GTA4: Pierwsza krew DWA

Dziesiątki rozbojów, kradzieży, morderstw i przelanych litrów cyfrowego alkoholu, minęło od mojej pierwszej relacji z Liberty City. Przez te parę dni, od ostatniego tekstu, zobaczyłem tyle, że zdecydowanie jest o czym pisać, czas więc na część drugą.
Jak nietrudno się domyślić, wraz z postępami w grze GTA4 odkrywa przed graczem coraz więcej dowodów kreatywności developerów Rockstar. O ich kunszcie graficznym, nie będę się znowu rozpisywał, przypomnę tylko, że stworzyli najkonkretniejsze miasto jakie gry kiedykolwiek widziały, zapełniając je bardziej i mniej nachalnymi smaczkami. Naprawdę ta ekipa jest w stanie zrealizować wszystko co im błyśnie między uszami.

A błyskają im nieraz naprawdę drobnostki – drobnostki których kumulacja, buduje niepowtarzalny, przepotężny klimat gry. Metropolia żyje, jest autentyczna, brudna, plastyczna. Co można powiedzieć o sytuacji, w której należy zwolnić przed bramką na autostradzie by… wrzucić pięć dolców, zaczekać na podniesienie szlabanu i jechać dalej ? A co o zatrzymywaniu się na ulicy by przegryźć hot-doga prosto z przydrożnych ‘mobilnych budek’ ? Małe mistrzostwo świata.

Akurat z tym miałem pewną historię, podchodzę do owego przydrożnego ‘wózka z parówami’ (nie wiem czy w języku polskim istnieje jakaś nazwa tego wynalazku, w każdym razie wiecie o co biega, po angielsku to hot-dog cart) z shotgunem w ręce. Zrobiłem to dość energicznie, bo potrzebowałem na szybko zregenerować sobie zdrowie. Jakież było moje zdziwienie gdy Niko wbiegł na wózek, przewracając go na sprzedawcę, i przygniatając mu nogi (jęczał a jęczał 😉 ). Potęga silnika odpowiedzialnego za fizykę gry! Potęga! Tylko chwilę się tym leżącym dziadem pocieszyłem, bo musiałem nowej budki szukać, ten już mnie obsługiwać nie chciał…

Skoro mowa o spożywaniu – w grze kierujemy naszym słowiańskim bratem, co pozwala się domyśleć, że temat alkoholu musi być odpowiednio przedstawiony. Nie jest tu zbyt odkrywczo aczkolwiek bardzo miło – Niko wychodzi z baru a potem najzwyklejszy blur, utrudnione sterowanie, załamanie się perspektywy ‘pod wpływem’, i oczywiście przewracanie się na chodnik. Do tego gra grzecznie nakazuje by wracać do domu taksówką a nie prowadzić, jakże edukacyjnie.

Osobiście miałem to w poważaniu, urządzając masakrę skrzynką pocztowym, zaparkowanym samochodom, koszom na śmieci i hydrantom, w drodze do domu. Wróciłem całkowicie zdezelowanym wozem, ale wróciłem!

Wspomnianą taksówkę za to można wezwać w każdej chwili gry, Niko zatrzyma się na chodniki, zacznie gwizdać, nawoływać i któraś się w końcu zatrzyma, oferują przewiezienie w konkretne miejsce za drobną opłatą – fajnie.

Dobrą informacją jest to, ze nareszcie gracz nie jest pępkiem świata. Przyzwyczajony łajdaczeniem z poprzednich części, gdy tylko potrzebowałem wozu wybiegałem na ulicę i… lądowałem pod kołami najbliższego pojazdu. Teraz naprawdę warto używać chodnika do pieszych wędrówek, kierowcy nie zwracają uwagi na to że o wielki gracz raczył wejść na jezdnie i trzeba się zatrzymać.
Takie rozwiązanie mocno podbija wrażenia z rozgrywki, szkoda tylko, że poza tym nie zainwestowano w to by wirtualni kierowcy z łaski swojej zaczęli używać kierunkowskazów.. Ciągle jeżdżą jak Doda w telewizji, niby szczegół, jednak gdy podczas ucieczki przed czterema radiowozami i policyjnym helikopterem, jakiś Jaś nagle wjedzie nam pod maskę, to autentycznie można osiwieć.

