O manetkach słów kilka…

nes2

Ah, kontrolery – bezapelacyjnie odwieczny atrybut fana konsol. Niczym żołnierz bez karabinu, tak miłośnik gier bez pada nie może nazywać się prawdziwym graczem. Sesje w PES’a? Bring it on! „Ale jedynie gdy dzierżę w łapach swojego duala, bo z tym przyjaciela jakoś tak nieswojo…”. Przez lata obcowania z wirtualną rozrywką kontroler dosłownie jest w stanie przypasować się do naszych (i tylko naszych! ^^,) dłoni, zetrzeć się w miejscach, w których tylko my pamiętamy dlaczego… sentyment do jednego z najważniejszych elementów konsoli (poza samą konsolą oczywiście) jest niepodważalny, toteż i dzisiaj taki artykuł informacyjno-wspominkowy.

Nie martwcie się, nie będzie to kolejny encyklopedyczny wpis z cyklu: „co było pierwsze i ile po tym pojawiło się czegoś, co nie było pierwsze”. Ale przytoczę tu najważniejsze (moim zdaniem) joypady, które pojawiły się na przestrzeni tych kilkunastu lat i które po dziś dzień są symbolem kojarzonym nawet przez ludzi nieobytych w temacie.

nes1

Pad od NESa to zdecydowanie kamień milowy w tej dziedzinie – usytuowanie d-pada po lewej stronie i przycisków głównych po prawej (nie zastanawialiście się nigdy, dlaczego nie odwrotnie?), plus przyciski zatwierdzające (Start, Select) na środku. Podobny układ zachował się po dziś dzień, z niekiedy drobnymi usprawnieniami, niemniej jednak nikt nie podejmował próby kompletnego zmodyfikowania schematu będącego ideałem. Każdy z nas pamięta odciski od kanciastej obudowy, hę? I choć pad nie leżał zbyt pewnie w dłoniach, to każdy na pewno z sentymentem wraca do wspomnień, na sam jego widok (do kupna koszulki z wizerunkiem powyżej przymierzam się już od niepamiętnych czasów… -.-).

megadrive

Mega Drive – choć z nim nie mam tak wielu wspomnień jak z wspomnianym wcześniej NES’em czy też SNES’em, to również miło wspominam obcowanie z tym nieco bardziej next-genowym padem. Tutaj, podobnie jak w joypadzie od SNESa widać zabieg „zaokrąglenia” i tym samym lepszego dopasowania go do kształtu dłoni. Oprócz „A” i „B” pojawia się trzeci przycisk, „C”. Pozwala to na więcej możliwości w grze, bez potrzeby wklepywania kombinacji.

mpsx016

Szybkim krokiem przenieśmy się do ostatniej dekady – gdzie niepodzielnie królował PSX. Joypad od pierwszego Playstation pod względem kształtu zachował się w niezmienionej formie do dziś, i słusznie. Jest on uznawany za najlepszy pod każdym względem kontroler, jaki kiedykolwiek się pojawił – opływowe kształty, dzięki którym pojawiły się aż 4 przyciski z prawej strony plus kompletna rewolucja – triggery (spusty). Te domagały się pewnej zmiany, którą słusznie dostrzegła SEGA, realizując swój pomysł w ostatniej ze swoich konsol – Sega Dreamcast…

dc

Choć pad od DC nie był zbyt wygodny, to jednak przyniósł ze sobą małą rewolucję – analogowe spusty. Idealne do gier wyścigowych czy FPS’ów – przykładowo, im mocniej dociskaliśmy prawy trigger, tym nasz wirtualny pojazd rozwijał większą prędkość. Obecnie nie jest to niczym wyjątkowym, jednak wtedy było zupełną nowością i bez wątpienia krokiem pionierskim. Nawet wspomniany pad od Playstation, usprawniony w Playstation 2 jako Dual Shock 2 (dodane wibracje) przestał być ideałem, za sprawą braku ów analogowych trigger’ów. Dopiero w najmłodszej z konsol Sony, Playstation 3 otrzymujemy DS3, w którym już ten element zastosowano.

gcn

Hmm… Playstation 3, tak szybko? A co z pierwszym Xboxem, Gamecube? Ano. Choć kontrolery z obydwu tych konsol nie wniosły ze sobą jakichś dużych rewolucji, to jednak pojawiły się i okazały się nad wyraz dobre. Szczególnie pad od „kostki” Nintendo – jak dużą wygodę niosło tutaj ze sobą sterowanie możemy zobaczyć chociażby na pierwszym z brzegu przykładzie – obsłudze w Resident Evil 4; niedługo po premierze na GCN gra została przeniesiona na PS2 i każdy, kto grał w obydwie wersje wie o czym w tym momencie mówię – jeśli kolejna z konsol Ninty, to tylko z kontrolerem tego typu.

