Żyjemy w dziwnym kraju. Czyli 3 światowe trendy, które nie sprawdzają się w Polsce

tisssps

Analitycy analizują, donosiciele donoszą, badacze badają a gracze… no tak grają. Przecież nie będą się przejmować jakimiś tam tabelkami. Sam także nie zwracałem na nie nigdy większej uwagi, czasy jednak się zmieniają. O ile w grach zawsze panowały pewne trendy, kanony oraz typy produkcji, które łatwiej sprzedać etc. Tak teraz, przy rosnących kosztach produkcji i niesławnym wielkim kryzysie każdy chybiony pomysł może oznaczać brak zwrotu kosztów produkcji = śmierć developera (tu opłakuje Free Radical które musiało zamknąć działalność po niepowodzeniu Haze, zobaczymy czy odrodzi się pod skrzydłami Cryteka). W takiej sytuacji coraz więcej gier stara się być tytułami uniwersalnymi trafiającymi w jak najwięcej upodobań masowego odbiorcy. By wiedzieć jakie gusta mają ‘masy’ przeprowadza się analizy rynku oraz specjalistyczne badania. I to na ich wynikach chciałbym się skupić: ponieważ im dłużej na nie patrzę tym mniej pasują mi do obrazu polskiego gracza. Okazuje się, że wielki świat, wielkim światem, ale my – rodacy Chopina i Pudzianowskiego – i tak wiemy swoje.

Na rozgrzaną patelnię wrzucę trzy najciekawsze a zarazem najmniej widoczne w Polsce światowe trendy:

girlgamer

Casual: słowo-klucz: wszyscy którzy grają od lat i wychowywali się z joypadem w dłoni muszą zaakceptować to, że są w mniejszości względem graczy ‘niedzielnych’. To właśnie do tej drugiej grupy kierują swe tytuły największe studia developerskie, to właśnie na nich można najwięcej zarobić… ale czy w Polsce? Abstrahując od tego, że u nas konsole to słaby biznes (choć i tak się rozwija) to tzw. ‘casuali’ mamy dość mało. Albo inaczej: ludzi którzy by sobie, od czasu do czasu, pograli jest sporo, tylko nie stać ich na to by wydać prawie całą pensję na nowiuśki sprzęt z paroma tytułami, tylko po to by odpalić go raz w tygodniu przed kolacją. Polska to kraj, w którym rzadko kto nabywa sprzęt do grania z przypadku, zazwyczaj taka decyzja jest poważnie przemyślana i okupiona paroma miesiącami wyrzeczeń. Zatem świadomość użytkowników takich maszynek jest na tyle wysoka, że ciężko wcisnąć im ‘wspaniałe’ WiiMusic, ‘nowatorskie’ Wiisports czy setnego Need for Speeda. Z rozpowszechnieniem ‘casualingu’ będziemy musieli poczekać przynajmniej do czasów, gdy nasze portfele będą zasobniejsze.

oldds

NDS rządzi: Przenośny dwuekranowy szatan stworzony do fikuśnych gier ani trochę nie podnieca polskich graczy. Mimo iż cały glob bawi się kwintesencją mobilnego grania to u nas panuje twarde i bezwzględne przywiązanie do mocy obliczeniowej. PSP rządzi w Polsce dzięki swemu wielkiemu wyświetlaczowi, możliwościom multimedialnym i wywołującą niesamowity efekt oprawą graficzną. Ogólne wrażenie niesamowicie zaawansowanego technicznie gadżetu plus ‘PlayStation’ w nazwie sprawia, że ktoś nie do końca zorientowany w rynku growym nawet nie spojrzy na NDSa. Przeważnie też, w okolicy mało kto ma maszynkę Big N, wiec ciężko ją wypróbować przez zakupem. O ile w USA i Japonii granie na Dual Screenie to właściwie elementy lifestyle’u tak u nas ktoś smyrajacy stylusem po planszy w kwiatki z miejsca zostaje uznany za infantylnego odrzutka bez przyszłości, przeszłości i teraźniejszości. Wychodzi tu brak zaangażowania Ninny w promocję swego sprzętu w krajach takich jak Polska.