Wraz z postępami w grze mocno rozrasta się lista osób w naszej komórce. Gdy akcja już złapie tępo to nie zwalnia – cały czas trzeba być w biegu. Bez przerwy dostajemy smsy, telefony, umawiamy się na spotkania, i towarzyskie i ‘biznesowe’. Do tego e-malie (zakładamy konto w kafejce internetowej) i naprawdę człowiek ma tyle roboty… że nie wie co robić. Niko jest wręcz rozchwytywany, jedziemy w miejsce jednej misji, dostajemy telefon o kolejnej, a za chwilkę jeszcze wiadomość od nieznajomego, plus oczywiście zaproszenie od kumpla na jakieś piwko/kręgle/striptizerki . I wiecie na czym się przypałem? Na tym, że praktycznie zero czasu poświęcałem na takie czysto rozrywkowe wypady. Zajmowałem się tylko ‘karierą gangstera’, bo to bardziej opłacalne, znajomi zeszli na dalszy plan. Takie mrugnięcie okiem w kierunku naszych zabieganych czasów? Nie wiem czy było to zamierzone, ale jeśli tak to ukłony, niskie ukłony.
Od samego początku przeszkadzało mi, że w rogu ekranu nie widać obecnej godziny w grze. Zacząłem już nawet szukać po menusach opcji w której mógłbym go włączyć… bardzo się więc zdziwiłem gdy po 8 godzinach grania, zauważyłem go na ekranie komórki Niko 😉 Naprawdę czasem, najbardziej oczywiste rzeczy najtrudniej znaleźć. A tak w ogóle to co powiecie na to, że z czasem dostajemy telefon opcją robienia zdjęć ?

Szokiem okazała się akcja, związana z wspomnianym w ostatnim tekście GPSem. Ułatwia on sprawne docieranie na miejsce niesamowicie, więc korzystam z niego cały czas. Traf chciał, ze akurat pożyczyłem sobie jedno z bardziej luksusowych aut w grze (PMP600 wzorowany na Chrystlerze 300c), i wyłączyłem radio, po czym odruchowo cyk-cyk, ustawiłem GPSa. Jadę kawałek i słyszę zimny kobiecy głos mówiący „in 200 yards turn left”. TAK! Najbardziej kąśliwe wozy mają mówioną nawigację! Bawiłem się jak dziecko, słuchając jak ładnie podaje mi współrzędne. Od tej pory gdy tylko widzę jakiś kosztowny samochód, od razu rzucam się na niego by cieszyć uszy przywiązaniem do szczegółów ekipy Rockstar, są genialni!

GTA4 jest pełne skryptów, nie ma co się oszukiwać, prawdopodobnie na tej generacji sprzętu jest to nie do przeskoczenia. O ile miasto tętni cały czas własnym życiem tak misje to ciągle poprzednia epoka, jeżeli chodzi o ich rodzaj i zachowanie/rozstaw przeciwników. Podchodząc do danego zadania za drugim i trzecim razem nic się praktycznie w zachowaniu wrogów nie zmienia. Czy to przeszkadza? Zależy od stopnia ‘czepliwości’ danej jednostki.
Mi osobiście rzuciło się to w oczy, gdy w danym miejscu na autostradzie, pod moje koła, z busa spadły beczki a zaraz potem pale drewna z ciężarówki (nie jak w ‘oszukać przeznaczenie 2’ ale zawsze) . Normalnie strasznie ciężko tak w nie uderzyć by towar zgubiły. Poza tym ciężko odczuć ten problem – rzadko kiedy trzeba zadanie powtarzać, gra nie jest wybitnie trudna, więc jedno oko można, na ten archaizm przymknąć. Tym bardziej, że 95% obecnych gier ma 20 razy mniejszy teren akcji od GTA4 a i tak nie posiada randomowego zachowania wrogów… Osobiście jestem średnio zadowolony.

Radio: tu bez żadnych niespodzianek, poziom serii utrzymany. Masa stacji (14!) grających rytmy wszelakie jest w stanie zaspokoić gust każdego, poza miłośnikami orkiestry górniczej. Wątpię by miłośnicy muzyki, nie znaleźli takiej która trafia w ich gust.
Zawarto też oczywiście rewelacyjne reklamy, rozmowy i wiadomości. Jest tak jak zwykle – wystarczy włączyć odpowiednie radio, odczekać chwilkę i parskać ze śmiechu. Stały element serii i tym razem nie zawiódł.
I jeszcze jedna rzecz… na stacji grającej elektronikę można usłyszeć JUSTICE ! pewnie na nikim innym poza mną to wrażenia nie robi, ale ja gdy ich usłyszałem, jadąc kogoś ukatrupić, to z radości trzy hydranty skosiłem 😉

Wesoło jednak nie jest gdy robi się konkretna zadyma i trzeba szybko reagować. Poruszanie się Niko w centrum strzelaniny niestety do najprzyjemniejszych zajęć nie należy. Sterowanie od czasu San Andreas zmieniono wprawdzie minimalnie, ale musze przyznać, że na gorsze. Przełączanie pomiędzy broniami, przyleganie do ściany i odklejanie się od niej, mniejszy zasięg wzroku, dość wolne reakcje Niko na poczynania gracza… utrudnia to rozgrywkę. Naprawdę, czasem zanim zlokalizujemy skąd pochodzą ‘strzały z nikąd’ mija sporo czasu, i w najlepszym przypadku jesteśmy tylko ciężko ranni. Prowadzenie ostrzału z jadącego auta w ogóle uległo przebudowie na gorsze. Zmusza to do wzmożonego skupienia, ale i najzwyczajniej frustruje. Przez większość gry nie mam zastrzeżeń do obłożenia pada etc. Ale są momenty w których naprawdę trzeba z nim walczyć.

