Soul Bubbles [NDS]

Bycie graczem, to zajęcie obfitujące w masę rozmaitych przygód i niespodzianek, każdy kto nim jest to przyzna. Jedną z nich jest chwila, w której po wielogodzinnej partyjce w ulubiony tytuł, po podniesieniu rolety, wpadające przez okno słońce wypala nam oczy 😉 Co jakiś czas trafia się też o wiele cięższe wyzwanie. Mrożące wodę w kolanach i rozpuszczające cukier w kostkach, chodzi oczywiście o… brak prądu. Chwila ta wymaga od każdego skupienia i opanowania. Następuje wtedy prawdziwa próba charakteru. Co bardziej rozgarnięci gracze, śmieją się jednak takiej przeciwności w twarz. Powolutku odkładają pada na miejsce i na zupełnym luzie, bez ciśnień wyciągają z szufladki <tadam> Handhelda. A jeśli już tak robią, to cóż w tak pięknym miesiącu jakim jest sierpień roku 2008 mogliby na nim odpalić? Oczywiście – SOUL BUBBLES.  

Mój Ty bąbelku

Wydaniem tej, mało komu znanej pozycji, zajął się sam Eidos. Firma kojarzona przede wszystkim z Tomb Raiderem. Zresztą i SB ma coś wspólnego z przygodami pani archeolog – krąglutkie bąbelki oczywiście ^^ Tylko tu zamiast je obserwować, bawimy się nimi (właśnie tej opcji brakuje od lat Tombowi, chyba czas zacząć pisać petycję). I to całkiem przyjemnie.
Jako uczniowie szamana, podejmujemy się zadania przeprawiania bezbronnych duszyczek przez świat pełen niebezpieczeństw. Na początku levelu, umieszczamy dusze w obronnej bańce i dmuchając w nią kierujemy ją aż do mety. Zupełnie tak jak, zapewne, każdy to robił w dzieciństwie, bawiąc się owymi mydlanymi cudeńkami.

Sprawa jest banalnie prosta w opanowaniu. Postać, która sterujemy pełni funkcję ‘kursora’ – nie może jej się nic stać, ani też żadna ściana etc. jej nie blokuje – martwimy się tylko i wyłącznie o dusze zamknięte w bańce. Całość odbywa się na dolnym ekraniku DSa i wykorzystuje w pełni możliwości jakie daje touch screen. Tam gdzie przyłożymy rysik, tam pojawia się nasz początkujący szaman i po krótkim ruchu w daną stronę… dmucha. Wprawia to lewitującego glutka w ruch zgodnie z prawami fizyki. Teraz wystarczy uważnie i precyzyjnie prowadzić go ścieżką, którą wskazuje gwiezdny pył (trzeba zebrać cały by ukończyć grę na 100% są jeszcze owoce do zbierania) i dotrzeć bezpiecznego do końca wyprawy. Brzmi bardzo prosto, bo tak w sumie jest – zasady rządzące rozgrywką pojmie każdy w parę sekund. Choć autorzy nie omieszkali nam owego przemieszczania się od startu do mety skomplikować.

W pokonywaniu kolejnych utrudnień przychodzą na pomoc niezwykłe moce naszego bohatera, które poznajemy już na samym początku przygody. Jedną z nich jest teleportacja – przytrzymując odpowiedni przycisk, na dolny ekranik zjeżdża mapa poziomu (pierwotnie znajdująca się na górnym wyświetlaczu) i w tym momencie, jak wskazuje nazwa techniki: gdzie klikniemy, tam się przeniesiemy. Prościutkie, oczywiście dotyczy to tylko samego szamana, bez bańki.

Kolejny skill to ‘cięcie’ za pomocą którego rozcinamy bańkę na mniejsze części. Po co robić takie coś? Po to, by pokonać wąskie szczeliny, lub manewrować między terenem gęsto wypełnionym przez kolczaste krzaki czy inne przedmioty obdarzone ostrymi krawędziami. Naturalnie tak rozdzielonego glutka można bez problemu znów połączyć w jedną całość. Podczas naszej długiej przygody nieraz też zaplączemy się w liany, lub jakiś kameleon wystrzeli w nas swój jęzor. Jedno sprawne cięcie pozwoli pozbyć się owych przeszkód.

