Prince of Persia [PS3, X360]

pop-pdg-10

Prince of Persia to na pewno mocna marka w świecie gier video. Team Ubisoft Montreal po przywróceniu serii sławy dzięki Piaskom Czasu (‘Sands of time’ wydane w 2003 roku) dokonywało wielu zmian w swym dziele. Zmian które wzbudzały kontrowersje i podzieliły graczy na fanów i przeciwników każdej z części cyklu. Jeden ubóstwia jedynkę, inny dwójkę a ktoś jeszcze preferował trójkę… Cóż, przynajmniej nie szli utartymi szlakami robiąc zwykłe sequele, tak by trylogia była zróżnicowana stylistycznie i za każdym razem dawała graczom coś nowego. Tamta seria dobiegła jednak końca i nadszedł czas na nowego Księcia. Czekaliśmy na niego długo, bo aż 3 lata. Z materiałów promocyjnych wynikało, że znów dostaniemy nowe podejście do kwestii biegania po ścianach i, że znów zostaniemy podzieleni na entuzjastów i pesymistów kolejnej wizji Prince’a.

A wy po której stronie mocy staniecie?

pop-prodigy-2

PoP od samego początku wyróżnia się ciepłymi barwami, lokacje wręcz tryskają żywymi kolorami. Zanim jednak trafimy do nich na dobre, musimy się uwikłać w intrygę decydującą o losach świata nieprawdaż?
Spotykamy, więc Elikę i pomagamy jej dostać się do wielkiej świątyni pośrodku oazy. Tam stajemy się świadkiem uwolnienia pradawnego złego Boga z jego więzienia. Świat w tym momencie ogarnia mrok, a my już nie mamy innego wyboru jak wspomóc naszą świeżo poznaną towarzyszkę. Czas rozpocząć nową trylogię i wspólnie przywrócić blask słońca 24em pięknym poziomom.

Takie są fakty: Prince of Persia wygląda cudownie, rusza się cudownie, brzmi cudownie. Wyjątkowy filtr nałożony na postaci i środowisko sprawia wrażenie jakbyśmy oglądali ruchome ilustracje z jakiś fantastycznych bliskowschodnich baśni. Nie jest to typowy cell-shading, raczej lekkie ‘podkreślenie’ każdego szczególiku ołówkiem. Bardzo szczegółowe, staranne, z wyczuciem. Tekstury wypełnione są detalami i nasycone czerwienią, żółcią, zielenią, błękitem… poezja na ekranie. Dodajmy do tego strukturę poziomów, która skłania do ciągłego wspinania się i opadania na dół a otrzymamy gwarancję zapierających dech w piersi widoków przez cały czas gry. Można też zapomnieć o loadingach – przechodzimy płynnie z jednego miejsca do drugiego, widząc wyraźne granice miedzy nieożywionym lądem a tym który już uleczyliśmy. Z jednej lokacji widać sytuacje w sąsiednich, odrębnych miejscówkach. Całe zamieszanie związane z ratowaniem świata byłoby jednak niewarte uwagi gdyby nie bohaterowie jakich otrzymaliśmy: piękną zgrabną księżniczkę, o magicznych predyspozycjach i rabusia grobów, którego z przyzwyczajenia w tekście nazywam Księciem.

pop-pdg-5

Mały przewrót prawda? Gwarantuje jednak, że pomimo braku magicznych piasków i możliwości manipulacji czasem, oraz błękitnej krwi płynącej w żyłach naszego herosa wciąż mamy do czynienia z prawdziwym akrobatą, któremu nie obce jest władanie mieczem. Mimo to bez Eliki by sobie nie poradził. Znany już powszechnie schemat wprowadzenia do gry duetu postaci wkracza właśnie na nowy poziom. Dostajemy do dyspozycji ‘Elika button’ który odpowiada za wszystkie akcje wykonywane przez księżniczkę. Wspiera nas w walce, podaje rękę pomagając wykonać dłuższy skok czy też aktywuje specjalne tablice dzięki którym można skuteczniej poruszać się po poziomach. Niemniej jednak najważniejszą rzeczą, jaką dla nas robi jest ratowaniem życia po każdym nieudanym skoku. Widzimy wtedy animację w której łapie Księcia w ostatniej chwili i przenosi do miejsca z którego wykonał ostatni nieudany skok. Gdybyśmy polegli podczas walki szybko używa swej mocy by odepchnąć przeciwnika i dać nam czas na lekkie zregenerowanie sił. Patent świetny, co prawda słychać tu i ówdzie zarzuty, że przez to nie można w grze umrzeć i jest to wada. Cóż, jak widać niektórym bardziej się podoba wyskoczenie romantycznego ‘game over’ na cały ekran nim powrócą do ostatniego checkpointu po porażce… mi akurat pasuje taka artystyczna, miła animacja pozwalająca zachować płynność rozgrywki. Tym bardziej, że często towarzyszy temu jakiś komentarz Eliki w stylu ‘cieszysz się, że tu jestem?‘ puszczony przymilającym tonem w stronę Księcia. Taki sposób prowadzenia gry sprawia, że czujemy prawdziwą więź z obojgiem bohaterów.

