Piękność w Opałach/Kráska v Nesnázích [2006]

2aewyq

Lubicie czeskie kino? No właśnie – ten specyficzny jego rozdział, wciąż jest w Polsce pomijany, zapominany… A przecież czasy przysłowiowego “Czeskiego Filmu” dawno już minęły. “Piękność w Opałach” – chyba wszyscy zgodzą się, że ten tytuł nie nastraja pozytywnie, każe oczekiwać kina raczej niewysokich lotów (pierwsze, kompletnie nietrafione skojarzenie to konwencja Podróży za Jeden Uśmiech). Tymczasem jest to film może nie tyle głęboki, co w niezwykle udany sposób łamiący wszelkie konwencje i stereotypy…

Historia “Piękności…” wydaje się nie wyściubiać nosa poza utarte schematy. Mamy tu bowiem Marcelę – jedną z około miliona ofiar powodzi w Pradze. Żyje wraz z mężem, który z powodu trudnej sytuacji materialnej otworzył w swym serwisie “dziuplę”. Pech chce jednak, że Jarda dostaje się w ręce policji i zostaje skazany na czas jakiś. Marcela wraz z dwójką dzieci, nie mając wyboru, przeprowadza się do mieszkania swej matki i jej męża, który nie ma w zwyczaju okazywać innym sympatii Przypadkiem poznaje też bogatego i dobrodusznego Evzena, który wrócił do kraju z powodu powodzi… Brzmi jak kolejny odcinek telenoweli? A jednak film Hrebejka stoi przynajmniej o dwie klasy wyżej.

pieknosc

To, czym Piękność w Opałach wyróżnia się na tle pozostałych “słodko-gorzkich komedii o miłości” (tak tytułuje ją tył okładki, ośmielę się jednak stwierdzić że w rzeczywistości jest to film obyczajowy pełną gębą), to niesamowicie wręcz skuteczne zerwanie z algorytmiką tego gatunku. Oglądając film, cały czas w myślach usiłowałem przewidzieć dalsze losy bohaterów. I wiecie co? Nie da się, jak Boga kocham, po prostu się nie da. Ta produkcja w perfekcyjny sposób naśladuje życie, ma w sobie jakąś cząstkę jego nieprzewidywalności. Gdy już wydaje się, że wszystkie postaci “wyszły na prostą”, że seans niczym nas już nie zaskoczy, któryś z bohaterów co i rusz zmienia ten błogostan.

Geniusz fabuły jesteśmy jednak w stanie docenić dopiero po scenie zamykającej. Wielka szkoda, że jest to film tylko w połowie wybitny (i naprawdę świetny w skali całości), w dodatku – dopiero w tej drugiej. Pierwsza część seansu to “po prostu” wspaniałe zdjęcia i muzyka, ciekawa gra aktorska (o tych elementach za chwilę) i mało ciekawa akcja. Dopiero znajomość z Evzenem diametralnie zmienia ten, przepełniony monotonią obraz, daje podwaliny pod prawdziwą potęgę tego filmu: aspekt psychologiczny. Rys każdego z bohaterów jest tu niezwykle ciekawy i zadaje kłam prawdom snutym w rozmaitych romansidłach: że psychikę ludzką da się ująć w ścisłe ramy. Doprawdy, nie zamierzam zdradzać tu tajników fabuły, ale nie ulega wątpliwości, że siła charakterów filmu leży w ich niejednoznaczności. Ta produkcja nie szufladkuje bohaterów między tych, którym widz kibicuje, a tych którzy budzą w nim negatywne uczucia. Bardzo ważna jest tu ta równowaga – bez niej Piękność w Opałach, byłaby kolejną nadętą, rozdmuchaną produkcją, nieudolnie usiłującą ukazać ludzki teatr uczuć.

85381

Zalety filmu nie kończą się jednak na kapitalnie przedstawionej historii poszukiwania szczęścia. Pasmo ciągnie się bowiem dalej, zachodząc na formę. Olbrzymim plusem tej produkcji jest bowiem pięknie dobrana (jak to zwykle w czeskich obyczajówkach) muzyka i cudowne zdjęcia. Ten pierwszy element spisuje się świetnie i spełnia swoją rolę w stu procentach – gwarantuję że ścieżka pozostaje w pamięci na długo, doskonale podkreślając charakter poszczególnych scen. Znajdziemy w niej zarówno elementy typowo czeskie (utwory niekiedy wykorzystują tak charakterystyczne instrumenty jak akordeon i gitara akustyczna), jak i o motywach współczesnych.

