Już grane! – Resistance 2

resistance_231

Premierze PS3 obowiązkowo towarzyszyły również premiery kilku gier, co by potencjalni nabywcy nowej konsoli Sony od początku mogli sprawdzić i poczuć „HD Erę”, tudzież by ów gry przekonały ludzi do kupienia właśnie TEJ konsoli w danym momencie. Trudno „Genji: Days of the Blade” czy „Formula One Championship” nazwać hitami, ale wśród tych paru tytułów znalazły się także pozycje bardzo dobre, jak np. “Motorstorm” i… „Resistance: Fall of Man”.

FPS od Insomniac, twórców chociażby przygód fioletowego smoczka Spyro na PSX, jak i znanego i lubianego platformera Ratchet & Clank. Na tyle ciekawy, że idealnie wypełniał wówczas lukę w tym gatunku, znajdując swoje miejsce w domostwach wielu konsolowców. Swego czasu mój kumpel chciał właśnie dla tej gry kupić peestrójkę. Koniec końców tego nie uczynił, być może zrobi to przy premierze drugiej części. O której przeczytacie poniżej w kilku najbliższych akapitach.

Jakiś czas temu miałem przyjemność ogrania wersji Beta najnowszego FPS’a ze stajni Insomniac Games – Resistance 2. Podczas gdy na konsoli Microsoftu wiekszość kontentuje się drugą odsłoną Gears of War, Insomniac „ratuje” posiadaczy PS3 swoją odpowiedzią na hit EPIC Games. Odpowiedzią bardzo dobrą, warto dodać. Choć przez niemiłosierny brak czasu nie mogłem stawić czoła Chimerom wsiąkając w świat Resistance tak długo, jak przy ataku Hordy na planecie Sera w GoW2, to jednak zdołałem wychwycić najważniejsze moim zdaniem aspekty, które postaram się właśnie wymienić. Ale na początek kilka słów refleksji…

resistance221

FPS’y to zdecydowanie gatunek obecnie dominujący na rynku gier. Wśród zalewu strzelanek znajdujemy serię trzymające poziom jeszcze od czasów PSX czy pierwszych PieCów, ale również całkiem młode tytuły dopiero odciskające swoje piętno na tym poletku. Zmianie nie ulegają jedynie realia wojny – twórcy coraz bardziej urozmaicają swoje dzieła zamieszczając masę ciekawych trybów, opcji. Jedną z takowych, z którą spotykamy się już w bardzo dużej ilości first person shooter’ów jest rozbudowana możliwość modyfikowania naszego bohatera, edytowanie jego asortymentu i ekwipunku. Nie inaczej jest w Resistance 2, o czym więcej za chwilę.

W becie mamy dostęp do twóch trybów: Cooperative, który jak sama nazwa wskazuje skupia się na kooperacji graczy (maksymalnie ośmiu). Tryb ten jednak dość znacząco wyróżnia się od tego znanego z innych strzelanek. Tutaj możemy wcielić się w 1 z 3 klas postaci: Soldier, Medic i Spec Ops. Wybór jest dość ważny, ponieważ w kolejnych etapach gry nasza drużyna będzie się rozwijać – każda z postaci pozyska nowe umiejętności, jednocześnie uzyskując dostęp do nowych broni i akcesoriów.

Stworzenie jednego teamu składającego się z graczy kierujących różnymi klasami śmiało może przywodzić na myśl World of Warcraft. Sama droga do zwycięstwa jest jednak o wiele bardziej mordercza niż w dziele Blizzard.

resistance222

Prócz zdobywania doświadczenia wraz z postępem w grze mamy do odnalezienia 50 elementów należących do przeciwników. Ich technologia (fachowo nazywana „Gray Tech”) odpowiednio zastosowana pozwoli nam na modyfikację ekwipunku. I tak oddziały specjalne mogą zmienić swoją broń, dodając do niej przykładowo granatnik, medyk dostanie lepsze, w większej ilości akcesoria mające pomóc mu „ratować życie”, żołnierz posiądzie większą tarczę, itp. … możliwości jest naprawdę wiele i każdy, kto przebierał chociażby w perkach w CoDzie, tutaj poczuje się jak w domu.

