Niekończąca się opowieść… – Recenzja „Shenmue 2”

shenmue-wp014Przed nagłą śmiercią DC, ku uradowaniu wielu fanów kontynuacja epickiej powieści Yu Suzuki’ego pojawiła się jeszcze na konsoli SEGI, po pewnym czasie doczekując się portu na pierwszego Xboxa. Jednak po 7 latach od swej premiery niewiele się zmieniło – „Shenmue 2” nadal wywołuje emocje u wielu fanów Dreamcast’a, do dziś spotyka się z wielkim zainteresowaniem, a wraz z pierwszą częścią jest jedną z najbardziej pożądanych gier na „makarona”.

Tym razem nasza przygoda toczy się w wielkiej metropolii, w Hong Kong’u. Wydarzenia z pierwszej części doprowadziły głównego bohatera, młodzieńca o imieniu Ryo Hazuki właśnie tu, do nieznanego mu dotąd lądu. Ryo przybywa z wieloma pytaniami i wątpliwościami. Chce odnaleźć przyjaciela swego ojca, Zhu Yuan Da, który jako jedyny będzie mógł wyjaśnić, dlaczego tajemniczy mężczyzna, Lan Di przybył do rodzinnego domu Ryo po „Lustro Smoka” i dlaczego zamordował jego ojca, Iwao Hazuki’ego. Młody Hazuki, posiadając jedynie list introdukcyjny od Mistrza Chen’a dla Lishao Tao (mistrza, który powinien pomóc Ryo „odnaleźć” się w wielkim świecie) oraz „Lustro Fenixa”, którego Lan Di nie zdołał przechwycić (będąc nieświadomy, iż Iwao posiadał obydwa) rozpoczyna jedną z największych przygód na DC…shen2_screen025

Jestem pewien, że większość osób, którzy grali w pierwszą część, zachwyceni byli ogromem lokacji. Jeśli wtedy „opadła wam szczęka”, to przy Shenmue 2 długo nie będzie mogła się oderwać od ziemi. A to za sprawą jeszcze większych lokacji – o ile w Shenmue Dobuita czy Amihama wydawały się być dla was „ogromne” i często zdarzało wam się zamotać, w Shenmue 2 nie sposób wyjść z jednego miejsca i wrócić do niego bez mapy!!! Zapamiętanie mniej więcej położenia dzielnic i sklepów zajęło mi trochę czasu i uwierzcie że zdarzy wam się zgubić i błądzić wciąż w jednym miejscu. Czy to źle? Wręcz przeciwnie – piękno i szczegółowość odwzorowania aglomeracji tylko zachęca nas do podróżowania i zwiedzania dzielnic wirtualnego Hong-Kong’u.
Ale nie tylko wielkość świata przedstawionego daje się zauważyć jako nowość/usprawnienie w stosunku do części pierwszej. Ówczesny kryzys finansowy SEGI musiał się dość odbić na produkcjach „niebieskich”, i tak wersja PAL drugiej części „Shenmue” ma japoński dubbing z angielskimi napisami. IMO takie rozwiązanie jest jeszcze lepsze niż angielski dubbing w „Shenmue” , a to dlatego, iż głosy aktorów są wprost fenomalne, większość z postaci w S2 ma idealnie dopasowany voice-acting.shenmue_082602_37_640w

System poruszania się w grze też uległ nieco zmianie: na ekranie mamy 4 kolorowe „przyciski” odpowiadające tym na padzie od DC. Gdy pod danym przyciskiem kryje się jakaś czynność, na ekranie pojawia się mała ikonka informująca nas, co możemy nim w danej chwili wykonać (np. gdy przechodzimy koło jakiejś osoby, na czerwonym kolorze pojawia się mała ikonka ust). Na początku osobiście miałem trudności z przyzwyczajeniem się, że w „Shenmue 2” drzwi otwieramy za pomocą „X”, a nie tak jak to było w „Shenmue”, „A”.
Tutaj namiastka prawdziwego życia jest jeszcze bardziej odczuwalna za sprawą tego, iż liczba przechadzających się ludzi jest o wiele większa niż w „Shenmue”, a mijając ich słyszymy w tle rozmowy, okrzyki z oddali, etc. I tu, podobnie jak w „jedynce” każda z postaci różni się wyglądem, zachowaniem i oczywiście głosem.
shenmue_082602_60_640wGrafika, jak i silnik w grze zostały lekko poprawione w stosunku do części pierwszej – nadal jednak daje się zauważyć pojawiające się dosłownie z nikąd postacie, jednak nie jest to już tak frustrujące, jak w „Shenmue” – w drugiej części nie znajdziemy także kotów czy innych zwierzaczków, które miały zwyczaj wyskakiwać nam podczas biegu. Jeśli już jednak jesteśmy przy grafice, to ta prezentuje się bardzo ładnie – co prawda widząc takich ludzi jak Jimenez Garcia (arm wrestler, z którym mamy okazję spotkać się na początku gry) możemy się mimowolnie uśmiechnąć, spoglądając na jego – jak to ktoś kiedyś na jednym z for powiedział, mięśnie wyglądające jak modelowane łopatą. Mimo to gra zachwyca swym pięknem i naprawdę robi wrażenie.

