Drakan: The Ancients Gates – gra, która mogła być hitem

drakan5

Gry najczęściej dzielimy na dobre i złe, co niekoniecznie ma związek z czarnym charakterem. Chodzi o poziom merytoryczny i technologiczny jaki sobą reprezentują, a co za tym idzie; jakie oceny otrzymują. Niestety czasami jakaś gra zostaje zakwalifikowana do kategorii nie tej co trzeba, co powoduje niską sprzedaż i pozbawia szans na kolejne odsłony. Dziś mam zamiar przedstawić Wam taką właśnie grę…

Czy pamiętacie Drakan: Order of the Flame ?! Odpowiedzi pewnie są różne, więc nie tracąc czasu choć w niewielkim stopniu przybliżę to co stworzyło studio Surreal. Drakan miał swoją premierę w 1999 roku, stanowił bardzo ciekawe połączenie gry przygodowej z elementami RPG. Główną bohaterką była Rynn, dzielna wojowniczka, która władała orężem lepiej niż nie jeden osobnik płci przeciwnej. W myśl zasady „od zera do bohatera”, niepozorna Rynn musi wyruszyć w niebezpieczną podróż, której celem jest odnalezienie magicznej księgi i sekretnego kryształu, wszystko w tle wojny między ludźmi, a nieznaną dotąd rasą. Po drodze musimy zabić hordy nieprzyjemnych stworów, nie jesteśmy jednak osamotnieni w tej heroicznej walce, bowiem swoimi skrzydłami i ogniem wpiera nas Arokh, jeden z ostatnich ocalałych smoków. Chyba łatwo się domyśleć dla jakiej gry docelowo Drakan miał być konkurencją, rzecz jasna Tomb Raidera. Duża rzesza fanów uważała, iż Drakan miażdży dzieło Core Design, zarówno pod względem fabularnym, ogromu krainy fantasy i przepychu graficznego. Piękna bohaterka latająca na grzbiecie świetnie animowanego, jak na owe czasy, smoka – to połączenie sprawiało, że serca graczy biły szybciej. Niestety mimo dobrego wejścia, w dłuższej perspektywie tytuł ten przegrał z Larą Croft. O Drakanie szybko zapomniano, owszem były przecieki, że kontynuacja ma ujrzeć światło dzienne, ale nikt nie wiedział kiedy ma to nastąpić, nikt oprócz twórców.

drakan2

Wcześniej jednak Sunrreal przeniósł Drakana na PlayStation 2 i chyba nikt się nie spodziewał, że to przymiarki do odważnego posunięcia, jakim beż wątpienia było wydanie (2002) Drakana 2 tylko i wyłącznie na platformę Sony. Najwidoczniej po nieudanej przygodzie z PC, teraz Rynn miała podbić serca konsolowców, a że stał za nią potężny wydawca w postaci Sony, szanse na to były ogromne.

Drakan: The Ancients Gates to sequel w pełnym tego słowa znaczeniu. Położono w nim jednak jeszcze większy nacisk na aspekty RPG; rozwój postaci i handel ekwipunkiem. Fabularnie też jest tradycyjnie, znaczy się znów ratujemy naszą kochaną krainę, tym razem przed osobnikami zwanymi Desert Lords, którzy za cel postawili sobie wybicie w pień resztek ludzkiej rasy, no chyba, że ta podporządkuje się ich władzy. Królowa prosi Rynn o pomoc, która ma polegać na otworzeniu czterech bram rozsianych po różnych zakątkach krainy. Gdy wojowniczka to uczyni obudzi mitycznego króla smoków, który przepędzi oponentów z królestwa. W warstwie fabularnej Ameryki raczej nie odkryto i stanowi ona odzwierciedlenie pewnej formy, eksploatowanej od lat.

Pewne niedociągnięcia w opowiedzianej historii gra nadrabia przyjemnością jaka płynie z rozgrywki. Już na samym początku, gdy Rynn udaje się do mrocznych siedlisk jaszczurów znajdujących się na moczarach, by odnaleźć skradziony przez nich talizman, zostałem wprost przykuty do ekranu telewizora, nie licząc upływającego czasu. W D:TAG, Rynn wykonuje questy związane z główną linią fabularną, ale nic nie stoi na przeszkodzie by na moment zboczyć z wytyczonej ścieżki i wykonać jedno z wielu zadań pobocznych,. Warto to uczynić, bo za każde otrzymujemy dodatkowe złoto i punkty doświadczenia, co powoduje, iż bohaterka awansuje na wyższe levele, automatycznie dostając punkty do rozdziału na trzy główne cechy – broń tradycyjna, broń dystansowa i magia. Zadania to również dodatkowe źródło dochodu, a za złoto jak wiadomo kupimy nowe zbroje, broń, zdolności magiczne i eliksiry odnawiające punkty życia i many. W poszukiwaniu cennego kruszcu warto rozbijać wszelakie beczki i skrzynie, ponieważ każdy grosz się liczy. Praktycznie wszystkie zadania toczą się według schematu: „przejdź z punktu A do punktu B”, po drodze wykonując jakąś czynność. Może to niezbyt oryginalne, ale to raczej standard w grach tego typu, dlatego nie zaliczam tego faktu jako jakiś wielki minus. Grę podzielono koncepcyjnie na kilka części, każda kończy się pojedynkiem z bossem, czyli większą, mocniejszą maszkarą, którą pokonać można tylko i wyłącznie dzięki specjalnej taktyce.

