Assasin Creed = Wielki Zawód

ac1Assassin’s Creed… Tytuł głośny, tytuł reklamowany, tytuł oczekiwany… Tuż po wypuszczeniu pierwszych filmów z gry, rozpaliła ona umysły setek graczy. Jest to jedna z najbardziej wyczekiwanych w tym roku pozycji na next-geny. Prawdziwa marka i silna, wypracowana jeszcze przed premierą gry, licencja.

Konkurencja na polu tzw. skradanek, mimo że nieliczna, jest różnorodna i przede wszystkim – mocna. Mamy świetną, znaną z PC serię Thief (+ 3-cia część na Xa), konsolowe i kultowe Tenchu (o ninjasach w feudalnej Japonii), spadkobiercę duchowego tej serii w postaci Shinobido, Hitmana, serię MGS czy Splinter Cell. Czy jest wśród nich miejsce? Czy jest powód, żeby robić jeszcze jedną grę w tym gatunku? Grę niebezpiecznie inną, lecz zarazem podobną w założeniach? Otóż… nie. Nie ma miejsca na kolejną skradankę. Nawet z innymi założeniami, nawet osadzoną w innych klimatach. A Assassin’s Creed nie jest taką grą. Nie jest nawet pełnowartościową skradanką. Dostajemy niezwykły miks gatunkowy… ale o tym trochę później.

Z czym się je Assassyna?

Fabuła tej pozycji jest… skomplikowana. Nie mamy zamiaru psuć nikomu zabawy, więc ogólnikowo: rzecz dzieje się zarówno w przyszłości jak i przeszłości, dotyczy zabaw z genetyczną pamięcią oraz wielkich, złych korporacji. Jednak zasadniczą część rozgrywki spędzimy w skórze Altaira – zabójcy należącego do słynnego Zakonu Assassynów. Nasze zadanie jest proste – zabić dziewięciu wysoko postawionych ludzi (którzy swoją drogą, są postaciami historycznymi).

Assassin's Creed

W czasie gry wojażować będziemy po sporym kawałku Bliskiego Wschodu. Zwiedzimy wiele obszarów, w tym trzy wielkie miasta: Jerozolimę, Damaszek oraz Akkę. Miasta te są ogromne, świetnie zbudowane, pełne życia i niesamowicie klimatyczne. Każda z metropolii różni się stylem architektonicznym, ogólną kolorystyką, ubiorami mieszkańców i kilkoma innymi szczegółami. Jednak wszystkie są pełne ulic, dachów, są podzielone na dzielnice oraz zaludnione przez najróżniejsze postacie. Oczywiście, na początku nie mamy dostępu do wszystkich miast, czy też danych obszarów w każdym z nich. Jednak z czasem, kiedy możemy już między nimi podróżować (na koniu!), możemy doznać uczucia grania na zupełnie nowym niż dotychczas poziomie. Poznamy świetny, rozbudowany i przemyślany świata, który pokazuje jak mogą wyglądać pozycje na next-geny.

Czym jest Assassyn?

Gameplay opiera się na mieszance kilku elementów. Całość obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby (TPP), z niewielką możliwością zmiany kamery (np. w czasie walk). Aby wypełnić główną misję gry i stracić tych kilku nieszczęśników, musimy dokładnie poznać miasto, zdobyć informację oraz poczekać na odpowiedni moment do wykonania zlecenia. Brniemy w masie ludzi, bądź też skaczemy po dachach, odszukujemy punkty nawigacyjne i walczymy. Całość jest zróżnicowana, lecz szybko staje się monotonna. Nasz assassyn jest niesamowicie zwinny, szybki, potrafi wspinać się po ścianach, skakać na złamanie karku w stogi siana, walczyć z kilkoma wrogami naraz oraz ukrywać się. Rozgrywka opiera się na omijaniu strażników, wynajdywaniu odpowiednich punktów do nawigacji, przebieraniu się za mnicha (celem uniknięcia podejrzeń) i stosowaniu stealth killów.

Assassin's Creed

Jednak, żeby osiągnąć nasze cele, musimy często zdobywać informację oraz wykonywać zadania dla innych assasynów: zabić kogoś, ukraść coś, podsłuchać rozmowę… Boli w grze, że nie można rozmawiać prawie z żadną z postaci, a misje przyjmuje się w dziwaczny sposób. Podsłuchiwanie odbywa się w sposób debilny (trzeba znaleźć miejsce do siedzenia, żeby kogoś podsłuchać), kradzieże są proste, a ciche zabójstwa banalne. Ogólnie cała gra należy do w miarę łatwych – możliwości naszego zabójcy są ogromne, zaś przeciwnicy do bystrych nie należą… Z czasem zdobywamy coraz lepszy ekwipunek, nowe zdolności, zaś wrogowie robią się coraz bardziej podejrzliwi. Walki z grupami przeciwników są efektowne – polegają na kombinacjach ciosów, przechwytach i szybkich pchnięciach. Walki z konia już tak efektowne nie są – mimo to na pewno w ciekawy sposób urozmaicają rozgrywkę. Pościgi, które ruszają za nami po każdym zabójstwie, wywołują zastrzyk adrenaliny, a gubienie ogona jest na pewno jednym z najlepszych motywów w grze. Do tego dochodzą nam niesamowite akrobacje, błyskawiczne ucieczki w tłum, przesłuchania oraz dynamika niespotykana dotychczas dla tego typu akcji. Jednak… brak tego czegoś…

Jak wygląda Assassyn?

