Granie i blożkowanie, blożkowanie i granie

ddd4

W jakim kraju żyjemy – każdy widzi, powodzi nam się tu różnie, jednym bywa naprawdę ciężko podczas gdy inni mogą pozwolić sobie na luksusy. I fajnie. Mamy zatem wolność słowa, dorobiliśmy się też jako-takiej blogosfery (to się nazywa płynne przejście od tematów fundamentalnych do sieciowej popierdółki). Na tyle długo w niej siedzę, że parę zdań o tego typu działalności mogę napisać.


O osobistych blogach i photo-blogach raczej nie ma co się rozwodzić, forma internetowego pamiętnika to świetny sposób na pokazanie ‘co u nas’ gdy mamy znajomych rozsianych po całym świecie. Osobiście nie zaglądam na tego typu miejscówki, bo i po co. Blogi dają jednak inne, szersze możliwości – wyrażania swych opinii, dzielenia się informacjami, pisania o swych zainteresowaniach i znalezienia kręgu podobnych sobie zapaleńców. Bez znajomości tworzenia stron i innych pierdół, dostajemy do ręki prosty silnik, umożliwiający budowę schludnego kącika twórczości własnej, a także udostępniania jej szerszemu spektrum odbiorców.

Z jakiegoś powodu jednak, z tej wyśmienitej okazji korzysta dużo mniej osób niż z facebooka, naszej klasy i innych fotkape-el. Why? Bo po pierwsze: by robić takie coś trzeba mieć coś do powiedzenia, po drugie: to wymaga trochę wysiłku, po trzecie: nie każdy ma mimo wszystko skill pisarski, choćby taki by skonstruować na szybko kilka zdań i dobrze przelać swoje myśli na literki (opcji czwartej: „blogi tematyczne piszą tylko skończone nerdy” nie dopuszczam 😉 ).

Do rzeczy – będę się trzymał „swojej branży”, czyli grania w pojęciu ogólnym. Najsłynniejszym przedstawicielem tego typu blogowej działalności jest na pewno polygamia pod wezwaniem Piotra Gnypa. Z grupy osób chcących dostarczać innym najświeższe wiadomości z konsolowego światka, udało im się, dzięki regularności i sumienności osiągnąć taką popularność, że ktoś (Agora) zdecydował się ich wykupić. Obecnie polygamia to profesjonalny serwis, trzymający się swych blogowych korzeni. Ciężko nie zazdrościć chłopakom sukcesu. Niestety poly to wciąż wyjątek w naszym kraju. Jak ma się ich konkurencja? Tak szczerze to zbytnio jej nie widać… Owszem, fanowskie portale wciąż powstają (by upaść), ale trzymajmy się blogów tematycznych. Im dłużej szukam tym trudniej jest mi je znaleźć – swego czasu założyłem coś własnego, czytane przez was właśnie Peace Grenade i kurde… jako ponad półtoraroczny stwór, w większości tworzony przez jedną osobę, przetrzymuje inne podobne mu przedsięwzięcia, w co te kilkanaście miesięcy temu trudno byłoby mi uwierzyć.
Jest to dość smutne, bo „na fali” PG, gdy chciało mi się jeszcze gorączkowo siedzieć na różnych forach (neo plus zwłaszcza), kilka kreatywnych jednostek też zaczęła się brać za tworzenia własnych, mocno zajawkowych game-blogów (przy okazji: nie pamiętam akurat czy Shadov nie był szybszy, ale to w sumie pieśń przeszłości, bo w zalewie łez wszystko co opublikował wyrzucił do kosza, a Baud zrobił tak nawet dwa razy). O ile pamięć mnie nie myli osobnicy na stałe kojarzeni ze społecznością magazynu neo plus: Ryan oraz Texz też po kilka razy próbowali blogować ale wszystko siadało raczej prędzej niż później. Kilka osób nawet przeżyło krótki romans z jałową platformą jagram.pl i zakładała tam swoje szybko porzucane gramsajty. Życie tych wordpressowych, grampe-elowych i blogspotowych noworodków można przyrównać do żywotu motyla – krótko i kolorowo. Zajawka zajawce nie równa (pozdrawiam tu niejakiego Pica, który chyba z 4 takie sajty zakładał i porzucał po dwóch wpisach 😛 )