artinerd

Gracze hulają: Przeszukując sieć natrafiłem na badania przeprowadzone przez Brigham Young University, z których jasno wynikało, że ludzie którzy nie mogą się rozstać z Konsolą/PC bardzo mocno zaniedbują życie towarzyskie (to żadne odkrycie) oraz… spożywają dużo więcej alkoholu oraz narkotyków niż ‘normalni’ obywatele! Tak tak, graczy silnie uzależnionych od swej rozrywki ponoć mocniej ciągnie do przelewania procentów i palenia suszu roślinnego. Przyznać trzeba, że ten medal ma dwie strony: o ile nie jest przesadnie ciężko znaleźć wśród swych kumpli-graczy osoby zawsze skorej do konkretnego upodlenia, tak tych autentycznych maniaków ciężko przyłapać na sięganiu po cokolwiek. W sklepowej kolejce nie spotka się przykładowego Jasia (nick w Lineage: DarkYahoo) z koszykiem pełnym piwa. Jeszcze mniej prawdopodobne jest to, że taki ewenement posiada odpowiednie znajomości do zasilania czarnego rynku rasta rolników. Widocznie Jasiowi, w przeciwieństwie do Johna, jeden nałóg wystarczy.

Jakie można z tego wysunąć wnioski? Czy jesteśmy zacofani względem reszty świata? na pewno NIE. Mamy swoje własne warunki, swój własny ułański styl i unikatowy hardcore. Kwestią otwartą pozostaje to czy wraz ze wzrostem średnich zarobków dostosujemy się do tych trendów czy nie. Osobiście uważam, że wypracujemy wtedy własny, profesjonalny polski rynek growy, czerpiący wiele zarówno z globalnych trendów jak i z własnej tradycji sięgającej copy parties, Pegasusa i PSXa z piratami odpalanymi ‘na zapałkę’. Powstanie wtedy jedyny i autentyczny ‘polski styl grania’ czego sobie i wam życzę.

Cascad

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Żyjemy w dziwnym kraju. Czyli 3 światowe trendy, które nie sprawdzają się w Polsce

  1. Ja zauważyłem wiele zmian od jakiegoś czasu. Jakieś 2 lata temu u mnie w moście nikt nie grał na konsolach. Liczył się tylko PieC (i Tibia…). Dziś dużo więcej osób ma PSP (moi kuzyni którzy są wrogo nastawieni do grania), około 7 znajomych mi osób ma PS3, ( od wakacji zeszłego roku) oraz kilku Xbox 360. Rok temu była mania na PS2 ( przynajmniej wśród moich znajomych) i Tekken 5. Nie ma to może dużego związku z wpisem ale tak chciałem napisać. Konsole zaczynają się liczyć u nas w Polsce coraz bardziej. A co do wpisu to jeszcze jedną z takich rzeczy jest Wii (mocno powiązane z opisanym DS’em. Ja mam Wii i Xboxa 360. Lecz gdy komuś to powiem to od razu otrzymuje pytanie ,,A co to jest Wii?”. Najlepiej sprzedająca się konsola na świecie a ludzie w małym miasteczku nie wiedzą nawet co to jest. A co do Casuali to uważam że w Polsce jest coraz więcej Casuali – wśród takich ludzi którzy mają wybór ,,piłka czy komputer?” wybierają piłkę ale grając na konsolach lub na PC częściej wybierają gry Casualowe. Nie ma w u nas także zbyt wielu HARDCOROWCÓW. Rozpisałem się trochę.

  2. Konsole zaczynają się liczyć coraz bardziej, bo:
    a) jesteśmy coraz zamożniejszym społeczeństwem
    b) gospodarstwa, które decydują się na zakup konsoli, najczęściej mają już komputer, który wystarcza im do internetu/prac biurowych/czegokolwiek, ale niekoniecznie do grania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s