Gdybym był developerem [diialogii]

Każdy gracz ma pewnie tuzin pomysłów na to co by jeszcze chciał ujrzeć w grach, rewolucje na które sztaby ludzi pracuje w gigantycznych korporacjach przychodzą nam do głowy ‘ot tak’ 😉 . Niestety to taki biznes, że zaledwie mały promil z ‘nas’ będzie mógł wprowadzić w życie swe wizje. Komiks można zrobić samemu, książkę też, film mimo iż wymaga sporo środków to są one w zasięgu każdego (chyba, że chce się zrobić sequel Władcy Pierścieni na ogródku), gry to inna bajka – samo stworzenie grafiki 3d, że o napisaniu algorytmów SI nie wspomnę – to praca przerastając możliwości szarych ludzi, wymagające nie tylko talentu ale i tysięcy roboczogodzin spędzonych na ćwiczeniach. Ani trochę to jednak nie stopuje fantazjowania na temat swych wymarzonych projektów. 

Sam pewnego dnia tocząc dyskusję, z kolegą Cookie’m aka mroczny Piotrek, na tak powszechne tematy jak to czy sukces komiksu Witchblade zależy tylko i wyłącznie od zawartej w nim erotyki, wpadłem na myśl o swej idealnej grze. Będąc konkretnym to razem wpadliśmy, przelewając swe wizje przez ukochany Internetowy komunikator nastolatek za pomocą kopca liter. Wyszło dość intrygująco, na tyle że można się owymi fantazjami podzielić.
Po próbie dogadania się w kwestii czy Metal Gear Solid to seria kiczowata specjalnie czy nie, po rozważaniu o graniu w dwa ognie na NDSie i narzekaniu na sytuację Neversoftu – kreatywnego developera uwięzionego w kleszczach wydawania kolejnych Tony Hawków i Guitar Hero – doszliśmy w końcu do… rozmowy o grze Viking: Battle for Asgard. Okazało się, że gry o wikingach ciągle nie spełniają do końca pokładanych w nich oczekiwań, zaczęło się narzekanie, wytykanie niezgodności z realiami i… padło kluczowe dla tego tekstu stwierdzenie Cookiego:

Cookie: ja bym chciał grę w mitologii Indian obu Ameryk i afrykańców

Pomysł chwycił i od tego momentu zaczęła się toczyć rozmowa o tym jakby to było gdybyśmy dostali zabójczy budżet i team developerski do opieki. Co by nie mówić tematyka rodowitych mieszkańców ameryki w formie cyfrowej jest praktycznie nie ruszona. Dziwna to sprawa bo można całkiem sporo rzeczy w niej przemycić, przytoczona rozmowa to udowodni (korekta była minimalna, więc nie zważajcie na formę, to w końcu wycinki z gg):

Cascad – wolałbym zapie*dalać Indianami przybyszy z Europy co chcą United States zrobić.
Cookie – Też dobre, ale w przypadku tej Afryki to bez questa ‘zdobywamy AIDS od ruchania małp’.
Cascad -a potem dajemy się złapać na brzegu w siatkę xD
Cascad – i siuuuuuuuuuuuuu ciąć trzcinę cukrową dla Wujka Sama.
Cook – o czujesz fabuła dwu biegowa L
Cook – Afrykańczyk i Indianiec.

Rozmowa zeszła na tory zastanawiania się kiedy właściwie biały człowiek ujrzał czarnego, nie doszliśmy do żadnych wniosków, więc ciągnęliśmy dalej o grze:

Cas – ale już widzę grę o wodzu Crazy Horse.
Cas – jak ścinamy skalpy Francuzom, Niemcom i Anglikom.
Cook – W ogóle podział na plemiona, pertraktacje, sojusznicy, wielkie rajdy, zdobywanie surowców, broni – fajna sprawa.
Cas – no ale wzięli ich po świńsku, szkoda w sumie…
Coo – aż se obejrzę wichry namiętności xD
Coo – no szkoda, szkoda nigdy nie jest dobrze, jak ginie jakąś kultura, a większość plemion biali wybili całkowicie.
Cas – nom, ale jednak coś musiało być w tych wojownikach, że bez broni palnej mielili ‚cywilizowanych’ przybyszów.
Cas – a Ci im dali kurwa prześcieradła z zarazą -_____-
Cook – a weź
Cook – ospą zabić…

Po zejściu na pół godziny na tematy wyrzynania kolejnych plemion przez ludzi ‘cywilizowanych’ znów powrócił temat Indiańskiej wycinki bladych twarzy:

Coo – zejdę na poprzedni temat – kluczowy moment w naszej grze o Indianach –
wybór czy wziąć koce czy nie xD
Cas – trzeba by było napie*dalać w przycisk żeby nie wziął – jak Snake na torturach
Coo – nom xD
Cas – a potem QTE jak wódz robi kupkę na prześcieradło w geście odmowy
Coo – później wrogowie by biegali poubierani w prześcieradła.
Cas – po co Piotrze? Hallowenn?
Coo – a sequel zrobimy jak nanomaszyny go ożywiają i idzie bliski wschód oczyszczać
Coo- żeby zakażać.
Cas – aaa, myślałem, że w duszki się bawią.

