Skins – oglądać.

Skins-cast-s1_2

Nie tak dawno przeczytałem o (ponoć ciekawym) serialu dziejącym się w mieście Bristol (UK). Postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie zasłużył na swą popularność i uznanie (nagroda BAFTA coś znaczy) i cóż… stwierdzam, że jak najbardziej tak. Skins to historia grupy nastoletnich przyjaciół, która nie zawiera żadnego z elementów, które zwykle są irytujące w serialach o grupkach nastoletnich przyjaciół. Jest po brytyjsku i pełnokrwiście – czyli nie brakuje wzlotów, upadków, przekleństw, alkoholu, narkotyków, humoru i seksu. Może i niektóre akcje wydają się być za ostre ale nie to się tu liczy, liczy się ich autentyczność, czyli coś czego zawsze brakowało temu ‘gatunkowi’.

Koniec z 20kilku letnimi aktorami grającymi licealistów – tu 16-18 letni młodzi ludzie grają swoich rówieśników. Koniec z popadaniem w przesadę i przerysowywaniem rzeczywistości. Po trzech sezonach śmiało mogę stwierdzić, że nareszcie ktoś poruszył dobrą tematykę w dobry sposób. Jednak bez strachu, to nie jest seria na zasadzie „wrzućmy młodych przed kamerę, dajmy im alko i niech przeklinają – sprzeda się”, tu poświęcono jeden odcinek na poznanie jednego bohatera, poruszając przy okazji jego osobiste marzenia i problemy. A, że to wiążę się z nocnym życiem… cóż, żadne odkrycie. Oczywiście akcja Skins jest ciągła, więc wątki się przeplatają i ciągną przez parę epizodów.

skins

Obijające się coraz szerszym echem imprezy zaprezentowane w tym serialu (zjawisko tzw. ‘skins parties’, z łatwością to wygooglujecie) tak naprawdę nie są jego podstawową wartością. Najważniejsza jest tu grupa przyjaciół, którzy mimo iż pozornie mają wszystko to często nie potrafią się tym cieszyć, dręczeni swymi problemami. Poznamy tu „wspaniałego” Tony’ego, który bezwzględnie manipuluje ludźmi i Sida, który jest jego najlepszym przyjacielem i wielkim przeciwieństwem, na dodatek zakochanym w dziewczynie Tony’ego. Jest i Chris, zakochany w nauczycielce, uzależniony od leków, żyjący w rozbitej rodzinie, największy imprezowicz, którego męczy trauma po śmierci brata. Poza tym zobaczymy Almara – „najgorszego muzułmanina świata”, któremu ciężko być superświetnym nie zawodząc rodziny oraz oczywiście swego boga. Jak na złość jego najlepszym przyjacielem jest gej Maxie, co stanowi przeszkodę w ich przyjaźni. Dodajmy do tego anorektyczkę na odwyku – Cassie, Michelle zakochaną do bólu w Tonym i naprawdę utalentowaną muzycznie Jal, którą dobija jej samotność a otrzymamy naprawdę wysokoprocentowego drinka. To co odróżnia tą grupę od innych „grupek przyjaciół” z podobnych seriali to skala problemów w jakie wpadają, imprez na które chodzą je odreagować i ogólny obraz ich stylu życia. Z jednej strony wydaje się, że każda postać została zaprogramowana do autodestrukcji, z drugiej jednak nie potrafimy ich nie lubić. Na cale szczęście strona dramatyczna nie zanudza i bardzo często jest zakłócana przez komediowe, obyczajowe i ogólnie przyjemne wstawki. Uwierzcie, że odcinek szósty w którym obserwujemy szkolną wycieczkę do Rosji was zniewoli 😉

Co ciekawsze – dostajemy tu do dyspozycji dwie generacje bohaterów. Przez pierwsze dwa sezony obserwujemy kończącą szkołę średnią grupkę, którą wyżej opisałem by w trzecim… znów przenieść się do Bristolu i oglądać „perypetie” (to bardzo słabe słowo by opisać to co się tam dzieje) Jeffy – młodszej siostry Tony’ego idącej do pierwszej klasy liceum. A już zapowiedziano 4 sezon, i jak tu się nie cieszyć?

