Californication

Kino uwielbia niegrzecznych chłopców masowo popełniających błędy, ale nadrabiających swe grzeszki wdziękiem, gracją i stylem. O dziwo, 49 letni David Duchovny wpasował się w tego typu rolę z wielką łatwością, zaskakując wszystkich tych, którzy wątpili w jego zdolności (w tym i mnie). Jako Hank Moody – sławny pisarz, który nie może opędzić się od kobiet i używek – spełnia się rewelacyjnie.

Californication ukazuje losy Hanka starającego się odzyskać piękną Karen. Tą dwójkę łączy nie tylko wspólna przeszłość, ale i 13letnia córka – Becca. Im dłużej oglądamy serial, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że Los Angleles nie jest odpowiednim miejscem na wychowywanie dziecka. Zresztą na wychowywanie partnera też, o czym przekonuje się Karen znosząca naprawdę wyjątkowe wybryki Hanka. Każdy z niespełna półgodzinnych odcinków skupia się przede wszystkim na panu Moodym jeżdżącym brudnym Porshe Carrera, zawsze odzianym w czarną koszulę/koszulkę, nie odmawiającym sobie drinków z każdej okazji i bez okazji. Jego kłopoty skupiają się nie tylko na sprawach prywatnych ale i na zawodowych – od kilku lat nie napisał żadnej nowej powieści, o czym przypomina mu często jego prześmieszny przyjaciel i agent – Charlie. Brak natchnienia jest oczywiście powiązany z utratą Karen, która jak na złość oświadcza mu pewnego dnia, że przyjęła zaręczyny niejakiego Billa.

Wygląda trochę jak love story? „Na sucho” tak, jednak ja widzę w tym serialu przede wszystkim opowieść o gościu, który swym hedonizmem i wzorowym trzymaniem swego światopoglądu (nie uznającego chałtury) nie umie trzymać ptaka w spodniach. Innymi słowami, niemały z niego Apacz. Owszem – ukochana go nie chce, córka wkracza w trudny wiek i nie może nic nowego napisać, ale kto by się tym przejmował? Ma w miarę pełne konto, siedzi w mieście z którego kpi i co rusz wpada w kolejne kłopoty. Jego wysoka samoświadomość nadaje komizmu niemal każdej sytuacji w jakiej się znajduje, jeżeli ktokolwiek szuka na ekranie dobrej zabawy i definicji luzu, to znalazł już serial dla siebie. O ile oczywiście ma odpowiednią ilość lat bo przekleństw, ostrych scen i nagości nikt tu sobie nie żałował. Rozbrajająco szczery, bezczelnie dowcipny Dochovny krążący wokół tego całego kalifornijskiego blichtru z miejsca zdobywa naszą przychylność – jest jak typ wyrwany z innej planety, palący fajki i mówiący brzydko, sprawia wrażenie wiecznie znudzonego tym jak bardzo rzeczywistość wokół niego jest przewidywalna.

Dwie dwunastoodcinkowe serie (plus trzecia, która wciąż trwa), zapadają w pamięć nie tylko dzięki dobremu pomysłowi na scenariusz, ale i za sprawą jego rewelacyjne realizacji. Przedstawienie relacji Karen i Hanka oraz Hanka i Becci są pełne słodko-gorzkich uczuć. Rozczarowań związanych z ciągłymi rozstaniami i radości płynącej z każdego powrotu.

Historia sławnego, charyzmatycznego pisarza okraszona została też wybitną ścieżką dźwiękową (Gus Black!), przy której można się zarówno wyczilować (nie ma to jak przestrzeganie czytsości języka) jak i spędzić godziny na rozmyślaniu. Jest klimatycznie i stylowo, tak jak w całym serialu, który polecam, choćby sprawdzić. Fani pełnokrwistości ucieszą się, Ci lubiący absurd też.

PS na pewnym zagranicznym blogu znalazłem taki opis Hanka: „Overall, he’s like a cross between Hugh Laurie’s House, Mystery from The Pick Up Artist and Charles Bukowski.”. Ciężko o trafniejszą charakterystykę tego pana. Trzeba go poznać.

PS2 Niżej, fajne urywki 😉 :

i kilka cytatów pana Hanka:

(patrząc w lustro): „Nobody likes you, you’re ugly and your mother dresses you funny. Now smile, you fucking douche.”

„You can’t snort a line of coke off a woman’s ass and not wonder about her hopes and dreams, it’s not gentlemanly”


„You’re looking at me like I just finger-banged your cat.”

Henry Rollins: What’s your latest obsession?
Hank Moody: Just the fact that people seem to be getting dumber and dumber. You know, I mean we have all this amazing technology and yet computers have turned into basically four figure wank machines. The internet was supposed to set us free, democratize us, but all it’s really given us is Howard Dean’s aborted candidacy and 24 hour a day access to kiddie porn. People…they don’t write anymore – they blog. Instead of talking, they text, no punctuation, no grammar: LOL this and LMFAO that. You know, it just seems to me it’s just a bunch of stupid people pseudo-communicating with a bunch of other stupid people at a proto-language that resembles more what cavemen used to speak than the King’s English.

cascad

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Californication

  1. Dla mnie ten serial jest żerowaniem demagogicznym na potrzebach mass. Tekst fajny, natomiast serial jest zdecydowanie nie dla mnie- imho wyjątkowo nie mający mi nic do zaoferowania, prócz ładnych pań i momentami obrzydliwego humoru. Dziwne bo generalnie lubię takie tematy, natomiast C-n jakoś mnie odpycha.

  2. Zdecydowanie słaba pozycja. Za słaba, żebym ją oglądał. Pierwszy sezon jeszcze dawał radę, drugi był już dramatem, trzeciego nawet nie zacząłem. Nuda, wiecznie to samo, brrrr. No i w sumie ani razu sie chyba na tej serii nie zasmialem, a to ma być komedia z tego co wiem? ; ]

  3. ale to właśnie chodzi o to, że jest ‚wiecznie’ to samo – pokazuje to ilość złych nawyków Hanka od których nie może się uwolnić 🙂 californication daje radę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s