gry=zdrowie?

W społeczeństwie utrwalił się wizerunek gracza, jako grubego nerda obżerającego się czipsami i obrastającego w masę tłuszczową przy kolejnych grach. Zero ruchu, masa przekąsek i ogólna niechęć do jakichkolwiek aktywności ruchowo-fizycznych. Opinia ta już przyległa do naszego środowiska mimo, że jest pół-prawdą to jednak pół-prawda bolesną i chętnie wykorzystywaną przez media do anty-growej propagandy, która wybucha co jakiś czas. Ale co jednak z grami, które wpływają pozytywnie na nasze zdrowie? Czy je również można osądzać o szkodliwe wpływanie na ciało gracza?

Gry wideo to biznes z którym nie można się nie liczyć. Ogrom odbiorców o różnych preferencjach wymaga poszerzania się asortymentu sprzętu i gatunków gier wideo. Konsole, PCty, handheldy, coin-opy i telefony komórkowe bawią miliony. Na rynku pełnym gier fabularnych, muzycznych, sieciowych, sportowych i setek innych nie mogło zabraknąć miejsca dla tych wpływających korzystnie na zdrowie gracza. Zapotrzebowanie na takie programy rozrywkowe wymusiło na producentach stworzenie gier prostych, przyjemnych i pomocnych. Wygodnych, nie wymagających zbyt wiele wysiłku, jednak doskonale utrzymujących ciało i zmysły gracza w kondycji.

Początki trendu spalania zbędnych kalorii dzięki grom wideo można zauważyć na rynku arcade. Tam w grach o tak niezwykłych kontrolerach jak rower, marakasy, czy bębny musieliśmy się ostro napocić dla dobrego wyniku. Szansę na ogromną rewolucję miały również produkty Kinetica i Dynamica, które wykorzystywały ruchy gracza do gry – jednak nie chwyciły i popadły w zapomnienie. Dlatego nie wolno nam zapominać o niejakim prawdziwym prekursorze utrzymywania graczy w dobrej kondycji fizycznej – serii Dance Dance Revolution. Taniec na macie pomaga spalić kalorie zarówno w zaciszu domowym, salonie gier jak i niejednym pubie! Konami dorobiło się fenomenu stając się pionierem tak szeroko zakrojonego dbania o zdrowie przez gry wideo, wydając niezliczone ilości gier z serii, urządzając turnieje i poprzez zabawę – polegająca przecież tylko na naciskaniu stopami strzałek na macie polepszając kondycję fizyczną grającego. Taneczna rewolucja ogarnęła cały świat pozwalając łatwo i przyjemnie spalać kalorie nawet osobom nieśmiałym i otyłym, które niechętnie wyszłyby na parkiet. Dodatkowym atutem była możliwość postawienia konsoli/automatu/Pcta z grą tam, gdzie nie było miejsca na normalny taniec. Szlak został przetarty, a seria jest wielbiona po dziś dzień ukazując się w niezliczonej ilości odsłon na konsole i Pcta, oraz doczekując się masy podobnych sobie pozycji.

Największa zasługę dla zdrowia fizycznego ma jednak stosunkowo niedawny produkt – Nintendo Wii ze swoim Wii Fit. Niepozorna deska do ćwiczeń jest ogromnym sukcesem komercyjnym pokazującym, że zarówno niedzielnych jak i hardcorowych graczy interesuje poprawa ich zdrowia. Wii Fit to prosty zestaw treningowy, który bez problemu można postawić w domu. Zaprojektowany min przez Shigeryu Miyamoto – ojca Mario, Zeldy, czy Donkey Konga stał się światowym fenomenem. Deska wykrywa balans ciała oraz jego ciężar oferując odpowiednie ćwiczenia jak i minigry – i mimo, że program ma jeszcze wiele problemów i wad zapewne będzie znacznie ulepszany. Sama deska nie zostanie zaprzepaszczona bowiem już powstały i powstają kolejne gry wykorzystujące te urządzenie. Nintendo pokazało, że poprzez zabawę można utrzymywać dobrą kondycje, a zestaw do ćwiczeń może być przenośny i zajmować niewiele miejsca.

