Ballada o krótkim RPG vol. 2

knight_by_sakuramitsukai

Jakiś czas temu Cascad napisał dłuższy tekst  w którym przedstawiał swoją wizję na krótkie RPG, jak i narzekał na niedostateczny brak takowych. Mi, jako dobremu, mądrzejszemu i bardziej doświadczonemu wujkowi nie pozostaje nic innego, jak po prostu skorygować kolegę. Nie będę przynudzał o istnieniu RPGów, które nie tylko da się skończyć poniżej 15 godzin, a co więcej – grzebać w nich do woli w razie potrzeby przedłużenia sobie rozrywki. Po prostu przelecimy się po najważniejszych grach gatunku, które można skończyć szybko, nie speedrunując,  można też masterowac latami.

RPGi to gatunek specyficzny i bardzo, ale bardzo różnorodny. Gracze, jak to gracze – są ludźmi, o różnych wymaganiach, potrzebach, wiedzy, wykształceniu, zasobie czasu, kasy, miejsca. Stąd nie sposób znaleźć gier, które by dogodziły każdemu. Podobnie jest z RPG. Połowa graczy narzeka na Fallouta 3, połowa go kocha, część krzywi nos na jego długość, jeszcze inni psioczą na fakt, że tytuł jest dla nich ZA długi. Rozwiązaniem są RPGi krótkie bądź intensywne, które pozwalają zarazem na szybkie przejście jak i wielogodzinne masterowanie ich. Oczywiście nie sposób przedstawić tutaj wszystkich gier tego typu – wbrew pozorom jest ich wiele. Chcę jednak pokazać te, z którymi miałem najwięcej styczności i które skradły moje serce.

Parasite Eve:

parasite_eve

W pewnych kręgach legenda. Gra powstała na kanwie książki (również zekranizowanej), doczekała się porządnego sequela, oczekując na kolejną część. Pierwszy Parasite Eve ukazał się całe wieki temu na wysłużone Psone. Historia policjantki o wdzięcznym imieniu Aya Brea i nie mniej wdzięcznym ciele dwudziestolatki stanowi znakomite połączenie survival horrora i RPGa. Akcję gry umieszczono tu i teraz (no dobra parę lat temu) w Nowym Jorku, podczas co najmniej niepokojących incydentów. Eksploracja, napięcie, fabuła przypominają dobre survival horrory, choć trzeba było przyznać że gra nie tyle straszy co jest niepokojąca i momentami przytłaczająca. Systemowo zaś jest jak najbardziej RPGowo i to w tym najlepszym tego słowa znaczeniu. Walka to połączenie czasu rzeczywistego z aktywną pauzą, przypominające Vagrant Story, co więcej podobne do hitu YAZZa jest również ulepszanie broni i pancerzy, mieszanie ich specyfiki i zdolności. Gra skupiona głownie na broni palnej oferuje strzelby, pistolety, karabiny, granatniki itd. Główny wątek trzyma w napięciu, jest pełen zwrotów akcji, ciekawych postaci i klimatu miasta sparaliżowanego strachem. Grę bez problemu można ukończyć poniżej 14 godzin, jednak dla łaknących więcej przygotowano sporo: dostajemy new game + z stupiętrowym budynkiem z nową bronią i ekwipunkiem, bossami, wrogami i zakończeniem. Poza tym naprawdę sporo zabawy z cutomizacją broni. Co więcej do dziś pięknie wyglądają scenki FMV, a muzyka po prostu rządzi. Jest w co grać, jest w czym szperać.

Dlaczego warto przeznaczyć czas?: Bo to intensywna gra. Bo posiada klimat Nowego Jorku. Bo to RPG w dzisiejszym świecie. Bo bohaterka, fabuła i system bawią. Bo to stare dobre Square

Co dla grzebaczy?: Ogromna customizacja broni, masakryczne New game + z masą  nowych rzeczy. Sto pięter niesamowitego wyzwania.

Co może przeszkadzać: Dziś już lekkie archaizmy. Wolny bieg bohaterki. Grafika.

Izuna & Izuna 2:

942415_20080716_screen001

Izuny to jedne z najciekawszych i najbardziej niedocenionych gier RPG ostatnich lat. Historia krzykliwej, zabawnej „unemployed ninja” od razu skradła moje serce. Gry to w gruncie rzeczy dungeon crawlery, z zabawną, anime’ową historią pełną przygody, przyjaźni, miłości i tym podobnych tanich, jednak w tym przypadku sprawdzających się motywów. Oba tytuły są podobne, jednak na tyle różne że warto w nie zagrać. Ogromnym plusem serii jest jej humor, autoparodia, psztyczki w nos gatunku i przede wszystkim gameplay. Lochy generowane są losowo, zawierają całe tony przeciwników i przedmiotów, a w tle przygrywa nam doskonały OST. Nie trzeba się spieszyć, bowiem tury wroga i gracza są wykonywane naprzemiennie, więc idzie przemyśleć swoje ruchy. Gra jest całkiem wymagająca, a po śmierci tracimy wszystkie przedmioty (można je również chować do magazynu). Główny, świetny wątek w obu częściach to zabawa na parenaście godzin, ale to tylko kropla w morzu Izunowych możliwości. Dodatkowe, sekretne lochy, walki z wzmocnionymi bossami, tworzenie własnego ekwipunki, mini-zadania, masterowanie postaci (w dwójce poza Izuną mamy całkiem sporą świtę, mogąc zmieniać się pomiędzy dwoma wybranymi do lochu postaciami), wyszukiwanie easter-eggów… Jest co robić.

