Trauma Center – Wirtualny Dyżur

„Gry uczą tylko zabijać” – ile razy słyszeliśmy, podobne puste hasła w mediach szukających taniej rozrywki i sensacji? Ile razy musieliśmy się sprzeczać o wartość gier z osobami nie obeznanymi w temacie? Ile razy wreszcie ktoś z naszego otoczenia patrzył z pożałowaniem w stronę naszego hobby? Dobrze, że są serie takie jak Trauma Center. Bo nie tylko ucierają nosa niedoinformowanym, ale pokazują że dobra rozgrywka nie musi polegać na fragowaniu 😉 Seria Trauma Center liczy sobie cztery odsłony. Powstała z myślą o Nintendo DS.. i wykorzystaniu unikalnych możliwości tej konsoli – w szczególności dotykowego ekranu. Podczas, gdy większość developerskiego świata karmiła nowa konsolę Nintendo konwersjami ze starszych maszyn, czy lekko usprawnionymi grami z GBA Atlus dał nam grę w pełni opierającą się na dotykowym ekranie. W końcu zamiast zabijać, zaczęliśmy ratować życie.

Fabuła serii, nie powinna obchodzić nikogo kto nie śledzi brazylijskich telenoweli z zapartym tchem. W skrócie – rzecz dzieje się w przyszłości, a my wcielamy się w rolę różnych lekarzy, których zadaniem jest pomoc masie pacjentów i naprawdę dziwnych schorzeniach. Do dyspozycji mamy masę narzędzi – skalpele, lasery, opatrunki, środki medyczne, czy bandaże. Nasze zadanie jest proste – poznając w briefringu schorzenie pacjenta, zoperować je w odpowiedniej kolejności i zmieścić się w czasie. Schemat rozgrywki jaki zaoferował graczom Atlus nadaje się zarówno na długie posiedzenia jak i na szybkie partie w spoconym tramwaju. Całość podzielona jest na ‘misje’ między którymi możemy save’ować. Obserwujemy jakąś scenkę, pielęgniarka lub lekarz wprowadzają nas w sytuację pacjenta po czym przystępujemy do działania. Tu priorytetową rolę spełniają dwa wykresy – ‘sił witalnych’ pacjenta i czasu na wykonanie operacji. Gdy jeden z nich się wyczerpie zanim rozgrzebiemy komuś flaki i zszyjemy na nowo – mission failed, zaczynamy od nowa. Operacje sprowadzają się do rysowania po dotykowym ekraniku na DSie i machania pilotem w powietrzu na Wii. Sprawnie, krok po kroku wybieramy kolejne z dostępnych narzędzi i działamy. Czy to skalpel czy inne dziwne gadżety, każdy po wykonaniu odpowiedniego manewru działa tak jak trzeba. Należy więc obrać dobrą taktykę, wiedzieć do którego narządu z czym podejść i leczyć, leczyć, leczyć. W praniu wychodzi na to, że ‘Trauma Center’ to tak naprawdę arcade’ówka ze sprytnie stworzoną otoczką. Liczy się czas, dokładność i kojarzenie faktów… no takie arcede’owe – puzzle powiedzmy.

Co w tym fajnego? Wbrew pozorom wszystko. O ile na samym początku jesteśmy wprowadzani do gry mając spory margines błędu i ładnie wytłumaczone zasady działania wszelkich narzędzi, tak po paru udanych operacjach zostajemy pozostawieni sami sobie. Procentuje wtedy wszystko co zdążyliśmy sobie do tej pory przyswoić. Oczywiście grafika jest utrzymana w komiksowym tonie i pokazuje duże uproszczenia ludzkich wnętrzności oraz przeróżnych chorób na tyle, że stara się nam sporo podpowiedzieć. Gdy już się wyuczymy co zrobić z tą czarną plamą, co z zieloną, jak odkazić to miejsce a jak założyć opatrunek na tamto – wtedy czeka nas czysta zabawa w wyścig z czasem i precyzją. Pewnie brzmi trochę skomplikowanie, ale zapewniam że tak nie jest. Dzięki intuicyjnemu sterowaniu jakie zapewniają konsole Nintendo każdy po poświęceniu grze paru chwil da sobie radę wyczyniając cuda nie mniejsze niż te z Ostrego Dyżuru. Ewentualnie jak ktoś kto ma wykutą na pamięć Anatomię Henry’ego Gray’a 😉

Oryginalna zabawa, której warto dać szansę. Nietypowy pomysł z zaskakująco dobra realizacją, ‘serialowyo – lekarskim’ scenariuszem, ładną grafiką i niezłą pielęgniarką 😉 Grając w kitlu poczujecie się jak prawdziwy pan doktor, tylko nie pytajcie się mnie, co powiedzieć komuś kto was w takim stroju przy konsolce zauważy…. Seria Trauma Center to jedna z najmilszych popierdółek jakie przytrafiły się obu konsolom Nintendo. Nie oblewa beczkami miodu, nie wzrusza, nie powoduje wypieków na twarzy. Ale cholernie wciąga i oferuję masy zabawy – nietypowej, pomysłowej i dostosowanej unikalnie do możliwości obu konsol Nintendo. Przy tym niedawno premierę miała druga cześć serii na Nintendo DS., więc tym bardziej warto zainteresować się tym tytułem

cookiecrusher&cascad

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Trauma Center – Wirtualny Dyżur

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s