Samo Wii okazało się świetnym narzędziem w walce ze starzeniem się. Tak, proste machanie wiilotem przed ekranem pomaga nie tylko zachować formę starszej części populacji, ale wraz z innymi, prostymi grami (a tych na Wii zatrzęsienie) walczyć ze starczą demencją. Zachód powoli przekonuję się do tego pomysłu i coraz więcej domów spokojnej starości zostaje wyposażonych w jakieś proste gry – są one doskonałym uzupełnieniem codziennej opieki i rehabilitacji osób starszych. Podobny pomysł wykorzystuje seria EyeToy – tam jednak wyginamy się przed kamerą, powstała również część dedykowana ćwiczenia. Mała kamerka daje sporo zabawy i pomaga się rozruszać, będąc ciekawą, lecz nie tak skuteczna alternatywa dla konkurentów.

Trend nie ominął również handheldów, na które obok niezliczonych ilości gier/programów logicznych mających utrzymać nasz mózg w kondycji pojawił się My Coach – program pomagający zrzucić zbędne kilogramy i przejść na zdrowy tryb życia. Gra daje nam dziennie kilka zadań, o różnym poziomie skomplikowania i ilości czasu na wykonanie, zawiera masę porad na temat zdrowego trybu życia, oferuje quizy tematyczne i motywuje nas przemyślanym systemem osiągnięć. Przy okazji specjalne urządzenie wkładane w DSa przelicza ilość przebytych kroków i pomaga trenować. Tak, dochodzimy do czasów, gdy nawet mobilne gry dbają o nasze zdrowie. Powszechnie znana jest również opinia wielu lekarzy dotycząca pozytywnego działania gier na redukcję stresu i jego skutków w organizmie. Partia w ulubiony tytuł może rozładować niepotrzebne napięcie i uspokoić nerwy. To co dla nas jest tylko rozrywka z naukowego punktu widzenia posiada wiele zagadnień o których powstają książki, czy dyskusje całych grup lekarskich.

Gry również zwiększają tolerancję na ból, zmieniają procesy łaknienia (zmniejszając, lub zwiększając je – stąd też owa słynna otyłość amerykańskiego pokolenia Nintendo), uczą logicznego myślenia i planowania. Oprócz silnie mainstreamowego nurtu gier wideo, coraz częściej powstają specjalistyczne produkcje o terapeutycznych właściwościach. Branża wyprodukowała gry pozwalające również wyostrzać nasze zmysły, lub – w przypadku osób z wadami fizycznymi – doskonalić te posiadane. Gry dla niewidomych to już fakt. Soundvoyager to wydana na Gameboya Advance pozycja w pełni angażująca słuch grającego. Odpowiedni dobór dźwięków i muzyki wpływa pozytywnie na nastrój gracza, pomagając mu się zrelaksować oraz zregenerować. Przy okazji w skali całej branży to kawałek świetnej pozycji. Podobne pozycje często ukazują się na PC pomagając w rehabilitacji i rozwijając zmysły.

Skrajnym przypadkiem jest przykład pokazujący, że gry pomogły wygrać z rakiem ! Udokumentowany przykład dwunastoletniej Taylor Carol pokazał, że specjalna gra polegająca na niszczeniu komórek raka pozwoliła jej pomóc przezwyciężyć tą śmiertelną chorobę. Prosta produkcja pozwoliła poczuć dziecku, że samo wygrywa z rakiem, co przełożyło się na realne polepszenie stanu pacjentki. Dlatego coraz częściej zwraca się również uwagę na pomocne działanie gier w leczeniu innych schorzeń – pacjent zajęty i wciągnięty tym co się dzieje w drugim świecie chętniej przyjmuje leki i mniej myśli o chorobie co wpływa pozytywnie na jego stan.

