Mercenaries 2 – Najemnicy na granicy

Wpisanie się do historii gier nie jest łatwą sprawą, choć do zrobienia. Osiągnięcie tego wraz z wyraźnym zaistnieniem w świadomości graczy to już naprawdę spore osiągnięcie. Może to dość dyskusyjna teza, ale moim zdaniem pierwsza część Mercenaries, wyskakując znienacka na Playstation 2 i Xboxa, to zrobiła. Zabrakło wokół niej odpowiedniego szumu w prasie, reklamy czy też hucznych zapowiedzi poprzedzających premierę – jednak Ci którzy zdecydowali się ją przetestować zapewne nigdy tego nie żałowali. Wtedy po raz pierwszy dostaliśmy niesamowicie interaktywne pole bitwy we free roamingowym świecie (czy też idąc z modą – w grach typu sand box). Naloty dywanowe, oczyszczanie krajobrazu z kolejnych budynków i fantazyjne rajdy czołgiem gdzie tylko nam się podoba, to i wiele więcej Pandemic Studios upchnęło na skromnej, standardowej płytce dvd. Zaskoczyli swym kunsztem na tyle, że wielkie EA zwróciło na nich uwagę, dokonując konkretnego przelewu w banku i wykupując uzdolnione studio. Teraz za sprawą kolaboracji obu firm PC, X360 i PS3 dostają drugą część najemników, czy wciąż jest tak samo dobrze?


Hmmm, szczerze mówiąc aż nazbyt ‘tak samo dobrze’. Gra tak naprawdę nie zmieniła się za wiele od roku 2005. Wybaczcie, że na początku artykułu już wybrzydzam, ale ciężko o inne odczucia grając w Mercenaries 2. Fajna jest za to zmiana klimatu – z szarawego frontu Korei Północnej (gdzie toczyła się część pierwsza) nie można marzyć o przeniesieniu się w inne miejsce niż pełna palm i soczyście zielonej trawy Wenezuela. Wrzucamy płytę do czytnika, Zasiadamy przed TV i po obejrzeniu średniego intro (i wybraniu jednej z trzech postaci: murzyna, czubka lub czarnowłosej suki) ruszamy do walki w tropikach. Uzbrojeni po zęby, zdolni rzucić się na czołg czy helikopter, sami przeciwko wszystkim.

Żyje w policyjnym państwie gdzie wciąż pościg

Na tym etapie znajomości z dziełem Pandemic jeszcze nie żałujemy wydanych na nie pieniędzy 😉 początek polegający na przejęciu gigantycznej willi z ręczną wyrzutnią rakiet na barku i niszczenia jej od środka czołgiem przypomina dokładnie to dlaczego jedynka była grą szczególną. Szkoda tylko, że reszta gameplayu zamiast korzystać z powera nowych konsol, wciąż siedzi w poprzedniej generacji sprzętu. Dostaliśmy większy obszar działań, aż 5 różnych frakcji dla których wykonujemy kontrakty i usprawniony silnik fizyczny (choć to nie euphoria z GTA4) – mieszanka bardzo smaczna i sycąca… na jakieś 3-4 godzinki.
Po tym czasie większość graczy już się oswoi z mechaniką Mercenaries 2 i jej ‘demolicznymi’ atrakcjami odkrywając, że tak naprawdę wiele więcej ten tytuł nie jest w stanie im zaoferować.

Krążenie po ogromnym polu walki i wysadzanie wszystkiego co się nam tylko spodoba to było coś, ponad trzy lata temu. Teraz zabawa wydaje się zaledwie fajna, a to trochę mało, gdyż spodziewaliśmy się wielkiego hitu. Sterowanie jest niezbyt instynktowne, sztuczna inteligencja wrogów okropna (praktycznie proszą się o odstrzał) a i graficznie też można było oczekiwać czegoś więcej. Choć należy oddać otoczeniu, że miewa swe momenty chwały – wybrzeża, palmy, góry, panorama miasta…. potrafią pokazać pazur.

Szkoda zatem, że misje już tego nie robią. Byłem świadom, że do czytnika konsoli wkładam grę stawiającą na rozwałkę, jednak przegięto tu w złą stronę. Autorzy nie za bardzo się wysilili w urozmaicenie misji przez co tak właściwie od pierwszej godziny do ostatniej robimy to samo. Zdarzają się jakieś drobne wytyczne czy też akcje wymagające użycia naprawdę konkretnego arsenału i wysiłku, jednak tak naprawdę to zmienia się nam tylko skała bałaganu jaki mamy zrobić na ekranie 😉 Ostatnie GTA cierpiało na ten sam problem, jednak oferowało i lepszą: grafikę, scenariusz, poziom, trudności, fizykę i mimo wszystko potrafiło zaskakiwać. Gra Rockstar dała mi dużo więcej frajdy… z drugiej strony tam nie szło jedną komendą zamawiać ataków bombowych na ‘kłopotliwe’ punkty na mapie – widocznie coś za coś, hehe.

