Golden 5 – Złota Piątka

Pamiętacie jeszcze czasy Pegaza? 8-bitowy, pierwszy król polskich konsol umilił urodziny/święta/komunie niejednego szkraba, a jego biblioteka gier do dziś potrafi zaskakiwać nie odkrytymi wcześniej perełkami. Klon NESa (Nintendo Entertainment System) doczekał się także słynnej, pirackiej, składanki tytułów od Codemasters – Golden 5. I nie był to zwykły mixtape, tylko prawdziwa uczta oferująca każdemu maniakowi pada tytuły najwyższej jakości. Przypomnijmy sobie je i ich obrzydliwe okładki, oto prawdziwa złota piątka:

Ultimate Stuntman (1990)

Codemasters lubowało się swego czasu w łączeniu gatunków, czego znakomitym przykładem jest Ultimate Stuntman. Tytuł oferuje zarówno rozgrywkę w stylu Contry (idziesz w prawo i strzelasz) jak i jazdę samochodem, motorówką, latanie na lotni, rozwiązywanie zagadek czy, notabene bardzo ciekawą, wspinaczkę na szczyt levelu. Oczywiście zbierania kluczyków i pojedynków z bossami także nie zabrakło. Przedstawiciel klasycznej szkoły gier akcji z tamtych czasów. Dziś trochę trudny i niezbyt dobrze zbalansowany ale na pewno godny uwagi fanów oldskulu.

…..

Big Nose the Caveman (1991)

Jak przystało na jaskiniowca nasz bohater wyszedł z jaskini, zobaczył smakowitego pterodaktyla i zrobił się głodny, po czym wyruszył na polowanie… oto cały scenariusz tej kultowej już platformówki. Do dyspozycji dostajemy moc skoku, uderzenie maczugą i rzut kamieniem. Tak drogie dzieci, dokładnie tyle wystarczyło kiedyś by się świetnie bawić. Oczywiście same poziomy były najeżone przeszkadzajkami i wrogami, nie brakowało również potyczek z bossami. Ginęło się oczywiście od jednego błędu. Za zebrane w trakcie wędrówki kości co jakiś czas można było zakupić ciekawe upgrade’y. W BNtC obecna była nawet tablica High Score czekająca na wpisanie waszych ksywek. Będąc szczerym – gram w to do dzisiaj.

…..

Fantastic Adventures of Dizzy (1991)

Bardzo stara przygodówka o “jajku w czerwonych butach”, która jakby to dziwnie nie brzmiało – była naprawdę wspaniała. Zły czarnoksiężnik porwał dziewczynę Dizzy’ego, a ponieważ ten nie miał żadnej innej na oku, postanowił, ruszyć dupsko i ukarać bydlaka. Otwarta (tak, tak) kraina, zręcznościowy charakter i niemało przedmiotów gotowych do użycia sprawiły, że gra Codemasters była jednym z najkonkretniejszych tytułów na NESa. Ilość sekretów, mini-gier i atrakcji sprawia, że naprawdę trudno przypisać Dizzy do konkretnego gatunku. 19 lat temu (!!) to było naprawdę coś a i dziś można się w niej zatracić.

…..

Micro Machines (1991)

Szalony wyścig miniaturowych maszyn, jest pozycją kultową, wyjątkową i wściekle grywalną. Po wybraniu ulubionego kierowcy przystępujemy do niepowtarzalnych zawodów na planszach takich jak wanna, stół kuchenny, dywan, garaż czy ogródek. Widok z góry, przejrzysta, kolorowa grafika i intuicyjne sterowanie uczyniły z Micro Machines jedną z najlepszy 8-bitowych gier w historii. Szkoda, że seria nie jest rozwijana i kontynuowana, jestem pewien, że na platformach obecnej generacji też odniosłaby sukces.

…..