Po każdy meczu zdobywamy punkty doświadczenia. Ich ilość zależna jest od fragów, jakie zdobyliśmy podczas gry, a te są punktowane różnie – czy to w zależności od sposobu zabicia, dobicia, itp.

Wraz z XP wzrasta nasza ranga, a co za tym idzie mamy dostęp do nowych rzeczy: w głównej mierze broni, ale znajdziemy też kilka ciekawych funkcji. Jedna z nich nazywa się „Berserk”. Jest to swoisty power-up, który na pewien czas dodaje nam specjalnych umiejętności: możemy stać się niewidzialni, darząc częścią tej mocy pobliskich teammate’ów, zwiększyć siłę naszych strzałów, zmniejszyć z kolei siłę obrażeń, jakie otrzymujemy i tym podobne.

Jest to szczególnie przydatne przy ciężkich do ubicia bydlakach, a komunikowanie się i wspólne dobieranie właściwości „Berserka” nieraz może ułatwić nam zwycięstwo.

Customizacja oferuje sporo i nawet jeśli nie każdy ma ochotę na „zabawę”, jej prostota sprawia że można szybko ustawić kilka stats’ów, a następnie wskoczyć do meczu.

resistance3

Tu właśnie zaczyna się esencja. Po kilku sesjach daje się zauważyć, iż poziom trudności jest elastyczny i ustawia się on w zależności od liczby graczy.

Levele, na których przyjdzie nam się zmierzyć z Chimerami są randomowe. Jest to zawsze jakieś urozmaicenie oraz w pewien sposób element zaskoczenia. Przykładowo, zaraz po zakończeniu misji w lesie, możecie znaleźć się w typowo industrialnym otoczeniu.

Nieco więcej należy wspomnieć o samej rozgrywce – ta nierzadko dopompowuje sporo adrenaliny do krwi. Modele przeciwników, ich rozmiary, tempo walki konkretnie nas nakręca, co w połączeniu ze zgranym team’em owocuje genialnymi, niekiedy epickimi momentami. Nie przesadzam – doprawdy, trzeba to zobaczyć na własne oczy. Do kompletu brakuje tylko pompatycznej muzyki, a przed oczami mielibyśmy Role-play’owy quest osadzony w teraźniejszych realiach, z widokiem z pierwszej osoby.

Co-op prezentuje się nad wyraz dobrze, jeżeli masz, drogi czytelniku znajomych, którzy śmiało zainwestują w własną kopię R2 i headset to nic tylko zanurzyć się w ten tryb. Osobiście grało mi się nieco gorzej, ale to za sprawą braku zestawu słuchawkowego oraz niemocy gry z Polakami. Jestem jednak przekonany, że mając te 2 rzeczy, wspólnie obmyślając strategię (tak, tak, gdy zobaczycie niektóre pokraki niechcące paść po porządnych shot’ach, zrozumiecie co mam na myśli) tryb ten wessał by mnie na dłużej.

resistance-2-ps3-01thumb

Competitive to już nieco inna bajka. Rasowa wyrzynka, która ma szansę znacząco wyróżnić R2 na tle pozostałych FPS’ów. A to za sprawą możliwości gry jednocześnie w 60 osób!

„Chaos!” – powiecie, mając po części rację, jednak Insomniac rozwiązuje tą sprawę w następujący sposób: zostajemy podzieleni na 2 grupy po 30 osób, które są podzielone jeszcze na 4 mniejsze oddziały. Punkty zbieramy dla całego team’u, jednocześnie pracując na to, byśmy sami zajęli jak najwyższe miejsce, a i również by nasz kilku-osobowy zespół nie był czwarty (czyt. ostatni).

