Jak kraść to miliony – bardzo ważna polemika

„Jak kraść to miliony”, jak kłamać to też… dzisiaj przyszedł czas na mały komentarz dotyczący naszego polskiego dziennikarstwa i jego mocy, do czego skłonił mnie artykuł Krzysztofa Woźniaka, jaki ukazał się na Onecie już jakiś czas temu, na który jednak, ze względu na olewanie polskich portali growych wpadłem dopiero teraz. I się przeraziłem. Już sam tytuł „Mity na temat konsol” sugerował, że coś będzie nie tak, nie spodziewałem się jednak, że do tego stopnia.

Zanim w ogóle przejdę do konfrontowania treści tego felietonu z rzeczywistością, wypada zrobić malutki wstęp. Chodzi o zwrócenie uwagi na moc słowa pisanego każdemu kto nie jest jej świadomy. Otóż dziennikarz to bardzo ciekawy zawód, ze względu na możliwości kreowania świata, powie wam o tym każdy pismak, który kiedykolwiek pracował w większym wydawnictwie (nie mówię tu o pismach związanych z grami). Od jego indywidualnego osądu i doboru słów zależy to jak większość społeczeństwa przyjmie daną informację – a ponieważ owa większość społeczeństwa woli gdy inni za nią myślą, zachowują w sobie owy osąd jakiegoś pana za biurkiem jako prawdę, fakty, jedyną możliwą opcje. Najprawdziwszą, słuszną i nierzadko jedyną. Dlaczego? „bo tak napisano w XYZ a to poważana ogólnopolska gazeta”. Ewentualnie dlatego, że nie mają czasu na to by indywidualnie zbadać dany problem. Taki przykładzik.

Innymi słowy przed pisaniem każdego artykułu to od dziennikarza zależy czy będzie rzeczywistość opisywał, naginał czy też kreował – wkładając do chłonących wszystko głów nową prawdę (albo jeszcze gorzej – utwierdzać w błędzie ludzi, których należy z niego wyprowadzić). Im bardziej poczytne pismo/portal publikuje takie teksty, tym więcej osób przyjmuje je jako prawdę (nic odkrywczego: ze wzrostem poczytności wzrasta prawdopodobieństwo bycia czytanym przez coraz większych głupców). Dlatego też złe dziennikarstwo jest w stanie zaszkodzić absolutnie wszystkiemu, pokazując, że czarne nie jest czarne tylko białe. W tym miejscu możemy śmiało przejść do felietonu „Mity na temat konsol”, który ukazał się na portalu o zastraszająco dużej popularności.

…..

Bezpośredni [link] do wspomnianego tekstu. Warto się z nim zapoznać, żeby swobodniej czytać dalszą część polemiki. Kursywą zaznaczam cytaty z dzieła Krzysztofa Woźniaka.

…..

Wartości – nie masz ich to dorośnij

O ile przyjmiemy, że cały artykuł odnosi się stricte do polskiej rzeczywistości, to niestety już w jego wstępie możemy zauważyć rażące błędy, przejdźmy jednak od razu do mięsa, czyli „uświadamiania” przez autora ciemnego ludu, zaślepionego złym konsolowym marketingiem. „Okazuje się”, że wiele tez, wpychanych nam do głów jest nieprawdziwych – Krzysztof przytacza je a potem „obala”.

Pierwszy akapit: „Granie na konsolach jest tańsze, gdyż sprzęt jest tańszy.

Autor uparcie stara się przekonać czytelników, że to nieprawda używając argumentu; „Komputer jest zwykle zaraz po kupnie gotowy do grania. Ma myszkę, klawiaturę, system operacyjny – więcej nie potrzeba. Należy tylko zainstalować grę i zacząć zabawę. Tymczasem konsole są gotowe do zabawy tylko pozornie. Owszem teoretycznie wystarczy kupić sobie grę, ale w praktyce bardzo szybko okazuje się, że potrzebujemy czegoś jeszcze.” Wybaczcie – ale ja jeszcze peceta z wbudowaną myszką, klawiaturą i systemem operacyjnym nie widziałem i zawsze musiałem za to ekstra płacić. Kupując pudło z konsolą znajduję w niej wszystkie rzeczy potrzebne do grania i EUREKA to ona jest gotowa do grania dokładnie w sekundę po podpięciu jej do zasilania. Argumenty jakoby było potrzebne dokupienie karty pamięci zdezaktualizowały się wraz z premierą Xboxa (nie mówiąc już o tym, że i wcześniej bywały konsole nie wymagające kart pamięci, ale skąd mógłby to kolega Krzysztof wiedzieć?). A drugi pad? Cóż, jest dokładnie tak samo potrzebny jak w przypadku PC – chcesz się bawić w multi to kupujesz, nikogo się do tego nie zmusza (za to w przypadku PC by grać komfortowo w większość gier, trzeba w niego zainwestować).

