The World Ends With You [NDS]

wewy-box

Shibuya to specyficzne miejsce na świecie, dzielnica Tokio w której słowo ‘moda’ nabiera nowego znaczenia. Młodzi japończycy jakby w chęci ucieczki jak najdalej od swych szkolnych uniformów sięgają po fantazyjne, kosmiczne wręcz ubrania, o designie poza zasięgiem heteroseksualnych mężczyzn. Jak się okazuje, taka okolica może stanowić idealne miejsce dla RPGa. Powszechnie nie lubiany Nomura, pokazał, że czas spędza nie tylko przy miętoleniu serii Final Fantasy ale i przy projektowaniu nowatorskich gier. Japoński role play bez mieczy, tarcz i pancerzy? Bez systemu profesji? Bez walki z podziałem na tury? Napiszę od razu: udało się.

event

W towarzystwie nowoczesnej, mocno popowej muzyki przejmujemy kontrolę nad apatyczno -nieprzyjaznym, zamkniętym w sobie nastolatkiem imieniem Neku. Jego losy wiążą się natychmiastowo z (a jakże) żywiołową, optymistyczną, dziewczyną-iskierką o dźwięcznym imieniu Shiki. Dochodzi też do pierwszej walki z wyskakującymi znikąd zwierzęcymi demonami. Wraz z kolejnymi minutami dowiemy się konkretnie, czemu nasza towarzyszka gada wciąż o jakiejś misji, przechodzący obok ludzie nas nie zauważają a tajemniczy goście w czerwonym i czarnych kapturach blokują większość przejść. Okazuje się bowiem, że jesteśmy częścią wielkiej gry. Siedmiodniowej rozgrywki polegającej na wykonywaniu narzuconych przez Mistrza zadań. Gracze, którzy polegną po drodze zostaną skasowani na stałe, każdy zawodnik musi też mieć partnera, który pomoże mu w walce z demonami (zwanymi tu ‘Noise’), bez tego wsparcia nie mają szans.

1ssss

Neku, jak przystało na bohatera RPG nic nie pamięta, i wraz z postępami w wykonywanych zadaniach możemy odkryć jego przeszłość. Poza tym poznamy też dokładniej zasady całego bałaganu w jakim bierzemy udział (czy swoistej ‘grze w grze’). TWEWY na początku potrafi wprawić w lekkie zakłopotanie ilością zasad jakimi się rządzi. Owszem, wszystko jest skrupulatnie przedstawione ale ilość specyficznych terminów i instrukcji ich działania po prostu miesza się w głowie. Całe szczęście wraz z praktyką każdy dojdzie do nich samemu, bez większych kłopotów – troszkę eksperymentów i wszystko okazuje się bardzo intuicyjne. Główną atrakcje stanowi zabawa w kolekcjonera i walka, tu dostajemy naprawdę smaczne danie.

2ssss

Trendy i style są wszechobecne w cyfrowej Shibuyi podzielonej na mniejsze miejscówki pełne sklepów i charakterystycznych spotów. Zamiast pancerzy i innych typowych dla gier akcesoriów siła naszych postaci zależna jest od ubrań i spinek jakie noszą. Każdy ciuszek ma wpływ na statystyki bohaterów, a na statystyki ciuszków wpływa to czy znajdujemy się akurat w miejscu w którym dana firma uważana jest za objaw wizjonerstwa czy za największy obciach. Dodatkowo mamy też współczynnik odwagi, od którego zależy co możemy ubrać, bo o ile na zwykły tiszert może się zdobyć każdy, tak już do przywdziania kostiumu japońskiej kawaii neo lolitki potrzeba więcej jaj. Autorzy przygotowali naprawdę imponującą liczbę akcesoriów, które tylko czekają na nas w sklepach do który nie wystarczy wejść z pieniędzmi. O tym co możemy kupić decyduje to co na sobie nosimy (!), czy sprzedawca nas lubi (mamy wskaźnik przyjaźni do nabicia) i czy mamy przy sobie inne przedmioty. Skompletowanie najsilniejszych gadżetów wymaga naprawdę niezłej gimnastyki. System tych wszystkich zależności udało się opracować na tyle dokładnie, że bardzo przyjemnie się z niego korzysta i z własnej woli odbija na parę chwil od głównego wątku by spełnić warunki dzięki którym będzie można wypróbować dany przedmiot.
Warto wrócić jednak do tematu spinek bo to one pełnią tu najważniejszą rolę, najłatwiej je porównać do systemu materii z Final Fantasy 7. Mamy ograniczoną liczbę slotów, wkładamy w nie spinki i w trakcie walki uwalniamy z nich czary. Brzmi dość oklepanie ale do dyspozycji mamy przecież konsolę o dwóch ekranach! Na dolnym rządzi Neku, na górnym jego partner. W początkowej fazie zabawy podział ten sprawia wrażenie strasznie chaotycznego gdyż walkę na dolnym wyświetlaczu prowadzimy przy pomocy stylusa a na górnym przyciskami kierunkowymi. Takie rozdzielenie uwagi sprawia sporo problemów, całe szczęście możemy ze spokojem odrzucić to co się dzieje u góry i skupić się tylko na rysowaniu szlaków po touchscreenie. Kreśląc zygzaki, kółka, linie, wywołamy przeróżne moce zadające obrażenia przeciwnikom, pamiętając jednocześnie o uciekaniu przed zasięgiem ich ataków. Każda spinka ma swoje statystyki i przypisany jej ‘wzór’ który należy stworzyć na ekranie dotykowym by uwolnić jej magiczną moc. Bardzo, bardzo rajcowna rzecz wymagająca dość dużego zorientowania w sytuacji i ciągłej kontroli ‘naładowania’ naszych czarów. Ich regeneracja, siła, poziom, sposób działania, wszystko jest do wglądu w dowolnym momencie. Oczywiście nie zabrakło urozmaiceń w postaci zależności między sytuacją na obu wyświetlaczach czy atakach specjalnych.

