HD gotowy

Czas przemija wymuszając na nas zmiany, gracze wiedza to doskonale, będąc co jakiś czas zmuszani do zakupu kolejnej generacji sprzętu. No, tak właściwie to nikt nas nie zmusza, ale oczywistym jest, że chcąc grać w nowe gry trzeba inwestować czy to w coraz potężniejsze PeCetowe podzespoły czy też w nowe konsole. Nie tak dawno (historia najnowsza 😉 ), wraz z pojawieniem się na rynku Xboxa 360 branża gier wkroczyła w nowy etap, etap w którym by w pełni cieszyć się z tego co stworzyli developerzy nie wystarczy już zakupić gry i konsoli…. potrzebny jest jeszcze telewizor (lub monitor) zdolny wyświetlić obraz w wysokiej rozdzielczości. Bez niego różnica między nowym sprzętem a 128 bitowymi maszynami (PlayStation 2, Dreamcast’em, Xbox’em, Gamecube’m) będzie zbyt niska i sprawi zawód, a nowe hity nie odsłonią swego pełnego uroku. Co by nie napisać jest to problem który wierci dziurę w brzuchu wielu osób – najwyższy, więc czas na tekst o tym jak się wchodzi w HD erę i że to nie boli, no przynajmniej ja się zwierzę jak to u mnie przebiegało 😉

Zwodniczy Prolog

Będąc świadom nadchodzących zmian, mimo iż nie było takiej konieczności (w końcu biblioteka gier na PS2 jest gigantyczna, a i support tej platformy ciągle trwa) pod koniec 2007 roku zakupiłem Xboxa 360, by sprawdzić po raz kolejny na własnej skórze zmianę generacji. Twierdziłem wtedy, że brak telewizora przystosowanego do odbioru sygnału HD* nie będzie mi przeszkadzał – w końcu i tak wszystko rozbija się o gry, a gameplay na szczegółach przecież nie straci przez to, że gram w SD.
Przyznaję jednak, że pomimo dumy z posiadania ‘głównej’ platformy na rynku, gdzieś tam w mrokach podświadomości kryło mi się uczucie zawodu, takiej nie do końca pełnej satysfakcji. Bo gry, proszę państwa, za bardzo na przód nie poszły, i teraz to boleśnie odczułem. Podniecenie z czasu gdy odpaliłem pierwszy raz premierowe Gran Turismo 3 na cudem zdobytej, piekielnie drogiej PS2 nie miało miejsca. Wtedy czułem, że mam sprzęt nowej generacji i szpilałem w grę, która technicznie przeskakiwała wszystko-wszędzie. Skok jakościowy (pod względem oprawy) był na tyle ogromny, że praktycznie niezmieniony od pierwszej części GT szkielet rozgrywki ani trochę mi nie przeszkadzał, po prostu chłonąłem obraz.
Teraz na Xie odpaliłem Forzę Motorsport 2 i poczułem lekkie ukłucie, kineskopowy TV nie pokazywał za wiele, a na pewno nie tyle bym chociaż przez sekundę zawył nad pięknem swej nowiusiej gry – a bądź co bądź na to liczyłem. Następne w kolejce Perfect Dark Zero połechtało mnie teksturami i paroma efektami, robiąc już większe wrażenie ‘spełnienia wzrokowca’ choć dalej było zaledwie miło. Widok czwartego Dead or Alive też nie dał rady. Piersi wojowniczek wciąż skakały tak jak na Dreamcast’cie lata świetlne temu, animacja nie zaliczyła wyraźnego progresu a postaci wciąż wyglądały bardzo ‘lalkowo’. Dla mnie to był ‘kolejny DoA’ – nowicjuszem serii nie jestem i swoje w niej przegrałem, to samo po raz czwarty wrażenia na mnie nie zrobiło. Na szczęście honor nowego sprzętu uratowało Viva Pinata, będąc grą świeżą, niespotykaną i nareszcie.. śliczną! Wygląd kolorowych, bajecznych stworków, ekosystem hodowanego przez gracza ogrodu, stworzony całkowicie od nowa przez Rare (developer) i plastyczność świata, wraz z relaksująca otoczką pięknie osłodziły mi zakup nowej konsoli, od której nie powiem – oczekiwałem wiele. Na tyle wiele, że przez wrażenia wizualne jakie mi zaofiarowała poczułem lekki zawód, mając za sobą God of War 2 i Okami z poprzedniej generacji nie widziałem zbyt dużego postępu ani w samej rozgrywce ani przede wszystkim w oprawie. Umówmy się, jednak przy zmianie konsoli raz na te 5 lat powinno się nową jakość momentalnie zauważać, tak że nie chce się do starszych sprzętów wracać. Tym razem tak nie było.