xbox360pad

Pad od X’a to protoplasta obecnego kontrolera do X360. Na niego kręcić nosem mogą jedynie fani gier sportowych i bijatyk z racji kulejącego krzyżaka, choć pierwsza próba poprawienia go na lepsze już się nie tak dawno pojawiła.. Jednak w pozostałych gatunkach xboksowy kontroler sprawdza się znakomicie i pokuszę się o stwierdzenie, że jest wygodniejszy od pada w konkurencyjnej „czarnuli”, a już na pewno pewniej leży w dłoniach, być może dlatego że z wiekiem moje dłonie stały się nieco za duże na „drobniutkie” Duale.

wii

Jest jeszcze Nintendo Wii i tamtejszy Wiilot z gruchą – cóż, nie grałem, dlatego też się nie wypowiadam. Wiele jednak słyszy się o rozwalonych ekranach TV, przypadkowych uderzeniach w dzieci czy… psy, które potem padają na kilkanaście minut nieruchome z nadzieją na reanimację metodą „usta-pysk”. Na pewno jak tylko będę miał możliwość sprawdzić go osobiście w akcji, opiszę swoje wrażenia. Jednakże sama idea „machania” wydaje mi się na dłuższą metę, hmm… męcząca? Nużąca? Irytująca? To pierwsze chyba najbardziej, nie mam aż tak wyrobionego nadgarstka by móc śmiało zasiadać do kilkugodzinnej sesji w Wii Sports.

Myślę, że tym krótkim felietonem udało mi się przybliżyć najważniejsze/najbardziej warte uwagi pady. Notabene jestem przekonany, że prawdziwym graczom obytym w temacie nie są one obce ;). Temat choć dość specyficzny, rzekłbym nawet kuriozalny jest „tematem-rzeką”. Moglibyśmy rozwodzić się odnośnie szeregu wariacji, modyfikacji, podróbek itp., jednak nie ma to sensu. Twórcy podążają (a przynajmniej próbuję) ku ideałowi, z lepszym lub gorszym skutkiem. Tak czy siak należy im sie chwała za to, że nie boją się eksperymentować (czego przykładem jest Wii właśnie). Oprócz kontrolerów standardowych mamy przecież szereg innowacyjnych, stworzonych specjalnie na potrzeby danego tytułu (Guitar Hero, Samba de Amigo, REZ, Wii Fit…). Przyszłość pokaże, na jakim momencie się zatrzymamy, wszak idea kompletnego przeniesienia nas do wirtualnej rzeczywistości vide „Virtual Boy” zmusza nas do zastanowienia, czy kiedyś jakikolwiek kawałek plastiku w dłoni będzie nam potrzebny. Piszcie w komentarzach jaki pad Wam najbardziej przypadł do gustu i jaki najlepiej wspominacie, oraz jak widzicie idealny „kontroler przyszłości”.

CC

Advertisements

5 uwag do wpisu “O manetkach słów kilka…

  1. Eff you. Pad od Makarona był zajewygodny.

    A wiilotem nie trzeba machać, można go na bok wziąć, i klikać
    Koszmar, ale jedyna metoda w Brawlu.

  2. Dopiero teraz sobie uświadomiłem, jak bardzo Wii-Remote łamie konwenanse umiejscawiając krzyżak pod prawą dłonią oO

  3. …prawą?
    Jeszcze coś. Dreampad był o tyle ciekawy, że miał kabel z dołu, żeby nie przeszkadzało ludziom grającym na głowie.
    Och, i miał vmu, przez które przez cały dzień grałem w Chao Adventure. ~~

  4. Nie lubię wyrazu pad. Jakoś mi się nie śpasuje, no chyba że to moje angielskie przyzwyczajenie.
    Wychowałem się na NES. Wszystko w Nintendo NES było odwrotne niż w Atari 2600, tak by nowa konsola mogła się zdystansować od upadłego Goliata. Kontroler jest kamieniem milowym. Prosty, twardy, funkcjonalny. Jego udoskonaleniem był kontroler Super Nintendo. Nie ma lepszego.
    A że po lewej stronie jest D-pad (directional pad) to proste. Większość osób jest praworęczna, czyli krzyżyk po przeciwnej stronie. Półkule mózgowe. Chyba tyle.

  5. Kradziocha – no niby mozemy mote’a trzymac w którejkolwiek łapie chcemy, ale w reklamach itp. zawsze jest to prawa o_O

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s