Beznecie – Ósma Plaga

cart28b

Pobudka. Krótkie przeciągnięcie, odszukanie klapek, rajd do toalety by zmyć resztki snu z twarzy, odpalenie czajnika, zalanie kawy czarniejszej niż sutanna szatana i już można siadać przed PC. Wtem…nagle cały świat staje na głowie, zahartowany sprzęt nie reaguje na dotyk. Najpierw czuły, potem coraz mocniejszy, nerwowy, rozpaczliwy. Po nieskutecznym odtańczeniu wokół niego paru tańców i wypaleniu wszystkich magicznych świec, diagnoza może być tylko jedna: ‘Pecet się spalił, nie mam Internetu’. Każdy choć raz w życiu musiał mieć taki przypadek, co wtedy się z nami dzieje? Czy gdy sami mówimy o uzależnieniu to wciąż jest to uzależnienie? I najważniejsze: jak wysokie odchyły na psychice miewa człowiek odcięty od swej globalnej pępowiny?

Początek bywa nienajgorszy, wtedy jeszcze niczego nie świadomy internauta wierzy, że niedługo wszystko się ułoży i lada dzień sprawdzi maila. Tak jednak nie jest. Prawa Murphyego („W świecie komputerowego przetwarzania danych żadna awaria się nie kończy, ponieważ przechodzi zawsze w następną.”) dosięgają nas wszystkich niezależnie od wyznania, wieku czy płaskostopia. Zatem oddajemy sprzęt do naprawy i zaczynamy nowe-stare życie, które bez codziennej dawki psucia wzroku przed znajdującym się za blisko oczu monitorem wydaje się być podniecająco dziwne.

Etap Pierwszy: wampiryczne wizje

nerd_and_geek_by_ahcri_slatePosiłki nabierają nowego znaczenia. Nagle nie je się ich nad klawiaturą, przygotowuje ze spokojem, nawet sprząta po sobie. Co ciekawsze, staramy się jeść je wśród innych ludzi, a co bardziej zwichrowane jednostki odzyskują nawet kontakt z rodziną. To dopiero początek detoksykacji mózgu z pasma pikselowych obrazów, zatem jakiekolwiek anomalia wydają się być nieodczuwalne. Tak, ‘wydają się być’ – prawdziwy problem zaczyna się w momencie w którym chcemy posłuchać muzyki. Świadomi zalegających na swym niedostępnym twardym dysku gigabajtów pirackich złotych płyt odczuwamy wyraźną tęsknotę za piekielnym winampem, masonerskim youtubem i lanserskim last fm. Zaczyna się rozpaczliwe poszukiwanie zakurzonych płyt i schowanych na dnie szuflady mptrójek, szybko, szybciej… NATYCHMIAST. Należy zaspokoić potrzebę dźwięku, potrzebę której telewizje muzyczne już od lat nie dają rady zaspokoić zmieniając się w, pełne wielokrotnie rozdziewiczonych nastolatek, reality-show. Potrzebę której żadne radio w kraju nie może podołać zmieniając się w całoroczny festiwal opolski, całkowity rozwój wsteczny. Na szczęście po kilku chwilach ulga przychodzi, ulubione, stare płyty zawsze gdzieś się walają i czekają na tę okazję. Odpalamy starą wieżę pogrążając się w swych ulubionych hitach, utworach pomagających zachować jako taką równowagę hormonalną w tym zawieszonym w czasie okresie odcięcia od Internetu.