Cios w serce, hype i męska decyzja

Tak naprawdę to bez problemu przełknąłbym braki w oprawie byle tylko grać w najnowsze hity gdyby nie ich faktyczny brak innowacji (nie będę się nad tym teraz rozwodził, to temat na osobny artykuł) i… czcionka. Niejeden developer wypiął się na graczy w ogóle nie przystosowując swych gier do niskiej rozdzielczości efektem czego jest np. nieczytelna absolutnie czcionka w wielu grach. Pech chciał ,że ten problem dotknął i mnie – po zakupie Dead Rising odechciało mi się grac nie mogąc czytać komunikatów, szala się przelała Xa pokrył kurz. Bez żalu go porzuciłem na długie tygodnie bawiąc się inną zabawką – Nintendo Dual Screenem, który zaoferował mi tyle nowych rozwiązań, że nawet nie myślałem o stacjonarnych platformach aż…
Na horyzoncie pojawił się TEN tytuł, który rozkręcił na nowo konsolową koniunkturę i rozbudził fantazje każdego kto choć trochę w grach siedzi, mowa oczywiście o GTA IV. Śledzący wpisy na Peace Grenade, na pewno wiedzą, że grę miałem przyjemność męczyć najszybciej jak się tylko dało ( w skali światowej <lans> ), przygotowując dla wszystkich rządnych świeżych informacji relacje nt tego jak się sprawdza w praniu. Czwarta część wielkiej kradzieży aut w ogólnym rozrachunku dała radę, odkurzając mą bielusią konsolę na dobre, przy okazji dając do zrozumienia, że jeśli grać to w formacie 16:9 (serio, niewygodnie się pościgi robiło z małym polem widzenia 😛 ). Przez samą chęć ‘wygodnego’ ukończenia tytułu będącego na ustach wszystkich, na dobre zaświtała mi w głowie chęć oddania się w wir sklepowych poszukiwań i zakupu konkretnego tiwika. Dla takiej gry nareszcie było warto w pełni zobaczyć co tak naprawdę oferuje nowa generacja.