pop-pdg-8

Brawa należą się dla każdego kto maczał palce w tworzeniu portretów postaci oraz ich animacji. Jak przystało na grę z PoP w tytule – poruszają się obłędnie. Ciągle są blisko siebie i pomagają sobie. Książe podciąga Elikę, przy skokach z wyższych wysokości łapie ją w ramiona i stawia bezpiecznie na ziemi etc. małe mistrzostwo świata. W dowolnej chwili można się też zatrzymać i obejrzeć cut-scenkę z ich udziałem (opcja ta jest pod lewym triggerem). Dzięki temu poznamy zarówno losy całej krainy jak i będziemy mogli zobaczyć parę świetnych dialogów. Prince to typ awanturniczego podróżnika, który ceni najwyżej swą wolność. Pomimo iż jest zawadiaką – nie podrywa Eliki, ani nie rzuca jej jakiś głupich komentarzy. Ona za to lubi sobie z niego zażartować, a także zmobilizować go do dalszych działań. Ma w sobie silne poczucie odpowiedzialności za zaistniałą sytuację, dlatego chce jak najszybciej przywrócić porządek światu. Naprawdę ambitna, odważna kobieta. Zachowuje się świetnie, praktycznie rzecz biorąc kokietując nie tyle samego Księcia co gracza przed telewizorem. Jest ku temu sporo okazji, bo ‘gadek’ na płycie zmieściło się zadziwiająco dużo. Wprawdzie można ich wcale nie oglądać a potem wypisywać na forach, że gra ma słaby scenariusz ja jednak polecam co jakiś czas sprawdzić co tam mają nam do przekazania nasi bohaterowie. Zwróci się to przy samej końcówce. PoP trzyma fason pod tym względem.

pop-pdg-9

Peace of Persia

Akrobatyka to drugie imię Prince of Persia. Gra na screenach wygląda jak pejzaż a w ruchu jest nieprawdopodobnie piękna i płynna. Sterowanie zostało uproszczone maksymalnie, niesamowicie prezentujące się ewolucje każdy wykona z łatwością. Wystarczy wskoczyć na ścianę i przytrzymać kierunek a Książe automatycznie wzdłuż niej przebiegnie, potem znowu skok i kierunek – i już śmiga po równoległej. Za pomocą swej żelaznej rękawicy może też bezpiecznie spuszczać się w wysokich pionowych skał oraz chwytać wystających tu i ówdzie haków. Cały czas mamy podążającą za nami Eilke chętną do pomocy. Najpierw przemierzamy mroczną wersję poziomu, by dotrzeć do czekającego na jego końcu bossa. Dopiero po pokonaniu go, cały teren można uzdrawiać. Wtedy na planszy pojawiają się ziarna światła, które należy zebrać by odblokować nowe umiejętności Eliki. Dzięki tym umiejętnością możemy uzdrawiać dalsze lokacje. Tak to się w kółeczko kręci.

pop-pdg-7

Na pierwszy rzut oka pachnie to brzydkim schematem i backtrackingiem, ale zapewniam że dla oczu nie ma nic przyjemniejszego niż przemknięcie po pełnym światła, trawy, motyli i śpiewu ptaków poziomie. Świat podzielony został na cztery rejony, a każdy z nich jest strzeżony przez innego pomocnika mrocznego boga. Pełnią oni oczywiście rolę bossów. Przejście czterech leveli prowadzi do walki ostatecznej z takim ‘strażnikiem’ i kompletnego uwolnienia rejonu ze szponów zła. Gracz sam wybiera kolejność w jakiej będzie zwiedzał uniwersum. Mapa jest bardzo czytelna i po zaznaczeniu na niej miejsca w które chcemy dotrzeć, Elika może uwolnić sferę światła która żywo przemknie przez kolejne ścieżki, wskazując nam najkrótszą drogę do celu. Teleportować się pomiędzy rejonami też można (tylko tymi, które już uleczyliśmy), przyznam się jednak, że nie korzystałem z tej opcji praktycznie wcale. I to całkowicie samowolnie – nie miałem zamiaru odbierać sobie przyjemności ze zwiedzania, choćby po raz kolejny, TAKICH miejsc.
Fajnie rozwiązano kwestię trudności przeciwników: nieważne z którym będziemy walczyć na początku – i tak Ci późniejsi będą coraz trudniejsi, poprzez dodanie im paru ‘statusów’ oraz odporności na dane ciosy. Pojedynki przez całą grę toczone są z pojedynczymi oponentami (nareszcie gracz ma w jakiejś grze liczebną przewagę!). Każda potyczka to feria barw, quick time eventów i mashowania przycisków. Jako-takich combosów nie ma, każdy cios możemy połączyć z innym i eksperymentować. Elastycznie. Szkoda tylko tych masherskich elementów (naparzanie jak najszybciej jednego przycisku nie jest for fun) ale walka to i tak kolejny udany element gry. Nawet pomimo iż nie można zginąć to sprawia sporo frajdy.