Dlaczego warto przeznaczyć czas: Bo to dungeon crawlery bez smoków, rycerzy i nudziarstwa rodem z D&D. Bo jest zabawnie i mangowo. Bo jest przygodowo. Bo gameplay wciąga tak, że człowiek gra po nocach (serio!).

Co dla grzebaczy?: Lochy, zadania, nieskończone możliwości ulepszania broni, losowe podziemia, masterowanie, bicie rekordów, zgłębianie smaczków, bossowie…ufff.

Co może się nie podobać?: Mangowy design. Całkiem wysoki poziom trudności.

Shiren the Wanderer:

shiren-the-wanderer

Kolejny dungeon crawler na liście, niesamowicie podobny i różny zarazem od Izuny. Historia Shirena to gra przesycona klimatem podróży w feudalnej Japonii. Nasz wędrowiec musi ginąć, żeby poruszać fabułę do przodu, zaś przed nim wiele skomplikowanych lochów, wyzwań i zadań. Śmierć odbiera nam nie tylko ekwipunek, lecz również całe doświadczenie oraz pieniądze, stąd lepiej inteligentnie korzystać z magazynów. Shiren jest taki jak sami go kreujemy – dobry, zły, obojętny. W czasie podróży towarzyszy nam gadający zwierzak jak i postacie, które możemy dołączać do drużyny dzięki czemu walczą u naszego boku. Gra opowiada historie podróży do Złotego Miasta, która ma być wypełnieniem obietnicy złożonej przez Shirena przyjacielowi. Czeka nas sporo broni (w tym oprócz kontaktowej, oddzielnie zakładane strzały), pancerze, cały dziennik podróży, handel, możliwość rabunków, pułapki… Ponownie – główny wątek można skończyć szybko, jednak aby zwiedzić i zgłębić całą grę potrzeba setek godzin. Szczególnie, że w wersji Dsowej mamy swojego rodzaju multiplayer oraz coś na wzór achievmentów. Piękna muzyka, dobra grafika, poruszająca historia i poważny klimat Japonii czynią tą pozycję fenomenem w swojej kategorii. Inne części serii ukazały się również na GBC, N64, DC, PC, czy wreszcie Wii.

Dlaczego warto przeznaczyć czas?: Bo to piękna gra. Bo to również nie klasyczny, a wręcz przeciwnie do Izuny – poważny RPG bez nudnej momentami europejskości. Bo gra nigdy się nie kończy. Bo gameplay zrywa beret.

Co dla grzebaczy?: Ulepszanie broni, kradzieże, wątki po głównej linii fabuły, questy, szukanie przedmiotów… Rekordy, time attack, swego rodzaju odmiana multi (DS.).

Co może się nie podobać?: Design, upierdliwcom – klimat.

YS:

ysaa01

Pierwszy Ys to świetny, zabawny i bardzo sztampowy RPG. Ale to zarazem jeden z protoplastów gatunku action-RPGa, opowiadający w sposób lekki i przyjemny walkę o załagodzenie ran tego świata. Gra wsadza nas w buty czerwonowłosego wojownika Adola, wymagając od nas sieczenia setek stworów. Zabawna pozycja, która pozwala wyluzować się przed konsolą/PC (dostępna na ogrom platform). Gameplay to w zasadzie bieganie po lochach i bezdrożach z mieczem w łapie, wykonywanie zadań, szukanie skrzynek. Klasyka, ale podana przystępnie i do tego z świetnym OSTem. Główny wątek to góra 7 godzin, jednak dostajemy wyższe poziomy trudności i time attack. Przy tym przede wszystkim mamy ochotę na więcej – kolejne części tej świetnej i staroszkolnej serii.

Dlaczego warto?: Dobra gra, inspiracja dla Diablo.

Co dla grzebaczy?: Dodatkowe tryby i poziomy trudności. Smaczki w grze.

Co może się nie podobać?: Grafika, pomysł, lekkość gry.

Mysterious Dungeon:

Co prawda Shiren wlicza się do tej serii, ale jest jedyną podserią bez cudzej licencji. Mysterious Dungeon to te wszystkie dungeon crawlerowate Pokemony, Chocobosy, Dragon Questy i wiele, wiele innych gier. Zabawne, długie, wymagające, z kilkoma perełkami jak choćby The Nightmare of Druaga na PS2. Niewiele więcej można o tej serii powiedzieć poza tym, że zazwyczaj jest zubożoną i dostosowaną do danej licencji wersją Shirena.