Plansze są spore, a porozstawiane w różnych miejscach „wypierdalatory”™ (miejsca z wydmuchiwanym powietrzem unoszącym nas na niebagatelne wysokości) czynią je „dwoma światami”, niczym w Assassin’s Creed. W jednym momencie rozprawiamy się z przeciwnikami w zaułkach zrujnowanego Chicago, by za chwilę siać pożogę na dachach wieżowców. Dodaje to niezwykłego smaczku rozgrywce, jak i charakteru – z podekscytowaniem wspominam momenty gdy razem z przeciwnikiem zostaliśmy wystrzeleni w powietrze przez ów „wypierdalator”™. Za nim wylądowaliśmy gdzieś w chmurach zdążyliśmy się oklepać w powietrzu! ^^,

Bronie, jakie przyjdzie nam dzierżyć w grze są różnorodne. Jak już wspomniałem przez brak czasu (a także możliwości – kawałek kodu jak każda beta był dość okrojony, mając na celu jedynie sprawdzić funkcjonalność) nie zdołałem sprawdzić wszystkich. Nie różnią się jednakże zbytnio od znanego „kałasza”, „pompki” czy „snajpy”, ba! Mamy możliwość sprawdzenia w akcji dość kuriozalnych połączeń i wspomnianych modyfikacji rodzajów broni. Odpalenie broni wystrzeliwującej „shurikeny” odbijające się w wąskich pomieszczeniach od ścian i wprowadzające tym samym naszych przeciwników w śmiertelną pułapkę, potężne uderzenie kolbą i dobicie już leżącego wroga jest równie fajne co piłowanie Lancerem w Gears’ach. I choć po dokładnym przestudiowaniu dochodzimy do wniosku że obie gry się różnią, to jednak oczywistość odpowiedzi ze strony Sony na flagowy tytuł konsoli M$ nie podlega dyskusji.

Cieszy fakt, że gra wypełniona po brzegi graczami nie lagowała po sieci – niekiedy zaliczała drobne spadki animacji, ale mimo to wszystko trzymało się kupy, a i grafika cieszy oko – godny sequel i tak już dobrze wyglądającej jedynki.

Minusy? Owszem, jak w każdej pozycji, są. Nie jest to jednak coś, co nie może zostać poprawione w gotowym produkcie – najbardziej we znaki dały się problemy z wyszukaniem i dołączaniem do meczu, hostowanie takowego oraz mało intuicyjne menu w momencie rozgrywki lub po jej zakończeniu. SI wrogów momentami zawodzi, można to tłumaczyć niezbalansowanym poziomem w zależności od liczby aktualnie grających ludzi. W oczy rzuciło się jeszcze kilka drobnych wad, ale nie są one jak już zdążyłem napisać czymś, czego nie można wyeliminować, naprawić. Insomniac Games przykłada dużą wagę do swej produkcji i bacznie obserwuje wiadomości od graczy. Jak dobry produkt dostarczy na półki sklepowe, przekonamy się za nieco ponad tydzień.

resistance_22

Mógłbym jeszcze sporo powiedzieć o Resistance 2, ale pozwolę sobie zrobić podwaliny pod recenzję pełnej wersji gry. I tak, czego bym nie napisał, wszystko zmierzałoby do jednego – dla posiadacza PS3 ten tytuł to niezaprzeczalny must-have, pożywka dla wygłodniałych nadchodzącego dużymi krokami Killzone 2. W niepamięć niech pójdzie ślinotok i zazdrość na widok ekskluzywnych FPS’ów na konkurencyjnej konsoli – Resistance 2 to doskonały dowód na skill „platformówkowej” ekipy i prztyczek w nos EPIC od Insomniac Games.

Century Child

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Już grane! – Resistance 2

  1. Bardzo fajnie, że zwróciłeś uwagę na erpegową naleciałość cooperative. Punkt nad głowami, dodatkowe zbroje, walka w drużynie, ten tryb jest czymś, co przyciągnie ludzi do R2 na długie godziny. Ba, przez niego competitive odpaliłem tylko dwa razy by sprawdzić jak działa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s