Cas – ale tak napie*dalać na koniu przez prerię amerykańską goniąc z tomahawkiem blade twarze byłoby bosko – upgrade konia by musiał być i edytor wzorów wymalowanych na mordzie – a gdy wpadamy w Berserk to pióropusz się zapala xD

Coo – i taniec deszczu !
Cas – o ! tańce wpływające na warunki atmosferyczne! motyw jak z okaryną. Btw Indianie gwałcili białe kobiety?
Coo – podobno Irokezi bardzo brutalnie, jakieś tam plemię w ogóle etc. – zależnie od plemienia, ale mogę się mylić (i zapewne ktoś nas w komentarzach poprawi – cookie)
Cas – ale nie na zasadach obrzędu nie? tylko ‚tak o’
Coo – nom tak o
Cas – hmmm dobra gra by była
Coo – polowania na bizony, stawianie tipi na czas xD
Casc – machanie analogami by w kanuu pływać xD
Coo – xD
Coo – fajka pokoju!
Cas – na wii wycięta, dzieci nie mogą się sztachać.
Coo – wii dostałoby spinnoffa – celowniczek.
Cas: – bonusowa postać: Samotny Marian kojot!
Coo – na Yoshim-konio-bizonie
Coo – strzelający ognistymi kulkami z łuku wodza linka
Cas – ale nie mówmy o spinoffach :<

Doszło nawet do wizji dalszych części

Cas – a druga część to by się zaczęła zaraz po jedynce – wybiliśmy wszystkich przybyszy, wiec zaku*wiamy im statki i ziuuuuuuuu do Lizbony wprowadzać kulturę indiańską xD
Coo – xD tak ku*wa, 3 byla by cyberpunkowym indiańskim światem xD
Cas – a 4 postapokalipsą.

powrót do tematu…

Coo – hmmm ale jakby też dać jeszcze duchy przodków, szukanie rożnego ziela, handel
Cas – wiesz, by się wybierało do jakiego ducha się modlić, każdy by dawał inne siły, nie wiem, wyostrzał dany zmysł na przykład.
Coo – i pomagał przechodzi mashowanie z kocami xD
Cas – to byłby kluczowy moment gry, zabronilibyśmy o nim pisać w recenzjach, a jak ktoś da niską ocenę to można o rasizm oskarżyć.
Coo – i sądzilibyśmy tych co dawaliby naszej grze podziej 90%!
Cas – Indianie w stanach będę ciągnąć prąd do rezerwatów żeby w to zagrać xD
Coo – sami im zawieziemy, ale bez koców i prześcieradeł.
Cas – karimaty weźmiemy xD a w bonusach dla preorederowców paciorki
Cook – to ja chce OST kapeli Plebania do tego 😦
Coo – no i tryby multi: capure the horse, last white man standing, taki że wcielałoby się też w białego i uciekało przed Indianami, mecze klasowe i później byśmy mapy sprzedawali za 5$
Cas – i jak w Street Fighter 2 się autko niszczyło na czas, tak tu tomahawkami by się statki ciapało
Cook – ale nie było by mini gierek jak w God of War jak się panienki znajdzie, prawda?
Cas: jak to nie?!? reap the whitey !

No I na tym skończyliśmy 😉 jeżeli więc ujrzycie kiedykolwiek na okładce jakiejś gry logo z charakterystycznym trójkolorowym granatem to wiedzcie, że będzie w niej trochę chorych akcji i modlenia się duchów lasu w akompaniamencie ściągania skalpów. Będzie to też oznaczało że a nam się dobrze wiedzie, na złocie jamy obiad a na platynie deser – pomysły chwyciły.

PS. Jeżeli ktoś się poczuł urażony pewnymi sformułowaniami , to niech się tak nie czuje 😉 od rasizmu, nacjonalizmu, komunizmu i każdego innego ‘izmu’ się odcinamy (no ism – no schizm). Zamieszczając tekst tylko z powodu jego zabarwienia humorystycznego, oraz jako eksperyment – by sprawdzić jego przyjęcie . Zawiera wycinki z codziennej rozmowy, pomysł na ich wrzucenie padł po fakcie ;] więc poetyckiej formy nie ma co szukać. Okej tyle ‘wyjaśniania zawczasu’, może kiedyś się taki felietonik powtórzy. Howgh.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         cascad&cookie

Reklamy

13 uwag do wpisu “Gdybym był developerem [diialogii]