pop-pdg-3

Prince Grenade

Tegoroczna odsłona Księcia nieodzownie kojarzy mi się z Jak & Daxter od Naughty Dog. Tamta gra także podczas swej premiery oszałamiała grafiką i do dziś uważana jest za bardzo relaksująca przygodę, co opłaciła krótkim czasem gry i wypominanemu w wadach niskiemu poziomowi trudności. Analogicznie był to też początek nowej trylogii, do której wielu miało sceptyczne podejście, tęskniąc jeszcze za Crashem. Tak jak teraz spotyka się gdzie nie gdzie głosy, że nowa oprawa graficzna i postać Księcia to niekoniecznie krok w dobrą stronę. Dwie wielkie, świetne, śliczne i podobne do siebie gry. Podobnie do losów Jaka i Dextera, przygoda Prince’a i Eliki także jest czymś czego wstyd nie znać.

Najgorszy jest niedosyt jaki po sobie PoP pozostawia. Byłoby wspaniale gdyby twórcy zaoferowali jeszcze więcej fantazyjnych krain do zwiedzania, rozmów miedzy bohaterami i walk. Bajka jednak kończy się po jakiś 11stu godzinach i…. ciężko przestać rozmyślać o jej zakończeniu. O tym finale będzie się toczyło wiele rozmów, trzeba tylko trochę poczekać aż większość osób je ujrzy. Dla niektórych będzie zbyt hollywoodzkie, a może nawet ich zawiedzie, mnie osobiście urzekło niesamowicie i wbiło w ziemie. Skupiłem się na historii, cieszyłem się smaczkami, wpatrywałem w bajeczny księżyc towarzyszący nocnym poziomom… po tym wszystkim sławny trailer z TGS 2008 nabiera innego znaczenia, zapewne nie raz go widzieliście, ale ten tekst nie może bez niego egzystować:

Każdy kto jest głodny baśniowych pejzaży, niesamowitej animacji i muzyki uderzającej w podróżnicze nuty musi zagrać. Inni zresztą też powinni choćby sprawdzić – to z pewnością jeden z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych tytułów tej generacji, który już zawsze będzie z nią kojarzony. Odejmuję pół oceny za krótki czas zabawy i drugie pół za to że gra ‘przechodzi się sama’ i poziom trudności mógłby być lekko bardziej wymagający. Nie przejmuje się tym jednak ani trochę i wysyłam podziękowania do Ubisoftu. Najlepszy Prince of Persia w jakiego można zagrać.

92

cascad

Advertisements

13 uwag do wpisu “Prince of Persia [PS3, X360]

  1. Jakoś chłodno do niego podchodziłem jak pierwsze trailery się pojawiały. Czuję jednak że chyba jednak coś w tej odsłonie jest… Bardzo szukuje i cieszy mnie rówżnie że ubi postanowiło nie wydawać pieniędzy na DRM w tej grze (wersja PC) i jest całkowicie DRM-free (cieszy mnie sam fakt, jako zaprzysiężonego wroga DRM). Wkrótce obadam, nie wiem jeszcze jednak czy na PS3 czy PC… 🙂

  2. grałem w tą grę u kumpla na konsoli i jakoś nie bardzo przypadła mi do gustu . Sama rozgrywka jest niezła , ale ten baśniowy klimat i nowy książę , który co chwila puszcza jakieś banalne dowcipy w mojej opinii trochę psują tą grę .

  3. Tych „dowcipów” księcia się obawiam w sumie… No nic, trzeba zagrać żeby wiedzieć co i jak ;> Gameplay na pewno miodzio, w końcu to engine assassins creed…

  4. Darklordvader, wiesz, nie chcę nic mówić, ale baśniowy klimat, nowy książę i jego tekstu to jest to, co do gry najbardziej przyciąga :).

  5. Nie wiadomo czy rabuś grobów nie jest księciem 😉 W pierwszej części (rok 1992 !!) też nie był, a w drugiej okazało się że faktycznie pochodzi z jakiegoś górskiego królestwa i jest.

  6. Ludu, właśnie tego sobie życzyłem. Aby była to DOBRA gra, nie eksperyment. Chociaż nic mnie nie przekona, że lepiej biegać po ścianach we dwójkę. ;- )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s