Wszystkie opcje z pierwszej części dzieła Suzukiego zostały umieszczone w kontynuacji. Można nawet powiedzieć, że jest więcej i lepiej – w „Shenmue 2” spotkamy się z 2 nowymi portami starych tytułów Segi – OutRun’em oraz Afterburner’em II!!! Oprócz tego znajdziemy typowo zręcznościowe mini-gierki poznane wcześniej – Excite QTE 2, QTE Title, Darts 7, SEGA Neo Darts, etc. Wszystkie z nich prezentują się znakomicie i podobnie jak w „Shenmue I” potrafią wciągnąć na masę czasu. Dodatkowo możemy także podnosić przedmioty i oglądać je z praktycznie każdego profilu, robić zakupy w sklepie… – czyli wszystkie, proste, a zarazem robiące niesamowite wrażenie opcje z części pierwszej. Dodatkowo Yu Suzuki wzbogacił kontynuację o takie smaczki jak np. wyglądanie przez okno, możliwość chodzenia za innymi ludźmi, latanie, wystrzeliwanie hadouken’ów… zaraz, zaraz czy tylko ja widzę że 2 ostatnie, choć niezwykłe, kompletnie nie pasują do tego tytułu, psując jego klimat? Tak właśnie działa na nas ta gra – obecne pozycje przepełnione wodotryskami zredukowały u większości odbiorców skłonność do głębszego kontentowania się produkcją. Pisząc o jakiejś „magii” specjalnie pragnę zwrócić waszą uwagę na fakt, że teraz mamy co raz mniej okazji do obcowania z „głębszymi” szpilami, nierzadko z jakimś równie głębszym przekazem. A takie właśnie jest dzieło Am2.

shenmue2_screen007Oczywiście w „Shenmue II” nie brakuje walk – w tej części okazji do takowych będzie o wiele więcej niż w swojskiej Japonii – oprócz zwykłych zaczepek czy starania się wyciągnięcia jakichś informacji od przeciwnika za pomocą pięści, znajdziemy walki na pieniądze czy walki o zdobycie szacunku (kiedy np. mamy walczyć z najlepszymi fighter’ami, aby zauważył nas „łowca talentów”). Nie mogło zabraknąć także widowiskowych QTE, które tym razem zostało wzbogacone o nowy tryb. Polega on na tym, iz tym razem w trakcie np. ucieczki z Ren’em czy biegiem za Wong’iem akcja w pewnym momencie „zamarza”, a na ekranie wyświetla nam się schemat przycisków pad’a od DC i kombinacja, którą musimy szybko i sprawnie powtórzyć. Gdy to zrobimy, Ryo efektownie (nieczym Chuck Norris) uderza 2 typów z półobrotu, przeskakuje nad siatką, etc.

shenmue_100902_05_640wCo niektórzy może pamiętają świetne figurki gotcha-gotcha z „Shenmue I”. Tutaj możemy przenieść ukończony save z jedynki i gdy to uczynimy, Ryo wraz z przybyciem do HK posiada wszelkie zdobyte figurki, które udało nam się zebrać przechodząc poprzednią część gry, zachowane level’e ciosów i zaoszczędzone pieniądze. Co do figurek gotcha-gotcha, to tych w części drugiej jest znacznie więcej – doszły nowe automaty, które są bardzo sprytnie poukrywane. Dla wielu zbieranie mini-figurek będzie wielką frajdą. Tym razem nie martwcie się o powtórki – w „Shenmue II” możemy je sprzedać w lombardach (pawnshop’ach). Za limitowane komplety możemy dostać całkiem ciekawą sumkę, jednak odradzam takiego sposobu zarabiania. Gra oferuje nam tym razem o wiele więcej sposobów na zgarnięcie $. Możemy przenosić skrzynie, za które całkiem przyzwoicie płacą, sprzedawać figurki, zapalniczki lub… zabawić się w hazard. W końcu możemy obstawiać wynik rzuconych kości, zdać się na zwykły fart i zabawić się w „szczęśliwy rzut”, w którym rzucamy kulką w dół planszy i wiele innych!! Ponadto możemy siłować się za kasę na rękę, pokonywać przeciwników lub obstawać przy stanowisku w „Lucky Hit”. Na pewno każdy znajdzie odpowiadający mu sposób na zarobek, a tych  jak widać jest niemało.

s_screen013 Reasumując, przygodę w „Shenmue 2” trzeba po prostu przeżyć samemu. Jest ona jeszcze bardziej przesiąknięta niezwykłym mistycyzmem i kulturą wschodu niż część pierwsza. To pozycja obowiązkowa dla każdego posiadacza i fana DC, podobnie jak i dla miłośników niezwykłych zwrotów akcji itp. Na pewno każdy, kto skosztował poprzedniczki chciał się dowiedzieć, jak losy Ryo potoczyły się w Hong Kongu, dlatego czym prędzej nabywajcie ten tytuł. Ja sam powracam do „Shenmue 2” do dziś, za każdym podejściem odkrywając coś nowego. Taki już urok tej gry… szkoda tylko, że na następną część przyjdzie nam poczekać co najmniej z 8 lat…

10

Century Child

PS. Nie pisałem o wadach gry, gdyż takowe są w większości takie same jak w „Shenmue I”. Notabene jest ich mniej – tu wreszcie znalazła się możliwość przyspieszenia czasu, osobne save’y ważące mniej na naszej memorce, itp.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Niekończąca się opowieść… – Recenzja „Shenmue 2”

  1. Chętnie spróbowałby kiedyś Shenmue. Kto wie, może się za jakiś czas skuszę na zakup Deceka by pograć w to i trzeciego SF.

    I, jeśli mogę zauważyć, robisz trochę za dużo apostrofów 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s