Rok z X360. Rok prawdy.

adopt

Świat gier nigdy do nudnych nie należał. Stwierdzenie to dość trywialne, aczkolwiek sprawdza się pod jednym warunkiem – że ma się dostęp do dużej ilości tytułów. Najłatwiejszym na to sposobem jest oczywiście posiadanie dużej ilości sprzętów umożliwiających zabawę w cyfrowym świecie.
Tak się składa, że przed rokiem, gdy już było pewne, że PlayStation 3 straciło większość exclusiv’ ów (z Assasins Creed i GTA IV na czele) zdecydowałem się zakupić Xboxa 360. Nowy sprzęt, nowe możliwości, nowe gry. W grudniu 07 zaczęła się dla mnie nowa era – wysysająca każdy grosik – HD era. Powspominam sobie zatem te 365 dni, przy których towarzyszyła mi platforma Microsoftu. Czy naprawdę opłacało się znów inwestować w gry, czy lepiej już z tego ‘wyrosnąć’, oglądać filmy na jedynce i zacząć wkładać koszule w spodnie?

Raz na jakiś czas można opublikowac coś bardziej osobistego, blogowego właśnie, zatem do dzieła:


Wjaaaazd

xbx1Widok kuriera z dość sporą paczką, dzwoniącego do drzwi, od razu poprawił mi humor. Co nie dziwi chyba nikogo dokonującego podobnego zakupu. Chwilę po rozerwaniu pudełka na strzępy (ach te emocje) rzucił mi się w oczy bardzo ładny design konsoli, nadzwyczaj wygodny pad i… gigantyczny zasilacz. Nie posiadałem jeszcze telewizora zdolnego wyświetlić obraz w wysokiej rozdzielczości zatem, nie bez żalu, odłączyłem PS2 od poczciwego kineskopowca Sharpa by dać szansę swemu nowemu pupilkowi.
Wstyd się przyznać ale to był mój pierwszy kontakt z bezprzewodowymi padami, zatem od razu zrobiło się bardziej komfortowo, tym bardziej że bez ruszania się z fotela mogłem teraz konsolę wyłączyć – czyli jeden wysiłek w ciągu dnia mniej 😉
Przez następne parę tygodni byłem zafascynowany Forzą 2 (niemal jak za dziewiczego odpalenia Gran Turismo) i hodowaniem Pinat w ogródku. Święta zdecydowanie przepykałem, przyprawiając to jeszcze partyjkami w PESa 2008. Ale czy byłem w pełni usatysfakcjonowany z zakupu?

I tak i nie. Z jednej strony dzień zaczynałem nie od wstania by zrobić ‘męskie poranne ogarnięcie’ (czyli opróżnienie pęcherza z jednoczesnym drapaniem się po dupie) tylko od wyciągnięcia spod kołdry ręki po pilota, by odpalić TV i po pada by odpalić konsolę. Poziom wygody grania skoczył spokojnie o poziom wyżej. Z drugiej; Forza się w końcu zakurzyła, bo wyścigowym freakiem nie jestem, Pinaty to mimo wszystko bardziej rozbudowana popierdółka a PES 2008 okazał się najgorsza częścią serii. Graficznie nie widziałem różnicy wartej tych 1300 złotych które wydałem na huczną ‘nową generację’ a perspektywa wydatku jeszcze większych pieniędzy na jakiegoś 32 calowego ciekłokrystalicznego demona ani trochę mnie nie jarała. Cóż, X po jakimś miesiącu-dwóch oddał miejsce w złączu Euro PSdwójce z nie dokończonym jeszcze Okami. I tak się kurzył, kurzył….

gta445

Chciałbym podziękować akademii i hajpowi

Czas leciał a ja z coraz większym żalem spoglądałem na 360tkę, nie widząc na niej jakiejkolwiek gry, w którą koniecznie, już-teraz-zaraz muszę zagrać. Dead or Alive 4 wyglądał ledwo lepiej niż na pierwszym Xie, w Dead Rising nie dało się grać przez nieprzystosowaną do niskiej rozdzielczości czcionkę, wyścigów i strzelanin FPP nigdy szczególnie nie kochałem i nie pokocham. Wydawało się już, że czas zwijać kable i wystawiać ten szalenie głośny kawał elektroniki na allegro. I wtedy oto pojawiło się GTA 4. Na sam widok tego jak pracuje engine stworzony przez Rockstar, chęć do grania wróciła momentalnie. Jeszcze zanim skończyłem owy tytuł, załatwiłem trochę gotówki z kosmosu (a tak naprawdę przeszedłem się na koniec tęczy) i zakupiłem 32 calowy LCD, co by cieszyć się Haj Definiszyn.

Od tego właśnie momentu, się ten cały cyrk kręci. Znów dała o sobie znać chęć do grania w nowości, chciało się wydawać na nie pieniądze bo po prostu było widać różnicę. Nie będę się za bardzo nad tym rozwodził, ponieważ już kiedyś o tym napisałem arta na PG (link), zatem zapodam skróconą wersję swych obswerwacji: currentgeny bez odpowiedniego telewizora tracą połowę swego potencjału. Wrażenia towarzyszące graniu w wizualnie wymuskany tytuł, nawet jeżeli mechaniką siedzi w poprzedniej generacji, są zupełnie inne! No i nie ma tego żalu w podświadomości, że się zakupiło pełną grę, za pełną cenę, którą nie można się w pełni cieszyć.

