Quo vadis Lara Croft ??!

image13

Gry komputerowe są plastycznym środkiem przekazu wszelakich treści. Na dobrze wykreowanej produkcji można zarobić krocie. Standardem jest wypuszczanie kolejnych odsłon serii, bo wiadomo, że jeśli coś dobrze się sprzedaje, to warto zarobić na tym raz jeszcze, zmieniając tylko otoczkę, tak aby gra wydawała się nowa i „pachniała” świeżością. Jednak czasami developerzy wpadają we własne sidła i uruchamiają błędne koło, nie do końca przewidzianych zdarzeń. Tak było w przypadku chociażby przygód Lary Croft.

image2

Seria Tomb Raider to maszynka do zarabiania pieniędzy a sama główna bohaterka Lara Croft to prawdziwa ikona branży gier. Na fali ciągle rosnącej popularności powstały nawet kinowe produkcje z Angeliną Jolie. Ogólna sielanka panująca w siedzibie studia Core Designs musiała jednak w końcu przeminąć i nadszedł sądny dzień. Mowa o dniu premiery Tomb Raidera 6 z podtytułem „Angel of Darkness”. Złośliwcy powiadali, że to naprawdę anioł ciemności – ciemności i technologicznego zacofania. W prasie i Internecie pojawiły się recenzje z ocenami na poziomie 62%, sprzedaż była mała, a Eidos zanotował grubą kreskę, co powiększyło i tak spore długi firmy. A jak dokładniej to wyglądało? Już piszę. Gra była strasznie zabugowana, bez 2-3 konkretnych poprawek, grało się weń strasznie topornie. Narzekano na wszystko: na to, iż fabuła nie ta, że jak tak może być: dzielna pani archeolog snuje się po deszczowym Londynie, zamiast po słonecznych, tropikalnych terenach, zacofanie graficzne i wszechobecną liniowość poziomów tez nie pomagały TR6. Mimo to można stwierdzić, iż Core Designs po raz pierwszy od wielu lat postawiło na zmiany, dodano elementy składanki, odmieniono wygląd bohaterki i ulepszono wachlarz możliwości jakie zaoferowano graczowi. Wpompowano powietrze w skostniałą formę, spróbowano czegoś innego, aby tym razem nie był to tylko bezmyślnie trzaskany sequel. Bo niestety tak to do tej pory wyglądało, każda kolejna część ma niższą notę, a Chronicles, to już zaśmianie się w twarz graczowi i odcinanie kuponów w myśl zasady „byle zarobić”. Jednak nawet po wprowadzeniu zmian okazało się, że ludziom ciężko dogodzić i tak raz kręcą nosem, gdyż śni im się coś nowego, by potem zmieszać z błotem tytuł, który, bądź co bądź trochę niezgrabnie, ale próbował przetrzeć nową ścieżkę rozwoju dla całej serii. Przewrotne są koleje losu, to prawda.

image4

Finałem całego zajścia było odebranie praw do tworzenia następnych części starej ekipie i powierzenie życia Lary programistom z Crystal Dynamics, odpowiedzialnym za Legacy of Kain. Eidos miał nóż na gardle, więc nie dziwi fakt, że ratował to, co przynosi ciągle względne dochody. Trzeba przyznać, że Crystal Dynamics brawurowo przeistoczyli Tomb Raidera. Nie bali się czerpać z wzorców, znalezionych w jednej z najlepszych gier zręcznościowych, czyli Prince of Persia od Ubisoftu. Faktycznie Legenda (podtytuł pierwszego TR od Crystal Dynamics) i rocznicowe przygody dzielnej pani archeolog były hitami. Ta pierwsza głownie z powodu powrotu do korzeni serii, po prostu Crystal Dynamics dał ludziom to czego oczekiwali, czego pragnęli, po tych wszystkich lekko udziwnionych częściach. Eidos zbierał pochwały za odważny i zarazem mądry ruch developerski. Jednak przy okazji premiery Tomb Raider: Uderworld, wypłynęła na wierzch okrutna prawda – zaczyna im brakować pomysłów na dalszy, sensowny, rozwój serii. Dostaliśmy to samo co w Legendzie tylko z poprawioną grafiką. Wydaje się, iż historia zatoczyła koło i gra znów wpadła w szpony rutyny. Wymiana programistów dała skutek, ale chyba krótkotrwały. Można to przyrównać do zatrudnienia nowego trenera w klubie piłkarskim – bez nowych zawodników i świeżej krwi nawet największy geniusz prędzej, czy później potknie się o stare grzechy drużyny. Domyślam się, że analogicznie jest z Tomb Raider’em, swoiste zmęczenie materiału, zbyt dużo części, zbyt wiele wszyscy już widzieli, by teraz zachwycać się grą samą w sobie. Taka sytuacja rodzi pytanie: Czy warto było zmieniać kreatorów gry? Raczej tak, bo to jednak Crystal Dynamics w sposób umiejętny wprowadziło zmiany, które notabene od samego początku swoich prac nad kodem źródłowym miało w planach. Uczyniło trzy kroki do przodu. Tylko co dalej? Wie to tylko Eidos.

image3

Tak po prawdzie kolejna część może okazać się ostatecznym sprawdzianem, który dogłębnie odpowie na postawione wyżej pytania. Strach pomyśleć co będzie gdy sprawdzian ten zostanie oblany, bo jeśli tak się stanie, to może oznaczać początek nowego końca Tomb Raider’a. Odrobinę brzmi to skomplikowanie, lecz mamy tu do czynienia z powtórką serialu i to niezbyt ciekawego.
Tomb Raider ciągle jest kultowy, ale naprawdę ciężko będzie mu utrzymać dobry poziom, który pozwoli istnieć nieprzerwanie w świadomości całej branży komputerowej. Niewykluczone, iż Lara znów będzie musiała udowodnić, że jest ze wszech miar wyjątkowa i potrafi jeszcze raz wygrać z swoim przeznaczeniem.

hraboll

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Quo vadis Lara Croft ??!

  1. No zobaczymy, bo jak na razie wygląda na to, że trzeba pozwolić przejść Larze na emeryturę. Choć ja tam nigdy wielkim fanem jej przygód nie byłem, więc może nie jest aż tak źle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s