Muzyka i voice acting prezentują dobry poziom – klimatycznie, profesjonalnie, filmowo rzec można. Grafika jest świetna, dopracowana, mocarna. Ostre tekstury, oświetlenie w czasie rzeczywistym, wielowymiarowe cienie, mocne nasycenie kolorów, interakcja z otoczeniem… Jednak elementem masakrującym gałki oczne, jest animacja głównego bohatera – jedynie Uncharted na PS3 i nowy PoP może mu obecnie pod tym względem podskoczyć. Altair jest świetnie animowany, posiada tysiące ruchów, a patrzenie jak wykorzystuje najmniejsze nierówności budynków do swoich karkołomnych akrobacji, wywołuje szerokiego banana na twarzy. Ogólnie oprawa szokuje, czuć wręcz gorąco słońca, smród przechodniów i piasek pod stopami.

Assassin's Creed

Jeżeli dołożyć do tego banalne, ale miodne sterowanie, to mamy pozycję wybitnie rozrywkową, która może się okazać grą życia dla wielu graczy. Pozycja wysoko­budżetowa, klimatyczna jak niewiele obecnych gier, łatwa w obsłudze, lecz przyś­pie­szającą bicie serca. Jednak ma jedną wadę. A zwie się ona…

Pogrzeb Assassyna…

Monotonia… Wszystkie główne zadania posiadają podobny schemat – co prawda swoboda w wykonywaniu ich jest duża, jednak brakuje jakiegoś większego zagrożenia, czy logiki w działaniach wrogów. Do tego mamy masę upierdliwych bugów np. możemy zabijać kogoś od tyłu i szybko przebierać się w mnicha, a straże nie będą nawet podejrzewać gracza o zabójstwo. Misje dodatkowe nie należą do ciekawych – ot zbieranie flag, czy ratowanie mieszkańców… Do tego nie można praktycznie wchodzić do żadnych budynków, a samo ukrywanie się i stosowanie zabójstw z zaskoczenia nie jest nawet w jednej dziesiątej tak zabawne jak w Tenchu. O tym, że nie trzeba specjalnie kombinować, żeby wykonać każda misję, nawet nie wspominam… Na pewno niektórych to nie zrazi i przyjmą oni grę z otwartymi ramionami. Zresztą co tu dużo ukrywać – oceny dla gry są tak nierówne, że podobnych nie było od czasu Killer 7. Przewija się skala od 65% do 100%. To tylko świadczy, że obok gry nie można przejść obojętnie.

Smutna końcówka

Zapewne właśnie wyłania się wam obraz gry średniej. Jednak to nieprawda – pograć Altairem, wspinać się na budynki, uciekać przed strażnikami, wciągnąć się w ten niesamowity klimat, to coś naprawdę pięknego. Coś czego jeszcze nie było w takiej formie. W żadnej innej grze nie mamy tak zwinnego bohatera, w żadnej nie ma tak wspaniale żyjących miast… Walki, mimo że nie pierwszorzędne, to bawią, ciche zabójstwa są mocne, szybkość i finezja z jaką porusza się bohater wprawiają w osłupienie, a scenariusz bawi i zaskakuje. Tylko, że trzeba czekać na patche, na dodatkowe misje, na urozmaicenia, które zapewne będzie ofiarował sequel.

Assassin's Creed

W obecnej formie gra jest nieoszlifowana. Wystarczyłoby poprawić błędy, urozmaicić misje, podnieść poziom trudności i lekko skorygować system walki. Wystarczyłoby zaoferować klimat jaki miało tenchu. Wystarczyłoby sprytnie przedłużyc rozgrywkę. Wystarczyłoby tak niewiele, aby gra była wybitna. Tak to dla nas kolejna dobra, lecz niczym nie szokująca pozycja od Ubisfotu.

cook & megami

Reklamy

10 uwag do wpisu “Assasin Creed = Wielki Zawód

  1. Czy ja wiem, mnie AC zachwycił samym sposobem przedstawienia fabuły, możliwością podróżowania po mieście, której próżno szukać w innych tytułach. Nie twierdzę, że ta gra to Porsche, ale dobra Mazda RX-8. Gra warta polecenia, szczególnie, że teraz mocno staniała.

