Kill Bill – il fenomeno na 10 sposobów

g-641

O filmach słynnych reżyserów zwykle jest głośno jeszcze na długo przed ich premierą. Reżyserzy dzielą się jednak na ‘sławnych i sławniejszych’, do tych drugich z pewnością można zaliczyć Quentina Tarantino. Stworzył kultowe obrazy (i tworzy je do dzisiaj) nie dzięki wpływom artystycznych wizji prekursorów kinematografii a dlatego, że potrafi znaleźć w kinie niższej klasy coś więcej – to co sprawia , że ludzie mimo wszystko je oglądają. Kill Bill to fantastyczny hołd dla tych kiczowatych obrazów, mimo iż sam unika kiczu. Jest za to dziwny, bardzo… chcecie wysłać zawodowych zabójców na ślub innego zawodowego zabójcy? Jeżeli tak, to liczcie się z tym, że ofiara w końcu wybudzi się ze śpiączki, znajdzie was i oskalpuje. Wyjątkowo nakręcona vendetta.

003kbl_uma_thurman_073

Zrywająca ze swym zawodem bezimienna morderczyni postanawia ułożyć sobie normalne życie. Oczywiście plan się nie udaje co można zaobserwować już w pierwszej scenie, gdy tuż po masakrze w kościele, wielkoduszny i tytułowy zarazem, Bill strzela jej w głowę. Jakimś cudem pannie młodej udało się przeżyć, w końcu ‘niemożliwe nie istnieje’. Zapada w śpiączkę z której po 4 latach budzi się (i jakieś 10 minut później ma na swym koncie już dwa trupy) z oczywistym zamierzeniem: krwawej zemsty. Tworzy listę 5 osób odpowiedzialnych za jej cierpienie, a dwuczęściowy film Quentina pokazuje nam jak ich po kolei odhacza.

003kbl_julie_dreyfus_0043

Kino, którego przewodnim motywem jest zemsta zwykle ma prostą budowę fabularną, w przypadku Kill Bill’a nie mamy do czynienia z wyjątkiem… przynajmniej w pierwszej części. Podział obrazu na dwa epizody okazał się wyborem dość kontrowersyjnym ale summa summarum słusznym. Volume 1 to krwawe kino akcji, pełen czarno komediowych elementów, mocno inspirowane wschodem. Za to volume 2 już bliżej do amerykańskiej szkoły filmowej, jest tu więcej dialogów oraz mocniej skupiono się na zgłębieniu postaci bezimiennej (której imię z czasem oczywiście poznamy). Dzięki pierwszej ‘połowie’ możemy poznać uniwersum świata oferowanego przez Tarantino, zgłębić się w jego zależnościach, poznać jego kluczowe punkty i charakterystyczne motywy. Dwójka wydaje się wtedy być już czymś bardziej znajomym, dzięki temu tonuje akcję i nie musi już tyle tłumaczyć, śmiało skupiając się na najważniejszym – swej bohaterce, najniebezpieczniejszej kobiecie świata. Zdania są podzielone czy to był dobry ruch, osobiście jednak się… bardzo cieszę, że zamiast robić jeden 120 minutowy film i wyrzucić masę nakręconych scen, postanowiono dać ludziom dwa długie i ciekawe widowiska.

Ofiara rusza na polowanie i nic już nie jest takie samo. Istnieje przynajmniej 10 powodów dla których warto i trzeba znać ten film:

004kbt_uma_thurman_047

Rola Umy Thurman: z pewnością warto zobaczyć jak aktorka mająca tak niewiele wspólnego kinem walki (a latka lecą) daje sobie rade z rolą Czarnej Mamby, zabójcy idealnego. Udowodniła tu swój kunszt aktorski, sprawiając że nie można sobie wyobrazić na jej miejscu kogokolwiek innego. Trening miała konkretny: dwie sztuki walki wręcz, dwa style walki bronią białą, i bonusowo język japoński… ale czego się nie robi dla Quentina prawda? Wszystko opanowała, udowadniając ile potrafi. Szacunek. No i te jej jeansy…

