Bardzo dobry… Tekken 4

tekken4-us-poster

Mimo iż Tekken 6 podbija właśnie światowy rynek bijatyk (niesłusznie zresztą – brak konkurencji mocno mu pomaga) i nikt już nie ma zamiaru patrzeć na jego poprzednie części to ja jednak, na przekór, to uczynię. Oczywiście mógłbym zachwalać kultowe T3 czy TTT, wolę jednak skupić się na części czwartej – czyli tej najsłabiej przyjętej przez krytykę. Paradoksalnie to właśnie czwórka przykuła mnie najdłużej do PS2 i bardzo ją cenię.

Największą zaletą Tekkena 4 była przede wszystkim chęć uczynienia przełomu, wprowadzenia zmian. Przyjrzyjmy się części szóstej – jakie tu są zmiany? Rwący online? Możliwość dodania definitywnie okropnych dodatków do jeszcze gorzej wyglądających wojowników? Wolę też przemilczeć zbiór klaunów jakimi możemy tam sterować i kwestię ich fatalnego designu, zamiast tego spójrzmy bliżej na czwórkę:

tekken_screen002

Tu mamy 20 postaci (plus Combot), różnych postaci, wśród których jedyną wpadką możemy nazwać ciągłą obecność Pandy/Kumy. Nie ma ani spartolonego, nie pasującego do uniwersum bossa (T3: Ogre, T5: Jinpachi, T6: Azazel) ani dziwacznych gości (Gon, Boskonowicz, Kangury, potężne nastolatki) – jest spójnie. Dodatkowo udało się przywrócić do życia największego badboya serii – Kazuyę, pomimo tego, że jego styl walki się dublował z tym co prezentował Jin Kazama. Co, więc zrobiono? Przeklasyfikowano całkowicie Jina r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-i-e zmieniając jego styl na klasyczne karate. Prawie rok nim grałem, tak pięknie był animowany, odstawiając w tył postaci z konkurencyjnych fighterów 3D. Oglądanie Jina w akcji było czystą przyjemnością, pomimo tego, że był chamsko przesadzony, wrednie silny i tani jak barszcz w proszku.

ddgg

Innowacją w skali całego gatunku możemy śmiało nazwać wprowadzonego przy okazji czwórki Steve’a Foxa, boksera pozbawionego ciosów nogami, nastawionego na mordercze stringi (nie chodzi o gacie ze sznurka, to nazwa pewnego typu combosów) i oczywiście – swaye. Pierwszy kontakt z tą postacią robił rewelacyjne wrażenie, nie można się było odciągnąć od ciągłego ‘kiwania’ na boki, to było świeże. Kolejnym ważnym elementem Tekkena 4 okazało się być pojawienie Marduka, czyli zawodnika posługującego się Vale Tudo. Nastawiony na rzuty, zwarcia, łamania i kontry Marduk podniósł naprawdę wysoko poprzeczkę dla wszystkich serii, które też posiadały bohaterów lubujących się w walce w zwarciu. By dopełnić obraz najmądrzej „obsadzonego” Tekkena należy napisać, co nie co, o jego piękniejszej stronie: po pierwsze: nie ma Anny, po drugie: Xiaoyu jest nareszcie pełnoletnia, po trzecie: pojawiła się brazylijska piękność, Christie Monteiro do, której nie wypada nie wzdychać. Roster świetnie się udał, przywracając jeszcze do życia Marshall Lawa, Lee i po raz kolejny udziwniając postać Yoshimitsu.

tk4-christie-sketch

T4 wprowadził nowe, ciekawe style (nie to co ‘ninjitsu’ Ravena z T5) nie powielając ich (vide king – armor king z T5), dorzucając do tego swobodne poruszanie się w trzech wymiarach, ściany, rzuty odpowiedzialne za zmianę pozycji zawodników (do wykorzystywania przy ścianach właśnie) i areny o różnych wysokościach. To naprawdę JEST SPORO. Ciężko przemilczeć fakt, że system ścian nie do końca się sprawdził, praktycznie nie dając szans zawodnikowi, który zostaje zagoniony w róg, a szumnie zapowiadane zróżnicowanie wysokości aren bardziej przeszkadzało niż pomagało… ale w dalszym ciągu była to świetna gra, która starała się ewoluować w najlepszy możliwy sposób. Podjęto ryzyko, które raczej się nie opłaciło, choć to i tak dużo, dużo, więcej niż to co obserwujemy przy okazji części szóstej: odtwórczość, odtwórczość, odtwórczość.

Reasumując: znany, intuicyjny w obsłudze system, bardzo dobra oprawa i przemyślany zestaw fighterów – tym właśnie jest zapomniany Tekken 4. Jeżeli poza, którąś z konsol obecnej generacji macie jeszcze PS2, to śmiało go atakujcie, wyjdziecie na tym lepiej niż na jego najnowszej części.

814_tekken4ps2_004_large

cascad

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Bardzo dobry… Tekken 4

  1. A ja myślę, że lepiej zrobimy jak zagramy w piątkę. Bardzo zgrabnie ominąłeś wszystkie wady czwórki, które sprawiały, że na dłuższą metę gra stawała się męcząca. A co do nowości w szóstce to mamy np. Rage mode, czy możliwość korzystania z broni. Nowe postacie to kwestia gustu, ktoś powie, że są beznadziejne a ktoś inny, dostrzeże np. bardzo fajną i ciekawie zapowiadającą się Zafinę. No ale żeby mieć fajny wpis na blog to ponarzekajmy jak inni „znafcy” na grę w którą i tak nie graliśmy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s