Najciekawsze jest i tak to, że Najemnicy oferują wręcz niesamowicie elastyczny model rozgrywki. Jeżeli gracz ma ochotę na naprawdę filmowe akcje, to nie widzę problemu w tym by je zrealizował. Zalanie całej okolicy płomieniami, zmiana krajobrazu w stertę gruzu czy zrzucenie sobie wsparcia z powietrza to tu codzienność. A na ile będzie nam się chciało, samym, urozmaicać nieciekawe misje narzucone przez twórców? Sprawa to indywidualna, ja spędziłem z grą długie, weekendowe popołudnie i poczułem się przesycony. Późniejsze próby jej odpalania nie przynosiły żadnych zmian w rozgrywce, więc odłożyłem ją na półkę bez żalu odpalając Viva Pinata 😛

Sama fabuła skupia się wokół fikcyjnego konfliktu zbrojnego w Wenezueli i niejakiego pana Solano który wykorzystuje owe zamieszanie do powiększania swych wpływów. Tyle. Ciężko tu o wybuchy śmiechu, empatię czy też jakiekolwiek zainteresowanie losem obserwowanych postaci. Stanowią tło dla rozwałki, nie jest to do końca złe rozwiązanie, jednak w obecnych czasach gry pretendujące do miana hitów powinny bardziej skupiać się na scenariuszu.

Niezły mix wad i zalet prawda? Ciężko o jednoznaczne podsumowanie. Sam sobie odpalam ta grę od czasu do czasu na jedną-dwie misje, by nacieszyć się ogólną rozpierduchą. Niby fajnie, mile spędzam czas ale już niedługo do sklepów zlądują prawdziwie hitowe pozycje – lepiej na nie zostawić swe skrzętnie przeliczone PLN-y. A Mercenaries 2? Gdy cena solidnie spadnie i będziecie szukali rozrywkowej, dającej sporo możliwości zabawy w rzucanie granatami – wtedy będzie warto zainwestować w ową pozycję. Takie rozwiązanie polecam zarówno graczom, którzy mają za sobą poprzednią część (a nawet mogą sobie dwójeczkę odpuścić) jak i tym którzy jeszcze nie mieli okazji poznać serii. Na razie bardziej na zdrowie wyjdzie im kupienie za grosze na allegro World in Flames – różni się niewiele i łatwiej tam przymknąć oko na wszelakie niedociągnięcia.

cascad

Advertisements

7 uwag do wpisu “Mercenaries 2 – Najemnicy na granicy

  1. A ja się nie zgadzam z autorem. Jasne, misje są schematyczne, pokochać postaci trudno, ogólnie czegoś brakuje, ale gra ma jedną rzecz, której często nie mają inne – czysty FUN. Wystarczy wpaść w grupę przeciwników, rozwalić pół miasta czy co tam jeszcze i wiadomo o co chodzi 😀

    Moim zdaniem w pełni zasłużone 8 z kawałkiem w N+.

  2. Moim zdaniem byłoby zasłuzone gdyby to była pierwsza część serii, tak to trzeba przynajmniej jedno oczko odjąć.

    Niestety, specjalnie tuż przed premierą Mercenaries 2, mocno ogrywałem jedynkę (żeby sobie bilansik zmian potem zrobić i posprawdzać nowe akcje) i przenosiny na dużo mocniejszy sprzęt wypadły dość mizernie. Pandemic zabrakło albo pomysłów albo umiejętności by usprawnić produkt, który ich na dobre wypromował. Szkoda.

  3. Nie grałem w jedynkę, więc może dlatego moja opinia o dwójce jest aż tak dobra. Ale tak czy owak nie jest to gra zła, raczej mało skomplikowana i stawiająca na zabawę. Przecież nawet przeciwnicy są tylko od tego by przeszkadzać tylko kiedy ich jest dużo.
    I taka forma rozrywki od czasu do czasu mi wystarcza.

  4. Trzeba było napisać wcześniej, albo ja nie musiałem się tak spieszyć ;), teraz siedzę z genialnym skate. i Mercenaries 2 z którym nie wiem co mam zrobić ale przejdę, może będzie całkiem całkiem

  5. Ściągnąłem demo i jestem pewien ,że M2 nie kupię. Rozwałka nie dała mi tyle frajdy ile oczekiwałem. 100 razy wolę przejeżdżać przechodniów autokarem w GTAIV niż nawalać do hord tępych wrogów w M2.
    Gdyby gra wyszła za czasów PS2 to pewnie byłby hit. Teraz jest tak sobie …
    Wracam do świata GTA ;]

  6. Poprzeczka ciągle idzie w górę. A tak swoją drogą to przyznam ,że fizyka , ai czy choćby fabuła w grze rajcują mnie bardziej niż dobra grafa.
    Owszem grafika jest potrzebna ale to tylko jeden ze składników potrzebnych do dobrej gry ;]
    Wspomniałem o tym bo wiele dzieciaków rajcuje się tylko i wyłącznie tym jaka gra ma lepszą grafę -.-„

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s