…..

KW: „Kolejny argument cenowy, nadal jest stekiem kłamstw (Zauważmy również, że tego typu porównania robi się zwykle 2-3 lata po premierze konsoli, kiedy to zdąży już ona stanieć. Dlaczego? Gdyż w dniu premiery takie porównanie wcale nie byłoby jednoznaczne.).” Widzę, że ciężko jest zauważyć, że na sprzęcie kupionym za 2tysiące złotych gra się w nowości przez co najmniej 6 kolejnych lat (albo lepiej to zobrazuje: cofnijcie się w czasie do 2003 roku i kupcie mi za 2 tys. zł komputer na którym dziś przewalę się przez GTA IV, ktoś chętny podjąć wyzwanie?), pokażcie mi peceta który to potrafi, a może nawet autor by mi go pokazał? jakby co – stawiam pizze.

W kwestii cen gier też miałem ochotę się posprzeczać, ale zdanie „na konsolach jest jeszcze drożej. Tu typowa cena gry w dniu premiery to ok. 260 PLN!” dobitnie uwydatnia, to na czym opiera swą wiedzę pan felietonista. Najbardziej boli jednak nie to, że pokazuje swe umysłowe zatwardzenie – chodzi o to, że utwierdza w stereotypach osoby, które myślą tak jak on. Zamiast oświecenia, wprowadza ich w jeszcze głębsze wieki średnie.

…..

Drugi akapit: „Na konsole wychodzi więcej gier.” Plus kolejny „Bardzo dużo gier wychodzi wyłącznie na konsole, a tytuły na PC-ta ukazują się zawsze z dużym opóźnieniem w stosunku do konsol.”

I zabójcza kontra: „Nieprawda! Po prostu tak nie jest. Wystarczy przejrzeć plany wydawnicze dystrybutorów, by przekonać się, że jest wręcz odwrotnie.” – ekhem, no właśnie, jakby kolega przejrzał te plany to by zauważył jak bardzo się myli. Wypada jednak podkreślić, że tą sprawę należy podejść z dwóch stron (żeby być – słowo klucz – rzetelnym). Gdyż pecet na pewno będzie prowadził w ogólnej ilości wydawanych gier, ze względu na tytuły, które od razu lądują w koszach marketów i kosztują 9 złotych. Produkcja gier na PC jest tańsza ze względu na brak testów spójności i opłat licencyjnych, które pobierają producenci konsol, zatem malutkie studia, skupiające się na tworzeniu gier budżetowych (takich, których recek nawet w CDA nie ma) za swój target obrały PC. Gdy wrócimy jednak do pułapu AAA, który wyznacza jakość to nie ma bata – konsole będą wygrywać, gdyż jedynym gatunkiem „ekskluzywnym” dla PC zostały RTSy. Obecnie nawet FPSy są tworzone tylko na konsole, dodajmy do tego bijatyki, gry od japońskich developerów (jest tego tona, choć ostatnio Capcom się wychyla i zaczął robić konwersje na PC) i zwykłe „duże hity” które tak po prostu zostały na konsolach. Jakby nie liczyć: PC to morze konwersji z maszynek spod telewizora plus duży RTS raz na jakiś czas i czekanie na ochłapy od Blizzarda.

Dla mnie przeczytanie w 2009 roku zdania; „sytuacji w których dany tytuł ukazuje się wyłącznie na blaszaka lub najpierw na PC-ta, jest o wiele więcej” to niesamowite przeżycie. W grudniu, po premierach Uncharted 2, AC2, MW2, Brutal Legend, Dragon Age, Demon’s Soul, Forza 3, Halo:ODST i DLC do GTA to w ogóle nawet śmieszne nie jest.