Scena walki w klubie: pamiętna już, znana na całym świecie, masakra w Domu Błękitnych Liści w sercu Tokio, to z pewnością coś wyjątkowego dla każdego kinomana. Masowe odcinanie kończyn (Panna Młoda pozwoliła tym co przeżyli odejść, ale odcięte członki musieli zostawić – należały do niej), potężny motyw muzyczny towarzyszący O-Ren Isii, przemalowanie scenerii na czerwono, pojedynek z Gogo – lolitką władającą kulą na łańcuchu i kończące to wszystko starcie z O-Ren w cudownej, zimnej, pięknej, klasycznie japońskiej scenerii. Wszystko to w jednym chapterze. nie da się zapomnieć tych wydarzeń. Wyjątkowa rzecz.

bm_and_oren_ishii

Wstawka anime: dla niektórych widzów Kill Bill może być pierwsza okazją do zobaczenia poważnej, japońskiej animacji. Króciutki wycinek z młodości przyszłej królowej Yakuzy (i niedoszłej zabójczyni Panny Młodej) zrealizowany z podłym wręcz realizmem powinien otworzyć oczy ludziom uprzedzonym do ‘chińskich bajek’. Bardzo stylowe, dopracowane w każdym szczególiku urozmaicenie i tak już różnorodnego filmu. Pozwala ujrzeć mózg z perspektywy pocisku snajperskiego – mniam.

Odniesienia do popkultury: coś z czego słynie Tarantino musiało się znaleźć i w jego wymarzonym obrazie. Nagromadzenie smaczków jest ogromne. Od tak oczywistych rzeczy jak żółto-czarny strój Czarnej Mamby, pojawienie się Hattori Hanzo, czy zakonu białego Lotosu do reklam papierosów w tle czy melodii jaką gwiżdże Elle Driver.

oren_ishii_bloody_by_cazzingjix

Ludzie wokół filmu: takiej plejady jeszcze QT nie miał przy swym projekcie. Muzyka za którą odpowiada Robert Rodriguez i RZA, choreografia walk Yuen Wo Ping’a, udział legend filmów walki takich jak Sonny Chiba i David Carradine, do tego Darryl Hannah, Uma Thurman (także jako współautorka scenariusza), Lucy Liu, Vivica A. Fox, Michael Madsen, Chiaki Kuriyama… wszyscy oni wierzyli w wizję reżysera i starali się z całych sił go nie zawieść. Naprawdę widać to zaangażowanie.

Misz-Masz-turbo-Champloo: Kill Bill stanowi realizację pewnego marzenia. Każdy z nas z pewnością sam chciałby zrobić swój film i umieścić w nim swe ulubione elementy znane z kina. Cóż, niektórzy dostają taką szansę. Quentin dzięki Kill Bill’owi mógł nakręcić swój własny film kung-fu, swój własny western, swój własny film o zemście, swój własny film samurajski. Wszystko pełne umowności, i klimatu spajającego te pozornie nie pasujące do siebie elementy do kupy. Oryginalna, wiarygodna fikcja zastąpiła tu pogoń za realizmem. On się bawił kręcąc, my oglądając.

003kbl_uma_thurman_021

Ucieczka z trumny: scena dla której zdecydowanie warto sprawdzić część drugą. Możliwe, że się komuś ta umiejętność przyda… Wiele chorych akcji się widuje na ekranie ale tak groteskowego obrazu to ze świecą szukać. I tak już wściekła Uma, zostaje dodatkowo, maksymalnie podjudzona.

