziemi przyniosło oczekiwane efekty, zresztą gdzie bardziej wielbią Nintendo? Naród zakochany w ‘popierdółkowatych’ grach, animacji, słodkich stworkach, tekstowych przygodówkach i wszelakiego rodzaju gadżetach przyjął NDSa z otwartymi ramionami. Ameryka także się długo nie opierała, zresztą tam, zaraz po Japonii, jest właściwie drugi dom Ninny. U Wuja Sama fenomen Pokemonów chwycił tak, że cały Nippon drżał od ciągłych dostaw kontenerów z dolarami (a kieszonkowe potwory miały pierwotnie nie opuszczać jego granic). Hamburgerowy lud od lat 80tych gra na ich konsolach – grunt był więc nad wyraz żyzny, w sam raz żeby zasiać nowe ziarno. Europa jak zwykle: na początku panował umiarkowany optymizm, lecz i tu chwyciła mania stukania w ekran. Stary kontynent złapał bakcyla. Bo jakby tego nie podsumować, next-genowe potwory; PlayStation3 i Xbox360 choćby razem, nie stanowią nawet połowy ogrywanych egzemplarzy przenośnego dwuekranowca. Osiągnięto absolutnie globalny sukces.
sm2e2

Demografia po Japońsku

Pytanie brzmi, gdzie tkwi źródło tej dziczy? Zapomnijmy na chwilę o pieniądzach, zastanawiając się kto byłby skłonny zainteresować się NDSem. Na pierwszy ogień, oczywiście idzie cały światek graczy – fanów handheldów. Wizja takiego gadżetu musiała mocno pobudzić ich wyobraźnię, już od pierwszych newsów nt. tego projektu. Zresztą nawet jeśli by się jakoś nie zapalili, to jest to nowa przenośna konsola, i jako fani muszą ją przynajmniej wypróbować, taka dola maniaka i już. Następną grupą są japończycy – bez zmiennie od lat sukces w kraju kapitana jastrzębia jest wiążący dla losów każdej konsoli. Nintendo od początku miało pełne wsparcie japońskich developerów, nie mogło to dać innego rezultatu jak powstanie potoku gier, dosłownie dla każdego. Sklepy zalały produkcje dla maniaków czegokolwiek, a maniactwo to druga natura azjatów. Specyfikacja sprzętu dała też upust twórcom wszelakiego rodzaju łamigłówek czego efektem są ‘programy’ służące za testy inteligencji czy uczące jakiegoś języka (nauka kanji dzięki DS’owi jak najbardziej jest możliwa) . Do fanów i japończyków doszli oldskulowcy, dla graczy ze sporym stażem kieszonsolki są często zbawieniem – idealne na krótkie sesje, pełne konwersji starych hitów i gier do nich nawiązujących. To plus nowe strategie turowe , RPGi i przygodówki, trafia w gust każdego choćby obcującego z szarakiem, że nie wspomnę o starszych platformach. Dual Screen bez problemu rozkochuje w sobie dzieci, ze swą ilością kolorowych, pomysłowych i wesołych gier, a także stanowi plus dla rodziców – nikt im telewizora nie zajmuje, zresztą kiedy pociecha nie patrzy i oni sami sięgają po stylusa, bo szpile są przyjazne i łatwo im opanować takie sterowanie. Został ktoś jeszcze? Są i kobiety, panie kochają Mario, afrodyzjak tryskający z jego wąsa jest przepotężny. Nikt tego nie zrozumie, ale partyjek w Mariana nie odmawiają 😉 w gry logiczne jak i ‘tekstowe’ również mają spore skłonności do pogrania, i tak się składa, że takowych NDS ma masę.
Skupiając wokół siebie tak ogromną i zróżnicowaną społeczność, zaczęły powstawać coraz bardziej nowatorskie, oryginalne i co najważniejsze – ekskluzywne gry, więc i rzesza hardkorowców postanowiła obadać z czym to się je, dlaczego się w to dmucha i jak mocno można w to stukać. Przyciągnięto każdego.