the-world-ends-with-you-20080408050352939

W razie jakichkolwiek problemów w menu można znaleźć tutoriale i przełącznik stopnia trudności gry, a nawet levelu naszych postaci! Tak, możemy go regulować według woli, co ma wpływ na przedmioty i premie zyskiwane w potyczkach (te mają oczywisty wpływ na to co możemy kupić w sklepach). Całość zazębia się w obraz wyróżniającej się pod względem gameplayu pozycji, zarówno dla hardkorowców jak i dla graczy którzy chcą się nią po prostu pobawić. Klimat nowoczesnej, wykręconej, pełnej młodych ludzi dzielnicy jest czymś do tej pory w cyfrowym świecie niespotykanym. Neku posiada specjalną spinkę będącą znakiem, że bierze udział w grze. Dzięki niej przy przemierzaniu świata może skanować umysły przechodniów. Przeczytamy tu o ich problemach, radościach, troskach a niektórym nawet pomożemy. Smaczków ukryto dość sporo i całość sprawia wrażenie jak najbardziej spójnego świata, ze swoimi idolami, kultowymi miejscami, mitologią. Przy skanowaniu widzimy też demony krążące w okolicy i jeżeli tylko chcemy przystępujemy do walki z nimi – żadnych losowych, upierdliwych i nieskończonych starć. Najzwyczajniej zwiedzamy, wykonujemy misje i poznajemy całą gamę postaci uwikłanych w tą samą intrygę.

Liczba dialogów nie męczy, rozterek wewnętrznych bohaterów także za dużo nie uświadczymy… po odpowiednim zorientowaniu się w mechanice TWEWY same przechadzki po kolejnych ulicach sprawiają wielką przyjemność. Tak wielką, że nim się zorientujemy znamy plan Shibuyi na pamięć i mamy w niej już swoje ulubione miejsca. Ogromny wpływ ma na to znakomita oprawa dźwiękowa i komiksowa forma ukazania ważnych dla fabuły wydarzeń. O ile sytuacja na dolnym ekranie jest dość rozpikselowana, tak na górnym rządzą świetnej jakości sprite’y i przenikające się ‘dymki’ z dialogami postaci. Dochodzi nawet do konkretnych zwrotów fabularnych pozwalających zmienić spojrzenie na cały scenariusz. Najważniejsze jest to uczucie chęci sprawdzania kolejnych czarów, kolekcjonowania przedmiotów, podnoszenia statystyk, zawierania przyjaźni, męczenia mini gry w kapsle ( tak ją można najprościej określić), całość jest tak plastyczna i przyjemna, że losy Shiki i Neku na długo pozostają w pamięci.

twewy1us9

Produkt Square Enix to jedna z tych gier, których koncept wypada tak świetnie na przenośnej platformie, że ciężko jest sobie wyobrazić jej konwersje na duże konsole. Naprawdę godne przeniesienie ideii The World Ends With You wymagałoby bardzo zdolnego developera, mającego spory zapas czasu oraz bardzo dużo pieniędzy. Zresztą wtedy trzeba by było wyrzucić walkę z pomocą rysowania magicznych wzorów, co mimo iż strasznie nadweręża touchscreen (oj, przy większych zadymach to się nieźle trzeba ‘namazać’) to jest zwyczajnie świetne. Każdy fan przenośnej maszyny Nintendo dostał nareszcie mocno oryginalnego i rozbudowanego RPGa, którego mogą mu pozazdrościć wszystkie inne platformy. Oczywiście niecodzienny klimat nie każdemu musi przypaść do gustu, ale w ogólnym rozrachunku stanowi niesamowity plus. Warto popastwić się nad DSem, zapraszam do Shibuyi.

9

cascad

Reklamy

6 uwag do wpisu “The World Ends With You [NDS]

  1. Ta gra była ostatecznym impulsem przez którego nabyłem NDS, i muszę powiedzieć, ma w sobie to coś 🙂 Gameplay jest świetny a klimat jest nietypowy i trzymany na dobrym poziomie przez całą grę. No i był to pierwszy RPG od dawna dawna w którym nie mówiłem „o nie, znowu walka…..”, ba, sam szukałem noise do rozwalania innymi słowy, gameplay jest miodny 😉 Polecam posiadaczom DSów. PS: Niestety zakończenie mi się średnio podobało, mogło być ciekawsze jakieś :~

  2. Przynajmniej zgrabnie i do przełknięcia wytłumaczyli dlaczego Neku stracił pamięć 😉

    Mimo, że niezbyt lubię erpegi, to TŁEŁI jest dla mnie jedną z najlepszych pozycji na DSie. Mieć tę konsolę i nie zagrać zasługuje na karę.

  3. Pingback: Czemu Nintendo DS przewyższa PSP? Bo jest… słabsze. « Peace Grenade

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s