Gaia Crusaders

Noise Factory. Mało znana komu firma dwukrotnie pokazała światu, że chodzone mordobicia jeszcze mają swoje miejsce na rynku. Kontynuacja serii Sengoku podbiła serca wielu graczy, i liczmy że w retroszaleństwie SNK skonwertuje ją na Playstation 2. Jednak to inna gra firmy rozpoczęła niesamowitą passę i co ważniejsze wycisnęła ostatnie soki z coin-opów.

Są gry obskurne. Mało popularne lub zapomniane. Jednak pośród nich znajdują się perełki, które powinny stać w rankingach popularności zamiast bądź obok wielu przereklamowanych serii. Gaia Crusaders jest jedną z takich pozycji. Połączeniem niesamowicie starej formuły, która jednak poprzez odpowiednie wykonanie daje mase funu od czasu swojej premiery z wykonaniem zapierającym dech w piersiach nawet dziś. Fabuła gry… jest nieważna, w końcu u diabła – to chodzona bijatyka! Do swojej dyspozycji dostajemy pięcioro wojów, później w czasie postępu w rozgrywce dochodzą nowe postacie. Etapów jest sześć i są zajebiście przemyślane, zróżnicowane i arcyklimatyczne. Podróżujemy po zniszczonej ziemi, w naprawdę różnych klimatach, tak że spokojnie można tym obsadzić trzy inne gry gatunku . I to klimat jest największym zabójcą i mordercą jeśli chodzi o ten tytuł. Wyniszczone metropolie pełne dzikich demonów, mieszanka architektury wschodu i zachodu z doskonałą muzyką w tle, mogącą równać się z OSTem z Tenchu (sic!).

Design to narkotyczne, chore połączenie kultury Chin, Japonii, futurystyki oraz mitologii całego świata. Potężni mnisi, wampiry, cyborgi i przede wszystkim bardzo charakterystyczni bossowie będą chętnie utrudniać nam życie. Autorzy zadbali by było różnorodnie, nawet wobec ograniczonej ilości wrogów. Cały engine graficzny i feeling gry to praktycznie Sengoku 3 po raz kolejny, w tym jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Stąd modle się żebyśmy dostali konwersje obu gier w jakiejś składance na PS2, których SNK wydaje ostatnimi czasy sporo. Szczególnie, że w gry można sensownie zagrać jedynie na automacie, lub emu na Pccie. A to nie jest to, co cookiecrushery lubią najbardziej.

Autorzy również przyłożyli się do systemu walki, który pozornie opiera się na kopnięciach oraz ciosam pięścią, jednak pozwala tworzyć duże kombinacje, rzuty, używać supermocy. Co ciekawe specjale odpalamy za pomocą zbieranych kul z czarami, nie zaś marnując naszą energię co jest dużym plusem. Oprócz tego dochodzą juggle, broń, akcje z użyciem magii… Nie da się opisać tego dokładnie, jednak uwierzcie, że wiele bijatyk 2D posiada dużo uboższy i mniej zbalansowany system walki. Noise Factory stanęło na wysokości zadania. Dodatkowo możemy używać wspominanych broni (miecze!) oraz kul z magia, które masowo niszczą naszych wrogów i odróżniają system walki od tego z Sengoku.

Graficznie tytuł stoi jedynie klasę niżej od Garou. A przecież to chodzona bijatyka, nie tytuł walki 1 na 1! Poziom animacji oraz ogromne sprite’y robią. Co więcej, w żadnym przypadku nie przypuszczałem, że z boardu na którym śmiga gra można wyciągnąć tak dobra muzykę. I mówię tu zarówno o aranżacji jak i jakości kompozycji. Board na którym przyszło pracować autorom jest bardzo ograniczony – pod względem możliwości i pojemności. Jakim cudem to ominęli? Nie mnie wiedzieć, jednak należy im się prawdziwy szacunek. Bo jeśli będą kontynuować swoje dzieła już na mocniejszych maszynach, kolejne chodzone bijatyki spod ich ręki mogą zaszkodzić poważnie portfelom graczy.

Co prawda youtube w 1/100 nie odda miodności, tej gry, w którą zaklinam Was – zagrajcie, jednak jak to mawia Shadov – cat is fine too, więc macie gameplayek:

Nie przypuszczałem nigdy, że chodzone mordobicie będzie dla mnie elektroniczną przygodą. Że będę wspominał je, słuchał OSTa z niego i po cichutku liczył na konwersję paroletniej gry z tego gatunku na PS2. Nie przypuszczałem, że w momencie kiedy mam do dyspozycji masę świetnej klasy slasherów, pradziadek tego gatunku wystawi grę, która odciągnie mnie od przygód Ryu, Kratosa, Dantego. Noise Factory udało się.

cookiecrusher

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s