Mafia [PC, PS2, X]

mafia4

Były już gry ładniejsze, mniej liniowe, bardziej rozbudowane… Były produkcje dłuższe, stawiające przed graczem dalece większe wyzwania. Ale niechaj skonam – w życiu nie widziałem na ekranie monitora historii równie poruszającej sumienie gracza!

Każdy gatunek gier ma swoich lepszych i gorszych przedstawicieli. Co roku w bólach rodzą się zarówno tysiące kazirodczych tworów o których wolelibyśmy w ogóle nie słyszeć, jak i setki wyczekiwanych perełek, niekiedy – kamieni milowych elektronicznej rozrywki. W roku 2002 z morza przeciętnych strzelanek, wyłoniła się właśnie taka perła. Sęk w tym, że – obok nieprzeciętnej, budzącej podziw oprawy, wyróżniała się także skłaniającą do myślenia fabułą i niejednoznacznym bohaterem. Historia Tommy’ego Angelo, taksówkarza z czasów rozkwitu gangsterskiej działalności, na terenie USA, do dziś jawi się w branży jako nieosiągalny niemal wzór.

mafia3

„You’re too human…” – Jesienna noc roku 30 ubiegłego stulecia. Taksówkarz pracujący w fikcyjnym mieście Lost Heaven, przypadkowo spotyka dwóch, niechcianych klientów. Tak rozpoczyna się niecodzienna opowieść o gangsterskiej codzienności. W trakcie jej opowiadania (fabuła jest zręcznie zamknięta w ramach retrospekcji), stykamy się z pewnego rodzaju dramatem – bohater zostaje mimowolnie wciągnięty w przestępcze bagno, z którego nie ma ucieczki. Mimo to Tommy, jako jeden z niewielu bohaterów gier o podobnej tematyce, nie wyzbywa się człowieczeństwa. Pnąc się coraz wyżej po szczeblach rodzinnej drabiny, odczuwa coraz to większe wyrzuty sumienia. „Mięczak” – pomyślą niektórzy. Mają rację – mięczak, niczym każdy (normalny) człowiek. Ekipie z Illusion Softworks udało się dokonać rzeczy niebywałej – nakreślić tak realistyczny i wyrazisty rys psychologiczny bohatera, jakiego do czasu wydania „Mafii” – śmiem stwierdzić – jeszcze nie było. Siła tej postaci nie tkwi jednak – bynajmniej – w praworządności, nic z tych rzeczy. Najważniejsza jest w niej ta prawdziwość, która nijak nie współgra ze stereotypem herosa („bohaterski altruista”, lub „odjazdowy dupek”). Tommy, będąc naocznym świadkiem „ciekawych czasów”, nie potrafi poradzić sobie z nowymi obowiązkami, jednak usiłuje utrzymać się na powierzchni, niekiedy ulegając pokusom łatwego wzbogacenia się.

Postaci drugoplanowe też zasługują na odrębny akapit. Co prawda, pozostali „chłopcy z ferajny” nie ukazują równie ciekawej postawy i rozterek, jednak gracz niezwykle mocno się do nich przywiązuje, a wręcz ufa im! Nie sposób tego nie docenić – tak silna empatia w grach, jest trudna do osiągnięcia nawet w przypadku głównego bohatera, nie mówiąc już o postaciach, którymi nie pokierujemy bezpośrednio…

mafia2Miasto moje a w nim… – Autorzy oddali w nasze ręce sporej wielkości miasto o otwartej strukturze. Nie oznacza to jednak, że i w kwestii wypełniania poszczególnych misji pozostawili graczowi tyle swobody. Jeżeli chodzi o kampanię, w ogólnym zarysie sprawa wygląda tak: w Lost Heaven mamy bazę wypadową w postaci baru Salieriego. To tam gracz podejmuje większość spośród 21 liniowych misji. W przeciwieństwie do gier tego typu – w historii opowiedzianej przez IS, miasto przyjmuje bardziej rolę olbrzymiego planu filmowego, aniżeli lunaparku, gdzie do woli można się wyszaleć. Oczywiście – mamy całkowitą dowolność w wyborze drogi, jednak koniec końców, by popchnąć fabułę do przodu i tak musimy przejechać z punktu A do B. Ciekawym patentem jest za to kwestia eksploracji. Na początku Lost Heaven posiada miejsca na mapie, których nie zwiedzimy od razu (choćby Chinatown, które jest wówczas odcięte przez roboty drogowe) a dopiero po ukończeniu odpowiedniej misji. Brzmi to dość sztucznie, jednak ta sytuacja znajduje logiczne wytłumaczenie w charakterze historii która już na początku zabawy okazuje się być retrospekcją.

mafia51

Masz ognia? – Tommy, jako jedna z wielu marionetek, w tym teatrzyku śmierci naturalnie nie pozostaje bezbronny. Mafia posiada naprawdę ciekawe uzbrojenie, aczkolwiek dość słabo wyważone. Owszem – w nasze ręce oddano bardzo zróżnicowane bronie, jednak „broń broni nierówna” i przy legendarnym karabinie Thompson, wszystkie pozostałe wypadają zwyczajnie blado (o dziwo – bryluje on też na płaszczyźnie celności). Niektóre z narzędzi są też zwyczajnie niepraktyczne i o ile obecność snajperskiej wersji Mosina jest usprawiedliwiona i ma w fabule swoje pięć minut, o tyle granaty czy koktajle mołotowa to w Mafii narzędzia dla pasjonatów. Czego by jednak o nim nie mówić – sprzętu jest w tej grze sporo, w dodatku posiada solidne zaplecze historyczne – modele wszystkich spluw odwzorowane są w szczegółach na tyle, na ile tylko pozwalała grafika w 2002 roku.

