PES 2010

Jestem prawdziwym fanem piłek Konami, tak prawdziwym, że bardziej się nie da. Przeklinałem przegiętą Brazylie w tej grze jeszcze w czasach gdy musiałem się z tym kryć (teraz wszyscy w domu, po odgłosach wydobywających się z pokoju, już wiedza w co i kiedy gram). Ta seria naprawdę dawała radę. Potem rzeczy zaczęły się komplikować, potem trzeba było przenieść się na wielordzeniowe platformy, a teraz siedzę i klepię tekst o Pro Evo 2010 będąc zmieszanym nienażarty. To nie tak miało być.

Bez całowania pani w rączkę, zacznijmy od silnika jaki napędza ten tytuł. Wobec tak wielkiej zbrodni tracę po prostu ochotę na finezyjne wstępy bowiem japoński developer WCIĄŻ kuśtyka na tym co znamy z czasów PlayStation 2…. przy PES 6 na x360 było to do wybaczenia, przy PES 2008 do przełknięcia, przy PES 2009 jawnie przeszkadzało a teraz wzbudza śmiech na sali. Oświetlenie poprawiono, modele piłkarzy dostały kilka detali, niektóre twarze robią konkretne wrażenie, detekcja kolizji wciąż jest rewelacyjna – to należy oddać, jednak to wciąż za mało, mało, mało.

Tu trzeba skoku: animacja jak na grę sportową wypada średniawo (nie chodzi o płynność, a o jakość) i widać jej drewniane ‘przejścia’. Szumnie zapowiadane ustawienia taktyki co prawda pozwalają ustawić mniej-więcej własną wizję budowy ataków, jednak nie mogę wyjść z wrażenia, że za czasów starszych części, jakieś 6 lat temu, miałem na to wszystko o wiele większy wpływ. Brak manualnego przełączania się między zawodnikami to kpina, tak samo jak niezmiennie denne AI zawodników. Cuda jakie wyczyniają bramkarze, obrońcy czy napastnicy pozostawieni sami sobie przechodzą ludzkie pojęcie. I tak – w poprzednich częściach też tego nie było.

Drużyny sterowane przez konsolę się bronią. Po prostu bronią nie robiąc nic innego. Grając ligowym beniaminkiem trzymałem całą jedenastkę Barcelony na jej połowie – i tak jest wszędzie. Brak podstawowego podziału zadań na boisku jest zbytnio widoczny. Nie wiem jak jest na niskich poziomach trudności, gdyż z zasady grywam w PESa na najwyższym, ale tu po prostu każdy chce z nami zremisować. Sztuczna inteligencja jest ustawiona tak, że gdy tylko przekraczamy połowę przeciwnika to cała jego drużyna się zlatuje by niemożliwie zagęścić pole (z drugiej strony – przy obecnym w PES2010 systemie strzałów i dryblingu bez tego rozwiązania wyniki byłyby hokejowe). Konsola nie potrafi przeprowadzić dryblingu tak długo jak długo nie ma zawodnika, który odpycha wszystkich obrońców dookoła – Messi biega sobie gdzie chce i jak chce. Statystyki znów nie uległy poprawie zmieniając zacięty mecz w paradę robotów. Strzały z pierwszej piłki są losowe, rzuty karne popsute, pełnych licencji nadal brak, w ligę mistrzów gra się jak zwykle…

Gry piłkarskie umarły. Grałem w Fife i ta reprezentuje zbliżony poziom = obecnie się nie da naprawdę skillowo i hardkorowo pograć w wirtualne kopanie. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale jest mi okropnie smutno z tego powodu. PES2010 ostatecznie sprowadził serię na tory bardzo łatwej i przystępnej kopanki, fajnej na imprezę ze znajomymi, pełnej przypadków, losowości i cudów na patyku.

Swego czasu było widać kto gra w Pro kilka tygodni a kto kilka dni, teraz ta różnica znikła – fan serii jest w stanie przegrać z newbie, który gra od miesiąca – wystarczy, że mu się piłkarze zblokoją (a to jest możliwe przy ‘żelazności’ obrony) i przeciwnik zrobi nagle wrzutkę, która sama zmieni się na bramkę… kiedyś na samą myśl o takim rozwiązaniu serce mi pękało, teraz nawet okiem nie mrugnę: PES 2010 do tego stopnia przegiął z uproszczeniem gry i zamienienia jej w chaos. Przez około 400 meczy, które już rozegrałem zaobserwowałem więcej błędów niż w męczonych przez rok czasu „starych dobrych” (1,2,3,4,5) odsłonach Pro.

Wszystkie powyższe wrażenia zostały zapisane z perspektywy maniaka dla podobnych mu maniaków. Turniejowa seria na dobre stała się party game. Można się przy niej bawić, ale nerwów na to by cokolwiek w niej osiągnąć szkoda. Macie ciśnienie na piłkę to możecie kupić, bo jest się przy czym bawić, ale „tylko dobra” gra, to za mało wobec dawnej legendy piłek KCETu.

cascad

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “PES 2010

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s