Rekonesans i Szopng

Ponieważ wpis cały czas trzyma się konwencji blogaskowej, to jeszcze trochę w niej posiedzę, zanim przejdę do meritum. Jak wiadomo (ale niestety nie powszechnie – ludzie zwykle mierzą jakość telewizorów wg ich wielkości) odbiorniki HDTV różnią się między sobą setkami szczególików, o których nie dość, że klienci nie mają pojęcia, to jeszcze najczęściej marketowi sprzedawcy również. Ciężko więc, metodą ‘na Jasia’ wydawać swe ciężko zarobione pieniądze na produkt, którego jakości nie jest się pewnym. Chcąc więc, przed dokonaniem sytego przelewu ze swego konta na rachunek jakiegoś sklepu, zorientować się w temacie zacząłem szukać recenzji przeróżnych modeli w sieci. Zacząłem też wypytywać znawców tematu na wszelakich forach internetowych. Niestety ani jedna ani druga opcja nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Recenzje na sieci rzadko odnoszą się do przystosowania danego odbiornika do gier. A na forach jak to na forach, ja piszę, że mogę wydać max 2200 zet a ludzie zaczynają wyskakiwać samymi droższymi modelami i hasłem ‘lepiej dopłać’. Spytałem, więc na jakie parametry telewizora mam zwracać największa uwagę, to w odpowiedzi przeczytałem, że producenci i tak podają je przekłamane i nie ma co się nimi kierować – pięknie – dzięki chłopaki! Od razu wszystko mi się rozjaśniło 😉
Wypiąłem się zatem na takich wujków dobra rada co czytać ze zrozumieniem nie dali rady i wyszukałem na sieci paru informacji potrzebnych mi do gnębienia sprzedawców (dowiedziałem się co to ‘martwe piksele’ ‘skalowanie’ ‘kontrast dynamiczny’ i inne mądre słowa) po czym sam ruszyłem do sieci marketów z elektroniką. Odechciało mi się już szukać wiatru w internetowym polu a myśl o czekaniu paru dni na supercenną przesyłkę w ogóle mi się nie podobała. Wolałem od razu zataszczyć sprzęt do kasy a zaraz potem do domu i ukończyć na nim to parzące jeszcze GTA IV.
Ponieważ rozglądanie się po sieci nie dało żadnego rezultatu (czyli wyszukania idealnego modelu) a ma wątpliwość do jakości produktów Samsunga i LG rosła (te firmy robią zarówno świetne jak i skiepszczone LCDki, czułem, że bym trafił akurat na jakiegoś bazyla), wolałem zabezpieczyć się i jak rasowy pan nowobogacki postawić na sprawdzoną markę. Wmówiłem sobie, że kupując produkt z serii Regza (od Toshiby) lub Bravia (by Sony) po prostu nie mogę wtopić, są znakiem jakości i producenci o te linie dbają. Połaziłem chwilkę, powybrzydzałem lekko i znalazłem swój cel ! 32 calowa Regza 32A3002P (Tu macie specyfikację techniczną) powędrowała ze mną do czytnika cen sklepu nie dla idiotów, potem do samochodu a na końcu w honorowe miejsce mej dziupli. Śliczny HD ready* telewizorek gracza bez zbędnych czułości i szukania wad na silę stał się moim nowym kompanem. Jest ciekłokrystaliczny? – Tak. Jest duży? – Tak. Ma konkretną markę? – Tak. Ma wejścia DVI, Component i HDMI? –Tak. Jest w zasięgu mojej kieszeni? – Tak. No to nie było co się dłużej zastanawiać. W myślach rzuciłem jeszcze moneta, spadło na ta stronę która wskazała natychmiastowy zakup i wystarczyło. Od teraz granie w HD miało stać się dla mnie faktem i nudną codziennością 😉

Testy

Mając już rozstawiony sprzęcik zaczęło się odpalanie kolejnych płytek by sprawdzić co nowego zaoferują teraz gry, z mej rozlatującej się półki, pod względem wrażeń wizualnych. Nadszedł czas żeby dowiedzieć się czy tak naprawdę cała ta HD era nie jest przereklamowaną ściemą nabijającą pieniądze wielkich korporacji. Nie zwlekając z puentą od razu napiszę: nie jest i jest warta tych pieniędzy.
Żeby nie być gołosłownym, parę gier posłuży za przykład:

Dead or Alive 4 pokazało pięknie wyostrzone tekstury oraz słodkie wręcz nasycenie barw (wcześniej wydawały mi się przygaszone) nagle gra zyskała na detalach. Z niemałą frajdą, napawając się wrażeniami estetycznymi stoczyłem parę walk. Zmiana była wyraźnie widoczna gołym okiem, podobało się 😉

Viva Pinata o dziwo aż tak dużego skoku nie zaliczyła, choć oczywiście, parę szczegółów miało okazję się pokazać. Czcionka zyskała mocno na czytelności i gra wyglądała dużo przyjemniej na ekranie panoramicznym. Czyli trzeba jej oddać, że była świetnie przystosowana do SD (a jednak można!). Zresztą to nie ważne i tak koffam mój ogródek wirtualnych dżdżownic :*