Jak przystało na brytyjski serial muzyka jest gra tu pierwszoplanową rolę (Roots Manuva jest na OST!!!), sprawdźcie przykładowe dwa zupełnie skrajne kawałki towarzyszące oglądaniu:

*** standing in the way of control

&

*** Wild Wild World

(wybaczcie ale zablokowali możliwość wrzucania ich bezpośrednio na strony, dlatego daję linki do YT, i tak warto zobaczyć ten pierwszy – drugi i tak znacie 😉 )

Nie będę się więcej produkować, sprawdzajcie. Jest ciekawie, odważnie i nieprzewidywalnie. Bardzo cenię sobie tego typu produkcje, pokazujące charaktery, język, zachowanie i gusta prawdziwych ludzi. Każdy odnajdzie tu na pewno kilka sytuacji w których sam się znalazł i kilka w których nigdy nie chciałby się znaleźć. Skins to coś co powinno się przynajmniej sprawdzić i nie bez powodu bije rekordy w krajach gdzie telewizje ogólnodostępne nie boją się go puścić w porach największej oglądalności. Uwierzcie – u nas się tego nie doczekamy bo by prezesom się krawat podwinął na samą myśl.

Brytyjczykom po raz kolejny należy pogratulować jaj – są niemoralni, i dobrze.
cascad

Reklamy

10 uwag do wpisu “Skins – oglądać.

  1. Skins? LOL? Przecież to skrajnie odmóżdżająca teen drama o abstrakcyjnych problemach abstrakcyjnych postaci.

    Moja 14-letnia siostra czasami to ogląda, ale nawet ona ma polewkę z tego sztucznego do bólu serialu.

  2. widocznie brytyjska akademia się myli 😉 a tak serio, to już nie przesadzaj bo od mocnych historii tam się roi zostały naprawdę solidnie przedstawione. Z tego komentarza nie wiem też czy wiesz co oznacza słowo „abstrakcyjny”, no chyba, że mieszkamy na innych planetach 😉

  3. o to to! skins to naprawdę udana produkcja, która nareszcie pokazała jakoś sensownie pierwsze dorosłe i przyciężkie problemy młodych ludzi. Poza tym naprawdę potrafi zaskakiwać :>

  4. Brytyjska akademia jak najbardziej może się mylić. Też mi zresztą autorytet – bliżej nieokreślona „AKADEMIA”. Nagroda BAFTA wyznacznikiem? Ta, a Famitsu wystawia uczciwe czterdziestki…

    Mocne historie? Trochę miękkich orgietek, ssanie pyty w układzie chłopiec-chłopiec, zdrady i namiętności rodem z Niewolnicy Izaury? Już afera hazardowa jest dla mnie mocniejszą historią, niż to, co jest w Kumplach/Skins.

    A abstrakcyjne toto jest strasznie. Do dziś pamiętam lola po zobaczeniu tej akcji z autobusem. Cały ten serial ma konwencję teledyskową, jest to w 100% lulz dla brytyjskich nastolatek. Pokazuje pseudorealistyczne problemy pseudorealistycznych postaci i przez ten cały ten cały pseudorealizm osiągamy abstrakcję.

  5. wiem, że może się mylić, spokojnie 😉 w każdym razie ja się przy skins relaksowałem, Ty hejtujesz, łatwer – niech inni też spróbują i sami ocenią. I tak, zachodzenie w ciążę nastolatek, uzależnienia od dragów, ciężkie wypadki, ‚seks na złość’, wybieranie między religią a przyjaciółmi, przysparzanie cierpienia z zimną krwią, to raczej mocniejsze historie od tego co widać na wspólnej. Skończmy na tym.

  6. To nie są ciężkie historie, to są normalne historie. Ja mam to na co dzień, nie potrzebuję Skins, zwłaszcza że w Skins to wszystko jest wypaczone, a co gorsza postaci są nierealistyczne, wręcz abstrakcyjne, jak już pisałem. Chociażby Maxxie. To po prostu piękniś dla rozemocjonowanych 14-tek. W jego gejostwie jest tyle prawdy co w słowach polityków.

    A Na Wspólnej jest dla 50-letnich kwok.

  7. Pingback: Misfits « titlescreen

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s