Uratujmy trójwymiarowe mordobicia

btk11

Dead or Alive 4 jako gra mająca pokazać moc nowej generacji konsol mocno zawiodło. Soul Calibur z szanowanej marki uciekł w wielkocyckowy festiwal gwiezdnych wojen. Tekken 6 potwierdza tylko, że fuzja Namco z Bandai, nie zaowocowała podniesieniem jakości ich produktów. Virtua Fighter trwa w swym bezpiecznym bagienku, do którego bez książki z rozpisaną strategią gry strach podejść. Mortal Kombat się nie liczy, woli bić się z Batmanem. Prężny, flagowy wręcz dla konsol, gatunek trójwymiarowych mordobić podupadł. Zapadła nad nim wyjątkowo ciemna noc a świt jak nie nadchodził, tak nie nadchodzi. Czego tak naprawdę potrzeba by odwrócić tą sytuację?

btj2Nowa marka, nowy scenariusz: Wiem, to dość pobożne życzenie ale marzy mi się żeby któryś z uznanych developerów odrzucił na bok plany robienia kolejnej części swego tasiemca na rzecz promocji czegoś absolutnie nowego. Wokół każdej serii jaką przywołałem we wstępie narosła masa haterów, przewinęły się przez nie dzikie rozwiązania, fabuła pieprzy się z każdym kolejnym epizodem a wojownicy stają się coraz mniej wyraźni. Zaczęcie czegoś od nowa pozwoliłoby to wszystko poukładać i wprowadzić na rynek tytuł który nie ma już w dniu premiery paru milionów anty fanów.

Wykorzystanie mocy konsol: Zastanówmy się przez chwilę jakie wrażenie robiło VF podczas swej premiery na przypadkowych widzach. Jakie robił Tekken 3, jakie Soul Calibur, jakie Mortal Kombat (wiem, to była wtedy bitka 2D, ale…) a co się stało gdy premiery doczekało się czwarte Dead or Alive. Różnica jest gigantyczna, swego czasu ludzie zabijali się by tylko zdobyć pieniądze na sprzęt zdolny odpalić hity Namco i Segi, w tej chwili jest to mało prawdopodobne. Brak pozycji przełomowych wizualnie, nikt nie mówi o nowej jakości. Jedynie VF5 nie oberwało za grafikę i prezentowało się naprawdę godnie. Mimo wszystko ciężko nie wymagać czegoś więcej. Patrząc na tytuły pokroju GTA4, Killzone 2 i Gears of War, które prezentują na ekranie niemały rozgardiasz, dynamikę, świetną architekturę i animowane elementy ciężko nie odnieść wrażenia, że developerzy to okropne lenie. Jakim cudem tamte gry mogą tak cudnie śmigać a gdy potrzeba wrzucić dwie dopracowane postaci i małą arenę to już się nie da? Otóż proszę państwa da się, i gdyby naprawdę ktoś rzetelnie wziął się za wymodelowanie wojowników, wrzucenie na nich przeróżnych efektów (pot, mimika, różne struktury materiałów etc.) i postawienia ich na eleganckiej planszy z rozległym tłem to byłby to kosmos biorąc pod uwagę moc PS3 i X360.

Fighterzy: Podstawowy element bijatyki, który na moje oko od paru lat przestał być btk3podstawowym. Teraz jest moda na Jinpachiego uciekającego z piwnicy, baletnice, 18latków z przedramieniem większym od głowy, panny o średnicy cyca większej od uda i wcinającego pączki Tekkenowego Boba. Nie jest dobrze, za dużo w tym wszystkim ideologii, czy naprawdę nie można zrobić zwykłego turnieju o wielkie pieniądze i sławę, i przedstawić motywów poszczególnych jego uczestników, którzy chcą go wygrać? Byłoby to wysoce satysfakcjonujące i jeżeli scenarzyści by się postarali to stworzyliby nadzwyczajne postaci. Prostota w tym przypadku jest wskazana. Zawsze byłoby to fajniejsze niż wrzucający się do wulkanu ród Mishima, wręcz nie-fabularne VF czy tajno-nindżowsko-lateksowe DoA.