assassssi

Od tego czasu wiecznie się jakaś płyta kręci w mej 360. Dorwałem nareszcie Bioshocka by się do niego przekonać, wrażenie zrobił na mnie Assasin’s Creed, niezwykłą niespodzianką stał się Race Driver Grid. Przyszło i Army of Two i Pure, poszarpałem w Vikinga, Halo 3, rewelacyjne Skate i piękne Virtua Fighter 5. Z tymi tytułami bez problemu dotrwałem do obecnego, kluczowego momentu roku. Teraz są święta, są żniwa, są drugie Gearsy, jest Mirrors Edge, Dead Space, Fable 2, Fallout 3, Tomb Raider Underworld i zbliża się premiera nowego Prince of Persia. A to i tak pobieżnie wymienione co głośniejsze tytuły, tych wartych uwagi jest dwa razy więcej. Szaleństwo.

xbx3

Dzięki temu szumowi doceniam zakup Xa, to, że już mam odpowiedni Tivik i ograne sporo next-genowych tytułów. Do Xbox live się nie podłączyłem, achievmentów nie zbieram (nawet nie dlatego, że nie chcę, w większości przypadków są padacznie zaprojektowane) a mimo to wiem, że już zawsze będę miło myślał o sprzęcie Microsoftu. Zwłaszcza gdy przeżywa tak gorące, wprost przeciwnie do temperatury na dworze, miesiące.
Gdybym teraz miał wybrać ponownie konsolę to też by była to 360tka. Ci którzy jeszcze nie skorzystali – lećcie do sklepu. Promocje cenowe są zawstydzające. Konsola za 700 zł, a jeżeli się ma fajny monitorek to wystarczy dokupić kabel DVI i już się jest w HD erze, małym kosztem. Tyle wystarczy by zagrać w największe hity tego roku i poprzedniego, a co lepsze – w przyszłoroczne też. Tylko ostrzegam – granie na zwykłym, kineskopowym TV psuje wrażenia. Sam się tego nie spodziewałem, ale tak jest… trzeba chociaż na ten monitor (już od 450zet są niezłe) szarpnąć.

Wpompowano masę, naprawdę masę pieniędzy by ten sprzęcior odniósł sukces i się to udało. Cena onieśmiela PlayStation 3, któremu przy okazji ukradziono większość ekskluzywnych tytułów. Co lepsze – nie dość, że amerykańska konsola zaczyna przeważać w owej rywalizacji na polu jRPG to jeszcze nawet na japońskim rynku zaczęła przeganiać najnowszy system Sony! Obecnie na rynku są tylko dwie maszynki, których posiadacze mogą z ręką na sercu powiedzieć, że mają za dużo gier do ogrania i się nie wyrabiają z zaliczaniem największych hitów. Jeden z nich, to niepozorny kieszonkowy He-man: Nintendo DS, a drugi to właśnie X360.

edge

Just do it!

Długo to uczucie dojrzewało, ale w końcu dojrzało. Widząc to co się wyprawia na półkach sklepowych w obecnych okresie, jestem jak najbardziej dumnym posiadaczem Xboxa 360 i nie – nie żałuje ani złotówki, z tych które wydałem na gry, konsole, telewizor, akumulatory do pada, nowe faceplate (staremu się pękło 😉 ) i nabycie po złodziejskiej cenie We love Katamari. Może i trochę to trwało, ale teraz, z punktu widzenia gracza, jedyne czego mi brakuje to czas by te wszystkie gry porządnie wymęczyć. Jednak dobrze wybrałem.

Cascad

birthdaycake11

Na koniec jeszcze krótki, absolutnie subiektywny top 5 najlepszych pozycji, w jakie do tej pory na 360 zagrałem:

1. Mirrors Edge: Gra nie pozbawiona wad, ale pełna tak cudownego feelingu, że nie mogłem się oderwać. Piękny przejaw kreatywności europejskiej myśli programistycznej (nieźle brzmi 😉 )

2. Dead Space: I to jest strzelanie! Intensywna wyrzynka, mroczny klimat, piękna oprawa. Miks Aliens, Silent Hilla i Resident Evil 4, miks wsciekle udany.

3. Bioshock: ach, co jeszcze nowego można o BS napisać? cały świat się w tej produkcji zakochał, a ja podchodziłem z dystansem do owych zachwytów, tylko po to by po zagraniu stwierdzić, że są jak najbardziej słuszne.

4. Gears of War: Hybryda broni maszynowej z piłą łańcuchową to strzał w dziesiątkę. Tak samo jak cover system i wszystko inne w tej grze. X360 = GoW

5. Race Driver Grid: Nie spodziewałem się, że po zawodzie jaki sprawił mi Burnout Paradise, przekonam się jeszcze do jakiegoś racera. A jednak – Grid to prze-miodne wyścigi, osadzone pomiędzy symulacją a arcadem. Do tego wymagające!

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Rok z X360. Rok prawdy.

  1. zgadzam się ze wszystkim prócz Bioshockiem na 3miejscu. Mi ta gierka w ogóle nie podeszła. Owszem za pierwszym odpaleniem wrażenie było porażające ale znudziła mi się po paru godzinach. Ogólnie wieje od niej straszliwie nudą (podobnie jak AC i FC2. Za pierwszym odpaleniem gały wychodzą z orbit a po 5h nie chce się dalej grać ;/)

  2. Ja tez juz prawie rok z 360 mam za soba i uwazam, ze to cudowny sprzecik. Mozna znow zakochac sie w graniu..
    Tytuly jak : Bioshock, Dead Rising, Mass Effect, Bad Company to dla mnie absolutne klasyki i must see dla kazdego fana konsol. Nie ma to jak palnac sie do lozeczka z padzikiem i leniwie cisnac we flatout. Piekne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s