Jak już wspomniałem, film pełen jest przepięknych zdjęć. Operatorzy doskonale uchwycili zarówno urok rdzawej kolorystyki praskich kamieniczek, jak i iluminującej słońcem południa, roślinności we Włoszech (skąd pochodzi Evzen). Naprawdę rzadko zdarza się, by film samymi tylko widokami zrobił na mnie tak wielkie wrażenie. A Janowi Malirowi się udało.

foto_ofilmie1

Sporym plusem jest też dobór i sama gra aktorska. Warto zwrócić szczególną uwagę na ten pierwszy element. Postaci w bardzo sugestywny sposób podkreślają wyglądem swój charakter, przez co w zaskakujący sposób, w najmniej spodziewanym przez widza momencie potrafią ujawnić jego złożoność. Baaardzo ciekawie wypadł Josef Abrham, odgrywający rolę Evzena – sympatycznego Czecha o wielkim sercu, zamieszkałego we Włoszech. Sposób bycia tej postaci każe wręcz patrzeć na tą postać przez pryzmat włoskich stereotypów. Pozostali aktorzy spisali się… dobrze. Udało się im stworzyć integralną całość, najczęściej określaną, znienawidzonym przeze mnie hasłem – “słodko-gorzka”. Aktorstwo trzyma tu wysoki poziom, postaci potrafią doskonale dostosować się tu do szybko zmieniającej się sytuacji życiowej i emocjonalnej i za to po prostu należą się im zbiorowe brawa.

kraska

Wbrew powszechnej informacji, dość ciężko jest w “Piękności…” doszukać się cech stricte komediowych. Owszem – od czasu do czasu występują jakieś mocno średnie żarty sytuacyjne, jednak jest ich tak niewiele, że w skali ogółu są niemal niezauważalne. Poza tym, po obejrzeniu dzieła Hrebejka, wszelkie te elementy zdają się zacierać, pozostawiając widza sam na sam z myślami. Piękność w Opałach to obraz piękny, pełen refleksji i wolny od wielu irytujących szablonów. Zachowanie bohaterów niekiedy może wydać się mało logiczne czy wręcz irytujące brakiem rozwagi, jednak uważam iż scenograf znakomicie uchwycił nieuchwytność (brzmi idiotycznie, ale tak właśnie jest) motywów ludzkiego działania. I za to mu chwała.
Napisy końcowe pozostawiły mnie w przeświadczeniu, że oto miałem okazję obejrzeć najlepszy jak dotąd film obyczajowy w swym życiu. Doprawdy wielka szkoda, że drugi seans zmienił nieco moje zdanie. W skali całości przeszkadza przede wszystkim pierwsza połowa. Pozbawiona ciekawego sposobu przedstawienia akcji, czy zaskakującego rozwoju wydarzeń i tego charakterystycznego błysku w oku, który pojawia się wraz ze związkiem Marceli z Evzenem. W skali całości jednak, pierwsza połowa zdaje się zanikać, jest w olbrzymim stopniu przyćmiona przez znakomitą większość filmu. Warto o tym pamiętać w trakcie seansu.

pieknosc2

Cóż rzec na koniec…? Mam świadomość, że większość z was zajrzy do tego wpisu, omiecie tych kilka zdjęć wzrokiem, kątem oka spojrzy na wysoką ocenę i rzuci się dalej, w otchłań sieci, nie zapamiętawszy nawet tytułu filmu. Do pozostałych mam tylko prośbę – nie pozostańcie obojętni wobec tej produkcji. Jest to naprawdę kawał dobrego kina i nie zasługuje na to, by zostać pominiętym jedynie ze względu na brak odpowiedniej kampanii reklamowej, czy pochodzenie. Amen.

9plus

boromi

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Piękność w Opałach/Kráska v Nesnázích [2006]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s