Izuna razy parę

Mała pyskata ninjówa o wielkich, pięknych i dorodnych…ambicjach podbiła moje serce. Pierwszej klasy humor oraz zerwanie z porytymi konwencjami i dosłowne wyśmiewanie całego gatunku rozłożyły mnie na łopatki. Podczas gdy świat dawał wysokie oceny remake’om jakiegoś syfu, Izuna okazywała się grą nieprzystępna, lub zbyt ciężką. Swoją droga kto to widział żeby parę lat temu obniżać grze ocenę ze względu na poziom trudności? Podczas, gdy hardcorowi fani dungeon crawlerów narzekają na braki, a niedorypane dzieci nowych jRPGów zwracają uwagę przede wszystkim na grafikę w spokoju i swojej niszy istnieje sobie seria, która spokojnie powinna zająć miejsce wśród klasyków swojego podgatunku. Tak jak Disgaea stała się dla wielu wyznacznikiem jakości i humoru w grach tRPG, tak Izuna jest tym samym dla dungeon crawlingu. Jeżeli jara Cię zbieractwo, a dobry humor stawiasz ponad kolejny sztampowy scenariusz to dobrze trafiłeś.

Izuna to seria niecodzienna. Jej autorzy połączyli razem dwa zupełnie odmienne światy. Z jednej strony dano nam hardcorowego dungeon crawlera, który spodobałby się fanom starej szkoły, pełnego stworów, pułapek, do tego mocno karzącego głupotę i nie przygotowanie gracza. Z drugiej wpakowano go w klimaty krzykliwej mangi z fanserwisem yuri na czele. Tak, Izune najłatwiej opisać połączeniem „wielkie piersi + hardcorowe dungeony”. Obie części serii przesycone są wręcz podtekstami erotycznymi, pseudolesbijskimi, a autorzy sami śmieją się z ogromnej krytyki jaka spada na grę. Izuna nie potrafi trzymać języka za zębami, jest krzykliwa, obrażalska, i bardzo, ale to bardzo wybuchowa. Do tego stopnia, że miała zamiar zniszczyć Internet za złe opinie o serii. Do tego jest śliczna i podobnie jak reszta kobiecych postaci w serii posiada ogromny biust.

Autorzy grają ostro na nosie fanom m&a. Ogromne piersi, ogromne piersi, podteksty i ogromne piersi wjeżdżają w nasze niskie instynkty, ale kurczę – autorzy się z tym nie kryją ! Dobrze wiedzą, że robią grę specyficzną, niszową, przez wielu szmaconą oraz przesyconą klimatem taniego anime z domieszką erotyzmu, że bez problemu łyka się to i prosi o więcej. Pojawiają się tutaj ograne gagi, ograne motywy przyjaźni, miłości, poświęcenia i walki, ale nic nie udaje czegoś czym nie jest. Sztampa jest sztampowa, rozgrywka schematyczna i prosta w zasadach. W jakiś sposób…chwyta to za serce. I ogląda się chętnie te gadki o przyjaźni, a nocami łazi po lochach jak potłuczony. Gdyby inni twórcy nie wciskali kitu graczom nazywając kupkę czymś przy czym warto płakać/umierać/onanizować się intelektualnie (hi Square-enix) dzisiejszy rynek RPGów wyglądałby lepiej.

Gameplay to oczywiście zwiedzanie lochów, w systemie tur (wykonujemy naraz ruch z przeciwnikami), zbieranie ekwipunku i…tyle. Jednak losowo generowane lochy, ŚWIETNA muzyka oraz potrzeba zaplanowania każdego ruchu wystarczą, żeby zabawić odpowiednio gracza. Do użycia mamy sporo ekwipunku, swego rodzaju czarów oraz przedmiotów, a oprócz stworów o wymyślnych nazwach (Language Barier) życie utrudniają nam liczne pułapki. Proste zasady tylko stanowią o sile tej gry. Bo w końcu po co komplikować gatunek, który tego nie wymaga? Trzeba zaznaczyć, że pomimo ogromnych walorów rozrywkowych jakie posiada nasza ninjówa, żadna z pozycji z nią do lekkich nie należy. Gry z serii są niesłusznie obrażane, nie lubiane i krytykowane. Zatem jeżeli odstrasza Cię naprawdę wysoki poziom trudności, duża schematyczność oraz brak jakieś supernowoczesnej oprawy to nie masz tutaj czego szukać. Druga część rozwija każdy motyw z jedynki w świetny sposób. Mamy mapę świata, większe miasta, sklepy praktycznie każdego asortymentu dostępne od początku i tworzenie minidrużyn. Pomimo to obie pozycje są na tyle unikalne oraz rozbudowane, że grzechem byłoby poznać tylko którąś z nich. Obok Shirena – najlepsi przedstawiciele gatunku.

Succes to nie tylko przygody naszej ninjówy, lecz również jeden z najtrudniejszych i najambitniejszych tRPGów ostatnich lat – Rondo of Sword. Sama gra pełna intryg, zawiłości fabuły i oczywiście ogromnej ilości niesamowicie ciężkich bitew jest wypchana po brzegi dodatkami. Jednym z nich jest… tak, możliwość odkrycia Izuny. Bezczelnej, pięknej i przydatnej jak zawsze. Izuna pojawiła się jeszcze w mordobiciu Windy X Windam, gdzie występuje ma się rozumieć dla pieniędzy. Sama bijatyka jest ładna, zrzyna sporo z serii Guily Gear, lecz niestety raczej nikogo nie zachwyci. W grze pojawia się również Shino , pozycja została wydana niedawno w Japonii, gdzie zbiera słabe recenzje. Zachód jak na razie może obejść się smakiem. I chyba się obejdzie, ale uwierzcie – nie ma czego żałować. Chyba, że zaprzepaszczonego potencjału bo sprite’y postaci oraz tła są naprawdę ładne. Szkoda.

Prasa jak i spora część graczy nie cierpi Izuny. Część jest zawiedziona charakterem gry – w końcu piersi na okładce sugerowały co innego. Np. gołe laski i hentai RPG. Innych męczy wysoki, bo wymagający poziom trudności. Przecież w czasie gry trzeba by pomyśleć. W RPGu? Phi! Jeszcze innych dobija oprawa graficzna – czytelna, prosta i dwuwymiarowa. Dla mnie to straszne steki bzdur, a sama seria odsiewa niedzielnych RPGowiczów od prawdziwych fanów dungeon crawlingu. Oczywiście są tacy, którym nie pasuje taka rozgrywka i to rozumiem. Ale jako fan rogulike’ów (ADOM!), Shin Megami Tensei, starego Dungeon Mastera oraz baczny obserwator Eye of Beholder, czy serii Wizardry właśnie w Izunie znalazłem doskonałe połączenie klasycznej formuły podgatunku z nietypowym klimatem i sporą dawką śmiechu. Jest tutaj wszystko co trzeba do szczęścia – masa rzeczy do masterowania, sporo lochów, ogrom części ekwipunku oraz motywacja, aby grać dalej. Druga część dokłada tylko więcej i więcej do świetnej formuły z jedynki. Polecam bez względu na stosunek do jRPG/mangi&anime/dungeon crawlerów każdemu fanowi szeroko pojętych cRPG. I dorodnych bohaterek.

cookie

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Izuna razy parę

  1. …na obrazkach, które wrzuciłeś te piersi są po prostu jak na styl mangowy przeciętne, więc na razie nie widzę powodu do podkreślania ich wagi w grze 😉

  2. Pingback: Ballada o krótkim RPG vol. 2 « Peace Grenade

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s