Mimo tych wszystkich superlatyw należy pamiętać, że gry wideo nigdy nie zastąpią ruchu na świeżym powietrzu, pod okiem trenera i specjalistycznej opieki. Wiedzą o tym sami autorzy umieszczając ostrzeżenia i porady dotyczące treningu. Dlatego gry jako uzupełnienie odpowiedniego leczenia, diety i ćwiczeń okazują się świetne, jednak nie wolno nimi zastępować prawdziwego treningu. Pamiętajcie o tym, gdy staniecie przed wyborem pobiegania na dworze a poskakania na Wii Fit, czy przed Eyetoyem. Pomimo, że Dance Dance Revolution naprawdę pomogło wielu osobom walczyć z nadwagą to jednak popadanie w skrajności i wybieranie wygodniejszego sposobu ruchu może wręcz zaszkodzić nam, lub tłumić nasz potencjał. W końcu mając wybór i możliwość pogrania w tenisa na Wii lub świeżym powietrzu wybór powinien być logiczny – prawdziwy kort. Jednak jako dodatek, bądź alternatywa dla osób starszych i tych z problemami fizycznymi gry wykorzystujące ciało mają świetlaną przyszłość.

Każda forma rozrywki wykorzystana w odpowiedni sposób może pomagać, a nawet ratować życie. Gry nie są tu wyjątkiem. Pozostaje pytanie: w jaki sposób wykorzysta je nauka? Czy nie zatracimy kontaktu z rzeczywistością walcząc na wirtualnych kortach?

cook

Reklamy

4 uwagi do wpisu “gry=zdrowie?

  1. Gry od zawsze były piętnowane. Oczy się psują, tyje się, choruje, powoli stajesz się mordercom, a między palcami wyrastają włosy… a to nie od gier, przepraszam ;). Taka prawda, że równie dobrze możesz być wysportowanym graczem jak i otyłym fanem piłki nożnej. Ostatnio te wszystkie hot coffee i morderstwa „bo miał czasopismo otwarte na stronie z recenzją GTA” jakoś ucichły. Może dzięki takim Wii fitom, na pewno, ale sądzę, że społeczeństwo widzi coraz to bardziej wartościowe tytuły. To już nie jest „bezsensowna rozpierdalanka”. Ludzie widzą fabułę, muzykę, nowoczesne rozwiązania. Wszystko jest na dobrej drodze, ale zawsze będą tacy co połamią sobie palce na gitarce od neversoftu i będą walczyć o odszkodowanie, są ludzie i taborety, o.

  2. Z ludźmi to jest taki problem że często zwalają winę na przedmioty martwe. No bo czy to gra jest winna, że jakiś człowiek siedzi non stop przed telewizorem stosując amerykańską „dietę”? Czy jest winna zabójstwa jakiego dokonał człowiek bo chciał zobaczyć: „Czy to będzie tak jak w GTA?” Absolutnie nie. Niestety trudniej dostrzec ułomności Homo sapiens, który ma problemy z odróżnieniem rzeczywistości, czy też takim który nie zna umiaru. Stwierdzenie jednak że gry to zdrowie byłoby przesadą, bo jak zostało mądrze wspomniane nic nie zastąpi świeżego powietrza. Po za tym taki gracz, który już porasta tłuszczem wydaje dla mnie się być hardcoreowcem, a tacy najczęściej gardzą Wii, więc trudno mi wyobrazić sobie kogoś takiego jak gimga się przed telewizorem 🙂
    A co do kwestii psucia wzroku, to muszę powiedzieć że przesiadywanie przed jakimkolwiek ekranem jednak nadwyręża oczy. Myślę że gdybym siedziała mniej przed komputerem, tudzież telewizorem moja wada wzroku byłaby znacznie mniejsza…

  3. Z te o co słyszałem to wzrok wcale jakoś szczególnie się nie psuje a może się nawet wyostrzać, dzięki lepszej spostrzegawczości i reakcji na szybko zmieniające sięobrazy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s