Jak, więc platforma z tak gigantyczną grupą docelową mogłaby nie odnieść sukcesu? Zaspokojenie tylu gustów przyciąga kolejnych developerów (zyski zyski!), skłania ich do tworzenia coraz bardziej zróżnicowanych gier, także poważnych produkcji (szczerze nie powinno się już tego sformułowania używać, wszystkie hity na DSa, a jest ich cały wór, to pozycje bez problemu odrywające od najnowszych szpili na X0 czy PS3) więc i fani dużych konsol zostali w końcu przyssani do tej puderniczki. Obecnie jest już 65 milionów osób szarpiących. I to z właściwie każdej ‘niszy’ społecznej, DS. stał się najbardziej uniwersalną i przystępną platformą, oferując każdemu coś nowego.

gs 

Niepozorny mocarz

Sprawa owej popularności pokazała, że świat handheldów rządzi się własnymi prawami – takimi, że choćby nie wiem co – Nintendo rządzi. Tak znaczne zwycięstwo, z rywalem tak potężnym jak PlayStation Portable musi pobudzać wyobraźnię. Sony zrobiło prawdziwego przenośnego cesarza, którego grafika, dla ‘szarych’ ludzi jest identyczna jak ta na PS2. Zwłaszcza gdy się ją ogląda na tym szpanersko – żyletowym wyświetlaczu panoramicznym. Pod względem mocy obliczeniowej jest bezsprzeczną rewelacją, tak samo ma się sprawa z odtwarzaniem przeróżnych multimediów. Jednak… co z grami? Co z ergonomią? Niestety na PSP nie pogramy ani długo ani też za bardzo w co nie będzie. Największe tytuły tej konsoli to porty z jej dużej siostry. A przecież PlayStation 2 jest i tańsze, wygodniejsze i ma ładniejsze wizualnie wersje (plus ofkoz jest podpięta pod telewizor). No chyba, że znajdą się osoby chcące wydać masę pieniędzy za rewelacyjne gry logiczne – Loco Roco, Lumines i Patatpona, bo to one obecnie są najjaśniejszymi punktami tej konsoli, wraz ze sceną homebrew.

Tylko, że wszelakie emulatory to i konsolka Ninny posiada, wypadając już dużo słabiej w obsłudze formatów filmowych. Będąc szczerym jest to jednak wada wytknięta na siłę, bo oglądanie czegokolwiek na 14 calowym telewizorku jest nie komfortowe, a co dopiero na ekranie handhelda. Zresztą, takie rozwiązania interesują dość mały procent graczy, jakby nie było nowy sprzęt nabywa się dla nowych gier. Dla prostoty: kupuje -> odpalam -> jadę z tym. Nie dla zabaw z dokupywaniem pamięci, baterii, instalowania za pośrednictwem PC jakiegoś softu stworzonego przez domorosłych programistów. Owszem poszerza to znacznie możliwości mobilnych gadżetów, jednak nigdy na tyle by stanowiło to argument do zakupu równy grom. Te wybrały sobie dwu ekranowy apartament , w którym goszczą bez przerwy robiąc takie party, że cały hotel rano suszy.

