Star Fox Command [NDS]

starfox_nds

Seria Star Fox to przykład zasłużonej, choć mało już popularnej marki w świecie gier video. Były czasy gdy miała mnóstwo fanów i wprowadzała nowe rozwiązania graficzne (SF to jeden z pionierów 3D), minęły one jednak bezpowrotnie. Choć czy aby na pewno? Wydany dość dawno temu (sierpień 2006 w Japonii/ luty 2007 w Europie) Star Fox Command pokazuje, że to uniwersum trzyma się nieźle i warto nadal inwestować w nie swój czas i pieniądze. Tym bardziej, że schemat „lecisz, masz stateczek i musisz nim zniszczyć inne stateczki” został tu przyjemnie urozmaicony.

star-fox-command
Po pierwsze i najważniejsze: przenosiny z konsol stacjonarnych na Nintendo DS wyszły Star Foxowi jak najbardziej na dobre. Są po prostu tytuły, które dzięki swej prostocie i przystępności idealnie nadają się do tego typu maszynek. Po wprowadzeniu w misję bierzemy się za kontrolę kosmicznego statku, którym sterujemy całkowicie przy pomocy Touch Sreena. Zaznaczę, że rozwiązano to dużo przyjemniej niż w przypadku choćby takiego Metroid Prime: Hunters, który najzwyczajniej męczył dłonie przy konkretniejszych posiedzeniach. Tu mamy mapę na dolnym ekranie, przykładamy do niej stylusa a na górnym ekraniku widzimy całą akcję. Konsola świetnie wychwytuje choćby najmniejsze wychylenia dzięki czemu wrażenia z grania są naprawdę konkretne i bardzo łatwo jest wczuć się w rolę pilota przemierzającego odległe planety. Ponadto dwukrotne tapniecie w górną część Touch Screena to przyspieszenie, a w dolną hamowanie, zrobienie „bączka” to szybki ruch prawo-lewo-lewo-prawo. Proste? Pewnie że proste. Sprawę spustu przyjmuje pozostałe 10 przycisków NDSa.
Wpadamy zatem na planszę (ograniczoną niewidzialnymi ścianami ale i tak sporą) i zajmujemy się eliminacją wyznaczonych celów. Do przejścia poziomu potrzebne są specjalne tokeny, które otrzymujemy po zniszczeniu strategicznych obiektów. Cała trudność polega na tym, że obiekty te są ruchome, lubią do nas strzelić i cały czas trzeba liczyć się z upływającym czasem.

star-fox-battle
Przed przejściem do zręcznościowej części gry, nalezy się zając strategią. Zanim stoczymy rzeczywista walkę widzimy plan całej planszy, wraz z wrogimi obiektami i ilością ruchów które możemy wykonać. Poza myśliwcami bojowymi, będącymi do naszej dyspozycji jest też statek-matka, którego należy chronić. Planujemy więc kolejne ruchy tak by wpadać na jednostki wroga (przenosimy się wtedy na ‘zręcznościową planszę’ by rozstrzygnąć potyczkę na swoją stronę), zniszczyć jego bazy i nie dopuścić nikogo do naszej. Na początku sprawa wygląda dość łatwo, jednak chmury ograniczające widoczność i ilość obiektów, nad które nie możemy polecieć stateczkiem skutecznie komplikują zabawę. W efekcie tego, każde starcie trzeba niemal perfekcyjnie rozplanować – zawalenie strategicznej części gry i złe rozstawienie = game over. Przeoczenie jakiejś rakiety czy statku, lub utrata paliwa prawie zawsze jest równoznaczna z porażką. Potrafi to nieźle zirytować gdy po 6 powietrznych bitwach coś pójdzie nie tak w kolejnej i praktycznie wszystko trzeba zaczynać od nowa…

Mimo tego typu trudności… gra się dalej, Star Fox przyciąga do konsolki swoim staroszkolnym klimatem i stawianiem wyzwań. Choć niestety są chwile gdy walczyć należy też ze sterowaniem: to, że jest takie czułe potrafi stanowić problem – czasem ciężko naprowadzić statek na odpowiedni kurs, gdy cała akcja dzieje się „na górze”, a mapę mamy na dolnym ekranie. Na nim znajdują się też dodatkowe możliwości naszego statku (np. spuszczenie bomby). Przy szybkiej akcji i upływającym czasie zdarzają się głupie błędy, niweczące całe wysiłki z początku poziomu. Grafika też nie pomaga: o ile obiekty są ładne, plastyczne i wyraźne, tak pop-up jest wręcz podły. Wiem, że NDS nie ma za wielkiej mocy obliczeniowej, ale tworząc grę o lataniu w przestworzach należało wziąć poprawkę na to, że widoczność powinna być jak największa. Tu niestety tak nie jest i czasem trzeba się nieźle naszukać celu, który mamy zniszczyć. Muzyka stara się co prawda uzupełnić te braki: ładnie tworząc klimat awanturniczej przygody, ale nie oszukujmy się, nie nadrabia to ciągłego wyskakiwania obiektów.

frox
Scenarzyści spisali się wyśmienicie oferując aż 9 różnych zakończeń, dzięki czemu Star Fox Command można się cieszyć naprawdę długo… o ile oczywiście lubi się standardowe historyjki o zwierzakach przemierzających kosmos. Postaci nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale to nie wada – nie każda gra musi się przecież silić na oryginalność w tej kwestii, a od produkcji Nintendo już od dawna się tego nie oczekuje (choć może czas zacząć?). Fajnym urozmaiceniem jest możliwość podłożenia pod bohaterów własnego głosu! Konsola zadaje nam garść pytań, mikrofon je odpowiednio przetwarza, a potem w grze słyszymy własne „bełkotanie”! (bo niestety voice-actingu nie ma, postaci mamroczą pod nosem jak choćby w Legend of Zelda).

Dla kogo jest zatem SFC? Na pewno dla każdego komu brakuje konkretnych, zręcznościowych gier akcji na NDSie, zwłaszcza tych w 3D. Fani „stateczków” też nie powinni nim pogardzić, a miłośnicy serii? Miłośnicy pewnie już widzieli wszystkie zakończenia. Urozmaicenie rozgrywki, poprzez elementy strategiczne i sterowanie paroma wyraźnie różniącymi się od siebie pojazdami sprawia, że nie sposób się nudzić Star Foxem. Polecam sprawdzić tą grę, bo pomimo paru błędów (głównie technicznych) można naprawdę dobrze spędzić czas. Intergalaktyczne potyczki wśród laserowych pocisków mają coś w sobie.

cascad

7

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Star Fox Command [NDS]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s