  1. Na samym początku powiem , że to byłby świetny pomysł . W grach zawsze serwuje się nam konflikty w których ci „dobzi” (zazwyczaj hamburgery) łoją tyłki złym Arabom/Niemcom tudzież Wietnamczykom jednak można by pokazać jakiś konflikt z tej drugiej strony .Fajnie byłoby się wcielić w jakiegoś Indianina i pokopać tyłki europejczykom 😉 .Co do Indian to muszę zaszpanować i powiedzieć , że czytałem nawet o nich książkę 8) i nawet całkiem fajny lud . Mieli sporo patentów jednak zostani zrobienie w ch*** przez białych .
    Ogólnie fajnie byłoby gdyby twórcy wreszcie odeszli od schematów i zamiast serwować na kolejne Call of Duty czy trzydziestą odsłonę odgrzewanego kotleta wreszcie zrobili coś na prawdę oryginalnego . Nie podejrzewam raczej programistów o brak wyobraźni . Pewnie jak zwykle przeszkodą jest kasa bo o ile zrobienie czegoś na prawdę oryginalnego nie wykracza poza ludzkie możliwości to pozostaje jeszcze kwestia sprzedaży . No bo przecież wiadomo że kolejne przerklamowane halo kupią miliony amerykańskich dzieci McDonalda jednak pozostaje pytanie ile osób byłoby zainteresowanych grą np. o Indianach ? W dobie gdzie produkcja gry kosztuje grube miliony twórcy muszą mieć pewność , że gra się zwróci .
    Poza tym taka gra byłaby z deka niewygodna no bo jak tu pokazać wszystkie okropieństwa jakie wyrządzone przez białych ludzi ? Myślę , że podobnie jest z wojną w Wietnamie (poza Battlefieldem nie ma żadnej dobrej gry o wyżynaniu żółtków)
    Sorry że tak chaotycznie piszę ale jakoś mam problem żeby poskładać myśli do kupy . Mam nadzieję że nie walnąłem jakiejś głupoty i nie zbłaźniłem się 😉
    Pozdrawiam i czekam na waszą grę 😉

  2. gdyby indianin był duży, zÓy i brzydki, wymachiwał wielkim tomahawkiem na łańcuchu i polował na 3 metrowe bizony oraz szlachtował nazistów to by się sprzedało. aha i jeszcze by przywoływał duchy przodków pod postaciami zwierząt (wilk, niedziwedź,jastrząb) co by robiły pożogę uber czarami jak w FF. XD

  3. Niezłe schizy macie xD Tekst jest przedni, pomysłów od groma, ale nie sposób byłoby ich wszystkich zmieścić w jednej grze czy nawet dwóch! By trzeba było robić oddzielną grę każdego gatunku. Ale nie mniej pomysły świetne i wreszcie pokazujące konflikt z drugiej strony. (Bueh, przypomniał mi się shooter wydany przez Irakijczyków, w którym strzelamy do Amerykańców)

  4. Poza tym ciekawie się to czyta i znalazłem w Waszym dialogu kilka elementów z „Black and White” 😉 Cóż, teraz przetwórzcie to na angielski i wyślijcie jakiemuś developerowi.. a nóż, widelec.. ;P

  5. Jak to co? Fajkę pokoju 😛
    Ja osobiście z chęcia bym zagrał w taką grę, bo klimat miala by całkiem niezły. Na silniku od STALKERa, silnik Havoc do zarządzania ruchem lecącego tomahawka, a Euphoria żebyś mógł przez 2 godziny patrzeć się na życie twojej wioski. plus misje z celowniczkiem, czyli biegasz z łukiem np. w porcie i strzelasz zapalającymi się strzałami do statków i białych.
    Taaa…To byłoby coś. W stanach by się raczej nie sprzedała (no prócz rezerwatów), ale no cóż…

  6. xD Nie wytrzymam xD Ale szczerze – wolałbym jednak inną tematykę. Myśleliście o czasach „rozkwitu” Wersalu? Tam to by się dopiero niezłe QTE strzelało. Napieprzanie panienek młoteczkiem celem zabicia pcheł/wesz… Albo inne takie – ówcześni nadzianiu mieli ciekawe nawyki… ekhem… fizjologiczne (wyobrażacie sobie? Elementy skradanki – zakradanie się do specjalnie wydzielonego pokoju, by tam oddać się defekacji). Nie mówiąc już o symulatorze niczym Nintendogs – podstawianie nocnika królowi, itp… 😉

  7. ja tam dałbym się pociąć za fajną, dobrą grę płaszcza i szpady. akcje w stylu zjeżdżania po żaglu z nożem, zwisanie z żyrandoli na salonach, czy jakieś pościgi na karetach przez całe miasto, łącznie z przeskakiwaniem z jednej na drugą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s