Sytuacja wydawała się nieciekawa, teoretycznie każdy gracz chciał być recenzentem w swym ulubionym magazynie/portalu, a mimo to w sieci swego śladu nie zostawiał. Przynajmniej jedno przedsięwzięcie przetrzymało próbę czasu: Crazy Pumpkins Nest zakonspirowane przez Shiniego i Pitera obchodzi właśnie rok istnienia, z czego jestem rad niebywale (choć chłopakom chyba bliżej do świata filmu). Swego czasu nawet pojawiło się coś takiego jak littlebigblog (autorzy: syriusz.b i ww3), który w miarę przebojowo wystartował, obecnie funkcjonując jako miejsce wrzucania podcastów (przy okazji: robią je z CPN, świat blogerów growych jest naprawdę malutki). Mój były towarzysz z PG, Pita, postanowił przejść na coś o krótszej formie z czego narodził się ihejtju, co mi się na tyle spodobało, że założyłem najgorszego, waląc aż do wczoraj na dwa fronty… Przeszukując sieć ciężko obecnie nie trafić na felietony Łukasza Macha (Dziadu z Psx Extreme) i showshowshowshow – miejsce gdzie Zeratul (kolejny człowiek z neo) wrzuca swe filmiki z YT związane z ogrywaniem nowości. Jest to też dom podcastu Epic Fail z Blizzardem, Maxem, Wrogiem i Ryanem. Uważniej szukający prędzej czy później dostaną się na site Ubermlina gdzie będą mieli okazję poczytać konkretnie przygotowane felietony.

Jestem pewien, że kogoś pominąłem, aczkolwiek liczę, że mi wybaczy, bo nie ma co dalej ciągnąć tej wyliczanki: te parę czynnych stron to większość z tego co ma do zaprezentowania blogosfera graczy. Szkoda bo blogosfera nastolatek znacznie nas przebija i ukazuje to nas w nienajlepszym świetle. Nieciekawie, prawda?

Jeżeli udało mi się aż do tego momentu skupić uwagę kogokolwiek, to liczę, że w choćby mały sposób wpłynę na jego kreatywność. Wiem, że PG daleko do ideału, ale dla mnie to jest coś, że daję radę tyle je utrzymywać i jest garść osób czekających na kolejne wpisy (poza tym, nie mogę go rzucić tak po prostu i iść tropem wszystkich tych, którym się najpierw nagle zachciało a potem nagle odechciało). Posiadanie własnej stronki i widok rosnącego w niej archiwum wpisów naprawdę cieszy, pozwala stale ćwiczyć warsztat pisarski i doprowadzić do wielu ciekawych sytuacji.

Blożkowanie zwyczajnie daje radę i miło by było zobaczyć jakiś rozkwit w tej dziedzinie. Granie w Polsce wciąż raczkuje, świadomość możliwości jakie niesie Internet także, ale mamy kilka ukrytych talentów, które w końcu mogłyby dać się poznać. Konkretna konkurencja na tym polu może rozruszałaby branżę e-dziennikarzy, którzy bardzo wygodnie rozsiedli się na portalach, ciągnąc kasę za swe nie-zawsze-profesjonalne teksty, gdyż nie czują oddechu konkurencji na plecach. A przydałaby im się.

Na sam koniec wszystkim „nowym” sprzedam kilka rad, które powinny im pomóc na starcie:

– Nie napalajcie się na setki wejść, naprawdę, tego typu strony odwiedza mniej osób niż myślicie
– Tym bardziej na początku, wiem, że ciężko się patrzy na nikłą ilość odsłon mimo przykładania się do wpisów, ale taka już dola bloggera.
– Jeżeli nie chce się wam mega-przykładać, to popróbujcie z czymś vide najgorszy czy ihejtju. Krótkie wpisy, konkretnie i na bieżąco także potrafią zaciekawić.
– Komentarzy będzie niewdzięcznie mało
– A jak już ktoś was skomentuje to po to by wytknąć błąd
– Ale to normalne, trzeba się przyzwyczaić
– Wiem, że to trywialne ale: musicie się tym bawić i cieszyć, po prostu.