…..

Trzeci akapit Na konsole wychodzą lepsze gry.

Japońskie RPG (jako oznaczenie gatunku, a nie kraju pochodzenia) i bijatyki to generalnie domena konsol. Jednakże klasyczne RPG i gry strategiczne (nie mylić z taktycznymi) ukazują się głównie na blaszaka. Pozostałe gatunki ukazują się na wszystkie platformy.” Ktoś od dawna konsoli nie widział – jRPG i Bijatyk to jest tu obecnie jak na lekarstwo. A czy wychodzą lepsze gry? Jest ich zwyczajnie więcej, ergo mamy większy wybór, ergo dostajemy więcej rzeczy podchodzących pod nasze preferencje. A czy są lepsze? No cóż – za niektóre ekskluziwy naprawdę warto zabić, a granie w Assassins Creed 2 na klawie przed monitorem, zamiast przed 40’ LCDkiem, na kanapie, z bezprzewodowym padziorkiem, to jakieś śmichy hihy.

…..

CzwartyGry na konsole sprzedają się coraz lepiej, dlatego niedługo ten rynek przytłoczy „rozrywkowego software’u” na PC-ta.

Okej, autor mówi, że to nieprawda, wyśmiejcie go sami, bo mi szkoda mi klawiatury na to by mu kulturalnie wytłumaczyć, że sprzedaż gier na konsole coraz bardziej przytłacza PCtowe tytuły (btw Activision już przebąkuje, że Modern Warfare 3 może być consloe only bo na pc sprzedaż coś nie taka była).

…..

Akapit: „Producenci konsol dbają o użytkowników swojego produktu i oferują im wiele usług niedostępnych dla posiadaczy PC-tów.

KW: „Jasne. Najlepszym przykładem jest tu płatna usługa Xbox Live, która sprowadza się głównie do możliwości grania po sieci oraz ściągania wersji demo gier. To rzeczywiście straszne, że posiadacze komputerów nie mają czegoś takiego i muszą pobierać demka i grać on-line bez opłat. Koszmar.

Szkoda, że autor nie sprawdził, (w sumie nie miał jak, bo chyba nikt nie wątpi w to, że konsole w życiu to widział tylko w formacie .jpeg), tego, że pobieranie dem jest (hejooooooo) darmowe, a Xbox Live oferuje za cenę abonamentu coś więcej niż granie i szczerze, życzę właścicielom każdej platformy usługi oferującej tak wiele. BTW ładnie się łączy powyższy cytat z polityką Blizzarda względem sprzedawania każdej kampanii Starcrafta 2 osobno za pełną cenę, ach, jacy Ci PCtowcy są doceniani 😉

…..

Akapit: „Konsole się nie psują, więc jak jakąś kupię to nie musze się już niczym przejmować i mogę grać, grać i grać.”

KW: „Mhm, i dlatego części zamienne do samodzielnej naprawy konsol cieszą się takim ogromnym popytem. Co przy okazji pokazuje kolejny problem z konsolami – koszmarnie drogie naprawy. Jeśli po okresie gwarancyjnym „sypnie” nam się witalna część konsoli, to często taniej jest kupić sobie nową niż oddawać ją do serwisu.”. Gwarancja obejmuje 3 lata, jak stale używany sprzęt elektroniczny psuje się po trzech latach to bądźmy uczciwi – można mu to wybaczyć. A jak coś się psuje podczas trwania gwarancji to uznawanie tego za problem jest najzwyklejszym w świecie idiotyzmem. Miałem w życiu 7 kosnol i 3 razy coś mi się w nich spsuło (ach te lasery z pierwszych modeli PS2), mam też jednego peceta, który się już 3 razy zepsuł. Hmm…. nie słyszałem też o naprawie konsoli która by przerosła jej wartość… no ale kolega Krzysztof na pewno słyszał (gdzieś, od kogoś, kiedyś, ale to fakty przecież! Nie?).