mafia6

F**k the system! – Dzieło Illusion Softworks okazało się przełomem na jeszcze jednej, niekoniecznie dla wszystkich przyjemnej płaszczyźnie, jaką jest realizm. Uderza choćby nadgorliwość stróżów prawa – o ile jeszcze mandaty i areszt za kolizje podczas prowadzenia nikogo raczej nie zdziwią, o tyle przekroczenie dozwolonej prędkości 60 km/h, maszerowanie ze spluwą w dłoni czy przejazd na czerwonym świetle rzadko znajdują się w grach na liście czynów karalnych. Olbrzymie brawa należą się też autorom za niezwykle przemyślany system komunikacji niebieskich. Otóż – gdy na oczach jednego gliniarza dopuścimy się przestępstwa, do czasu aż nie powiadomi on swych kolegów po fachu (poprzez telefon z budki telefonicznej) tylko on będzie on o wykroczeniu wiedział. Słowem, wystarczy się go pozbyć, by oszczędzić sobie dalszych kłopotów z prawem. Prawdziwe problemy zaczynają się dopiero w momencie, gdy powiadomi on centralę o naszym występku – naprawdę trudno w Mafii skutecznie zgubić policyjny ogon. W dużej mierze przyczynia się do tego model jazdy, realizmem dorównujący wielu grom rajdowym. Same pościgi często odstają tu od tego, do czego przyzwyczaiło nas dzisiejsze kino akcji. Samochody posiadają niezbyt imponujące (jednak odpowiednie dla okresu z którego pochodzą) osiągi, co potęguje wrażenie realizmu, niekoniecznie dla wszystkich wygodnego.

mafia1

Chicago lightning – Grafika w dniu premiery (to już prawie 5 lat!) zachwycała szczegółowością, ale i budziła popłoch wśród kupujących. I nic dziwnego – by odpalić „Mafię” na maksymalnych ustawieniach grafiki, potrzebny był prawdziwy smok pancerny. Na szczególną uwagę, zasługują z pewnością efekty świetlne (rozbłyski przy strzale wciąż robią wrażenie), oraz system uszkodzeń pojazdów – przy odrobinie dobrych chęci, wygląd prowadzonego wozu można zmienić nie do poznania. Inna sprawa, że – nawet jeśli będą to wciąż cztery kółka (a nie – przykładowo – już tylko trzy), to drastycznej zmianie ulegną osiągi tego samochodu…

Znakomity, filmowy klimat dzieła IS, w dużej mierze buduje jego udźwiękowienie. Zasadniczo, muzyka dzieli się na dwie części – autentyczne utwory z lat trzydziestych, które słyszymy w trakcie jazdy po mieście i ścieżki orkiestralne, nagrane przez Vladimira Simunka, specjalnie na potrzeby gry. O ile ta pierwsza grupa może budzić pewne zastrzeżenia (jednak tylko co do ilości piosenek, bowiem są to klasyki i nic innego – moim zdaniem – by zamiast nich nie pasowało), o tyle aranżacje czeskiego kompozytora dziś zachwycają rozmachem w tym samym stopniu, co 6 lat temu.

mafia7

Jak po sznurku – Jednym z najpoważniejszych zarzutów stawianych „Mafii”, jest jej liniowość. Faktycznie – kampania jest ściśle podzielona na misje, a zadań pobocznych autorzy nam poskąpili. Trzeba sobie jednak zadać pytanie, czy w przypadku, gdy mielibyśmy pewną dowolność w wykonywaniu zadań, filmowy klimat fabuły by się uchował ? Jest to oczywiście moje osobiste zdanie, jednak uważam, że nie. Każdy epizod opowiedziany jest tu z polotem, posiada własny klimat. W sytuacji, gdy wszystko zostałoby wrzucone do jednego wora, twórcy musieliby znacznie uprościć niektóre aspekty opowiedzianej historii. W przeciwnym wypadku fabuła straciłaby bardzo dużo na spójności A tego nie chciałby na pewno nikt, kto miał okazję widzieć już outro owej gry.

Capo di tutti capi… – Do produkcji studia Illusion Softworks przyległ już słynny tytuł Ojca Chrzestnego gier. Czy jest on nadany na wyrost? Nie sądzę, bo posiada ona wszystko to, co powinno być zawarte w dobrym filmie gangsterskim: wiarygodni bohaterowie, mistrzowsko poprowadzona fabuła w której bynajmniej nie z efektownej strzelaniny widz czerpie przyjemność… Cóż – dla mnie, „Mafia: The City of Lost Heaven” to więcej niż gra. To legenda. Jeśli jeszcze nie miałeś okazji sprawdzić jak ten interaktywny film akcji wpłynie na Ciebie, zachęcam byś czym prędzej nadrobił zaległości.

boromi

ps: dodam tylko, że wersje konsolowe są tragiczne, z dala od nich! (cookie)

Advertisements

5 uwag do wpisu “Mafia [PC, PS2, X]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s