Big Nose Freaks Out (1992)

Sequel przygody Wielkiego Nosa zaczyna się co najmniej nieprzyjemnie. Nasz koleżka, zostaje ogłuszony i okradziony z cennych kości, przez jakiegoś niegodziwego dinozaura. Nie pozostaje mu nic innego jak domagać się satysfakcji. Wskakujemy zatem na swą kamienną deskę (pierwsza gra o stone-boarding’u) i przemierzamy świat. Względem poprzednika zmieniło się praktycznie wszystko na lepsze, gra zyskała jeszcze więcej zalet, barw i ciekawych, mocno pokręconych leveli. Deska wymuszała trochę inny sposób poruszania się, dzięki czemu NES dorobił się bardzo sensownej alternatywy dla Sonica (w BNFO także trzeba było dbać o prędkość z jaką się poruszamy).

…..

Ach te czasy gdy w Polsce nie było jeszcze „piractwa” (bo było Piractwo) i nie wiadomo było jak ugryźć ten temat… dobrze, że już minęły, ale kto je przeżył, ten wie, że „niemożliwe nie istnieje” 😉 wpis dedykuje wszystkim tym, którzy je pamiętają, a tych, którzy je przegapili zachęcam do spróbowania się z powyższymi tytułami, to naprawdę golden five.

…..

kojarzycie te obrazy? 😉 :

…..

i prawdziwy, nostalgiczny, megakiller:

…..

cascad

Reklamy

11 uwag do wpisu “Golden 5 – Złota Piątka

  1. W Dizziego i MM grałem na Amidze :). Też się Pegasusa nie dorobiłem nigdy :). Tzn teraz mam, bo kiedyś ktoś mi sprezentował „z piwnicy”, ale nie mam czasu ustrojstwa podłączyć i pograć ;(.

  2. A ja nie posiadałem złotej piątki 😦 może dlatego, że w moim domu królował dumnie NES ^^ chociaż często schodziło się do sąsiada na „żółte kartridże” stąd pamiętam owy kart ^^

  3. Miałem to i zagrywałem się w Dizzy’ego jak durny (co z tego, że nie wiedziałem, co mam zrobić – liczył się fun), a Big Nose to wiecznie żywy klasyk 🙂

  4. @Ludek przecież napisałem, że nie było piractwa tylko Piractwo (sprawdź wielkość liter, szczególik). Chodzi o raczkujące prawa do własności intelektualnych takich jak gry etc. przecież Pegaz mimo iż był „czysto piracki” to sprzedawany był wraz ze swymi cartami w normalnych sklepach, miał serwis, gwarancję, reklamy etc. takie dziwne, dzikie, polskie czasy.

  5. To jest młodość niejednego z nas! Mnie najbardziej wciągnęły Dizzy oraz oba Big Nose’y, ale oczywiście grałem te w MM i Stuntmana… naprawdę rewelacyjny kartridż! Chyba najlepsze co się pojawiło na pegasusa?

  6. Przypominają mi się stare czasy. Sam miałem Pegzę i się zagrywałem jak głupi w te wszystkie gry a Contra na dwóch to do dziś najlepsza gra na multi/coop ;p Dizzy był pierwszą grą w której się naprawdę zakochałem, zresztą wszystkie gry tam były naprawdę fajne choć chyba Big Nose Freaks Out najmniej mi się podobał. Do dzisiaj sam mam ten kart z pudełkiem i instrukcjami oraz promocyjną plakato-ulotką i wątpię bym go kiedyś sprzedał choć już kilka osób mnie o to prosiło. No ale to już legenda i na allegro pełen zestaw pojawia się raczej rzadko i to za dość wysokie ceny jak na grę na Pegzę dlatego warto go zachować ;p Z tego co pamiętam gdzieś czytałem, że Golden 5 był wypuszczony oficjalnie zresztą na samym pudełku są informacje dotyczące praw autorskich. Tak więc śmiało można powiedzieć, że ta składanka przecierała szlak i była pierwszą legalną grą wydaną w Polsce i to w sytuacji kiedy nie było oryginalnego NESa. Zresztą to się ładnie nam wpisuje w ówczesna politykę Codemasters które produkowało nielicencjonowane carty na NESa rżnąć Nintendo na lewo i prawo ;p Poza tym reklama Gameboya w polskiej instrukcji oraz reklamy samej Pegzy w TV są bezcenne i na zawsze pozostaną w mojej pamięci ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s