Bill: niezwykła postać, ukazana została wręcz mitycznie. Otoczony przez piękne, śmiertelnie groźne i niezależne kobiety, wciąż stoi ponad nimi. Potrafi wzbudzać w nich potężne uczucia wobec siebie. Stanowi jednocześnie cel do którego dążymy wraz z bohaterką. Ostatni, najważniejszy, najtrudniejszy. Mimo iż stosunkowo mało razy widzimy go w filmie, to odnosimy wrażenie jakby cały czas nam towarzyszył, będąc gdzieś ponad obserwowanymi wydarzeniami i czekając na ostatnie starcie, nie wątpiąc, że do niego dojdzie.

004kbt_david_carradine_008

Coś dla dorosłych: Nie da się ukryć, że to uczta dla starszego widza. O ile znam parę osób których tu niewiele rzeczy śmieszyło, tak dla mnie komedii w KB jest całkiem sporo. Owszem poczucie humoru jest skrzywione, mocno specyficzne ale jakże spuszczające wodę w mózgu! Wprost uwielbiam tą atmosferę – za pierwszym razem Kill Bill jest absolutnie nieprzewidywalny, z każdym kolejnym seansem nabiera coraz więcej walorów, dzięki naszej znajomości postaci. Prosta historia i szczątkowe portretu psychologiczne to jedno, ale forma ich ukazania to już zupełnie coś innego – górna półka.

Cytaty: Jak zwykle u Tarantino, dialogi zbijają z tropu i zapadają w pamięć. Od ‘Wiggle your big toe’ przez ‘Silly rabbit, trix are for kids’ aż do spotkania Panny Młodej z Billem i usłyszenia tego jak wyjaśnia całe tragiczne zajście sprzed 4 lat. Oczywiście większość populacji nie pamięta takich rzeczy i nie zwraca na nie uwagi, ale powinno się znaleźć sporo osób kwiczących z radości.

003kbl_lucy_liu_029

To 10 składowych sukcesu historii Kill Bill’a, jest to też 10 rzeczy za które tak mocno cenię ten obraz. Możliwe, że przerysowanie większości elementów niektórym nie przypadnie do gustu, możliwe że ktoś uzna, że jest zbyt krwawy ale pomimo to należy go docenić. Zresztą nawet ktoś kto go nie polubi, i obejrzy tylko raz powinien zapamiętać na zawszę parę scen i motywów muzycznych. Taką moc ma naprawdę niewiele filmów, warto się nimi umieć nacieszyć.

cascad

Reklamy

7 uwag do wpisu “Kill Bill – il fenomeno na 10 sposobów

  1. Z reguły filmy Tarrantina zyskują dobre opinie – i słusznie.
    Należy mu się wielki aplauz za wykreowanie stylu jaki prezentuje..
    Jego filmy albo się lubi – albo nienawidzi. (podobnie jak z CB)
    Pozdrawiam

  2. Tarantino, ach Tarantino. Uwielbiam go, kocham. Tak jak Franka Sinatrę w dziedzinie muzyki, jak Carlosa w piłce, jak Sendlerową za osobowość i ogół sfery życiowej, tak Quentina w kinematografii uwielbiam i podziwiam. Jego kino jest specyficzne do bólu, humor, klimat, stałe elementy przejawiające się w wielu filmach – wszystko to tworzy wokół niego świetną otoczkę. KB miażdży. Ścieżka dźwiękowa (jak w każdym jego filmie), gra aktorska ekipy, montaż, dialogi(PF bije wszystko na głowę), sceny..MEGA! A co jest najlepsze? To, że QT zawsze odwala kawał dobrej roboty. Poczynając od My friend’s birthday, przez PF, RD, FR, KB po G:DP (westernu jeszcze nie widziałam, więc nie wymieniam). Jak dla mnie bomba 🙂

  3. Powinieneś za ten koment dostać złotą trzcinkę!

    Quentin swoją drogą. Uma za to dla mnie jet aktorką pierwszej pułki. Raz śliczna, raz nie wiadomo co o niej pomyśleć.

    Ucieczka z trumny (strasznie fonetycznie blisko brzmi do „cascad” :P) wywarła wrażenie.
    Twarda baba! No i wydłubanie oka! Czysta miłość!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s