Wymagania, dywagacje, pogadanki o niczym part 2

ggtyt

Specyficzny klimat rozpoczynającego się właśnie letniego szaleństwa jak co roku – wpływa także na branżę gier. Mimo to, jesteśmy w tak ciekawym momencie jej rozkwitu, że nawet w czasie gdy rakotwórcze promienie słoneczne atakują nas przez dziurę ozonową jest o czym pisać. Czemu by więc nie kontynuować tego co w weekend zaczął cookie? Zapraszam na drugie wydanie pogadanek i obiecuję, że nie będzie w nim nic o E3, które wychodzi mi już każda możliwą (i nie) stroną. Poruszę dziś temat tego jak beznadziejnie reklamowane są pewne gry.

gg1

Wydawcy zaczynają coraz częściej popadać w pewien strasznie nieciekawy trend, którym jest robienie stron-teaserów gier. Oczywiście nie takich zwykłych gier – tylko gier tak tajnych, że nawet nie mogą podać ich nazwy. Chodzi mi choćby o zamieszanie ze stroną-zagadką Kojimy, na której umieszczono chmurki, łąkę i odliczanie. Cudownie.
Okazało się potem, że to była zapowiedź MGS:Rising, co prawda niektórzy naprawdę się tym podniecili i zgadywali na różnych forach internetowych przez 10tki stron co tak właściwie zapowiedział Hideo, ale dla mnie to przykład żałosnego marketingu. Skoro Konami zrobiło swoje to i Square Enix i Capcom też muszą zarzucić czymś „fascynującym”. Super utalentowani informatycy postawili zatem dla Capcomu stronkę z liczbą 1560 (sorry był update – teraz jest 1573! Łaaaaał), a Square dostało mały szkic (sorry był update, teraz jest szkic i smok! Łaaaaaaał) i zegar z odliczaniem.

Co to ma im dać? Szum medialny? Wybaczcie ale trąci mi to marketingiem z najniższej półki i ślepym podążaniem za resztą stawki „bo tak”. Człowiek wchodzi na ten tajemniczy adres, patrzy sekundę i już nie ma ochoty dalej zaglądać żyjąc z przeświadczeniem, że przed chwilą ukradł mu ktoś strasznie cenną sekundę życia. Skoro twórcy nie chcą powiedzieć nawet nad czym pracują to czemu się tym chwalą, i czemu ma to kogokolwiek obchodzić? (a jeszcze gorzej gdy i tak każdy wie co dany developer szykuje, przecież trzeba było być nierozgarniętym by wątpić w to, że strona Kojimy = MGS a np. ta od EA Montreal to druga część Army of Two).

gg2

Z drugiej strony barykady siedzą pięknie przemyślane i odpowiednio dopracowane przedsięwzięcia, jak choćby legendarna kampania i love bees towarzysząca premierze Halo 2 czy też strona something in the sea, na której znajdujemy notatki i poznajemy profile różnych postaci ze zbliżającego się BioShocka 2. Czy takie coś jest fajne i ciekawe? Tak. A czy puste strony na których nie ma żadnej treści są ciekawe? Nie. Dlatego Konami, Capcom i Square Enix łapią u takich mega-wykształconych-znawców-tematu jak ja minusy już na starcie. Skoro oni robią ze swych fanów debili to należy im raz na jakiś czas dać takiego wirtualnego klapsa na pupę i wykręcić to czekające na pieśni pochwalne ucho.

A ponieważ już mi się zebrało na tępienie brzydkich speców od reklamy to znów muszę wspomnieć o karygodnej postawie Konami. Pamiętacie jak PES był niekwestionowanym królem gier sportowych? Zapewne już coraz mniej osób pamięta. Co zatem robią ludzie odpowiedzialni za ta serię? Prezentują nam „trailery” na których Leo Messi mówi jak to on bardzo lubi grać w Pro Evo. Ponadto mamy zapewnienia, że każdy element zostanie dopracowany – oczywiście z samej gry nic nie widzimy. Czy bezsensowny coroczny bełkot o ciągłym ulepszaniu tej samej formuły może na kimś zrobić wrażenie? Nie. A czy japończycy zdają sobie z tego sprawę? Nie.

Wstyd i hańba. Wstyd i hańba. Przykłady, zarówno nic nie pokazujących trailerów jak i ‘pustych stron’ można tak mnożyć i mnożyć. Niestety.

cascad

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wymagania, dywagacje, pogadanki o niczym part 2

  1. Spójrzmy na to z innej strony. A jak reklamy gier wyglądałyby jak dzisiejsze proszków do prania?

    Scena w pralni (takiej hamerykańskiej, gdzie nikt nie ma własnych pralek 😉 )
    – Ale mi się nudzi, nie chce mi się czekać na to pranie.
    – Ależ dziwnym trafem mam w torebce Wii, telewizor i najnowsze Wii Sports/Cooking/Fishing/Painting/Szpachling. Chodź zagrajmy.

    Wtedy wszyscy bawią się przed telewizorem, uśmiechają do ekranu i przeżywają swój pierwszy orgazm szpachlując ścianę. Już wole puste strony, które konkretnie nic nie wnoszą. Mimo to nie wierzę żeby kiedykolwiek reklamy gier przybrały taki wygląd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s