Prince of Persia: Sands of Time [PC, Ps2, X, GC]

Ciężko być oryginalnym…

Ubisoft doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że każdy bohater musi mieć swój znak rozpoznawczy: królik Bugs ma marchewkę, Snake przylepia się do ściany, Dante podbija wrogów mieczykiem, Jezus chodził po wodzie a taki Zorro z braku długopisu podpisywał się szabelką… z każdym kolejnym herosem coraz trudniej znaleźć nową, oryginalną zagrywkę. Na szczęście Książę Persji zdążył sobie zarezerwować cofanie czasu…

Załóż turban człowieku

W czasie gdy perskie imperium jest w rozkwicie, los sprawnie i dość szybko ofiarowuje naszemu Księciu niezwykle cenny artefakt- sztylet czasu. Będąc dokładniejszym to sam go sobie bierze, z pałacu Maharadży, który plądruje wraz z ojcem. Z owej wyprawy (pierwszej dla młodziana) do swego irańskiego domu wywiozą zresztą niemało suwenirów, między innymi klepsydrę z zamkniętymi w niej magicznymi piaskami czasu i córkę Maharadży – Farah.
Jest jednak osoba, która ma chrapkę na te magiczne, absolutnie niezwykłe gadżety, to Wezyr – potężny mistyk. Podstępem nakłonił księcia do otwarcia klepsydry. To co się stało potem wyglądało niemal jak karnawał w Rio, tylko bez happy endu- hukło, błysło, trzasło i wszyscy w pałacu Sułtana przemienieni zostali w piaskowe monstra… wszyscy oprócz potężnego maga, księcia którego chroniła moc sztyletu czasu i Farah (ją obronił za to talizman na szyi).
Taki obrót sprawy nie jest zbyt korzystny dla następcy tronu, więc czym prędzej rusza sprać adwersarza, wybić piaskowe maszkary i dogadać się z młodą damą.

First thing’s First

Książę jak przystało na mężczyznę (początkującego) zaczął od… pościgu za ostatnią żywą babeczką w okolicy. Nie zrozummy jednak tego opacznie, wkońcu zostały tylko trzy osoby zbudowane z krwi i kości w pałacu. Z czego jedna to on a jedna to stary charczący dziad w turbanie, jego wybór był jak najbardziej słuszny. Tylko jak wypada śmiganie po pałacu, najpierw za córką szefa Indii a potem, za Wezyrem?
Jest to spawa absolutnie świetna, gdyż w nasze łapki dostajemy niezłego akrobatę, szczerze mówiąc to moje pierwsze skojarzenie ruchów Księcia, (zwłaszcza, że developer pochodzi z Francji) przywodzi na myśl le parkour. Tylko my nie dysponujemy zwykłym sportowcem a baśniowym bohaterem. To też do czegoś zobowiązuje- nie raz wbiegniemy na ścianę by dostać się na wyższa półkę, ew. pobiegniemy wzdłuż niej nad przepaścią, trzaskając walljump’a by zaczepić się równoległej półki, poodbijamy się od dwóch ścian w górę, chwycimy cieniutkich półeczek skalnych, będziemy balansować na wysokościach, bujać się na łańcuchach i oczywiście to wszystko łączyć w niesamowity, płynny pokaz kaskaderstwa. Lokacje są tak zbudowane żebyśmy co chwilę wachlowali umiejętnościami Księcia, a sterowanie i kamera, sprawiają, że wychodzi nam to tak jakbyśmy całe życie nic innego nie robili tylko grali w PoP. Gra nie jest jednak platformówką, choć ma silne naleciałości gatunkowe, jest to głównie przygodówka- przestawianie dźwigni, wyścigi z czasem, przesuwanie skrzynek, luster, kombinatoryka jak tu wyjście znaleźć itd. Choć nie przeczę pomiędzy tym wszystkim się człowiek nalata, naskacze i siłą rzeczy naspada jak za czasów Mario Bros.