– Mocną, baaardzo mocną przemianę zaliczył Skate. Z gry będącej ‘trochę lepiej’ wyglądającym Tony Hawkiem zyskał nowy żywot w HD. Niektóre tekstury wypadają oszałamiająco, kolorystyka zyskała na sugestywności, a sama bardzo duża sylwetka skatera sprowadzała do parteru szczegółowością animacji. Skate to produkt, w którym klimat gra główną rolę i dopiero dzięki haj definiszyn można go poczuć. Rewelka, najeździłem się jak głupi byle tylko pooglądać architekturę miasta. Wcześniej tyle radości z niej nie czerpałem…

– Definitywnie niepowtarzalne wrażenie grając w takich warunkach (rozłożenie się w fotelu, pad bez kabelka, podstawka pod nogi a przed sobą 32 cale żyletowego obrazu) robi Assassins Creed. Sama gra wywarła na mnie mieszane uczucia, ale w kwestii jej oprawy dosłownie były chwilę w których zjeżdżałem. Wygląd miast, tekstury skały, drzewa, wszelakie szczególiki nie dawały mi spokoju. Ubisoft sprawił, że zapomniałem o przepuszczonych na tą przyjemność pieniądzach. Aż mi wiara w ludzi wróciła 😉 (a co, wrażliwy jestem na ‘widoczki’). Zaprawdę jest to coś co z technicznego punktu widzenia należy sprawdzić, poprzepychać się przez tłum, wkraczać do miast, obserwować je z punktów widokowych – mogą być problemy by zasnąć po takiej dawce cudnych widokówek z Jerozolimy, Mekki i Damaszku.

– Udało mi się też przetestować Bioshock’a. Zawsze należałem do tej grupy osób które się grą o podwodnym mieście z mutantami nigdy nie podniecały… było tak do czasu aż nie miałem okazji jej poznać osobiście. Design wywiera niesamowite wrażenie od pierwszych sekund tak samo jak i jego realizacja. Efekty świetlne, ogień, elektryczność, WODA, cienie, animacja, krew… – zdecydowana pierwsza liga. Zwracam honor bioszokowi bo zarówno gameplayem jak i oprawą ponad poziomy wylatuje. Gra jest creppy. Warto ją zobaczyć by przekonać się ile dla ogólnego odbioru zabawy robi odpowiednia stylizacja miejscówek poparta technicznym kunsztem. Wzorowa.

Viking: Battle of Asgard okazuje się całkowitym zaskoczeniem. W SD wygląda jak wygląda – ładnie, ale to co zobaczyłem w HD nie raz mnie zniosło w bok. Pięknie wymodelowana wyspa, fale które się sugestywnie rozbijają o brzeg, ‘śliskie’ tekstury na ścianach jaskiń, efekty świetlne, zieleń trawy, bujne łąki, ukształtowanie terenu – w życiu bym się tego nie spodziewał. To co na mnie czekało po odpaleniu płytki z grą definitywnie sprasowało mi koszulę. Wielki szacunek za ten silnik graficzny – choć ma parę niedociągnięć, to jednak gra od Creative Assembly mogłaby spokojnie być odpalana na standach w marketach by przekonywać ludzi do tego, że warto inwestować w odbiorniki HD.

– Wisienka na torcie czyli GTA IV pięknie zrewanżowało się za zakup Regzy, odsłaniając swe piękno do końca. Nieraz czytałem stwierdzenia, że Rockstar nie umie robić pięknych gier (to nie o to chodziło w ‘brzydocie’ poprzednich GTA, tylko o to by PS2 mogło je uciągnąć) teraz ślad po nich zaginął. Spacer po najpiękniejszym mieście jakie pojawiło się cyfrowym świecie musi na każdym wywrzeć wrażenie. Nasycenie czerni, efekty pogodowe, detale, smaczki wszystko zyskało jeszcze bardziej na sugestywności. Do tego jedną z pierwszych misji jakie miałem akurat okazję rozgrywać był lot helikopterem – w takich warunkach, w panoramicznym obiektywie, zobaczyć wchód słońca nad Liberty City? Tak, to było jedno z tych ‘przeżyć gracza’ o których będę na długo pamiętał.