btk4Zamiast bandy wykolejeńców chciałbym zobaczyć na ekranie grupę ludzi o stalowych piszczelach, zahartowanych w bojach. 18stu ładnie zbalansowanych zawodników to byłaby optymalna liczba, jest przecież tyle styli walki które można przenieść na grę (łapy precz od dublowania postaci). Ktoś mógłby zrobić nareszcie zrobić to w miarę wiarygodnie. Dlaczego ciągle murzyni mają walczyć Muay-Thai? Tak ciężko dać w ich miejsce niewysokiego tajlandczyka? A dla odmiany Jet-kune-do by walczył jakiś wysoki, potężny Norweg – po co komu kolejny klon Bruce’a Lee. I tak dalej, i tym podobne, etc. Samych Form kung fu także jest tyle, że zamiast dać nam kolejną postać przeskakującą między siedmioma postawami można zaprojektować paru fighterów skupiających się na konkretnym stylu. Klasyczne karate, Tae Kwon do, Capoeira, pijany mistrz, zapasy, wszystkie te sztuki pojawiają się od dawna ale postaci które się nimi posługują są do siebie strasznie podobne. Przecież świat się rozrasta czemu by ich jakoś sprytnie nie przemieszać?

Dodatkowe tryby: Dopracowanie gry tak by oferowała coś więcej niż versus, story mode, team battle, time attack, arcade i practice jest wręcz konieczne. Tryby ‘przygodowe’ są już praktycznie standardem dzięki Soul Caliburowi i Kumite z VF, ale to ciągle za mało. Z niewiadomych przyczyn walki Tagowe, które są przecież tak rajcowne (i mogą zapewnić zabawę czterem graczom naraz) ciągle są traktowane po macoszemu. Tryb practice również nie wszędzie jest należycie eksponowany, a należy pamiętać, że jak ktoś w niego wchodzi to ma nadzieję się czegoś konkretnego nauczyć. Maksymalne rozbudowanie go powinno być niejako obowiązkiem developera. Z mini grami jest identycznie, przecież kręgle z TTT czy siatkówka z T3 to była rewelacja w chwili gdy się miało na chacie ludzi niezbyt obytymi z padem. Dodanie kilku takich ‘giereczek’ znacznie by podbiło czas spędzony z tytułem, zrobienie jakiegoś kolejnego klona tetrisa czy bombermana to nie jest niemożliwy wysiłek. Trójwymiarowe Mortale na tym polu bezsprzecznie prowadzą, oferując masę pierdółek tak bardzo przyjemnych, że aż żal, że są w gruncie rzeczy tak słabymi bijatykami.

Swaye: Czyli na polski ‘wychylenia ciała’, rzecz którą poznaliśmy dzięki maksymalnie btk5przesadzonemu Steve’owi Fox’owi w Tekkenie 4. Aż dziw bierze, że ciągle jest on jedyną postacią która w takim stopniu korzysta z owego wynalazku. Przecież tak jak standardem w bijatykach jest to, że zawodnicy mają do dyspozycji cios ręką, nogą, rzut i blok, tak owe Swaye też powinny wejść na stałe w gatunek. Dajmy na to, że ‘główne’ cztery przyciski na padzie są odpowiedzialne za podstawowe akcje a spusty byłyby odpowiedzialne za balans tułowia i nóg (pozostają wtedy jeszcze dwa przyciski do ‘zaprogramowania’), strasznie ciekawie by wyglądały potyczki gdyby każdy zawodnik miał taki wachlarz ruchów. Chodzi przecież o sztuki walki i oczywistym jest że nie tylko bokser potrzebuje się ruszać całym ciałem przy wyprowadzaniu uderzeń. Jeżeli gra nie byłaby przesadnie szybka (bolączka ostatnich fighterów) oraz pozbawiona bajkowej grawitacji, to myślę, że takie rozwiązanie byłoby strzałem w dziesiątkę. Znacznie rozszerzyłoby to ilość dostępnych zmyłek i zwyczajnie ciekawie by się tak wyprowadzało ciosy typkiem prezentującym Capoeirę (autentycznie by trzeba było go rozbujać) czy ‘lekkie’ Tae Kwon Do.

Zobaczyć wszystkie te elementy w jednej grze byłoby naprawdę czymś, a przy dopracowanym trybie online (to już konieczność) mielibyśmy może nowego kolosa, który pogodzi wyznawców dotychczasowych wielkich serii. Oczywiście bez dopracowanego balansu postaci, ich ciosów i animacji wszystkie te zalety nie będą wiele warte, ale pomarzyć zawsze można. Czekajmy, czekajmy… każdy gatunek ma swoje wzloty i upadki, oby bijatyki 3d też powstały. Stop kangurom, pandom, cyborgom, lolitkom, dziadkom, mutantom, bishonenom – developerzy dajcie nam grę walki. Oby była piękna i dopracowana. Ave.