Diablo & Diablo II

diablo

Legendy. Dwa legendarne action – RPG, które pochłaniają graczy na lata. Diablo to mroczna opowieść o siłach piekła i walce ludzkości i przetrwanie podana jako genialny action-RPG. Zresztą o serii powiedziano już wszystko i pomimo, że moim zdaniem dwójka wypada słabo przy pierwszej części to obie są warte sprawdzenia. Z pozoru można je skończyć szybko, jednak grzebanie, zdobywanie nowych przedmiotów, multiplayer – starczą na lata.

Obok dwóch gier (i dodatków, ma się rozumieć) na PC powstała również zadziwiająco udana konwersja na Psone. Swietnie sprawdza się multiplayer dla dwóch graczy wraz z możliwością walki ze sobą, siekania stworów, handlu i oszustwami systemu gry. Oprócz tego wyższy niż na PC poziom trudności, spore zmiany graficzne (na plus szczególnie zalicza się klimatyczne kruki i piękną wodę), dostęp do całej historii gry z menu głównego, świetny klimat i inteligentne sterowanie. Przy tak udanej i zarazem odmiennej od oryginału konwersji, aż dziw bierze ze Diablo II nie wylądowało na konsolach.

Warto, bo?: To Diablo, gry na długie godziny.

Co do grzebania: To Diablo, gry na długie godziny?

Co może się nie podobać?: To Diablo.

Orcs & Elves:

RPG od twórców Doom i Quake na telefony komórkowe i Nintendo DS. Turowa rozgrywka, engine Quake, powolna i sensowna zabawa, bardzo klasyczny, europejski RPG. Króciutka gra, polegająca na bieganiu po lochach i sieczeniu Orków potrafi pokazać pazura. Handlowanie ze smokiem, gadająca magiczna laska, pradawne podziemia – jest ciekawie. Obok naprawdę dobrego gameplayu i klimatu, mamy niestety krótki czas rozgrywki (5-6 godzin). Jednak…Sprawę załatwiają dodatkowe poziomy trudności, ukryte lokacje, masa sekretów, szkice do odkrycia, dodatkowych mini-bossów. Z lizaniem ścian i zaliczeniem wyższych stopni trudności to gra na długieeeee godziny.

Warto, bo?: To klasyczne siupanie po lochach, dziś bardziej przystępne niż Eye of Beholder (którego w miare lubię)

Co do grzebania?: Bonusy. Masy bonusów.

Co denerwuje?: Komórkowość tej gry, zmarnowany potencjał.

Pokemon Gold/Silver:

b5d0288d56d23c3457a1335b914838ce-pokemon_gold

Chyba najfajniejsze Pokemony. Seria, która podbiła świat i którą nienawidzą setki graczy to w istocie bardzo fajne i bardzo przystępne RPG. Gold& Silver to tego najlepszy przykład. Ładna oprawa, proste reguły, taktyczne walki, sporo grzebania…. Główny wątek jest do zaliczenia w 10 godzin, ale ile czeka głodnych wrażeń! Złapanie każdego Pokemona, jego legendarnej wersji, gromadzenie dodatkowych umiejętności, questy, walki z innymi graczami, łączenie się z wersją Stadium 2 na N64… Po prostu setki godzin zabawy. Moje ulubione Poki i jeden z lepszych RPGów na GBC.

Warto, bo?: Pokemony się albo kocha, albo nienawidzi. Ta gra to IMHO najlepsze poki.

Grzebiemy, bo?: Jest parę setek pokemonów, jest ładna oprawa, jest miliard rzeczy do zrobienia.

Co denerwuje?: No wiecie, to Pokemony.

Podobnych gier jest sporo. Klasyczne zabawki z PC/Amigi, praktycznie wszystkie gry na enginie Baldurs Gate Dark Alliance, Daikatana na GBC, System Shock 2…. Wystarczy poszukać. A jak jakimś cudem przeczytają to więcej niż 3 osoby – dopiszę z czasem kolejne volume.

Cookiecrusher

Reklamy

7 uwag do wpisu “Ballada o krótkim RPG vol. 2

  1. Jasne, speedrun trwa 4 godziny, wieć okłamuje Was, żeby pokazać jaki jestem zajebisty. Logiczne, przecież przejście poków w nielamiastym czasie najlepiej to pokarze. Dodam tylko, że Reda za to nigdy nie skończyłem i niestety nie mam już Golda na emulatorze, żeby zrobić screena. Ale niech wam bedzie – jestem zbyt inferior zeby przejsc pokemony w prawie 11 godzin i jestem zalosnym kłamcą 😦

  2. Może, ja mam tak wyolbrzymionwego Reda, który swego czasu był dla mnie zbyt HC. A przecież nie podałem na liście Vagrant Story – które ma nawet za przejście poniżej 10 godzin tytuł. Tyle, że normalny gracz w tyle go nie skończy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s