drakan4

Walka wypada całkiem nieźle. Rynn może wyprowadzać pojedynczy cios, lub też całą serię, blokować ataki wroga, robić uniki i razić nieprzyjaciela magią. O ile jeden oponent to żaden problem, tak siódemka jaszczurów plus magik rażący z dystansu to już niezła przeszkoda, która niejednokrotnie kończy się sekwencją menu/ load game. To właśnie z walką związana jest też główna bolączka gry, a mianowicie nierówne Al. wroga. Raz potrafią otoczyć nas szczelnym wianuszkiem i sprawnie uciekać przed naszymi atakami, by za chwilę dać się zwabić do wąskiego przejścia i w niedługim czasie zamienić się w kupkę oziębłych truposzy, coś a’la Spartanie kontra Persowie, z tą różnicą, iż tu jest tylko jedna Spartanka. Walka w powietrzu jest już lepiej zbalansowana i zarazem bardziej widowiskowa. Nikt nie jest w stanie oprzeć się kaskadzie ognia, którą Arokh posyła z większą skutecznością niż nie jeden F-16. Dynamika tych starć naprawdę robi wrażenie. Szybowanie, pikowanie w dół i widok spalonego ciała mrocznego jeźdźca, opadającego na ziemię sprawia masę frajdy.

Graficznie konsolowy Drakan naprawdę wygląda dobrze, oczywiście jak na możliwości PlayStation 2. Programiści z Surreal zadbali o najdrobniejsze szczegóły, świat Rynn jest kolorowy i tętni życiem. Efekty specjalne w tym główny oręż smoka wygląda wprost ślicznie, do tego realistyczne efekty pogodowe, dobra mimika twarzy i stojąca na odpowiednim poziomie animacja postaci. W sferze audio też nie jest źle, choć brakuje jej porywających motywów, które zapadałyby w pamięć, a i odgłosy wydawane podczas walki przez główną bohaterkę są czasami delikatnie mówiąc dziwne. Fenomenalny jest za to głos Arokha, brzmi kapitalnie i oddaje prawdziwą potęgę tego stworzenia.

Drakan: The Ancients Gates to bardzo ciekawa, solidna i dobrze zaprojektowana produkcja, którą z całym przekonaniem oceniłbym na 8/10, mimo widocznych usterek w algorytmach Al, czasem nierównego poziomu trudności i co najwyżej dobrej oprawy audio.

drakan1

Los jednak nie jest łaskawy dla Rynn, oceny nowej produkcji z jej udziałem były raczej chłodne, bynajmniej nie było widać jakiegoś w nich wielkiego entuzjazmu i chociaż odczucia graczy były podobne do moich, to niestety szanse na kolejne części gdzieś przepadły. Czy gra została skrzywdzona przez branżę? Możliwe, i naprawdę wypada żałować, iż Sunrreal nie wypuściło też wersji na PC, gdzie przygody dzielnej wojowniczki mogły odnieść niemały sukces. W Internecie pojawiły się też pomysły pisania petycji do różnych developerów apelem wykupienia marki i stworzenia remake’u.

Czy kiedyś ujrzymy znów wspaniałą Rynn i walecznego Arokha w akcji? Nic nigdy nie wiadomo, jednak patrząc chłodnym okiem to mało prawdopodobne. Ja trzymam kciuki, bo jeśli udało się ruszyć z produkcją nowego Beyond Good & Evil, to może również do Drakana w końcu uśmiechnie się los. Dzisiaj naprawdę trudno gdzieś kupić egzemplarz gry ale szukajcie, pytajcie i nie żałujcie pieniędzy. Trud się opłaci, bo to jeden z lepszych tytułów w jakie grałem od momentu nabycia PS2, a i Wam sprawi sporo frajdy. Polecam.

hraboll

Advertisements

6 uwag do wpisu “Drakan: The Ancients Gates – gra, która mogła być hitem

  1. Trudno się mówi. Takich gier jest niestety sporo: Outcast, Requiem: Avenging Angel, Omikron: The Nomad Soul,, Heavy Metal F.A.K.K.2, albo i nawet Total Distortion 😉 Nie są to hity ani wspaniale przemyślane gry z idealnie dopracowaną fabułą i interfejsem, ale do ideału zabrakło naprawdę niewiele. Mi to nie przeszkadza. A sequeli bym nie chciał, bo jeszcze by tą aurę tajemniczości i lekko wyczuwalnego niedopracowania rozwiano ^^

  2. Zawsze chciałem to sprawdzić.

    Jedynka mi się podobała pod względem gameplay’u, a jeszcze bardziej pod względem klimatu (niestety nie ukończyłem jej). Całkiem niedawno znów wzięły mnie fazy na dwójkę, ale ostatecznie nie kupiłem jej kiedy była okazja. Po tym tekście wnioskuję, że nie można więcej zwlekać 😉 . Heh, zresztą na allegro schodzi zwykle po 20 lub 30 zł, więc co tu się zastanawiać ;P .

    A Rynn to baba z charakterem ^^

  3. Oh, muszę tylko jedno wytknąć w tekście 😛

    „Duża rzesza fanów uważała, iż Drakan miażdży dzieło Crystal Dynamics”

    W tamtych czasach za Tombami stał Core Design 😛 . Choć też faktycznie Drakan mi przypominał trochę Soul Reavera od Crystali ;P .

  4. Pingback: Drakan: The Ancients Gates – gra, która mogła być hitem « Peace … « Siódemka

  5. Świetna gra taki typowy klasyczny rpg ( w porównaniu do japońskich jrpg których masa na ps2) – jedna z moich ulubionych gier , super klimat : P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s