Poza wymyślnymi projektami leveli na swej drodze natkniemy się też na żywych przeciwników, takich jak ptaki, wstrętne krety (czyżby uciekinierzy z Czech?) czy dziwne strzelające ‘cosie’. Gdy uda im się przebić nasza bańkę musimy natychmiast wyłapać uciekające dusze w nowej – bez takiej osłony szybko zginą. Wystarczy do tego zatoczyć wokół nich, stylusem, pełne kółko na ekranie…


Klamrę posiadanych przez shaman-wannabe umiejętności zamyka ‘zduszanie’ przedmiotów. Najczęściej przydaje się ono do korygowania rozmiaru naszej bańki, zmniejszając ją na tyle, że sprawnie przemyka po poziomach. Przydaje się to też do rozprawiania się choćby z charakterystycznymi rybami, które w geście obronnym zmieniają się z najeżony balon. Chwilka ‘zduszania; i znów prezentują się jak małe słodkie i przede wszystkim bezbronne karpie wigilijne.

Trailer świetnie ukazujący zróżnicowanie gameplayu

Tekst sponsoruje słówko: bańka

Świat wykreowany przez ekipę Mekensleep (developer) w swej plastyczności i zróżnicowaniu potrafi zadziwić, wymuszając na graczu wiele niespodziewanych manewrów jak np. ‘strzelanie’ owocami, zmaganie się z przeciwnymi wiatrami a nawet przestawiania dźwigni czy gaszenia ognia (wystarczy napełnić bąbelka wodą i wrzucić go w płomienie). Z każdym kolejnym poziomem kombinowanie staje się coraz bardziej skomplikowane, wymagając ciągłego mixowania wszystkich dostępnych nam skilli. Co dzięki naprawdę intuicyjnemu sterowaniu, przyjemnej interakcji i dobrze przemyślanemu poziomowi trudności (ciężko się zablokować) daje obraz przyjemnej, odstresowującej gry.

Sposób w jaki rozwiązujemy te mini-puzzle i przyjemność jaką to sprawia przywodzi na myśl Zeldę a przede wszystkim Okami (charakterystyczne rysowanie). Soul Bubbles to na pewno pozycja nie mniej oryginalna i świeża od tych wielkich tytułów. Ilość zabawy jaką dostarcza graczowi stawia ją zdecydowanie światowej w czołówce. Wielka w tym zasługa ogólnego feelingu – przyjemnej, spokojnej muzyki i budowie poziomów przedstawiających różne twarze matki natury. Czy to jesień, dżungla Azteków, kraina Indian czy górskie szczyty -zawsze sprawiają wspaniale wrażenie. Jakby były żywcem wyrwane z najlepszych, starszych, animacji Disneya, a może nawet bardziej, z filmów studia Ghibli. Absolutny brak agresji, przemocy i dzikiej akcji może przeszkadzać – jak to zwykle bywa – osobom które wszystkie gry, w których nie strzela się w głowy czy lata z mieczem w zbroi +5, uważają za gówienko dla dzieci. A niech im przeszkadza, są już straceni 😉 ominęło ich już tyle wartościowych pozycji, że jedna więcej nie zaszkodzi.
Prawda jest taka, w morzu gier logicznych (taką właściwie jest SB) wydanych na DSa, pojawiła się kolejna perełka. Wykorzystanie możliwości ekranu dotykowego w wyjątkowy sposób, sielankowa oprawa, świetna fizyka obiektów i całkiem sporo zabawy ( 8 światów po 5 etapów, z zawartymi bonusami) nie mogło zaowocować niską oceną. Z przyjemnością przyznaje, że to kolejny bardzo specyficzny, lekko niszowy, cichy hit. Spróbujcie zatem podmuchać banieczkę to może być wasza ostatnia szansa 😉

cascad

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Soul Bubbles [NDS]

  1. Ty, Arek, wiesz ze całkiem Ci wychodzi to pisanie? 😀 Aż chyba bedę częściej na tego blogaska zagllądał 🙂
    A w ogóle to mi zrobiłeś smaka na DSa ;(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s