cascad

Advertisements

8 uwag do wpisu “Uratujmy trójwymiarowe mordobicia

  1. Przez ciebie mam ochotę na dobrego fightera… chyba odpalę sobie T3, a potem pokręgluję i potaguję w TTT.

    Trudno sie nie zgodzić z całym wpisem- bijatyki, po prostu, tak juz dostały po mordach, że siedzą w swoich narożnikach i cośtam sapią.
    Ech, gdzie ta potęga, no gdzie? :/

  2. ja tam jednak ciągle wierzę w tekkena 6, okres świetności bijatyk mija, ale mimo wszystko aż tak bym nie dramatyzował; tk6 już teraz wygląda znośnie, dev ma rok na dopracowanie szczegółów, grafiki; mam nadzieje że nie zmarnuje tych niecałych 12 miesięcy;
    co do grafiki to identyczna sytuacja tyczy gier sportowych, czemu PES wygląda jak podciągnięty pod HD silnik z PS2, skoro są gry, gdzie duża większa liczba przeciwników przy dużo większej zadymie jest lepiej dopracowana;
    wg casad’a receptą jest porzucenie starych marek i stworzenie nowej jakości, bardziej prawdopodobne jest jednak pojawienie się zupełnie nowej serii od developera po którym nikt by się nie spodziewał takiej decyzji; tak jak skate od EA wyciął skostniałego, a kultowego kiedyś tonego hawka; wcale bym się nie zdziwił gdyby tekken został zdetronizowany przez nowoczesną i piękną bijatykę od np. ubisoftu ( ubi mistrzowsko animuje swoje postacie – AC, POP, SC – nie wyobrażam sobie j nawet jak zajebiście by mogła wyglądać bijatyka spod ich skrzydeł );

  3. MKvsDCU ma wychylenia w Klose Kombat. 🙂

    Ogólnie to pominąłeś ważny problem: target. Kiedyś mordobicia były personifikacją automatów. Póki istniały gralnie, istniały mordobicia. Dziś, w dobie konsol i online, mordobicia nie mają już miejsca bytu w panteonie gatunków-gwiazd. Granie online to nie to samo co ocieranie się łokciem o łobuza z osiedla i pranie mu dupska na automatach. A skoro to nie to samo, to i mniej osób takie gry przyciągają. A im mniej osób tym mniejsza szansa, że znajdą się na grę pieniądze.

    Na pocieszenie: krążą ploty o Killer Instinct a Tomonobu Itagaki odwiedził po odejściu z Tecmo odwiedził Redmond. Więc kto wie… ;]

  4. Niedługo po premieże nowego Mortala i SC4, przed premierą Tekkena 6 piszesz, że nie ma miejsca na bijatyki…. Ryan te gry kochają tłumy i zawsze będą się podobać, o ich target nie ma się co martwić. Trafiają i do casuali, i do nowych w temacie i do starych hardkorowców.
    To jest kwintesencja konsolowej zabawy, dwa pady, wymyślni wojownicy, zacięte pojedynki, wyraźne robienie pospępów wraz z czasem spędzonym przed telewizorem.

    To nie moda na nabiajnie fragów online je nieco usunęła na bok, tylko ich poziom. Teraz naprawdę brak tak potęznych ciosów jak niegdyś Teeken 3, Soul Calibur, Soul Blade, Dead or Alive 3… mega-wypasiony, rzetelnie zrobiony fighter napewno by odbił się szerokim echem i w branży i w sklepach.

  5. No tak, a powstający UFC? Def Jam:FFNY? Ta gra na PS2 o Kyokushinowcach? Jest kilka oryginalnych i niezwykłych tytułów, skoncentrowałeś się wyłącznie na najbardziej znanych seriach. IMHO gatunek nie umiera, ale wiodą w nim prym tasiemce o których wspomniałeś.
    Może nas, fanów tych gier jest za mało by stworzyć coś naprawdę ryzykownego? A wiadomo, że Tekkena czy DoA stary fan sprawdzi choćby z ciekawości.

  6. Zobaczymy jak się sprzeda Tekken. SC4 to KISS z dodanym mordobiciem (j/k) a Mortal sprzedaje się dobrze głównie dzięki licencji DC (wejdź online, popytaj ludzi skąd się wywodzą). Poza tym mechanika walki MKvsDCU jest dwuwymiarowa (podobnie do nowego SF).

    Porównaj to do 1995, gdzie miałeś VF, Tekken, BA: Toshinden, War Gods, Fighting Vipers i kilka mniejszych. A to tylko jeden rok. Między 95 a 98 wyszło w sumie ze 20-30 trójwymiarowych mordobić (a do tego naprawdę sporo mordoklepek 2D).

