Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth – wrażenia

Kiedy dowiedziałem się, że w serii Ace Attorney przyszedł czas na odwrócenie biegunów nie byłem szczególnie ucieszony. Wykluczenie z niej Phoenixa Wrighta bolało już w Apollo Justice, teraz gdy Capcom postanowił postawić na jeszcze większe zmiany i uczynienie głównego bohatera nie adwokatem, a prokuratorem, sądziłem, że gra straci sporo ze swojego uroku. Okazało się jednak, że aż tak źle nie jest. Przynajmniej tyle mogę stwierdzić po dwóch pierwszych rozdziałach…

Oczywistą oczywistością jest fakt, że kontrolujemy Milesa Edgewortha za co gra zgarnęła u mnie już na starcie potężny minus, gdyż dziada nie lubię i zawsze działał mi na nerwy. Mimo to ochoczo odpaliłem DSa by sprawdzić na ilu ciekawych bohaterów uda mi się natrafić w tej części. Sam początek niestety rozczarowuje pod tym względem – detektyw Gumshoe zajmuje za dużo miejsca jak na tak głupkowatego typa, a i pierwszy oponent nie poraża ani profilem, ani wyglądem, ani zachowaniem. Mówiąc szczerze: scenariusz jest irytujący.

Co gorsze zniknął tak podstawowy element gry jak rozprawa sadowa. Obecnie praktycznie wszystko odbywa się na miejscu zbrodni: potyczki słowne, używanie dowodów, zeznania, rozwiązanie zagadki. Szkoda, bo akurat za sędzia był jedną z najzabawniejszych postaci w AA. Poruszanie się po planszach Edgeworthem zamiast kursorem (tak było w poprzednich częściach) właściwie nie wpływa na sposób w jaki gramy w Investigations.

Gra wciąż jest liniowa do bólu i wciąż polega na czytaniu bardziej lub mniej sensownych dialogów mimo to… tkwi w niej coś wciągającego. To zbieranie dowodów i łączenie ich w całość potrafi wciągnąć, dając niemałą satysfakcję z doprowadzenia sprawy do końca. Pokazuje to, że gameplay w swej prostocie jest naprawdę silny, sprawiając, że chce mi się grac postaciami których nie lubię.

Po rozwiązaniu pierwszego, treningowego, supełka akcja zaczyna nabierać rumieńców. W drugim epizodzie jesteśmy wrabiani w morderstwo na pokładzie samolotu. Tu już twist goni twist i trzeba się nie lada napocić by dojść do niespodziewanej prawdy. Poza tym nie dość, że kolejny raz wpadniemy na Franziskę von Karmę, to jeszcze poznamy najbardziej zaspaną postać w historii: rozbrajającą Cammy Meele.

Jak najlepiej podsumować pierwsze godziny z AAI:ME? Moim zdaniem jako kolejny mission pack z gorszymi postaciami, pozbawiony rozpraw na sali sądowej. Jest przyjemnie, ale na specjalne zachwyty gra nie zasłużyła. Nie polecam, nie zniechęcam – wszystko zostało po staremu, fani zapewne liczyli na trochę więcej… ja też.

cascad

PS niedawno rozpocząłem trzeci rozdział i odrzucił mnie od konsoli, zobaczymy czy go przeboleję…

Reklamy

5 uwag do wpisu “Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth – wrażenia

  1. Ja akurat Edgewortha cholernie lubię (imo najlepszy z prokuratorów w serii i jedna z ciekawszych postaci), aczkolwiek co do tej gry mam nieco wątpliwości. No i za cholerę nie wiem też, czemu Capcom nie może w AA zrobić naprawdę ładnej dwuwymiarowej grafiki. A brak etapów na sali będzie pewnie bolał… bardzo.

    … no nic, w tym tygodniu odbiera ładowarę, zobaczymy jak to z Milesem będzie. 🙂

  2. Ja jako fan serii mam nieco odmienne zdanie. Postacie są… ciekawe a co do Miles’a to wielu chciało mieć grę z nim w roli głównej i ją dostali ;] (choć aktor podkładający sample przekombinował z „Eureka!”). Potyczek sądowych mi nie brakuje, gdyż dysputy imho dobrze je zastępują, a sędzia… cóż, chyba nie korelowałby się zbyt dobrze z Miles’em jako główną postacią.
    Fabularnie Imho też wysoko, pokusiłbym się nawet o powiedzenie że wysoko jak GS3, ale co do tego to zdecyduję się po skończeniu gry ;].

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s