Coś o płycie: Ten Typ Mes – Zamach na przeciętność

ms

Rzadko kiedy naprawdę warto czekać na polskie płyty. Co jakiś czas ukazują się jednak pozycje godne powszechnego zainteresowania i zauważenia, takie które mimo iż nie mają prawa odnieść sukcesu w mediach, będą jeszcze długo po swej premierze wspominane przez osoby mające okazję je poznać. Taką produkcją jest właśnie „Zamach na przeciętność”.

Krótki przekaz Mesa do ludzkości 😉

Mes, warszawski raper, powszechnie znany jest z tego, że lubi eksperymenty i bawi się swym flow podśpiewując, często zmieniając tonację etc. Jego druga płyta solowa stanowi największy dowód tych muzycznych wycieczek. Typ mówi na nich prozą, recytuje wiersz, melorecytuje, śpiewa i oczywiście rapuje. Na zróżnicowane brzmienia nie sposób narzekać (od syntetycznego „Jak to?!” do wręcz jazzowych kompozycji) jak i na brak pomysłów na kawałki. Widać, że Typ bardzo chciał pobawić się muzyką i dokładnie wiedział co chce zrobić, całość jest dopięta na ostatni guzik.
Dopięta, a jednak ciężko przyswajalna. Piotr stosując zróżnicowane formy (m.in. świetny storytelling) nagrał manifest przeciwko konsumpcjonizmowi, skostniałej budowie społeczeństwa i życiu bez polotu, w pracy której się nie lubi, z kobietą której się nie kocha i prześladującym tak wielu kredytem na mieszkanie. Przy tej krytyce nie unika oczywiście mówienia o własnych wadach i o swych uczuciach. „Wylewność” to właśnie drugie imię tej płyty (pierwsze to wciąż „bezczelność” – w tym Mes jest cały czas bezbłędny miażdżąc wszelkie objawy przeciętności). Ekstrawertyczna natura autora wychodzi na jaw najmocniej na mocno refleksyjnych kawałkach: „dwadzieścia pięć” i „Giń, kochanie”, które dzięki natłokowi emocji wbijają się w pamięć z niesamowita siłą.

Lepszy mądry, stary ekscentryk, niż dziesieciu pustych, młodych i pięknych…

Odbiór całości zależy tylko od tego na ile jest się w stanie zaakceptować eksperymenty brzmieniowe, które ortodoksyjnym fanom rapu zapewne nie przypadną do gustu (ale nie powinni płakać, dla nich 100 innych raperów nagrywa płyty o ciężkim życiu na ulicy i innych takich) i od tego jak bardzo jest się blisko tego przekazu. Jeśli też macie dość życiowych schematów, powszechnego zabijania w nas uczuć, braku wrażliwości, artystycznej chały to „Zamach na przeciętność” jest dla was. Swoje jednak należy przetrawić i dać tej płycie parę szans na odpowiednie zaistnienie w podświadomości, gdyż z początku nie jest łatwo ją polubić. Po tak hitowych singlach jak „My” i „Jak to?!” dostajemy serię gorzkich numerów, miedzy które wcisnęły się też luźniejsze dywagacje i eksperymentalny „OiOM” nagrany w punk rockowym klimacie. Potrzeba czasu by to odpowiednio ogarnąć.

Muzycznie jest wybornie, pomysły na wersy jak zwykle zaskakują błyskotliwością. Dobrze, że są jeszcze artyści potrafiący wyrażać swój bunt w tak nietypowy sposób, stawiający na oryginalność. I nawet jeśli z początku wydaje się, że parę kawałków nie do końca wyszło i psują odbiór całości, to z czasem przychodzi nagłe olśnienie i zdajemy sobie sprawę z tego, że to wyjątkowa płyta. Może lepsza, może gorsza od „Alkopoligamii”, może najlepsza w tym roku w Polsce (choć jeszcze sporo ciekawych rzeczy czeka na premierę), tego jeszcze nie wiem, ale wiem, że warto ją dobrze poznać i dać jej trochę czasu. Opłaci się, bezkompromisowa twórczość zawsze będzie w cenie.

Naprawdę, to trzeba sprawdzić, polecam.

cascad

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Coś o płycie: Ten Typ Mes – Zamach na przeciętność

  1. Skoro już taka zachwalana to sprawdziłem. Dwa dni temu nabyłem. W sumie to nie moje klimaty ale co tam. Spodobało mi się My, Jak to trochę mniej ale czego sie nie robi by „poszerzyć horyzonty” ;).

    Fajnie, że Mes się bawi dźwiękiem, tekstem iwg. To nie jest kolejny smutny ril gangsta w polonezie z 2.50 zł w plecaku. Widać, że muzyka pasjonuje go jako ogół, a nie kolejne gatunki, rodzaje, odnogi, pochodne i chuj wie co jeszcze. Nie ważne jaka, ważne żeby była dobra.

    Nie obyło się oczywiście bez wad. To, że niektóre utwory nie podobają mi się tak jak inne to raczej nic poważnego, ale wydaje mi się, że teksty czasami z bardzo idą w oczywistość. Teraz każdy mieniący się inteligentem może potępiać dodę, gwiazdy na lodzie, parkiecie, dupie itd. Tylko to takie, sam nie wiem, trywialne? Modne? Mimo tych pań w kozaczkach i mózgu w cyckach (a cycaty 😉 pochodzą z moich ulubionych piosenek jak na nieszczęście) Mes jest naprawdę bardzo dobry. Świetny głos (na tych flowach i innych się nie znam, toteż osłonę milczenia spuszczam), bardzo dobre teksty (nie czułem tego smutku i współczucia jaki towarzyszy każdemu biednemu ziomowi, którego matka poszła z kominiarzem, a on ma tylko swoją ekipę i kominiarę, którą pierdoli :D) i ogólnie wszystko in plus o czym świadczy to, że mnie, muzyczną konserwę, tak ta płyta zajęła, że słucham drugi dzień non stop.

    Co tam cascadu masz jeszcze podobnego w domu?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s