    Nowy UFC – zgoda, osobiście wiążę z grą wielkie nadzieje. Tyle że my wciąż mówimy o powiedzmy 5 grach na przestrzeni 2 lat. Nawet nie ma co porównywać popularności gatunku dzisiaj do drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych.

    Przy okazji – ostatni podcast Majora Nelsona zawiera 15-minutowy wywiad z Edem Boonem. Całkiem przyjemny, polecam. 🙂

  7. Battle Arena Toshinden, War Gods, Fighting Vipers i to o tych robotach „Ad… coś tam” pamiętam. Faktycznie świetne gry, no i faktycznie to był przełom XX/XXIwiek, nie uważam jednak by gatunek umierał.
    Wg mnie tytułów wychodzi tyle samo z tym jednak, że nie są oryginalne jak kiedyś. Jak nie patrzeć to postacie z Toshinden mamy w SC vide ten gość z 2h mieczem i w pełnej płytówce, jakaś cyrkowa laska tylko nie pamiętam czy z tonfami, czy sztyletami. Tekken to zawsze Tekken, DoA proponowało chociaż wielopoziomowe plansze co było całkiem zabawne (choć wcześniej już MK3) to miało. Brakuje pomysłów, takich choćby jak z Vipers czy Rival Schools- jakichś crossoverów pomysłów i czegoś zupełnie świeżego tak jak napisano w arcie.
    Nowych postaci, nowego systemu, zupełnie innego klimatu.
    Póki co to gry jak Rocky, czy Fight Club z PS2 to dla mnie nieporozumienie. Szkoda bo podstawa fajna.
    No ale w zasadzie co można zaimplementować w bijatykę? Barierki, łamiące drzewa, sypiące posągi, schody, stoły, kilka poziomów, inne tło, muzykę, no i postacie. Ale style walki zawsze będą te same, nie oszukujmy się ale od Chińskiego boksu i antycznych zapasów do dziś chyba wszystko odkryto.
    Dlatego zawsze będziemy narzekać, że te same mordy i te same kopnięcia.

    BTW mały Taj, kopiący okrężnie był w Fight for New York :]

  8. „Wg mnie tytułów wychodzi tyle samo z tym jednak, że nie są oryginalne jak kiedyś.”
    Absolutnie nie. Tytułów jest nie tylko mniej, ale i są to w większości pozycje „bezpieczne”. Zgadzam się, że brakuje bardziej wyczesanych, niepoważnych fighterów, czegoś jak Rival Schools czy Last Bronx. Jedynym niepoważnym fighterem na rynku jest Smash. Gdzie jest Power Stone? Dlaczego nie powstają nowe bajkowe fightery?

    Dlatego tak bardzo podoba mi się MKvsDCU: to przyjemna mordoklepka. Nie ma problemu, żeby odpalić ją na imprezie, potaciami steruje się łatwo a wchodzące ciosy sprawiają wielką frajdę.

    Miłośnikiem crossoverów z kolei nie jestem, ale każdemu powinno być po równo, więc czemu nie Marvel vs. SF? (zresztą co ja mówię, przecież nowe MK jest crossoverem!)

    A co można zaimplementować w bijatyce? Od groma rzeczy! Przecież walka uliczna może opierać się nie tylko na HP ale i na street-cred. Pamiętasz Blood Sport, jak Bolo Yeung pchnął w Van Damme sędzią? Nic nie stoi na przeszkodzie wchodzenia w interakcje z widownią. Pchasz ziomka w przeciwnika i jak kopnie niewinnego to traci street-cred. Albo jak upadasz przy widowni i stoją tam ziomale, których nie lubisz to i od nich zarobisz kopniaka. Albo jak wstaniesz – pchną Cię.

    Wreszcie system walki nie musi być oparty na sztywnych frejmach. Można przenieść dokładność wykręconego na gałce ciosu na jego prędkość i/lub siłę. Albo moc ciosu może być losowa z przedziału a nie stała (tak jak np. w Warcraft jednostki zadają zmienne obrażenia podczas gdy większość RTSów używała stałych wartości pod każdą jednostkę). W przypadku walk na bronie ruch broni może być w 100% kontrolowany przez analogi. Możliwości jest baaardzo wiele.

    Tyle że, powtarzam, ludzie nie grają w mordobicia. SC się sprzedał, bo to gra w ubieranie postaci. 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s