Quake Live: oczami konsolowca

q2

Są takie dni, w których próbuję grać na pececie. Naprawdę. Raz na jakiś czas biorę płytki, instaluje je, konfiguruje to jak daleko będę widział jak słabe tekstury etc. później staram się ogarnąć sterowanie i po chwili grania zwykle porzucam owo zajęcie by wrócić do przeglądania sieci, odbierania i wysyłania wiadomości oraz klecenia tekstów, które potem czyta jakieś 10 osób. Czemu? Bo tak. Pewnego cudownego dnia przypomniałem sobie jednak, że istnieje coś takiego jak Quake Live – czyli granie przez przeglądarkę w jedną z najsłynniejszych gier FPS jakie zrodziła matka ziemia, pozbawione wszelakiego kombinowania. Postanowiłem spróbować.


Pomyliłem się strasznie myśląc, że będzie tak cudownie jak śpiewali podróżni trubadurzy. Po zainstalowaniu ok. 4 megowej instalki, musiałem szybko przerzucić się z Opery na Firefoxa i dossać resztę plików koniecznych do rozpoczęcia zabawy. Proces rejestracyjny przebiegł gładko, dorobiłem się swego profilu i zaczynam. Najpierw jakieś 10 minut trzeba powalczyć z botem by gra ustaliła nasz poziom zaawansowania, pomyślałem sobie – rewelacja! Znajdę ludzi na swym poziomie. Myliłem się jednak i po paru meczach zrozumiałem, że osób o równie niskim skillu co ja nie ma na świecie zbyt wiele i wygranie swego pierwszego meczu „Free For All” może mi zająć sporo czasu. Eh, życie.
Początki jak to zwykle bywa, są ciężkie. Me wrażliwe palce konsolowca przyzwyczajone do gałek analogowych i triggerów potężnie się buntowały przed sprawną kooperacją z klawiaturą. Bardzo arcade’owy model rozgrywki także odbiega od ostatnich trendów jakie reprezentują chociażby Gearsy i Killzone ale cóż – gra jest z darmo, więc brnę w to dalej i daje jej szansę.

q5

Największe wrażenie robi to jak sprawnie QL działa, bez żadnego zająknięcia, po prostu wbijamy się na stronę quakelive.com klikamy na mecz w którym chcemy wziąć udział i po chwili już skaczemy po planszy w poszukiwaniu rocket launchera. Granie w ten sposób, w tak dynamiczny i rozbudowany tytuł było kiedyś czystym sience fiction, teraz staje się faktem. Przeglądarka w mgnieniu oka zmienia się w lobby i arenę międzynarodowych zmagań. Jakiekolwiek zwolnienia zdarzały się naprawdę sporadycznie, a takie wypadki przy pracy jak ogłupienie systemu przez komunikator internetowy (koniecznie wyłączcie gg,/tlen/cokolwiek bo jak wam okienko rozmowy wystrzeli w trakcie rozgrywki to się wyprawiają takie cuda, że 7 plag egipskich to przy nich nieszczęśliwy zbieg okoliczności) są niewarte wytknięcia. Od strony technicznej jest to świetnie zorganizowane przedsięwzięcie, mamy zliczane przeróżne statystyki, możemy wysyłać zaproszenia i ustawić sporo ze swych preferencji. Teoretycznie jest bajecznie.

Oczywiście sterowanie sprawiało mi problem, przesiadka z gałek analogowych na WSAD to jedno z bardziej bolesnych przeżyć w mym życiu gracza. O ile prawa ręka, trzymająca myszkę, sprawnie namierza oponentów tak lewa – ta, która ich goni, ucieka i nie daj boże musi skakać nie nadąża. Przełączanie broni scrollem również sprawdza się raz lepiej, raz gorzej. Jak na kogoś kto absolutnie nie zna plansz naprawdę szybko zapoznałem się z tym co gdzie i jak. Problem tworzy jednak rozgrywka: granie z osobami, które nie mają najwyraźniej nic innego do roboty niż tylko przesiadywanie na serwerach id software mija się z celem (skaczą jak kangury po litrze kawy), niektóre areny są też wyraźnie przeludnione i sytuację gdy po śmierci odradzamy się tuż pod lufą gościa, który szaleje ze swą wyrzutnią rakiet nie należą do rzadkości. Szkoda też, że w Quake Live broń z jaką się „rodzimy” ma marginalne znaczenie i cała zabawa polega na tym by najpierw znaleźć sobie coś co strzela szybko & mocno (ewentualnie w wersji dla asów: celnie, wolno i bardzo mocno) a potem szukać swych ofiar. Mając pecha możemy krążyć i krążyć i zamiast znaleźć wzmocnienie swego arsenału, będziemy co chwilę zdejmowani przez osoby, które zdążyły przed nami zgarnąć jakąś fajną broń.

qww

Okiem konsolowca – da się w to grać i nie trzeba się z niczym babrać. Zatem jeśli, podobnie jak ja, dawno temu ożeniliście się padem i tivikiem a Pecet służy wam tylko do podrywania gimnazjalistek na czacie, pod nickiem PodłyPedro, to może to być dobry wybór. Na te pół godzinki dziennie, można na szybko wskoczyć, zagrać dwie partie i wyskoczyć. Tak właściwie jedyne wymagania jakie stawia przed nami producent to posiadanie Firefoxa. Co do szybkości łącza, to wiem, że na 1/mbs nie ma żadnych problemów (bo sam mam takie, wydaje mi się jednak, że i 512kbs uciągnie bezproblemowo QL) co powinno każdego zainteresowanego ucieszyć. Boli tylko sterowanie WSADem, okazjonalne granie z ludźmi o 11stu palcach i konieczność ciągłego szukania pukawek, no ale na to nic nie poradzę… i tak można się bez stresowo, fajnie pobawić.

PS. Jak ktoś ma ochotę zostać mym internetowym przyjacielem i zechce się podkładać w każdym meczu, to może znaleźć mnie w świecie Quake Live pod ksywką (a jakże inaczej) cascad.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Quake Live: oczami konsolowca

  1. Bardzo fajny tekst. Zawsze w necie możemy znaleźć teksty biednego Pc’towca zmuszonego do grania na konsolowym padzie, śmiesznie się czyta jak jest sytuacja odwrotna ;)Tak czy siak sama koncepcja QL jest bardzo interesująca. Pewnie jak system zostanie zooptymalizowany w pełni na arenach pokażą się reklamy i wtedy okażę się czy taki projekt w grach online ma finansową rację bytu. Ja trzymam kciuki.

  2. od wczoraj wróciłem do QL po ok. 2miesięcznej przerwie i co bardzo szybko rzuciło mi się w oczy? reklamy właśnie! w dodatku zupek Knorra. WTF?! Czyżby jakiś zapalony gracz pracował jednocześnie w marketingu producenta Gulasznikowa?

    a Ciebie cascad namierzę jutro, sam nie jestem jakimś wymiataczem więc możemy się poduelować 😉 mój nick: stepowiec

  3. Dobry tekst Aras 🙂 Trochę marudzisz z tym szukaniem pukawek – jak znasz mapę, to nie ma żadnego problemu – sekunda i już skaczesz z Rakietnicą, poza tym zawsze możesz włączyć piłę i wpadasz w gąszcz przeciwników – Mayhem!! 😀 Ja nie zwracam uwagi na reklamy – raz przyuważyłem na jednej z aren nowe axe, a tak to mi w ogóle nie przeszkadzają 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s