Heart of Darkness – pamiętajcie.

hod1

Heart of Darkness to platformówka z elementami akcji i gry logicznej. Fabuła HoD nie jest zbytnio rozbudowana. Jej bohaterem jest Andy mający spore zdolności w tworzeniu wynalazków, o czym możemy się przekonać w bardzo krótkim czasie od rozpoczęcia gry. Otóż podczas odpoczynku w parku Andy jest świadkiem zaćmienia słońca, które jak się później okazuje jest sprawką Władcy Cieni. Podczas tego astronomicznego zjawiska pies chłopaka zostaje porwany przez cienie. Zrozpaczony Andy postanawia uratować Wisky’ego, biegnie do domu, odpala swój latający wehikuł, zabiera działko plazmowe i wyrusza do niebezpiecznej Krainy Cieni. Po sporych turbulencjach i niezbyt udanym lądowaniu zaczynamy przygodę na dobre.

hod4

Jak już wcześniej wspominałem Hearts of Darkness to klasyczna gra platformowa, więc mamy tutaj dużo skakania, biegania i wdrapywania się na przeszkody. Wszystko zostało zmieszane w odpowiednich proporcjach, choć tym razem w odróżnieniu do Another World (Poprzedniej gry Erica Chahi – ojca HoD) jest odczuwalnie mniej elementów logicznych, a więcej akcji. Nasi przeciwnicy to najczęściej Cienie w odmianie lądowej i latającej. W czasie podróży przyjdzie nam się zmierzyć z m.in. przerośniętymi roślinami, pająkami, wężami wodnymi czy piraniami, te ostatnie w niezwykle szybki sposób potrafią sprawić, iż z Andy’ego zastaje tylko trampek i strzępki materiału. Podczas wędrówki spotkamy także dziwne skrzydlate istoty, na które nie podziałała moc ciemności, co automatycznie sprawia, że patrzą na nasze elektroniczne alter ego łaskawszym okiem i nie stronią od oferowania pomocy. Arsenał jaki mamy do dyspozycji jest bardzo skromny, ale z drugiej strony nasz młodociany heros to nie Rambo, tylko bohater bajkowej opowieści i nie taszczy ze sobą kilku giwer i kilogramów ołowiu. Na początkowych planszach korzystamy z wspomnianego działka plazmowego, aż do momentu gdy zostanie ono skonsumowane przez ogromną bestię. Kilka ekranów gry dalej pod wodą odnajdujemy tajemnicze, świecące źródło, które sprawi, iż zdobędziemy magiczną moc, która nigdy się nie zużywa i jest nielimitowana. Do wyboru mamy trzy stopnie trudności, każdy różni się poziomem agresji wrogów i ich wytrzymałością.

hod3

Od strony audiowizualnej naprawę trudno Heart of Darkness coś zarzucić i jednocześnie odmówić niezaprzeczalnego uroku. Ręcznie malowana grafika, miła dla ucha muzyka, która zależnie od sytuacji wolniej lub żwawiej sączy się z głośników i dopracowana animacja postaci to niewątpliwe plusy tej gry. Jest to tytuł prawdziwie oldschool’owy w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu, tytuł przy którym gracz doznaje prawdziwego katharsis i przypomina sobie co tak naprawdę ważne jest w grach.

Dlaczego tak świetna produkcja nie doczekała się dni chwały, edycji jubileuszowej i ogólnie nie podbiła świata? Okazuje się, że Heart of Darkness już przed swoją premierą (31 lipca 1998 roku PlayStation, miesiąc później komputery klasy PC) straciła szansę na sukces. Eric Chahi pracował nad przygodami Andy’ego i jego psa przez bardzo długi czas czemu niezmiennie towarzyszył szum medialny. Premiera była przeciągana na coraz to dalsze terminy, oczekiwania rosły, a wydawca się niecierpliwił. W końcu wydano HoD, ale szybko okazało się, iż wypuszczenie na rynek dwuwymiarowej platformówki w czasie gdy triumfy święciły gry pokroju Tomb Raidera i Quake 2, było złym, bardzo złym posunięciem. Co z tego, iż tytuł wydany przez Amazing Studio był rzeczywiście amazing biorąc pod uwagę reguły starej programistycznej szkoły, skoro nikt wtedy nie zwracał nawet uwagi na bądź co bądź piękną artystyczną oprawę, która jednak ni w ząb nie pasowała do ówczesnych realiów rynku. Przecież w 1998 roku wyszedł Tekken 3, Gran Turismo, Spyro, Metal Gear Solid, The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Crash Bandicoot: Warped i wiele, wiele innych. Eric Chahi po całej tej historii wycofał się z branży, w jednym z wywiadów powiedział, iż „firmy wydające oprogramowanie nie mają duszy”.

hod 1a

Nawet po latach Heart of Darkness jest naprawdę fajnym szpilem i gdy niedawno go odpaliłem, przy okazji wizyty młodszego kuzyna, bawiliśmy się razem naprawdę fantastycznie. Po 5-10 minutach przestała przeszkadzać nieco kłująca w oczy pikseloza i oczarował nas wyjątkowy klimat, tak niepodobny do tego co obecnie jest na topie. Grajcie bo warto.

hraboll

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s