Race Driver GRID – wyścigi zawsze są reprezentatywnym gatunkiem, pozwalającym wykazać się sprzętowi. Po zawodzie związanym z Forzą 2 (w SD nie widać zbytniej różnicy z GT4 a w HD i tak wypada ‘dobrze plus’) dostałem nareszcie to na co liczyłem – RDG jest grą efektowną i szalenie estetyczną. Filtry nałożone na ekran, piękny design, niszczące się wozy (spadek po TOCE) – tak to jest wizualnie next genowa gra. Ciężko nie polecić choćby jednego wyścigu by obejrzeć jak się prezentuje.

– Czymś czego szczególnie nie polecam (a o czym też wypada napisać) jest granie w niskiej rozdziałce na TV przystosowanym do odbioru obrazu HD. Przeżycie to dość straszne, jednak eksperymentalnie sprawdziłem jak się by gry z PS2 na takim czymś prezentowały. Barwy stały się jakieś przekłamane, piksele wyszły na wierzch etc. ogólnie strasznie zaniża to odczucia estetyczne, na tyle, że należy takie rozwiązanie zdecydowanie odradzić każdemu. Choć ja i tak Katamari sobie w takich warunkach ukulałem 😛

Wnioski?

Świat ma dwa ekrany, wysoką rozdzielczość i miseczkę C

Z perspektywy czasu, po zapoznaniu z kolejnymi pozycjami nie żałuje ani złotówki wydanej na granie w takiej ‘true formie’, teraz na nowo się tym cieszę i w tym spełniam. Nadszedł czas nowych doznań. Choć należy napisać wprost – granie stało się właśnie cholernie drogim hobby i posiadanie tiwika HD do PS3 czy X360 jest niejako rzeczą niezbędną. Bez tego wrażenia są takie… niepełne. Winduje to koszty takiej zabawy (konsola + TV + gry) w górę niesamowicie, ale czy jest się purystom czy nie – wszystko się zwraca przy pierwszym opadzie szczeny, a one na szczęście są nad wyraz częste. Gracze stają się obecnie zmuszeni do sporych wydatków, co jest z jednej strony grubiańskie a z drugiej… jak nie robić przełomów teraz to kiedy? Ile lat eksploatowano zwykłe kineskopowe odbiorniki? Czy naprawdę ich zmiana jest taka niepotrzebna? Spójrzcie na rozrastające się platformy cyfrowe, obraz jaki oferują filmy na blu-ray’u oraz wreszcie na gry – czy naprawdę nie jest to nowa jakość i naturalna kolej rzeczy, że nastąpił postęp?
Tym bardziej, że różnica jest tak wielka, że od razu widać za co się tyle wybuliło. Czas wprowadzać nowe standardy w swą codzienność. Zmartwieniem może być jedynie zbyt szybkie pojawienie się kolejnych innowacji (ultra HD już majaczy na horyzoncie), jednak nie spodziewałbym się tego zbyt szybko. Producenci sprzętu dobrze wiedzą, że gdyby zmuszali konsumentów za często do tak znaczących wydatków to strzeliliby sobie samobója.
Nie ma też co zrażać się swą nieznajomością tematu od strony technicznej, sam jak widać jakoś podołałem. Bez strachu, olejcie wszelką internetową krytykę poniektórych modeli. Naprawdę wystarczy mieć tego Xboxa 360, pójść do sklepu po ‘jakiś nowszy’ model z dobrej serii, podłączyć się pod niego już nawet nie kablem HDMI a dostępnym w zestawie z konsolą componentem i się bawić w Haj Def. Zapewniam, że duma rozpiera każdego gracza który codziennie po przebudzeniu spogląda na swój cudny sprzęcior (bez skojarzeń 😦 ).
Zachęcam do korzystania z coraz częstszych z marketowych promocji i odrzucenie wątpliwości. Nie trzeba się łasić na odbiorniki full HD – bo HD ready zupełnie wystarczają siekając mózg.