  2. Obiecywano himalaje, dostarczono pagórek z parku jordana – tak się da opisać tą grę. Dużo pisano, obiecywano, podniecano… a nie ma w niej nic, oprócz fajnie ruszającego się bohatera i 2 kawałków soundtracku fajnego. Dodajmy jeszcze milion bugów (zwiechy gry, niewidzialne ściany, zapętlanie postaci, długo mógłbym wymieniać). Wygląda to tak jakby AC wyszedł tylko i wyłącznie po to, aby panowie z montrealu mieli w miarę gotowy silnik ruchów postaci dla POPa. Odnośnie fabuły… a gdzie ona? Jeśli całą „fabułę” poznajemy + domyślamy się po pierwszych 10 minutach, a po 60 już jesteśmy jej prawie pewni – to pytam ponowie, gdzie ta fabuła? -.-; Dorzućmy jeszcze zakończenie w momencie kiedy gra powinna się właśnie rozkręcić oraz rozwalenie idei wolności przez dowalenie magicznych ścian ograniczającyh to gdzie i jak się przemieszczamy (oh ah ta wolność…). Gra zabita przez hype, i nie umiejętność ekipy sprostaniu oczekiwaniom… Tyle. //Warto dodać że piszę to jako osoba bardzo ciesząca się na tą grę i nabyłem ją w dniu premiery… Natychmiast odsprzedałem, tak strasznie zawiodła…

    PS: Skutecznie uprzedzacie mnie z każdym tematem który sam ostatnio mam ochotę poruszyć, POP/AC/LR itp itd… 😉

  3. Mi brakowało właśnie tej adrenaliny. Altair to rambo w kapturze. Obija ciosy pięciu wrogów na raz, a pościgi gubi po skręceniu w uliczkę, ewentualnie wejściu na dach. Nigdy nie czułem jakiegoś nadzwyczajnego dreszczu emocji. W grze ginął tylko z powodu źle wymierzonych skoków. Ani razu nie zabił mnie żaden strażnik. Jak już opanujemy kontrę i rzut + sztylet to nie ma mocnych. Mogłoby być idealnie ale i tak podobało mi się samo skakanie.

  4. Sztucznie przedluzac koncowke w grze, ktora jest schematyczna i nudna? No prosze, tam potrzebna jest odmiana i zroznicowanie, a nie dodanie kolejnych 3 misji z tym samym. Krojsta ma racje… Gra jest latwa , a umiera sie z nudow.

  5. Zależy co kto lubi. Mnie gra zachwyciła, bo lubię się bawić. Skoki, wspinaczka, pościgi, jazda konna, walki na miecze… To jest zabawa, gra na rozluźnienie, poszalenie. Do tego jest moim zdaniem idealna i nie ma lepszej 😛

  6. Marcin-ja uważam ze AC właśnie do gry pokroju „Porshe” należy! Wiadomo że zawsze znajdzie się parę nie dociągnięć ale przecież dzisiejsze Porshe też takie mają! Druga część AC na pewno będzie lepsza/ poprawiona tak samo jak pierwsze Porshe nie było wolne o wad. Co do Ciebie „KTOSO” (PRZEPRASZAM ZA OBRAZĘ) ale jesteś IDIOTĄ!!!! Każdy z minusów jaki wymieniłeś potrafiłbym zbić jednym zdaniem . Nie wiem jak można nazwać fabułę AC banalną- jesteś żałosny-pseudo graczu!-właśnie fabuła jest w tej grze najlepsza bo w dużej części jest oparta na faktach! Po 10 minutach pajacu to miałeś szanse zdjąć folię z pudełka od gry (o ile takową masz). Ja przed chwilą przeszedłem grę 2 raz i muszę powiedzieć że dopiero teraz zdołałem przeczytać informacje z laptopa w sali konferencyjnej (o ile wiesz w ogóle o co mi chodzi). Co do samej recenzji słaba widać że autor szybko przeszedł grę w ogóle się w nią nie wczuwając. Szkoda jego strata- dla mnie gra przełamująca granice- fabułą, grywalnością czy grafiką która w moim zdaniem jest lepsza od Crysisa czy „Stalkera C.S.” Jedna z najlepszych gier jakie grałem-dla mnie osobiście pokroju Starcraft’a czy Diablo, gra która w rok po premierze jest legendą… …nawet przy swoich nie dociągnięciach…

  7. @Andrzej: zapominasz, że każdy ma prawo do własnego zdania 🙂 Jemu gra się nie podobała i powiedział dlaczego. Fakt, że gra ma wiele niedociągnięć, które niektórym bardzo przeszkadzają, a innym w ogóle. Warto w nią zagrać moim zdaniem, ale nie da się nikogo zmusić na siłę.

  8. Mam tylko jedno zastrzerzenie. Skoro wam się nie podoba, to po cholere jasną w to gracie. Idżcie sobie w Raymana pograć a nie narzekacie. Samo to, że gra jest na faktach mnie zaciekawia, a ja lubie tematy Asasynów i templariuszy. Nara

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s