Etap Drugi: nałóg zwalczaj nałogami

the_geek_by_michno

Każdy z nas chodził, a nawet jeszcze chodzi do szkoły. Większość osób bawiło się w sporty drużynowe, jeździło na kolonie i inne takie ogólno rozwojowe bzdury. A zatem każdy ma więcej znajomych niż jest w stanie pomyśleć. Mając do dyspozycji więcej czasu, niespodziewane nakłady energii (skutki lepszego odżywiania się) i rozbiegane oczy nadaremnie szukające pędzącego przed nimi kursora, człowiek zaczyna myśleć komu tu ostatnio za mało czasu poświęcał. W takim przypadku historia może się różnie potoczyć, każdy żyje w swym małym, rządzącym się osobnymi prawami mikrokosmosie. Załóżmy jednak, że ma już skończony odpowiedni wiek i musi znaleźć sposób ujścia gromadzącej się w nim energii. Zaczyna się: piwko, koleżcy, okazja do czegoś, piątek, pub, club, rzyganie na dworcu, gubienie kluczy, dzwonienie w środku nocy do swej ex. Brawo, tak raz na jakiś czas należy robić, jednak na osobników którzy zamiast żył mają złącza szerokopasmowe to nie działa do końca poprawnie. To tylko wieczory i noce które muszą jakoś zapełnić nim znowu wyślą posta na swe ulubione forum.

Etap Trzeci: mamo, zrobiłem ludka z żołędzi

ccpss

Odcięci od sieci potrzebują coraz więcej wrażeń, musza zabić czas dzielący ich od telefonu serwisanta ‘pana sprzęt jest gotów do obioru, czekamy’. Całkiem spontaniczny wypad na imprezę z dawnymi znajomymi przybiera formę niekończącej się misji specjalnej. Pomimo powagi całej sytuacji, Ziemia nie przestała się jednak kręcić. Poniedziałki, wtorki, środy… następują po sobie tak jak to mają w zwyczaju od czasu pierwszych kalendarzy. W samym środku tygodnia ciężko jest więc, zebrać parę osób i konkretnie zaszaleć (ale pamiętajmy, że nie aż tka ciężko) a coś z sobą trzeba robić. Oczywiście można ten czas spędzać ze swą panią na 69 różnych sposobów, jednak każdy prawdziwy no-life podczas swego pasowania składa przysięgę, że żadnej nigdy nie posiądzie – sprawy zaczynają się więc komplikować. W ruch idą książki które od dawna czekały na swą kolej, filmy których nie było okazji obejrzeć, seriale na które było szkoda czasu i gry w których od dwóch lat ugrzęzło się w pewnym tajemniczym miejscu. Moc stwórcza jaka nachodzi człowieka jest wtedy tak wielka, że mógłby przybić piątkę z samym duchem świętym. Ni stąd ni zowąd, denat na głodzie zmienia się w nadzwyczaj zorganizowanego typa. Strony w książkach przeskakują niespodziewanie sprawnie, gry same się przechodzą a w filmach dostrzega się nowe smaczki.

Etap Czwarty: Powrót do macierzy

geek_inside_by_tiliot

Zdrowy sen, zdrowe posiłki, niezdrowe rozrywki, zwiększone zaangażowanie społeczne, konkretna organizacja czasu, wyraźnie zwiększone wydatki… to mija. Cała ta idiotyczna sytuacja, która przesłania logiczne myślenie (aby napewno?) zmuszając do posprzątania pokoju, poukładania koszulek w kosteczkę i wieczornych spacerów… wszystko to dobiega końca. Nareszcie dostaje się to czego się chciało – blaszane pudło wypełnione częściami które ‘powinny działać’, opierające się na najbardziej niestabilnym systemie naszego uniwersum wraca w ręce swego pana i władcy. Narkotyczne podłączenie kabli, pełne wiary odpalenie maszynerii i krok po kroku, minuta po minucie budzimy swe uśpione zmysły cyfrowego avatara, ruszając w szybką podróż po tak znajomych miejscach. Miejscach których adres nie zaczyna się od ulicy i miasta a od w w w.

Normalność wróciła…. ?


doktor cascad zaleca – łykajcie witaminki i dajcie się lubić

hhpeace

peace

Reklamy

5 uwag do wpisu “Beznecie – Ósma Plaga

  1. Czyli ze spokojem można stwierdzić, że mieszczę się w normie, bo często-gęsto odrywam się od kompa w celach pielęgnacji „life’a”. Dobrze, dobrze, już się bałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s