Nie ma lepszego zestawu dla gadżeciarza (a takimi jesteśmy panowie) jak Nintendo Dual Screen, wypaśny tiwik wraz z konsolą nowej generacji oraz słodka pani obok, której staramy się wytłumaczyć co w tym widzimy i czemu oszczędności na wspólne wakacje tak nagle wyparowały 😉 życzę każdemu takiego kompletu. Bądźcie HD gotowi.

cascad

PS słowniczek dla całkiem niekumatych:

HD – High Definition, obraz w wysokiej rozdzielczości, dzielący się na:

Full HD- obraz w rozdzielczości 1080i / 1080p – 1920×1080 pikseli i HD Ready 720p – 1280×720 pikseli

SD – Standard Definition (czyli rozdzielczość w jakiej pracują nasze starusieńkie odbiorniki)

PS2 mogę śmiało polecić swój model Regzy każdemu graczowi, udało mi się dobrze trafić, gry wypadają na nim świetnie (i co ciekawsze ustawienie w opcjach konsoli nie 720p a 1080i daje lepsze rezultaty!) . Warto wziąć go pod uwagę przy poszukiwaniu własnego odbiornika stosunek cena/jakość wypada bardzo dobrze.

Advertisements

6 uwag do wpisu “HD gotowy

  1. Graj, graj za swój niemiecki kraj… Yyyy, to nie tu.

    No cóż, wiadomo, że odbiornik HD poprawia jakość obrazu, ale bez niego potrafię się obejść 😉

  2. Aras, dodałem sobie ten wpis do zakładek, bo zbliża się czas w którym powinienem zainwestować w to i owo 😉 Swoją drogą wpis świetny i wyczerpujący.. brakuje mi jedynie zrobionych przez Ciebie fotek cyfrówką kupionego tivika i będących porównaniem tych samych gier na dwóch telewizorach – starym i hd.. tak wiem czepiam się ;P

  3. Wiesz Piter, myślałem o tym i nawet bym się brał za taką operację tylko były dwie przeszkody, duża i mała. Mała to taka, że nie mam cyfrówki a duża polega na tym, że musiałbym z okazji zdjęć posptrzątac pokój (a przecież i do bożego narodzenia i do wielkanocy daleko xD).

    To zestawienie SD i HD bym z chęcią tez zrobił, ale ciężko takie screeny ‚porównacze’ znaleśc na necie, a sam bym w kablach utonął na trzy tygodnie biorąc się za to. Musisz się zdać na me słowne relacje 😉

  4. Arek wkroczył w HD 😉
    Na prawdę panowie różnica między sd a hd jest ogromna i warto zainwestować w TV choćby HDready (fullhd sa jeszcze koszmarnie drogie przynajmniej jak na kieszeń „kowalskiego”).
    Od razu mówię nie tykajcie LG bo to crap . Dobre i w miare tanie telewizory robi Toshiba i taki TV warto wziąć .
    Samsung robi świetny sprzęt i o ile wcześniej można było kupić tanio samsung’a o tyle teraz w większości marketów te TV są drogie (ludzie rzucili się na samsungi to sklepy zaraz się „scwaniły” ). Aha przypadkiem nie dajcie sie zrobic w konia i nie kupice serii S od samsunga bo jest dość kiepska . Jak już brać to tylko np. samsunga 32R81 lub nowszego .
    Warto też spojrzeć na philipsy/panasonici.sony . Ogólnie poczytajcie trochę po forach internetowych tylko nie zrażajcie się opiniami którzy widzą niedoskonałości obrazu na 32’TV z 5metrów 😉 .
    Jednym słowem poczytajcie trochę (byle nie za dużo bo można zgłupieć) a reszta wybierzcie „”na oko” bo nie ma co patrzyć na parametry gdyż nie są one miarodajne (często ma się wrażenie że producent wziął dane z du*** … :/ )
    Sorry że tak chaotycznie ale jakoś łeb mnie boli .

  5. Pingback: Rok z X360. Rok prawdy. « Peace Grenade

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s