Osobiście wpadłem w sieć tego strasznie przyjemnego pająka, przez przypadek (pewnych okazji się nie przepuszcza), ale nie wierciłem się wcale a wcale, opatuliłem się jego siecią i pozwoliłem się pożreć bez zająknięcia, ba! Ja się z tego cieszyłem! Od chwili zakupu NDSa. w łóżku zamiast czytać książki, rozwiązuje sprawy sądowe, rozgrzewając zwoje przy rewelacyjnej serii Phoenix Wright. A po co je rozgrzewam? Bo po wyszukaniu luk w zeznaniach świadków, ruszam z Proffesorem Laytonem w podróż po wiosce pełnej łamigłówek. Zagadki, roszady, przeróżne testy inteligencji, połączone świeżymi scenariuszami autentycznie przyklejają do tej konsoli. Męczenie szarych komórek nie było jeszcze nigdy tak przyjemne. Tak samo przyjemne jest nabicie levelu swojej postaci w dowolnej grze RPG na DS’a! Choćby na kibelku. Lunar Knights sprawdza się tu optymalnie, a gwizdanie we wbudowany mikrofon żeby zmylić psy tylko potęguje wrażenia z obcowania z tą pełną smaczków grą. W autobusie, na nudnych zajęciach czy na ławce mam możliwość by pielić grządki i macać krowy stylusem, w nowym Harvest Moonie. W razie przybycia natchnienia mogę złapać wszystkie kieszonkowe potwory, poskakać dinozaurem, albo będąc wielkim kreatorem samemu narysować bohatera i nim ratować świat. Bez zająknięcia, szybko i sprawnie – zdobyło mnie to, tym bardziej że grafika ma poziom na który zdecydowanie nie można narzekać.
Zarażenie otoczenia takim gadżetem przebiega praktycznie bezproblemowo, wciska się ową ‘puderniczkę’ wybranemu delikwentowi w jedną łapę, ‘długopisik’ w druga i patrzy jak mu rośnie banan na twarzy z radości, i podniety, że jeszcze się takim czymś nigdy nie bawił. Nie wspomnę też o zawale serca jaki przeszedłem, gdy wychodząc na dwór, wziąłem ze sobą konsolkę, żeby kumplom zaprezentować co i jak. Zaczęli czym szybciej katować mi jeden z ekraników, aż tu nagle zawiał wiatr – i co się stało w grze? Mikrofon wyłapał ten podmuch i w grze również zawiało! Staliśmy tak wbici w ziemię, ze szklanymi oczami, tańcząc nad rewolucją. Niby mała rzecz a dostaliśmy szumów mózgu. Tak właśnie działa NDS, w tym tkwi tajemnica jego światowej dominacji.

moc

 Na sucho – cyferki! This is Madness

Mimo ponad trzy letniej już obecności na rynku Dual Screen ciągle nie zwalnia, roztaczając dla swoich użytkowników świetlaną wizje przyszłości pełnej grania. Zresztą w tym momencie obie konsole Nintendo są bezwzględnymi wodzami jeżeli chodzi o komercyjny sukces. Weźmy na chwilę, na tapetę spektakularną kampanię reklamową Halo 3, to była gra dla której ludzie kupili Xboxa 360, nie dało się o niej słyszeć. Jak się spodziewano, jest to numer jeden na liście sprzedaży tej konsoli, bezwzględny hit – 8,1 mln. egzemplarzy poszło w świat. Jak się ma ta megaprodukcja do listy sprzedaży softu z NDS? Hmm gra pt. Nintendogs (hodowanie pieska, słodziakowe jak nie wiem co) zeszła w 17,7 milonach kopii, Pokemon Diamond w 14,1 mln. a obie części Brain Age (zwykły zestaw łamigłówek, będący testem ‘wieku’ naszego mózgu) w 21 milionach! I kto tu jest imperatorem?
Wyniki są bardziej niż niesamowite. Gears of War przed którym klęczał przez miesiące cały świat, zszedł w 4,5 mln. Ponad dwa razy więcej (9,6 miliona) to się Mario Kart DS sprzedał. Zresztą taka hegemonia na listach top sellerów sprzętów Big N to żadna nowość. Cała seria trójwymiarowych GTA, a więc hitu bezwzględnego, sprzedała się (plus, minus) na równi z Pokemonami które wyszły na GameBoya Advance (główny nurt, licząc spin offy pobiły by zapewne wszystko). A co z dwuekranową Zeldą? A dobrze sobie radzi, bo ma znacznie wyższy wynik niż najlepiej sprzedająca się gra na PlayStation 3 (Motorstorm: 3mln.) czy też na bezpośredniego rywala – PSP, tam na szczycie jest Daxter z zaledwie 2 mln. sprzedanych egzemplarzy (porównajcie to z Nintendogs! Szaleństwo!). Elf w zielonym wdzianku pobił też odpowiednio 3 i 4 miejsca z listy X360 – Call of Duty 4 i Forz’ę Motorsport 2. Wymieniać to jak ogromny sukces finansowy przynoszą DS.’owe hity, i jak z pozoru wielkie pozycje kładą na łopatki mogę jeszcze przez dwie strony (jak myślicie którą grę zakupiło więcej osób: Assasins Creed czy Yoshi Island DS. ? owszem, skrytobójca przegrał porównanie).