Spadaniu należy trochę miejsca poświęcić, bo jeżeli tu się upadnie to gwarantuje, że z wysoka. Wszystko trzeba ocenić co do centymetra. W przypadku błędu w wyliczeniach przychodzi z pomocą firmowe zagranie dziedzica tronu- cofanie czasu za pomocą magicznych piasków. I nie prezentuje się to jakbyśmy cofali byle taśmę VHS z wypożyczalni. Francuscy developerzy zafundowali nam odpust pełną gębą – dźwięk się ‘zagina’, następuje potężne rozmycie całego obrazu, ciemniejsze barwy tracą na kontraście a jaśniejsze dostają blasku, wręcz rozlewając się po ekranie. Animacja ofkoz cały czas płynniutka- śliczniutka. Bezustannie czuć, że sterujemy Irańczykiem-pro-gimnastykiem a nie jakimś manekinem z wystawy nowej kolekcji Arkadiusa.
Wszystko to wygląda…

Iść, ciągle iść, w stronę słooooooooooońcaaaaaaaa

Wygląda świetnie, bajkowo, egzotycznie. Ponieważ mam zboczenie na punkcie tego jak koderzy dopracowują słońce, to i tutaj się uważnie przyjrzałem naszej słodziutkiej kuli gazowej i musze przyznać, że ten element daje radę w pełni – nasączając grę ‘piaskowymi’ barwami. Przez cały czas czuć atmosferę baśni, pałacu pełnego bogactw i dziwów- PoP wpisuje się wprost idealnie w to jak nam od dziecka wpajano obraz arabskiej architektury (choćby w bajce „Alladyn”, czy w „Baśniach 1000 i jednej nocy”). Białe ściany, gdzieniegdzie zieleń, palmy, bogate złocenia, kopuły, kolorowe tkaniny, specyficzne wykończenia, błękity- developer spisał się na medal.
Jednak gra to nie samo podziwiania widoczków i biegania po ścianach. Jak już wspomniałem wraz z uwolnieniem piasków czasu, służba sułtana zmieniła się w piaskowe stwory z których Prince i Farah nie raz będą oczyszczać lokacje zanim przystąpią do szukania drogi wyjścia. I może im mózg też zmieniono w małe złote ziarenka , ale za to mieczykiem, nożem czy halabardą potrafią przyłożyć.
System walki jest raczej prosty i bardziej skupia się na tym by odpowiednio wyczuć moment uderzenia niż na wklepywaniu masy combosów ucząc się ich na pamięć i frustrując przy niepowodzeniach. Przy okazji wychodzi na jaw kolejne zastosowanie sztyletu czasu – otóż dobijamy nim wrogów… szlachtując ich uprzednio z różnych stron. Księciu nie robi to problemu – wystarczy wcisnąć atak i odpowiedni kierunek na padzie a nawet jeżeli będzie stał plecami do adwersarza to spróbuje efektownie go dosięgnąć – to się wyginając to robiąc salto. Ważny elementem jest też wybicie się od ściany lub od samego przeciwnika przy przelecieć nad jego głową i zadać cios w plecy. W każdym razie na sprowadzeniu do parteru walka się nie kończy – trzeba jeszcze z potworów ‘wyssać’ piaski czasu, tak by znikły na zawsze – inaczej sobie po prostu chwile poleżą i wstaną z nowym zapasem sił. Zdobyte w walce piaski przydają się oczywiście do ratowania życia Księcia po złym skoku lub do zwolnienia czasu gry tak by skuteczniej przeprowadzić walkę. I nie zapominajmy o Farah- mimo iż wspomaga nas swym łukiem, ostrzeliwując czających się za naszymi plecami oponentów to i na nią trzeba mieć oko, bo w bezpośrednim pojedynku, gdy zostanie okrążona za wiele nie zdziała.

Dzisiejsze systemy alarmowe, wolne myśli i arabskie noce

No właśnie – co nas dziś chroni nasze domostwa? Alarm? Zamek w drzwiach? kiedyś to ludzie mieli fantazję… na przykład Sułtan – w jego pałacu spotkamy pomysłowe i ciekawie poukrywane pułapki, utrudniające i jednocześnie uprzyjemniające nam przygodę (mamy okazje poużywać akrobatycznych zdolności Księcia, a to sam miód). A to kolce nam stopy rozwalą, a to dostaniemy z belki w łeb ale nudzić to się tu na pewno nie będziemy. Zresztą taki pałac to nie jest letni domek w Ustce tylko prawdziwy kolos. Przyjdzie nam się poprzechadzać w łaźniach (czeka tam zdecydowanie zapadająca w pamięć zagadka i scenka przerywnikowa. Jeden z lepszych motywów w historii gier, prawdziwy błysk geniuszu), w królewskim ZOO, w więzieniu, w obserwatorium astronomicznym czy też co oczywiste sali tronowej. Zwiedzimy też podziemia odkrywając, że obecny pałac jest zbudowany na ruinach starożytnego, jeszcze większego zamku.