……

Artykuł „Mity na temat konsol” udowadnia, że można w mediach sprzedać kłamstwo. Co gorsze tego typu felietony budują niezdrowe napięcia między graczami (umacniają się fronty konsole vs. Pc) i zamiast pchać nas do przodu, sprawiają, że cofamy się niczym maluch próbujący wjechać na Mount Everest. Co gorsze – ktoś zaakceptował ten tekst, opublikował go i jeszcze zapłacił autorowi – to jest najbardziej bolesne. Dopóki w Polsce będą ukazywać się tego typu artykuły na stronach branżowych (bo mimo casualowego podejścia onet.gry taką stroną jest) dopóty nic się nie zmieni… Onet to nie fanbojska stronka i od dziennikarza branżowego i jego korektora wypada oczekiwać większej wiedzy.

PS. Inny tekst dotyczący wesołej grafomani z onetu. Taki hejterski. Sądzę, że wraz z powyższym idealnie  się dopełniają.

cascad

Advertisements

12 uwag do wpisu “Jak kraść to miliony – bardzo ważna polemika

  1. … nie to bym chciał bronić w jakiś sposób felietonu, ale i twoja „odpowiedź” jest pełna bzdur i niedomówień. Ot, odpowiedź na wybrane fragmenty tendencją i po części nieprawdą.
    Może wypadałoby jednak się dowiedzieć trochę więcej na dany temat, zanim się bierze za ‚odpowiedź’, bo jak dla mnie to co tu zaprezentowałeś jest dokładnie na poziomie wspomnianego wcześniej felietonu.

  2. a ja nie wiem w czym widzisz tu błędy, jako odpowiedź ten tekst (i podlinkowany) sprawdzają się elegancko, odkrywając przed pewnymi osobami coś zupełnie nowego…

  3. Niektórym ludziom pewnych rzeczy się nie wytłumaczy. Choć słownictwo mam w miarę zasobne, to często zdarza się i tak, że najlepiej jest komuś coś wytłumaczyć ręcznie. Wtedy masz gwarancję, że twoje argumenty wywrą na autorze wrażenie. Ba, może piętno.
    I toć to taki właśnie pan będzie kierował opinią mas, mamusie będą kupowały dzieciom GTA z następnymi generacjami „coffe mode”, może od razu dzieci poproszą o VIrtual Hottie 2, a jak coś walnie, to zawsze można obwiniać gry.
    Konsole są nadal dla wielu czarną, magią, a na internetowych warcabach zagrasz na blaszaku z przed dziesięciu lat.

    I kto tu ma rację???

  4. Wiedza polskich dziennikarzy, nie związanych z branżą, na temat konsol jest zatrważająca. Czytając ich artykuły, szybko można zrozumieć dlaczego konsole w naszym kraju są tak mało popularne…

  5. To jest idiotyzm. Pisać takie teksty. Stek bzdur. Tyle na temat artykułu z Onet.
    A co do twojego tekstu to – Zajebiście, zajebiście kur** że komuś się chce takie teksty pisać. Powinni teraz to np. pokazać na jakimś portalu gdzie bardzo wielu ludzi przegląda (lub na Onecie jako sprostowanie) by ludzie nie myśleli że ten gość prawdę piszę. Tak by ludzi oświeciło a ten gość jeszcze raz pomyślał zanim coś napisał. Zajebiście.

  6. Tyle, że odpowiedz pojawiła się na onecie, gdzie ją zjechano… Sam Ural ją pisał i pisał sensownie, spokojnie, rzeczowo. A został za to zjebany z góry na dół – debilnymi argumentami ma się rozumieć.

  7. Pierwszy akapit: „Granie na konsolach jest tańsze, gdyż sprzęt jest tańszy.”

    Zapomniałeś w nim napisać (tak jak i tamten kolo), że na pc trzeba zainstalować „każdą” grę, która nie działa w przeglądarce, co zajmuje kolejne kilkadziesiąt sekund lub kilka minut. Na konsoli, jeżeli tego nie chcesz lub sprzęt nie ma dysku, to nie instalujesz gier tylko po wożeniu płyty natychmiast w nią grasz, dlatego jest to kolejny argument o gotowości do grania na rzecz konsol 🙂

    A cała polemika Arka bardzo mi się podobała 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s