smileds

Witaj po radosnej stronie życia

Tylko czy takie sucho zestawione wyniki sprzedaży mogą cokolwiek znaczyć dla gracza? Przecież dobra sprzedaż wcale nie musi równoważyć się z jakością produktu, mało mieliśmy niedocenionych choć genialnych gier? Wychodzi tu jakim indywiduum stał się Dual Screen, bo jego pozycje są wręcz fantastyczne, i zapewniają masę radości z obcowania z nimi. Taki obrót spraw nakręca spiralę rynku. Im lepiej się ludziom gra, tym więcej kupują, im więcej kupują tym więcej developerzy zarabiają. Rośnie więc konkurencja, o wyrwanie pęczków dolarów/euro/yenów/żemyków z rąk graczy, czyli i pozycje musza się stawać bardziej atrakcyjne, grywalne, interesujące. To przyciąga kolejne osoby do zakupu konsoli, troszkę nieśmiały eksperyment Big N zmienił się w samonapędzającą się maszynę do robienia pieniędzy. A nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo człowiek może się z taką maszyną zaprzyjaźnić, polecam z całego serca dąć się wciągnąć w ten wir. Przeciez Touching is good!

Reklamy

9 uwag do wpisu “Świat ma dwa ekrany

  1. konsola ma wbudowany mikrofon, wykrywa rózne krzyki (można sobie krzyknąć OBJECTION! w serii Phoenix Wright, w trakcie procesu sadowego 😀 ), a także i podmuchy (od czasem w grze trzeba ‚zdmuchnąć’ kurz z mapy, czy tez zgasić świeczki).

    Raz, gdy grałem na dworze zarejestrowała podmuch wiatru, który miałem okazję zobaczyć także na jej wyświetlaczu (w grze Yoshi touch&go). Nie powiem byłem w szoku.

  2. DS to dzieło szatana i geniusza jednocześnie- niby głupie „cuś”, a wciąga na długie godziny przy najprostszych z pozoru gierkach.
    Prostota złączona z geniuszem- dual screen 🙂

    „Mam pytanie? O co chodzi z tym wiatrem? Co to za funkcja, do cholery? o_O”

    Mikrofonik, podejrzewam 😉
    Ludzie wyglądaja naprawdę idiotycznie, kiedy dmuchają DSa

    @.@”

  3. A ja tam wole swoje PSP 😛 DS jakoś mnie nie kręci, tak samo jak WII-można w to pograć tak z pół godziny dla ogolnego „funu” ale na dłuższą metę nie da sie za bardzo wkręcić (przynajmniej ja tak mam) 😉 poza tym dla mnie PSP kosi głównie dzieki funkcją-emulatury, filmiki (to akurat jest mi niezbedne jesli chodzi o taniec), mp3, itd to po prostu potężny „kombajnik”. Uwielbiam Loco Roco, Patapon, GTA, GoW:CoO, Killzone Liberation,itd….
    Art świetyny, żałuje że osobiście skończyłem z pisaniem, bo czasem mam na to wene ale brakuje niestety czasu;) pozdro

  4. DS jest mistrzowski. Duzo gier (zwlaszcza dla fanow point’n’click, jRPGow i nietuzinkowych pozycji), mozliwosci (Opera i odtwarzacz mediow, ktory koniec koncow kosztuje grosze) i orginalnosc. Taki supergadzet, ktorym kozaczysz przy kumplach ;] PSP tez jest spoko, ale to Ninnty rzadzi i rzadzic bedzie na poletku handheldow.

  5. Pingback: Czemu Nintendo DS przewyższa PSP? Bo jest… słabsze. « Peace Grenade

  6. Pingback: Dragonblog » Niespodziewane Przemyslenia #5 czyli o tym, dlaczego świat wydaje się mieć dwa ekrany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s