Podczas pogoni za Wezyrem zdążymy się zaprzyjaźnić z młodym dziedzicem, ambitnym i dumnym ale jeszcze nie do końca wiedzącym co chce od życia. Poznamy lepiej córkę Maharadży, która mimo dogryzania księciu i solidnego charakterku okazuje się bardzo… dziewczęca i miła. Zobaczymy momenty w których nawiązuje się między nimi więź, w których znika niechęć, w których sobie pomagają. Pisze teraz jak o prawdziwych ludziach i faktycznie, trzeba przyznać, że scenarzyści z Ubisoft stworzyli bardzo wiarygodne postacie. Niezbyt skomplikowane ale wiarygodne. Cała otoczka fabularna mimo iż nie ma miliona wątków, podłoża historycznego i czwartego dna, to zadziwiająco dobrze potrafi oddać uczucia bohaterów i sprawić, że nie stają się oni kolejnymi kukiełkami w naszych rękach- great succes.
Zakończenie historii również jest na przeciwległym biegunie do słowa ‘sztampa’. Ani przesłodzone, ani z toną patosu- bardzo ludzkie, jednocześnie zachowujące klimat baśni, jakiejś niesamowitej opowieści z dalekich stron, nasączonej zapachem aloesu i egzotycznych przypraw. Tego co przeżyliśmy w blasku pustynnego księżyca, rażącym świetle słońca czy jego ostatnich promieniach docierających w pomarańczowym odcieniu już zza horyzontu, łatwo nie wymażemy z naszych growych wspomnień. A niektóre rzeczy tak wejdą nam w nawyk, że instynktownie w innych grach będziemy chcieli cofać czas i biegać po ścianach skazując na śmierć ich bohaterów.
W teoretycznie, krótkim czasie (8-11 h gry) przebiegniemy się po głębokich podziemiach, bogatych salach, wysokich wieżach – bez przerwy balansując na krawędzi, szukając przejść, badając odległość do najbliższej półki, której możemy się chwycić. Prostymi środkami stworzono świat i gameplay od których łatwo się nie będziemy chcieli odzwyczaić, a troszkę niski poziom trudności, na początku ‘miękki’ bohater (heh ten głos) nie przysłonią tego, że w PoP się gra świetnie i sprawia to najzwyczajniej w świecie przyjemność. Takich gier chyba szukamy, prawda?

cascad

Reklamy

10 uwag do wpisu “Prince of Persia: Sands of Time [PC, Ps2, X, GC]

  1. Warrior Within byłby najlepszy, gdyby nie walające się po ekranie dydy, tysiące bugów, zwalony system walki, nędzny scenariusz…. no, czyli daleko mu do ideału 😛 .

  2. Zwalony system walki? W którym miejscu? Ja przeszedłem PoP:WW cztery razy i uważam system walki za niesamowicie elastyczny, ale na pewno nie „zwalony”.

  3. ja wiem? animacje ataków słabawe, walka to zwykłe nawalanie przycisków i powera w tym nie ma, już nie mówiąc o tym, że zapomnieli wrzucić dźwięków do większości combosów, gdy Książe macha lewą ręką 😛

  4. Nie będę się wypowiadał co do systemu walki w WW i TTT, bo zainteresowani wiedzą co mi w nim nie odpowiada. Piaski Czasu to gra genialna i kamień milowy, który zapamiętają wszyscy. Warrior jest fajny, gdyby nie denerwujące walki z bossami (bo motyw zjawy super). Dwa Trony uważam za najgorszą część. Ale i tak cała trylogia zarządza.

  5. Mam do Was mega pytanie… Poszukuje wszystkie skrzynki w PoP:WW i wiem, że jest jakaś skrzynka koło dodaktu z flamingiem. Jak ktoś wie jak ją znaleść to prosze niech napisze. Z góry dziękuję ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s