Ninja Scroll / Jubei Ninpucho

Trzy filmy spopularyzowały anime poza Japonią. Były to Akira, Ghost in the Shell oraz Ninja Scroll. Do dziś budzą olbrzymie kontrowersje wśród fanów anime i nie tylko. Przede wszystkim jednak do dziś uchodzą za absolutną klasykę i są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych tytułów w gatunku. Akira zasłynął dzięki niesamowicie płynnej animacji i atmosferze, zaś GITS pochłonął ludzi przytłaczającą wizją przyszłości i filozoficznymi dywagacjami. Co zrobił Ninja Scroll, by stanąć obok nich na podium?
Ninja Scroll – film uznanego reżysera Yoshiaki’ego Kawajiri – zalał ekran we krwi.

Historia kręci się wokół Jubei’a Kibagami – włóczęgi i szpiega do wynajęcia, wędrującego samotnie po księstwach XVII-wiecznej Japonii. Pewnego razu z pozoru bezcelowe życie Jubei’a zostaje zaburzone, kiedy chcąc, czy nie chcąc, zostaje wmieszany w intrygę między samurajskim klanem a tajemniczą grupą ninja, na usługach jeszcze bardziej tajemniczego feudała. Gdy wreszcie udaje mu się wyswobodzić z niechcianych kłopotów, napotyka karłowatego, starego mnicha imieniem Dakuan. Ten okazuje się być wysłanym przez Szogunat wywiadowcą, zajmującym się sprawą, w którą wcześniej pechowo wplątał się Jubei. Starzec proponuje bohaterowi pracę, ale ponieważ słowna perswazja nie przynosiła skutków, Dakuan zmusza go do wykonania zadania… otruwając go. Obiecując też, że po pomyślnie zakończonej misji ofiaruje mu odtrutkę i złoto. Jubei, nie mając wyjścia, przystaje na to. Jednak nie wie jeszcze, że przywódcą poszukiwanej grupy ninja, jest człowiek powiązany z jego tragiczną przeszłością. Człowiek, którego niegdyś Jubei skrócił o głowę… Tak o to, na dobre zaczyna się akcja filmu.

Właściwie Ninja Scroll mógłby być jeszcze lepszą grą, niż filmem. Kapitalna, realizowana dzięki świetnej animacji, akcja przy klimatycznej muzyce; prowadzona prostym, choć fajnym, ociekającym od krwi i golizny scenariuszem, pełnym brutalnych walk z pokręconymi, demonicznymi przeciwnikami – to idealny materiał do przeniesienia w cyfrowy świat. A warto wspomnieć, że design owych „bossów”, zwanych Ośmioma Diabłami Kimon, po prostu niszczy. Kamienny golem w przebraniu wojownika-mnicha; niewidomy mistrz miecza, o długich, rozwianych włosach, albo pokraczny, przygarbiony zabijaka, który z ogromnej narośli pokrywającej własne plecy uczynił ul, jest nawet pani z której ekhem ‘kwiatka’ wypełza jadowity wąż… Im dalej, tym wymyślniej. Spora część z nich mniej, lub bardziej nawiązuje do japońskich legend o demonach i niezwykłych szermierzach.

Przeciwnicy po części budują klimat filmu, ale nie należy od nich wymagać głębi. O przeszłości któregokolwiek z nich nie dowiadujemy się niczego (z wyjątkiem głównego bossa), a cele, jakimi się kierują są banalne. Zabić jak najwięcej, zgwałcić jak najwięcej albo, jak w przypadku jednego bishonena, trafić do łoża potężnego przywódcy grupy. Jeśli chodzi o ich osobowości, to trudno powiedzieć o nich cokolwiek więcej, niż to, że są na wskroś źli. Niemniej, potyczki z nimi budzą zachwyt i jeśli odpowiednio się nastawić, w zupełności to wystarczy. Każde starcie ma swój klimat, na każdego Jubei musi znaleźć inny sposób – oglądanie (brutalnej) śmierci tak ciekawej gromady demonów musi się podobać.

Na szczęście główni bohaterowie mają do zaoferowania coś więcej, niż tylko fajny wygląd. Szeroka jak pas startowy Jumbo Jeta klata Jubei’a daje radę, ale tak naprawdę to jego charakter (gość jest i wytrwały i mądry) wzbudza podziw. Zwłaszcza to w jak ciekawy sposób rozwija się jego wątek z Kagero. Trzeba wiedzieć, że jest to dziewczyna zarówno niezwykła, jak piękna i.. przeklęta. Nie zdradzę szczegółów, bo pomimo tego, że to lekko ‘baśniowy’ wątek to jednak jakimś cudem jak ulał pasuje do tej pełnej krwi historii. Karłowaty starzec, Dakuan, pomimo wstrętnej przebiegłości i tak zdobywa sympatię widzów… poczciwym, lekko przerysowanym, komediowym wyglądem. No i jego kijek! Donatello z żółwi ninja zabiłby za taki kijek

Swoje miejsce wśród najbardziej znanych anime Ninja Scroll wygrał, dzięki otoczce, stawiając nie tyle na filozoficzne dywagacje co na naprawdę ciekawe, oryginalne, świetnie zrealizowane walki. Jakkolwiek jednak to brzmi, w żadnym wypadku nie jest to zły film. Ogląda się go z ogromną przyjemnością. Jako kino akcji sprawuje się na tyle dobrze, że nieraz będzie Was korcić, by do niego wrócić. Z jednej strony jest to ‘tylko krwawa rzeźnia’, z drugiej naprawdę niesamowicie wykonana. Ilość szczegółów na ekranie, ruchomych elementów, design, świetnie odwzorowana siła ciosów i fontanny osocza wywierają naprawdę pozytywne wrażenie. Pojedynki z kolejnymi demonami to uczta dla oczu – każdy z nich to jedna z najlepszych scen walki jakie można zobaczyć na szklanym ekranie. Żeby tego było mało, Ninja Scroll z czasem odkrywa przed widzem także niemały ładunek emocjonalny. Jest mocno ostro, lekko dramatycznie i z odrobiną erotyzmu. Film – legenda, który przez te wszystkie lata od premiery nie stracił swej pozycji.

cyoh & cascad

Reklamy

6 uwag do wpisu “Ninja Scroll / Jubei Ninpucho

  1. Chcecie dobrych scen walki, to obejrzyjcie SFII the Movie którym zajmę się niedługo :tak:

    W sumie fajnie, choć średnio mnie zachęciliście. I nie, Aras, nie odbieraj tego jako odwet za komentarz u mnie. Po prostu NS chcę obejrzeć, ale Ty i Kyo nie dodaliście niestety za dużo do tej chęci 😉
    Ale czyta się dobrze.

  2. Panowie Ninja Scroll mozna zakupic w kolekcje Kino Domowe- Anime redakcji IDG. Podobnie Innocence Gits i naprzyklad Vampire Hunter D. Goraco polecam, ninja scroll to przygodowe, kino akcji bez glebi- jednak nie da sie go nie lubic. Poza tym ja ciagle dostrzegam ewne podobienstwo pomiedzy demonami w NS a bossami w seriach Metal Gear…
    Pozdrawiam 🙂

  3. Pingback: Co tam piszczy w kiosku… « Peace Grenade

  4. Pingback: Di Caprio grzebie przy Ninja Scroll « najgorszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s