Coś o płycie: Emancipator – Soon it be cold enough

emancipator-front

Poszukiwania muzyczne to integralna część każdego z nas. To, że jedni szukają numeru sms na który muszą wysłać cokolwiek by Feel był zespołem roku podczas gdy inni wylatują za granicę by przekopywać sklepy z winylami w zasadzie nie ma znaczenia. Chodzi o to, że w różnym stopniu każdego z nas ciągnie nowych dźwięków. Dobry los chciał, że ja w swych wojażach znalazłem Emancipatora, dziękuje Ci, Dobry Losie!

dangerous music for adventurous people

Zdarza się wam raz na jakiś czas usłyszeć płytę tak dobrą, że na samą myśl o jej wyłączeniu czujecie niesmak? A macie tak z instrumentalami? U mnie – przyznam się – bywa z tym różnie i raczej kompozycje składające się z samego dźwięku rzadko kiedy wbijają się mocniej w podświadomość (chyba, że robią je asy pokroju DJ Krush’a), często wylatując dość szybko z mej komunijnej wieży Philipsa. Pewnego dnia jednak (musicie przeboleć to autobiograficzne intro, nie mogłem się oprzeć przed użyciem takiej formy) trafiłem na naprawdę wyjątkowy rapowy krążek Sadistika pt. The Balancing Act, który to zawładnął mną na jakiś czas. Była to wyjątkowa produkcja z tego powodu, że rapera przyćmiła warstwa dźwiękowa. Czym szybciej zacząłem, więc googlować, żeby sprawdzić kim jest geniusz odpowiedzialny za beaty na The Balancing Act. Był to Emancipator, niedługo później miałem już jego solowy krążek na swych głośnikach, z podnieceniem sprawdzając ile do zaoferowania ma ten młody kompozytor.

Zawartość płyty przerosła moje oczekiwania, już pierwszy kawałek „Eve” swymi skrzypcami i pianinem wzbudził we mnie chęć dokładnego poznania pozostałych 14stu utworów. Niesamowite kompozycje tego 19latka (!!) z Kanady, stworzone w czasie wolnym od szkoły, nasuwają skojarzenie jednocześnie z nową jakością jak i z rozwijaniem tego co dla muzyki zrobił Moby, DJ Shadow, DJ Krush czy Nujabes. Ciężko podpiąć Emancipatora konkretnie pod Trip-Hop, Chillout czy typową elektronikę, choć z pewnością najlepsze określenia jego muzyki to „kojąca” i „fascynująca”. Słuchając Soon it be cold Enough byłem cały czas zaangażowany, śledziłem dźwięk, odrywałem się od wykonywanych czynności by lepiej poznać linie melodyczną kolejnych numerów, przypasować ich do koncepcji całej płyty, do ich tytułu etc. – w produkcjach tego typu praktycznie jeszcze mi się to nie zdarzyło. Może napisanie, że poznanie tej płyty jest jak otwarcie czakry to za dużo, ale czakreczki już nie 😉

Naprawdę wielki szacunek dla tego gościa, za to, że praktycznie w domowych warunkach spełnił tyle ze swych wizji. Słysząc gitarę ze „Smoke signals” relaksuje się, przy „Good Knight” przeżywam wielką przygodę a „Maps” kroi mnie na palsterki i układa na nowo. Jeżeli ktokolwiek ma słabość do ciekawych muzycznych fuzji to nie powinien długo zwlekać przed zapoznaniem się z tym albumem. Gdzieniegdzie można też wychwycić kojący wokal Thao Nguyen dopełniający całości w subtelny sposób.

Świetny krążek, dzięki której można zwolnić swe obroty i zobaczyć kawałek świata siedząc w fotelu. Sprawdźcie, trochę undergroundu nikomu nie zaszkodzi.

WordPress artysty

MySpace artysty

cascad

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Coś o płycie: Emancipator – Soon it be cold enough

  1. Dwa dni temu obejrzałem filmik na jutubie i bardziej zainteresowała mnie muzyka, której ktoś użył pod te wideo. Poszperałem i, w mordę jeża, do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. Naprawdę w stu procentach zajebista muzyka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s