Oprócz możliwości szybkiego powtórzenia misji po porażce, autosave’a (nie wspominałem o tym? A no tak – jest autosave po każdym ważnym dla fabuły wydarzeniu), i GPSu gracze dostali jeszcze jedną ‘umilającą’ im życie niespodziankę. Teraz po śmierci/złapaniu przez policję nie tracimy ani pieniędzy ani broni. Najzwyczajniej w świecie kontynuujemy przygodę, jak gdyby nigdy nic, tylko z pod komisariatu/szpitala.

Jeszcze parę ‘szczególików’:

Ludzie pod biurowcem zbierają się by zrobić przerwę na papierosa.

Biegnąc po ulicy nieraz wytracimy przechodniom jakiś przedmiot z ręki, często są z tego powodu strasznie nie zadowoleni. Jeśli powiedzą coś brzydkiego, to nie ma problemu, by podnieść to co im spadło i rzucić ich tym w łeb 😀

W kafejce internetowej założymy swe konto randkowe, ściągniemy nowe motywy i dzwonki na komórkę.

Przejmując radiowóz mamy dostęp m.in. do policyjnego radia i policyjnej bazy danych. Można choćby sprawdzić listę ‘most wanted’.

Wszystkie sklepy, bary, i inne miejsca gdzie możemy wyskoczyć w międzyczasie automatycznie zaznaczają się mapie (w S.A. część z nich niestety pozostawała ukryta).

Prostytutki ciągle są, a jakże. Teraz nawet mają cennik! Zabierając taką zbłąkaną owce z ulicy, mamy trzy opcje zapłaty do wyboru – im więcej dajemy tym ciekawszą akcję pani wykona. Tak – widać to przez szybę.

Korci mnie, żeby jeszcze troszkę was ponakręcać pikantnymi szczegółami ale aż taki wredny nie jestem. Warto samemu odkryć sekrety Liberty City, i sprawdzić na własnej skórze czy to naprawdę to na co czekał cały świat graczy. Sam jeszcze nie skończyłem gry, zdradzę jednak, że gdzieś w połowie fabuła zalicza solidnego kopa (choć i tak moim zdaniem jest nierówna), takiego, że ciężko odejść od pada. W każdym razie, jeżeli podejmę się kolejnego tekstu o GTA IV to będzie to już recenzja. A prawie na pewno się skuszę 😉 Maj 2008 będzie pamiętnym miesiącem, dzięki czterem literkom i cyferce.

PS po sieci krążą  wypowiedzi o przycinaniu GTA4 –  mi się takie coś nie zdarzyło.

PS2 dzięki wszystkim za ciepłe przyjęcie pierwszej relacji.

cascad

Reklamy

13 uwag do wpisu “GTA4: Pierwsza krew DWA

  1. Super, super i jeszcze raz super 😀 Jesteś świetny… Twoje teksty czyta mi się z niesamowitą przyjemnością. Oby tak dalej. Samo GTA 4 mam nadzieję jak najszybciej przetestuję…

  2. Huh? Jak to nie tracimy pieniędzy? Może mi się przewidziało, ale jak mnie złapała policja, to zabrali mi broń i trochę kasy (jako łapówkę)…

  3. „Teraz po śmierci/złapaniu przez policję nie tracimy ani pieniędzy ani broni. Najzwyczajniej w świecie kontynuujemy przygodę, jak gdyby nigdy nic, tylko z pod komisariatu/szpitala.”

    A to nieprawda akurat, jak zostaniesz aresztowany to zabiorą Ci całą broń, za to jak zginiesz to, faktycznie, ze szpitala wychodzisz z całym ekwipunkiem, dlatego lepiej jest walczyc do konca niż dac sie złapać ;]

  4. Eee no, raz mnie złapali i wszystko miałem w porządku o_O (choc minimalna ilość pieniędzy, tak jak pisał Core mogła zniknąć i nie zauważyłem). Chyba zaraz dam się złapać i sprawdzę jak to naprawdę jest… 😉

  5. Arku dobrze piszesz i bardzo przyjemnie się to czyta . Na prawdę jesteś dobry 😉 . Może wyślesz jakiś swój tekst do jakiejś gazety ? W końcu nie ma nic do stracenia . Najwyżej odmówią publikacji (tfutfu odpukać 😉 ).
    PS: Gratuluję regzy 😉

  6. Trafiłem tu przypadkowo, panie kolego, ale muszę się zgodzić z moimi przedmówcami, że masz pan talent. A co do giercyi – zrobiłeś mi takiego smaka, że nie wiem jak ja, biedny PCetowiec przetrwam do premiery (listopad, grudzień?). Anyway, baw się dobrze i czekam na więcej pikantnych szczegółów 😉

  7. Chcę więcej Aras!!!! Nie mam gry, ale tak świetnie się to czyta, a wyobraźnia sprawnie pracuje 🙂 Napisz coś więcej z zajawek i może trochę znalezionych sekretów i easter eggów 😉

  8. Pingback: Grand Theft Auto 4 [X360, PS3] « Peace Grenade

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s