Z tego miejsca pozdrawiam, wszystkich „działających” (zwłaszcza tych podlinkowanych w tekscie) jak i tych, którzy niebawem zaczną działać.

zapraszam do dyskusji w komentarzach.

PS wybaczcie chaos w zdaniach, ale pisałem pod wpływem emocji ; )

Howgh.

cascad

Reklamy

7 uwag do wpisu “Granie i blożkowanie, blożkowanie i granie

  1. Czy te porady tyczą się tylko blogów o grach, czy takich na inne tematy również? 😉
    W sumie trochę przykro, że większość ludzi nadal myśli blog=różowy blogasek z glitterami i opowiadaniami yaoi z uniwersum Harry’ego Pottera, ewentualnie internetowy opis tego, co się jadło na śniadanie.

  2. grrr.pl i gamecorner.pl – to czasem nie były blogi newsowe na początku? Też istnieją trochę czasu. Zbliżony tematycznie artykuł jest w wrześniowym neo- ciekawe, sam ostatnio zastanawiam się po co to wszystko.
    Samemu ciężko nawet autoocenić siebie i stwierdzić, czy się rozwijasz, czy Twoje teksty dają radę, czy komuś zechce się to czytać?
    Bycie bloggerem jest jak szczekanie psa w nocy, może ktoś odszczeka, a może ktoś rzuci butem i ryknie „zamknij morde”…
    Mimo tego zwierzęta i tak to robią, czasem tylko milkną na kilka nocy.

  3. Fajny tekst, pokazuje, że niewielka liczba osób prowadzi fanowskie blogi tematyczne… a szkoda, bo Twoja stronka pokazuje, że to może wyjść naprawdę ciekawie. Życzę sukcesów i… większej konkurencji ;)))

  4. oj wiesz, pisałem ten tekst całkowicie subiektywnie – odniosłem się do blogów, które osobiście znam i często przewijają mi się przez ekran. Próbowałem nawet trochę innych poszukać ale google nie za bardzo chciały je znaleźć.

    Zagraceni – faktycznie dają radę i żałuję, że o nich nie wspomniałem 🙂 a z Twojej całej listy każdy (poza kroniką gier) sajt ma tak małą częstotliwość wpisów, że naprawdę nie pasował do tego tekstu. wiesz, metoda ‚wpis na miesiąc’ jest jednak mało ‚blogowa’ i ciężko taką stronę jakoś sklasyfikować.

  5. Rzeczywiście wpisy mogłyby pojawiać się częściej, ale mimo wszystko warto te blogi wrzucić do RSSa, a to że są rzadko aktualizowane nie umniejsza ich wartości, czasem wręcz jest to atut, bo wpisy są dłuższe i bardziej przemyślane. Warto przejrzeć archiwa. Na dokładkę wrzucam jeszcze jeden link, tym razem gry z trochę innej strony:
    http://gamedev-pl.blogspot.com/
    Nie wiem czy pasuje do zestawienia, ale na pewno może kogoś zainteresować.

  6. wiesz, to może takie moje zboczenie ale wartość strony oceniam też poprzez częstotliwość ukazywania się na niej ciekawych materiałów, to jest coś bardzo ważnego moim zdaniem. Jak zaznaczyłem w tekście – wypisałem większość blogów z aktywnymi autorami, mniejsze giną w guglu. Zresztą nie jestem żadną wyrocznią w tej kwestii i nie ma co brać zbyt na serio tej wyliczanki, tu bardziej chodzi o mesydż: „grajcie i twórzcie dzieci boże” 😉 😉 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s